ebook P.S. I Like You
4.07 / 5.00 (liczba ocen: 23428) Ilość stron (szacowana): 392

P.S. I Like You
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 23.69
wciąż za drogo?
30.60 złpremium: 19.74 zł Lub 19.74 zł
23.69 zł 20% rabatu
25.66 zł Lub 23.09 zł
32.90 zł
32.90 zł Lub 29.61 zł
25.64 zł
27.97 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Co robisz, gdy podczas lekcji chemii w głowie wirują ci zamiast pierwiastków fragmenty ulubionych piosenek? Lily po prostu zapisała wers z ukochanego utworu na ławce. Niczego nie oczekiwała, a jednak następnego dnia zobaczyła, że ktoś dopisał kolejne zdanie. Ktoś, kto najwyraźniej zna tekst tej piosenki. Jak to możliwe, że w tej nudnej szkole ktoś także kocha alternatywne zespoły? Wkrótce ławkowa korespondencja między Lily a tajemniczym miłośnikiem muzyki nabiera tempa. Rozmawiają nie tylko o muzyce, ale i o swoich problemach i stają się sobie coraz bliżsi. Kim jest ta tajemnicza bratnia dusza? Kasie West stała się jedną z autorek, które bardzo sobie cenię. Wiem, że mnie nie zawiedzie w kwestii fabuły, zawsze czegoś nauczy, a do tego sprawi, że moje serce przepełniać będą radość, ciepło i miłość. Nie zabraknie dobrej zabawy z domieszką humoru oraz życiowych rozterek, z którymi często sami się borykamy. Wskaże odpowiednią drogę, nakieruje na właściwe tory, a do tego nie potępi za błędy. Magda Zimna, czytamybokochamy.blogspot.com Pogodna, pełna wdzięku i ciepła historia o przyjaźni i miłości, i o tym, że nigdy nie warto nikogo sądzić po pozorach.

P.S. I Like You od Kasie West możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
O tym, jak Kasie West stała się moją nową miłością w literaturze młodzieżowej, pisałam już rok temu. Między jeden wers uwielbienia dla tej niesamowitej autorki young adult a drugi wplotłam także mnóstwo niecierpliwego i niespokojnego czekania na zapowiadane P.S. I like you. W sumie mogłoby się wydawać, że czas jak z bicza strzelił. W końcu nadszedł 26 lipca, a ja zamiast od razu nacisnąć znaczek "Buy" na Amazonie, zaczęłam się zastanawiać. Może jeszcze trochę wytrzymam? Miesiąc? Dwa? Kolejna powieść Kasie jest zapowiedziana na luty 2017, więc to nie tak, że nie miałam powodów. I pewnie bym wytrzymała.

Gdyby tylko nie odwołano mi lotu.

Są w życiu pewne beznadziejne momenty. Zjedzenie samemu czekolady i tłumaczenie się, dlaczego nie ma w lodówce tabliczki, która miała zostać na polewę do naleśników. Wtorki od 8:00 do 15:00 każdy. Gasnący silnik, chociaż wydawało ci się, że jesteś już mistrzem sprzęgła. Czekanie na lot 4 godziny, przejście odprawy i dowiedzenie się, że samolotu jednak nie ma. Odwoływanie wszelkich spotkań i rezerwacji, bo bilet można było przebukować dopiero na następny tydzień. Tak, są w życiu beznadziejne momenty. Jednak zaliczenie pod rząd dwóch z pięciu najgorszych to jednak przegięcie. Wróciłam więc do domu, trochę się nad sobą poużalałam, wyspałam się i ściągnęłam na Kindle'a najnowszą powieść West.

I wiecie co? Po jej przeczytaniu od razu czuję się lepiej. Mówiłam to już wcześniej, ale powtórzę jeszcze raz. Jest coś odświeżającego w przeczytaniu niesamowicie dobrze napisanej, uroczej i kipiącej dobrym humorem powieści, po której nie masz żadnego kaca książkowego. Historie napisane przez Kasie są raczej jak dobry, ciepły i milusi koc, jakim się przykrywasz, kiedy robi się trochę chłodniej. Gorąca czekolada, jaką popijasz, oglądając seriale. To jest jedna z tych rzeczy, która nie tylko sprawia, że po chwili czujesz się lepiej, ale też jednocześnie zyskujesz trochę więcej siły, żeby znów zmierzyć się ze Wszechświatem. Czasem czytam powieści wyciskające ze mnie wszelkie emocje, jak sok z cytryny i, hej!, one też nie są złe. Bywają jednak momenty, gdy najbardziej lubisz te sidekickowe historie, te dodające wigoru, rozbawiające. Historie te zostają z Tobą na dłuższą chwilę, kiedy skończysz je już czytać, ale raczej jako przyjemne przypomnienie miło spędzonych godzin niż pasjonujące przygody, jakie sam chciałbyś przeżywać.

P.S. I like you jest właśnie taką "kocykową" książką. Od pierwszych stron pokochałam bohaterów, co przy powieści Kasie West nie jest żadną nowością. Nie tylko Lily, ale też całą jej zwariowaną rodzinę - w szczególności najmłodszego brata, Jonaha - przyjaciółkę Isabel i jej chłopaka Gabriela (choć nie pojawiał się często). Pana Ortegę, mimo że nie mogę pozbyć się wrażenia, że i ja bym się na jego zajęciach nudziła, oraz oczywiście Cade'a Jenningsa. I ludzie, nie zamierzam kłamać, P.S. I like you to chyba najbardziej przewidywalna historia Kasie West. Co ja mówię. Najbardziej przewidywalna historia pod słońcem! Sądziłam, że przynajmniej przez kilka pierwszych rozdziałów zachowana zostanie aura tajemnicy, ale tożsamość anonimowego ucznia szkoły, który zostawia ukryte w ławce Lily liściki, można poznać bez trudu już na samym początku. Co prawda, wiele winy za to ponosi też blurb - nie czytajcie, jeśli możecie! - ale kto choć raz miał w ręku, jakąś młodzieżówkę, połapie się bez problemu. I w sumie to nie jest żadna wada tej książki. P.S. I like you jest raczej o tym, jak wiele trzeba, żeby poznać drugiego człowieka. To historia o nieporozumieniach, pasjach, marzeniach, dysfunkcyjnych rodzinach i tych trochę szalonych, pełnych ciepła. To - jak zawsze u Kasie West - powieść pełna mniejszych i większych wątków, w której żaden z nich nie jest błahy.

Czytając najnowszą powieść West, nie mogłam pozbyć się wrażenia, że wiele uroku tej książki leży nie w sposobie w jaki autorka wykreowała bohaterów (niesamowici!), ale w tym, jak całość została opisana. Amerykańska pisarka ma talent do mówienia o ważnych rzeczach w lekki i subtelny sposób, co niesłychanie do mnie przemawia. Ważne i nieraz trudne tematy porusza nienachalnie, wplatając w opisywane sytuacje mnóstwo ciepła oraz humoru. Po przeczytaniu takiej książki nie tylko ma się wrażenie, że posiadanie płonnych nadziei to wcale nie jest przegrana sprawa, ale także aż ma się ochotę, żeby jeszcze raz spróbować tam, gdzie się zawiodło. Jeszcze raz podejść do nierozwiązanych problemów i spróbować je rozwiązać.
Young adult pióra Kasie West jest jak tęcza i jednorożce w ciemnym, ponurym lesie z horroru klasy B. Czasem trzeba mieć odpowiedni nastrój, żeby sięgnąć po taką powieść, a innymi razy jest ona nam potrzebna niczym powietrze, kiedy na szybko szukamy jakiegoś rozweselacza. Śmiechu po fatalnym dniu. Odpoczynku po męczących wydarzeniach. Kocyka, kiedy robi się chłodniej.

P.S. Kasie West, naprawdę Cię lubię. Bardzo. Jestem gotowa czekać na następną taką powieść nawet rok, ale nie testujmy tej lojalności. Bądźmy umówione na luty.

Ocena: 4/6
©Nocny Cień
Czytając powieści Kasie West przenoszę się dosłownie do innego świata, ponieważ przy jej powieściach potrafię odpocząć i ciągle się uśmiecham.

Lily to bardzo urocza i kochana dziewczyna, mająca swoje pasje i zainteresowania, różni się od swoich kolegów ze szkoły. Początkująca tekściarka, uwielbiająca brzmienia Blackout. Pewnego dnia dziewczyna podczas lekcji chemii zapisuje na ławce fragment ulubionej piosenki i tak rozpoczyna się bardzo tajemnicza korespondencja z osobą, która jest jej odbiciem, bratnią duszą. Niby nic, a jednak taka znajomość zaczyna rozkwitać. Oprócz tajemniczego korespondenta dziewczyna musi się szarpać z chłopakiem, którego ani trochę nie lubi. Można powiedzieć, że ona i Cade się nienawidzą, a wszystko, dlatego że chłopak w przeszłości chodził z Isabel - przyjaciółką Lily, ale im nie wyszło. Od tamtego czasu oboje na każdym kroku próbują sobie dopiec i nic poza tym. Dlatego jedynym pocieszeniem dla dziewczyny jest pisanie własnych tekstów i tajemnicza korespondencja.

Ocena: 5/6
©Zaczytana Majka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć