ebook Wehikuł czasu
3.63 / 5.00 (liczba ocen: 2774) Ilość stron (szacowana): 105

Wehikuł czasu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 6.99
Audiobook - najniższa cena: 22.38
6.99 zł Lub 6.29 zł
12.99 złpremium: 7.79 zł Lub 7.79 zł
12.99 zł
24.90 zł
24.90 zł Lub 22.41 zł
9.90 zł
10.91 zł
11.04 zł
12.11 zł
12.34 zł
12.99 zł
12.99 zł
20.74 zł
Inne proponowane

Wehikuł czasu, powieść science fiction Herberta Georgea Wellsa, opowiada o naukowcu, któremu udało się skonstruować maszynę do przenoszenia się w czasie. Dzięki niej odbywa podróż do odległej przyszłości. Na Ziemi żyją wtedy dwie rasy Ejolowie, mieszkający na powierzchni, oraz Morlokowie, zamieszkujący podziemia. Odkrycie skłania naukowca do refleksji nad kolejami ludzkiej ewolucji.

Wehikuł czasu od Herbert George Wells możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
„Wehikuł Czasu” Wellsa to klasyka, która zestarzała się bardzo mocno. Gdy czytałem to po raz pierwszy, jeszcze w szkole średniej, odebrałem to jako przygodówkę i nie ziębiło ani grzało. Teraz powtórzyłem i mam problem. Czy można pisać źle o klasyce? Czy mogę traktować swój XXI-wieczny ogląd świata, współczesną wiedzę o społeczeństwie, historii XX wieku, nauce i technice oraz bagaż wielu przeczytanych książek młodszych o sto lat, jako probierz do oceny tej mini-powieści? Raczej nie mogę, przecież za dwieście lat będzie siedział w tych samych okolicznościach jakiś czytacz XXIII wieku i próbował sklecić parę słów o dzisiejszej SF, która brzydko mu się zestarzeje. A z drugiej strony nie wejdę w skórę człowieka końca XIX wieku, bo niby jak? Ocena takich książek i ferowanie jednoznacznych wyroków to bardzo kruchy lód, ja na niego nie wejdę. Ale kilka rzeczy napisać mogę i kilka uwierających mnie niewygodnych myśli też napisać mogę.

Science fiction ma to do siebie, że jest szczególnie narażona na ideową erozję. Chodzi nie tylko o szybko przemijającą świeżość pomysłów co do rozwoju nauki i techniki, ale i również o ekstrapolowanie trendów socjologicznych i ekonomicznych. Herbert George Wells napisał nowelkę o wyprawie bezimiennego podróżnika w czasie do roku 802701, gdzie spotyka społeczność Elojów, zdegenerowanych fizycznie i umysłowo ludzi przyszłości. Elojowie niczego nie potrzebują, niczego nie pragną, o nic nie walczą. Są społecznością żyjącą w ostatecznej harmonii i dobrobycie a, jak zauważa podróżnik, taka sytuacja zatrzymuje rozwój. To walka z przeciwnościami losu, walka o podniesienie komfortu życia, zmagania z trudami codzienności powodują, że inteligencja rośnie a ciało się umacnia. Elojowie to bez wyjątku wegetarianie, żywiący się darami natury, która ich otacza, nie znający żadnej kultury pisanej, nie rejestrujący swej historii, nie interesujący się niczym poza tym aby rano wstać, zerwać jabłko, poleżeć pod drzewem i schować się w bezpiecznym miejscu przed zmrokiem. "Komuniści...." - mruczy pod nosem podróżnik w czasie (serio :) ), patrząc na Elojów, którzy, z całym szacunkiem dla miłośników Wellsa, są najbardziej nierealnym i papierowym obrazem społeczeństwa z jakim spotkałem się w literaturze. Podróżnik widzi w Elojach klasę kapitalistów XIX wieku, którzy w osiemset tysięcy lat (!) rozwinęli się w taką właśnie odartą z wszelkich zalet i energii życiowej bandę hedonistów, wegetujących w jakiejś hippisowskiej komunie. W filmie animowanym Wall-E też tacy byli, ale mieli na swoje usług roboty, Elojowie nikogo nie mają. A jednak trwają, pomimo faktu, że przecież jabłka powinny się kiedyś skończyć. Jakim cudem?

A przecież jest po co się rozwijać a zagrożenie czai się na każdym kroku. Nie bez powodu Elojowie chowają się w szczelnie zabarykadowanych domostwach. W nocy, z tuneli pod ich osadą, wychodzą Morlokowie, których Wells przedstawia jako kuzynów tolkienowskiego Golluma. To z kolei rzekomo potomkowie klasy robotniczej, którzy na pierwszy rzut oka wydawali się być służącymi Elojów, w oczach XIX-wiecznego naukowca, patrzącego z góry na proletariat. Morlokowie to dzika społeczność, mająca, gdzieś tam we krwi, instynkt przetrwania i wdrukowaną w geny smykałkę do technologii. W końcu prole kultywowały te cechy przez całe milenia (!). Oni też się nie rozwijają, cała ich inteligencja sprowadza się do kombinowania jak tu zjeść kolejnego Eloja i schować się w podziemiach zanim wzejdzie słońce. I pomimo tego, że na zdrowy rozum zapasy Elojów się kurczą, też trwają. Jakim cudem?

I tu jest problem - można oczywiście tłumaczyć, że podróżnik w czasie akurat wbił się swoim wehikułem w taki moment dziejowy, w którym zastał taką a nie inną sytuację, być może wcale nie taką znowu trwałą. Ale takie tłumaczenie jest nie do przyjęcia, przecież Wellsowi od samego początku chodzi właśnie o przedstawienie długofalowej wizji rozwoju społecznego. Zupełnie niewiarygodnego i naiwnego nawet jak na lata, w których powstawała powieść.

Być może Wells miał szczere intencje i chęci, aby stworzyć wiekopomne dzieło. I może udało mu się to, a ja tego nie widzę. Bo może źle patrzę, kamień milowy literatury nie musi być arcydziełem, powinien zapoczątkowywać pewne punkty zwrotne i wskazywać kierunki. Jeśli o to chodzi to tak, zgoda - Wehikuł Czasu to robi, czuć tu pramaterię science fiction. Dlatego poczytam jeszcze Wellsa w tym roku. Z dystansem.

Ocena: 3/6
©Niekoniecznie jasno pisane
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć