ebook Gorzej być nie może
3.28 / 5.00 (liczba ocen: 136)

Gorzej być nie może
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 16.14
Audiobook - najniższa cena: 19.85
wciąż za drogo?
EMPIK#EMPIK WTK
EMPIK#EMPIK WTK
25.02 złpremium: 16.14 zł Lub 16.14 zł
16.14 zł Lub 14.53 zł
19.92 zł Lub 17.93 zł
24.90 zł
26.90 zł
18.90 zł
19.17 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Kontynuacja przygód sześciu zwariowanych przyjaciółek, bohaterek książki Mąż potrzebny na już. Życie Zosi wydaje się wręcz idealne. Bogata dziedziczka nie ma w zwyczaju się niczym przejmować. Przyziemne problemy zdają się ją omijać szerokim łukiem, jednak los, a w zasadzie bliscy postanawiają to zmienić. Kiedy wydaje się, że gorzej być już nie może, Zosia uświadamia sobie, w jak wielkim jest błędzie. Czy zakochana w sobie bogaczka poradzi sobie z problemami, których nie są w stanie rozwiązać pieniądze jej ojca? Nadeszła pora, aby rozpocząć walkę egocentryzmu, pieczołowicie pielęgnowanego od urodzenia, z uśpionym głęboko ziarnem altruizmu, które chce wykiełkować.

 
Gorzej być nie może od Małgorzata Falkowska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Pozwolą Państwo, że tę recenzję rozpocznę lirycznie...

Gdy Ci smutno, gdy Ci źle, weź Falkoską poczytaj se

Gorzej być (nie) może to tak radosna, optymistyczna lektura z jajem, że aż żal nie pobawić się z lekka recenzją tejże powieści.
Główna bohaterka to Zofia – skrzyżowanie legalnej blondynki z Violettą Kubasińską (jak podpowiadają mi internety) z serialu Brzydula. Puściutka, głupiutka, z tendencją do przekręcania słów, wyrażeń, zwrotów. Typowa blondyna (chociaż ciemnowłosa) z tipsami (czy, jak to się mawia bardziej współcześnie, bardziej trendy – z akrylami? żelami? hybrydami? kij wie, nie odróżniam jednych od drugich i trzecich). Zosi bardziej współczujemy jej poziomu IQ, niż zazdrościmy prezencji, bogactwa, bezstresowego trybu życia i kieszonkowego w wysokości pięciu tysiaków. Wszak Zosia to nie nastolatka, tylko dorosła kobieta z bezlitośnie ścigającą ją i sapiąca nad uchem trzecią dyszką. A Zosieńka w końcu zakończyła studia (kosmetologię), które trwały lat dziesięć. I uwaga! Wybiera się na kolejne – seksuologię kliniczną. Może skłoniła ją do tego potrzeba poszukiwania samej siebie, może potrzeba dalszego rozwoju, a może pogłębiania swoich talentów prezentowanych w branży filmowej. Wszak jako odtwórczyni głównej roli kobiecej w filmach porno odnosi niemały sukces, więc cóż zaszkodzi zdobyć wiedzę merytoryczną w tym zakresie? Ale to nie wszystko. Rok 2016 przyniesie Zosi wiele zmian, rzekłabym, fundamentalnych. Przyjaciele i rodzina głównej bohaterki postarają się o to, aby wrażeń nie zabrakło.

Gorzej być (nie) może to idealna książka na chandrę i przecinek w bardzo wymagających, eksploatujących intelektualnie pozycji. Zosia wraz z przyjaciółkami zagwarantuje kilka godzin przezabawnej lektury, której nie sposób czytać inaczej niż z bananem na twarzy. Perypetie rozpuszczonej do cna młodej panny, która jest pełnokrwistą egoistką, wprowadzają czytelnika w błogi stan odprężenia umysłowego. Głupiutka, ale przekonana o swej nieskazitelności Zosia, jej uwielbienie przepychu i umiejętność przekręcenia absolutnie każdego powiedzenia, po prostu bawi. Jednak im dłużej przebywamy w świecie bogatej dziedziczki z TYCH Majerów, dostrzegamy subtelne, ale wyczuwalne zmiany. Egocentryzm powoli się wycofuje, wygodnictwo rozmazuje, umiłowanie nicnierobienia drobnymi kroczkami schodzi na drugi plan. Perfidne i bardzo pomysłowe plany wdrażane w życie przez najbliższych Zosi przynoszą korzyści. I znaczne zmiany w osobowości pustej, cukierkowatej Zosi. Głowna bohaterka odnajduje w sobie pokłady empatii, bezinteresowności i pewności, że istnieją rzeczy, których nie da się kupić.

Książka zdecydowanie nie dla osób, które poszukują w niej głębi, przekazu i morału, bo takowych w niej nie uświadczysz (hmmm, czy aby na pewno? przyjaźń zawsze i wszędzie, na przekór obezwładniającej głupocie; dobro tkwi w każdym, czasem trzeba je tylko odgruzować; warto dać cząstkę siebie dla tych, którzy nic zaoferować nam nie mogą... bo nie wiemy tak naprawdę jak wielka nagroda nas czeka za bezinteresowność). Gorzej być (nie) może jest książką, bez urazy, łatwą i szybką. Ale daleka byłabym od nazwania jej "czytadłem" (nie cierpię tego słowa – to obok grafomaństwa najgorszy epitet jakim można uraczyć dzieło rąk pisarza). Ma wątek główny, konsekwentnie i z wyczuwalna swobodą przez Autorkę rozwijany. Bardzo ciekawe, charakterystyczne postaci i przede wszystkim – naturalne, niewymuszone dialogi, które stanowią największy atut książki. Ze zniecierpliwieniem czekamy na najnowsze rewelacje błyskotliwej inaczej Zosi i ripostę jej przyjaciółek. Do tego cała masa komizmu sytuacyjnego (myślałam, że mojej wtopy podczas zaręczyn nie jest w stanie nic pobić, a tu zonk od Chajzera – Zośka dała radę;); zabawa we Włóczykija, tworzenie preparatu na porost włosów i metody odmierzania piwa). To wszystko składa się na bardzo przyjemną i sympatyczna lekturę, do której będę wracać w celu rozchmurzenia się i podbudowania ego.

Ocena: 4+/6
©Tylko skończę rozdział
Po raz kolejny zdarzyła mi się sytuacja, w której patrzę na migający kursor i nie wiem w jakie literki uderzać, żeby wyszło z tego coś konstruktywnego. Dawno tak nie miałam, ale jednak... Może zacznę od tego, że ta książka spadła na mnie jak grom z jasnego nieba? Nie wierzycie? Naprawdę! No ok, może nie tak dosłownie, ale w bardzo podobny sposób. Jakie w takim razie były moje wrażenie po jej przeczytaniu?

Kontynuacja przygód sześciu zwariowanych przyjaciółek, bohaterek książki Mąż potrzebny na już. Życie Zosi wydaje się wręcz idealne. Bogata dziedziczka nie ma w zwyczaju się niczym przejmować. Przyziemne problemy zdają się ją omijać szerokim łukiem, jednak los, a w zasadzie bliscy postanawiają to zmienić. Kiedy wydaje się, że gorzej być już nie może, Zosia uświadamia sobie w jak wielkim jest błędzie. Czy zakochana w sobie bogaczka poradzi sobie z problemami, których nie są w stanie rozwiązać pieniądze jej ojca? Nadeszła pora, aby rozpocząć walkę egocentryzmu, pieczołowicie pielęgnowanego od urodzenia, z uśpionym głęboko ziarnem altruizmu, które chce wykiełkować.

Dawno tego nie robiłam, więc może tym wyjątkowym razem zacznę od minusów. Tak, dobrze widzicie, od minusów! Ta książka ma jeden, szalenie irytujący, drażniący i denerwujący minus... Skończyła się! Ach! I ma jeszcze jeden. Na premierę kolejnego tomu trzeba czekać. Tak nie nie robi droga Autorko, oj nie!

Teraz mogę przejść do pozytywnej części recenzji. Co na początek? Może zacznę od tego, że po poznaniu pierwszej części, jaką jest Mąż potrzebny na już napisałam swoją opinię i postanowiłam zapoznać się z innymi ocenami. Byłam zdziwiona czytając bardzo negatywne opinie. Wiedziałam jednak, że gusta są różne i o nich się nie dyskutuje. W końcu nie wszystkich może bawić to, co bawi mnie. Najważniejsze, że autorka się nie poddała i 17 stycznia 2017 roku premierę miała jej kolejna powieść będąca kontynuacją pierwszej. O ile debiut bardzo mi się podobał, to druga część pobiła swoją poprzedniczkę na głowę!

Głównodowodzącą tym razem zostaje nie ktoś inny, jak sama Zośka! Kiedy to zobaczyłam, zaczęłam się zastanawiać, czy aby nie mam problemów ze wzrokiem. Naprawdę?! Ta Zośka, której tak nie lubiłam w pierwszej części? Ta głupiutka bogaczka ma być teraz najważniejsza? Zastanawiałam się co też Małgorzata Falkowska zmajstrowała za historię. Obawiałam się tego, ale zarazem byłam szalenie ciekawa i zaintrygowana. Zaczęłam czytać i... o matko! Przepadłam od pierwszych stron. Powieść tę czyta się błyskawicznie pod warunkiem, że nie robi się zbyt długich przerw na głośny śmiech. Przysięgam! Miałam takie momenty, w których nie mogłam kontynuować czytania, bo przez pół godziny zanosiłam się śmiechem. Śmiałam się jak szalona, a na ten widok po chwili śmiała się moja piętnastomiesięczna córeczka. Cała rodzina szczęśliwa! Kiedy się uspokajałam i wracałam do czytania, mój wzrok znów padał na pewne zdanie, które ponownie wywoływały salwę śmiechu.

No dobra, ale co z tą głupiutką Zośką? Zosieńko, serce Ty moje... Wiecie co? Faktycznie, drażniła mnie w pierwszej części o czym otwarcie pisałam w recenzji. Ale tutaj... Ona jest fantastyczna! Nie, nie okazuje się nagle być alfą i omegą, chociaż z całą pewnością tak o sobie myśli. Przez swoją głupotę robi się niezwykle urocza. Po chwili jednak okazuje się jeszcze, że ma wielkie i wspaniałe serce. A do tego jak potrafi zabawić towarzystwo! Ile ja bym dała, żeby znaleźć się choć na jeden wieczór w towarzystwie wszystkich przyjaciółek lub chociaż niej samej. Mogłabym być nawet tylko nagłą znajomą internetową, albo telefoniczną. Życie od razu nabrałoby więcej barw. Wspomniałam jeszcze o jej przyjaciółkach. Cóż, są one specyficzne. Momentami można by rzec, że się nienawidzą. Właściwie sama miałam ochotę zrobić coś Jolce... Jednak kiedy przychodzi sytuacja kryzysowa, stają za sobą murem i to szalenie solidnym.

Jednym z ciekawszych i poważniejszych wątków jest problem socjalny. Autorka zabiera nas w miejsce, do którego zapewne wielu z nas nigdy nie dotarło. Szary, brzydki, zniszczony budynek Domu Dziecka, a w środku gromadka wychowanków. Fantastycznych, choć momentami trudnych. Tu znalazłam swojego kolejnego faworyta - Marcela. On i Zośka to duet pierwsza klasa. Jakie ten chłopak ma pomysły... Aj, wiem, że przez tą recenzję usiądę zaraz nad książką i przeczytam ją od nowa! Warto jednak zaznaczyć, że dzięki "bidulowi" nie tylko można się tu pośmiać, ale i ciepło wzruszyć... Z kolei jeśli chodzi o Sebastiana... Nachodzą mnie myśli, czy Autorka miała tak fantastyczne przeboje ze swoim wydawnictwem? ;) Moi Drodzy pamiętajcie: "Windą do nieba!". Jeśli przeczytacie tę książkę, zrozumiecie!

Pokochałam w tej książce dialogi! Są one tak przecudowne, że chce się je pochłaniać, czytać w kółko i wracać do nich co chwilę. Mknie się przez nie z prędkością światła, a co najważniejsze, wiele z nich pozostaje w głowie. Gorzej być (nie) może to nie tylko zabawna komedia literacka. To również ciepła, mądra i przyjemna opowieść, którą chyba każdy może przeczytać. Jest to pozycja, którą może poznać matka, córka, babcia, ale i syn, czy dziadek. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Kiedy głównodowodzącą zostaje Zosia Majer - spodziewajcie się niespodziewanego! Dalsze losy zwariowanych przyjaciółek to szalenie wciągająca historia, która bawi do łez, ale i wzrusza. Książka lekka, przyjemna, błyskotliwa i skąpana w ogromnej dawce dobrego humoru! Polecam gorąco!

Ocena: 5/6
©Kraina Książką Zwana
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć