ebook Dwór mgieł i furii
4.7 / 5.00 (liczba ocen: 367)

Dwór mgieł i furii
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  / /
E-book - polecana oferta: 29.80
Audiobook - najniższa cena: 33.92
29.80 zł Lub 26.82 zł
35.99 zł
35.99 zł Lub 32.39 zł
29.78 zł
30.59 zł
32.50 zł
35.99 zł
Inne proponowane

Między światłem a ciemnością rozgrywa się walka, w której stawką są losy całego świata. A w magicznym świecie Fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie… Druga, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii „Dwór Cierni i Róż”! Nie zaśniesz, nim nie odkryjesz wszystkich sekretów!

Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. W Przed nią długie i szczęśliwe życie… Tylko że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić.
W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina – Rhysand, Książę Dworu Nocy. Władca ciemności chce ją wykorzystać do swoich celów. Chyba że to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać... Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić? Nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, a Feyra musi zdecydować, komu może ufać.
Idealna lektura dla fanów George. R.R. Martina, baśni „Piękna i Bestia” oraz legend o czarodziejskich istotach.

Dwór mgieł i furii od Sarah J. Maas możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Wiele potworności uczyniono w imię większego dobra.
Im kobieta jest bogatsza, tym mniejszą cieszy się swobodą i tym mniej ról ma do wyboru. A możnaby pomyśleć, że pieniądze powinny dawać możliwość robienia tego, co się tylko zechce.
Władza i bogactwo polegały na tym, żeby mogli sobie pozwolić, by wszystko to się zmarnowało.
Prawda jest niebezpieczna. Prawda jest wolnością. Prawda potrafi łamać, naprawiać i spajać.
Są różne rodzaje ciemności(...) Jest ciemność, która przeraża; ciemność, która koi; ciemność, która daje odpoczynek(...) Jest ciemność kochanków i ciemność skrytobójców. Staje się tym, czym jej nosiciel chce, żeby się stała; czym potrzebuje, żeby się stała. Sama z siebie nie jest ani zła, ani dobra.
Gdyby nie istniał temat rozmowy, jakim jest pogoda, wie osoby narodowości angielskiej nie byłyby w ogóle w stanie zawrzeć znajomości.
Dlaczego istoty lgną do innych istot? Może kochają miejsce, w które się udają, tak bardzo, że uznają podróż za wartą ryzyka. Może będą tak wracać, aż zostanie jedna gwiazda. Może ona będzie powtarzać tę podróż po kres czasów w nadziei, że kiedyś pewnego dnia, jeśli będzie wracać wystarczająco często i wytrwale, jakaś inna gwiazda znów ją odnajdzie.
Od momentu, gdy trzymałam w rękach pierwszy tom serii Dwór cierni i róż, minęło już trochę czasu. Przyznam się szczerze, że nie potrafiłam zebrać się w sobie, żeby sięgnąć po tomy kolejne. Dopiero kilka dni temu przemogłam się i ściągnęłam w półki Dwór mgieł i furii. Teraz więc zapraszam Was do zapoznania się z moją opinią.

Feyra wiedzie dosyć spokojne życie u boku Tamlina na Dworze Wiosny. Choć ukochany robi dla niej wszystko i zapewnia jej największe luksusy, młoda kobieta zaczyna czuć się w pięknym pałacu coraz bardziej ograniczana. W snach ciągle powracają do niej koszmary, w których Amarantha i jej wymyślne tortury. W obawie o bezpieczeństwo Feyry, Tamlin postanawia zamknąć ją w złotej klatce, to budzi w niej ogromną frustrację. Dodatkowo największy wróg Tamlina, Rhysand z Dworu Nocy zaczyna dopominać się o spłatę długu...

Pamiętając swój zachwyt pierwszym tomem, byłam w stu procentach przekonana, że w tym drugim tomie znajdę jeszcze więcej świetnej akcji i wyrazistych bohaterów. Chyba miałam zbyt wysokie oczekiwania, ponieważ Dwór mgieł i furii mógłby spokojnie zmniejszyć się do jakichś trzystu stron (zamiast mieć ich ponad siedemset), a nie wpłynęłoby to znacząco na jakość tej książki. Jednak zacznę standardowo, od bohaterów.

Feyra, która w pierwszym tomie wzbudziła moją sympatię, tutaj pokazała, że naprawdę można jednocześnie ją lubić i nienawidzić. Choć może to za ostre słowa. Z jednej strony irytowała mnie okropnie swoim takim niezdecydowaniem. Nie była pewna czy cieszy się z możliwości uwolnienia się od Tamlina na kilka dni, czy wręcz odwrotnie. Jej zdanie zmieniało się jak w kalejdoskopie. No cóż, w końcu Feyra jest kobietą, więc ma prawo być zmienną, ale... no bez przesady.

Z drugiej strony wzbudziła we mnie podziw, ponieważ w kryzysowych momentach potrafiła stanąć na wysokości zadania. Zamiast gadać i biadolić nad swym nieszczęsnym losem, brała się do roboty, po prostu. Za to należą się jej duże brawa.

Byłam wielką fanką Tamlina i jego związek z Feyrą był dla mnie spełnieniem książkowych marzeń (głupio to brzmi, nie zwracajcie uwagi). Nie miałam pojęcia, dlaczego wszyscy tak na niego narzekają, przecież Tamlin to taki fajny chłopak! No tak. Zmieniam o nim zdanie kompletnie. Jest to irytujący mężczyzna, który chce mieć swoją kobietę tylko i wyłącznie dla siebie. Najlepiej, gdyby siedziała w jednym pokoju przez cały dzień i czekała na niego. Wyjście samej do ogrodu? Nie ma nawet takiej opcji! Jestem teraz na nie, jeśli chodzi o tego bohatera. Wcale nie dziwię się, że tak wiele czytelników go nie lubi.

Przekonałam się z kolei do Rhysanda. Na pierwszy rzut oka wydaje się takim aroganckim mężczyzną, który ma w głębokim poważaniu kto i co o nim myśli. Sama tak o nim myślałam i dlatego też nie pałałam do niego przesadną sympatią. Tutaj jednak autorka przedstawiła go bliżej, dzięki czemu widzę, że Rhysand to troskliwy, zabawny i sympatyczny bohater. Jest też wrażliwy, ale nikt nie może się o tym dowiedzieć, więc wiecie, zachowajmy to w tajemnicy.

Po Sarze spodziewałam się czegoś naprawdę takiego: wow! W końcu Szklany tron kocham miłością bezgraniczną (mimo wad tej serii), więc chciałam tak samo pokochać Dwory. No niestety, przez jakieś osiemdziesiąt procent tej książki, nudziłam się okropnie. Dla mnie było to nic nieznaczące pitu-pitu, które co prawda przedstawiało znajomość Rhysanda i Feyry oraz chwilami ciekawe odwiedzanie przez nich poszczególnych miasteczek i innych Dworów, jednak... to nie było to.

No dobrze, miało to pewnie istotne znaczenie dla całej fabuły, jednak dla mnie było to okrutnie nudne. Po raz kolejny trafiłam na książkę, której dotknął syndrom środkowego tomu. Dopiero ostatnie dwieście lub sto pięćdziesiąt stron przykuło moją uwagę pędzącą akcją i szokującymi zwrotami akcji. Szkoda tylko, że był to niewielki procent w stosunku do całej powieści.

Co do języka nie mam zastrzeżeń, bo Sarah J. Maas pisze po prostu dobrze i nie da się temu zaprzeczyć. Jednak tutaj coś poszło nie tak i albo ścigał ją deadline, albo nie wiem co. Pozostaje mi mieć nadzieję, że tom trzeci zrekompensuje mi tę nudę i postawi na nogi całą serię. Bardzo nie chciałabym, żeby Dwory były dla mnie jedną z gorszych serii.

Na miłe zakończenie dodam jeszcze cytat z tej pozycji, który bardzo mi się spodobał. Bardzo rzadko zaznaczam coś w książkach, jednak tutaj nie mogłam się oprzeć.

Kiedy spędzasz tak wiele czasu uwięziony w ciemności, (…), odkrywasz, że ciemność zaczyna patrzeć na ciebie.

Mimo wszystko polecam zapoznać się z tą serią. Być może komuś innemu spodoba się nie tylko tym pierwszy, ale i ten drugi. Ja cieszę się, że przebrnęłam przez tę książkę i będę mogła zabrać się za trzecią część. Oby okazała się dobra!

Ocena: 4/6
©Inthefuturelondon
Pierwszą częścią cyklu o Dworach Maas narobiła nadziei na serię wyróżniającą się od innych, mimo pobrzmiewania w niej skrawków historii gdzieś kiedyś czytanych, słuchanych lub oglądanych. Na próżno szukać jakichkolwiek odniesień w Dworze mgieł i furii, z resztą nie ma na to czasu i do niczego to już nie potrzebne, bo czytelnik dawno zdążył się wżyć w prythiański świat. Drugi tom rozwija się w sobie tylko znanym kierunku, zaskakując zaraz po chwilowo niweczącym zachwyt początku. Przecież nie tak miało być... ale jest lepiej! Prythian staje otworem, serca poszczególnych Dworów są na wyciągnięcie ręki, a bohaterowie... cóż to za kreatury! Mocne, mroczne i zamaskowane postacie są albo trudne do rozgryzienia, albo do strawienia. Przebłyski prawdziwych twarzy kocha się i nienawidzi, tudzież oba równocześnie. Nawet jeśli akurat krystalizuje się porządek, można być pewnym, że to pozory, że bomba zaraz wybuchnie, albo autorka wyciągnie kolejnego asa z rękawa. Dwór mgieł i furii jest świetny, nawet lepszy niż rewelacyjny pierwszy tom. Zakładając, że komuś przypadła aura tej serii do gustu, można go spisać na straty na długie godziny - przy tej lekturze czas nie istnieje, zupełnie jakby udzielała się nieśmiertelność. Polecam fanom fantasy bez względu na wiek, płeć czy inne kryteria. Kto dotarł dotąd, powróci do realnego świata dopiero po finale.

Recenzja: Dwór mgieł i furii

Ocena: 6/6
©paratexterka
Feyra wróciła na Dwór Wiosny zupełnie inna. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. To co spotkało ją pod Górą wywarło na niej ogromną presję i nie daje o sobie zapomnieć. I choć dziewczyna wydaje się wieść idealne życie, nie ma łatwo. U boku ukochanego, chroniona przed wszystkimi niebezpieczeństwami, pławi się w luksusie, który dla niej jest złotą klatką. Po trzech miesiącach o swoją część umowy upomina się książę Dworu Nocy. Feyra nie ma pojęcia jak wiele zmieni zawarta przez nią umowa.

Pierwszy tom nie był dla mnie tym samym co dla innych. Był po prostu lekką lekturą, której zakończenie ciekawiło ale jednak bez większych emocji. W końcu moja wrodzona ciekawość wygrała i na mojej półce zagościł drugi tom. Szybciutko pochwyciłam go w łapki. No i wtedy się zaczęło.

Pierwsze rozdziały były nieco powolne, przypominające wydarzenia poprzedniczki i ukazujące jej konsekwencję. To wprowadzenie było zaledwie rozgrzewką, a wraz z kolejnymi rozdziałami, Maas pokazała co tak naprawdę potrafi. Stworzyła niezwykle emocjonującą książkę, która dozowała czytelnikowi emocje. I co najlepsze, emocje te odnoszą się do wszystkich bohaterów, a ich rozpiętość nie zna granic. Bohaterów można kochać, by już po chwili nie móc ich znieść.

Ogromnie podoba mi się Feyra. Choć mogłoby się wydawać, że będzie kolejną typową bohaterką młodzieżówki, ona taka nie jest. Jest dojrzalsza i o wiele roztropniejsza od pozostałych bohaterek tego typu książek. I właśnie to tak bardzo w niej polubiłam. To niezwykle autentyczna postać, która choć wydaje się mieć w życiu niebywałe szczęście, tak naprawdę mierzy się z jego przeciwnościami i konsekwencjami. Ten autentyzm i dorosłość Feyry bardzo przypadły mi do gustu.

Nie tylko Feyra posiada takie cechy. Książka sama w sobie dojrzalsza od pozostałych młodzieżówek. Stwierdziłabym, że Maas stworzyła tutaj lekką, łatwą i przyjemną pozycję dla czytelników kończących swe naście lat. Popieram opinię, że niektóre pozycje powinny być dozwolone od określonego wieku. I choć część może mnie za to skrytykować, ta pozycja nie jest dla czytelników poniżej 15/16 lat. Ci, którzy znają treść zapewne wiedzą dlaczego tak uważam.

Z każdą kolejną pozycją tej autorki, utwierdzam się w przekonaniu, że język jakim się posługuje jest ujmujący w swej prostocie. W końcu Maas nie posługuje się wyszukanymi słowami, a tworzy wciągające i emocjonujące książki. Wciąga czytelnika w swój świat bardzo szybko i na długo. A w ten zwłaszcza.

Przy poprzedniczce wspominałam o słabości motywu miłosnego. Wierzcie mi, w tym temacie złamane zostały chyba wszystkie utarte schematy. Na ich miejsce powstało coś zupełnie nowego, innego i absorbującego bez końca. Wierzcie mi na słowo, że emocje jakie mną targały w związku z tym aspektem są nie do opisania. Dawno tego nie doświadczyłam przy żadnej książce. Dlatego przeklnijcie mnie za to, że robię to dopiero teraz - cały ten tekst mogłabym skwitować krótko - O MÓJ BOŻE, RHYS!

Kończąc ten tekst i czytając go ponownie mam wrażenie, że o czymś zapomniałam wam powiedzieć. Że zabrakło mi słów na opisanie tego jak wielką frajdą był dla mnie ten tom. Przyznam, że to pierwsza książka po której przeszło mi przez myśl by mówić, nagrywać zamiast pisania. Na całe szczęście (dla was i mnie) szybko ten pomysł upadł.

Dwór mgieł i furii to ten typ książki, którą z jednej strony chcesz pochłonąć, a z drugiej nie możesz się z nią rozstać. Takiego kaca książkowego nie miałam już bardzo długo i podziwiam osoby czekające na kolejne tomy dłużej niż ja. Chociaż już się boję jak bardzo moje serce może ucierpieć przy następnej części. Jednak jestem pewna, że będzie tego warta.

Ocena: 6/6
©Ciekawy cytat o książkach
Absolutnie niesamowita! Dotychczas za moją ulubioną książkę Sary uważałam Dwór cierni i róż. Po przeczytaniu Dworu mgieł i furii zmieniłam zdanie i to właśnie ta książka stała się moją ulubioną spośród książek autorki, jednocześnie stając się najlepszą przeczytaną przeze mnie książką. Nie jestem pewna, czy to, co o niej napisze, pokaże, choć ułamek tego, jaka jest cudowna. Jeśli mi się to nie uda, wybaczcie. Nie pamiętam, żebym miała takiego kaca książkowego po przeczytaniu jakiejś innej. Moje myśli bez przerwy błądzą wokół wydarzeń, które miały miejsce, a moje serce zostało podbite przez Rhysanda, wielkiego, niedocenionego księcia Dworu Nocy.

Feyra oddała życie za miłość, za ukochanego. Ocaliła Prythian, została przywrócona do życia, stała się nieśmiertelna i zyskała moce. Wydawać by się mogło, że życie jej i Tamlina powinno przypominać sielankę. Jednak atmosfera panująca na Dworze Wiosny jest bardzo napięta. Tamlin okazuje się kimś innym, obsesyjnie stara się chronić Feyrę, zamykając ją jednocześnie w złotej klatce swoich uczuć. Dziewczyna nie potrafi poradzić sobie z wydarzeniami spod Góry, Amaratha wciąż nawiedza ją w koszmarach. Dodatkowym stresem jest zbliżający się ślub, który powinien być dla niej najszczęśliwszym wydarzeniem w jej nieśmiertelnym życiu.

-Podejdź, panno młoda - przemówiła Iantha łagodnie -
i połącz się ze swoim ukochanym.
Podejdź i niech w końcu zatriumfuje dobro.

Jednak Feyra dzień po dniu więdnie, niknie w oczach, w myślach błaga o ratunek, a jej ukochany nie robi nic, by jej pomóc.
[...] ''Pomocy, pomocy, pomocy'' -
błagałam kogoś, kogokolwiek. [...]
Pomocy, błagam, ratunku.
Niech mnie ktoś stąd zabierze.
Niech ktoś to zakończy. [...]

Sarah J. Maas przygotowała w tej części masę niespodzianek dla czytelników. Większość postaci znamy z Dworu cierni i róż, jednak po sprawie z Amaranthą, każdy z nich się zmienił.

Feyra nie jest już tą niedoświadczoną, nieumiejącą czytać dziewczyną. Stała się kobietą, obrończynią, postanowiła wziąć życie w swoje ręce, chce decydować o swoich wyborach. Stała się twarda.

Tamlin zmienił się bardzo, jednak jego przemiana nie przypadła mi do gustu. Już podczas wydarzeń pod Górą bardzo stracił w moich oczach. Nie potrafił zawalczyć o siebie, o ukochaną, o swoich poddanych. Wszystkie wątpliwości, jakie miałam wobec niego po pierwszym tomie, zostały rozwiane. Według mnie, od początku było w nim coś oślizgłego, odrzucającego co udowodnił w tej części. Nie będę więcej wyjawiać, przekonajcie się sami, kim naprawę jest książę Tamlin.

Największą niespodzianką tego tomu jest, mój ulubieniec i nowy książkowy mąż — Rhysand. Nie mam zamiaru rozpisywać się na ten temat, pozwolę wam odkryć i na nowo poznać księcia Dworu Nocy.

Nowi przyjaciele, sprzymierzeńcy, wrogowie. Sarah nie przestaje zaskakiwać a emocje, jakimi nas bombarduje, wyskakują z każdej przeczytanej strony. Dwór mgieł i furii to przejażdżka od miłości do nienawiści, od strachu do pewności siebie, od cierpienia do szczęścia. Pierwsza część książki jest spokojna, można wręcz powiedzieć, że relaksująca, lecz wraz z drugą częścią, akcja zaczyna pędzić, nie zatrzymując się, aż do zakończenia, które totalnie rozłożyło mnie na łopatki. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu, mam nadzieję, że pojawi się w Polsce już wkrótce.

Sarah J. Maas pokazała, że można stworzyć książkę idealną. Połączenie mitu o Persefonie, baśni o Pięknej i Bestii w powieść fantasy, dla dojrzalszych czytelników wyszło jej fenomenalnie. ACOMAF ma wszystko, czego fani baśni i opowieści fantasy mogą oczekiwać.
Klątwa została złamana, maski zrzucone, jednak dopiero teraz Feyra przekona się, że jej bliscy, tak naprawdę cały czas mają na sobie maski, nie pozwalając jej ujrzeć ich prawdziwej twarzy. Jakich tajemnic strzegą? Przekonajcie się sami. Gorąco, bardzo gorąco polecam!

Ocena: 6/6
©My Fairy Book World
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Po emocjonującym zakończeniu pierwszego tomu nie mogłam doczekać się kolejnych wydarzeń. Maas zaplanowała jednak coś zupełnie innego, co na początku trochę mnie rozczarowało, bo nie tego się spodziewałam. A mianowicie, zamiast wartkiej akcji, ponad połowa drugiej części to znów powolny wstęp, pozwalający czytelnikowi zaznajomić się z nową sytuacją Feyry, a także miejscem, w którym się znalazła. Okazuje się, że Dwór cierni i róż zawierał jedynie mały odsetek świata przedstawionego, rozwiniętego w kolejnej części. Dzięki temu jeszcze lepiej poznałam Prythian, poszczególne Dwory, w szczególności Dwór Nocy. Swoją drogą jest to bardzo ciekawe miejsce. Akcja rozszerzyła się również o przedstawienie innych tajemniczych kontynentów znajdujących się na mapce, jednak były to tylko pobieżne informacje.

    Bardzo lubię, kiedy książki są pełne magii. To przecież po to właśnie sięgamy po młodzieżową fantastykę - żeby poczuć, jak by to było mieć moc. Ta powieść zawiera już o wiele więcej magii, niż poprzednia, a przyjęte przez Maas rozwiązania zyskały moją aprobatę. Z pewnością nie jest to też kalka ze Szklanego Tronu, tylko coś zupełnie innego.
    Jestem szczęściarą. Po zakończeniu pierwszego tomu nie musiałam długo czekać na lekturę kolejnego, a po emocjonującej końcówce drugiego, już kolejnego dnia zabrałam się za Dwór skrzydeł i zguby (tutaj dopiero się dzieje, ale o tym za kilka dni!). Powolny wstęp trochę mnie rozczarował, bo oczekiwałam czegoś zupełnie innego, ale był potrzebny, żeby można było zrozumieć właściwą akcję. Maas po raz kolejny zachwyciła mnie złożonością wykreowanego świata, ciekawymi postaciami i wszechobecną magią. Polecam!
    fragment recenzji z bloga www.wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com

  • Awatar

    OMG :D Jakby to moja córka powiedziała.

    Wreszcie to co lubię, przeczytałam jednym tchem. Jak ja teraz wytrzymam rok czekania na kolejną część? :(

    Książe Rhys - no chyba dla niego czytałam tą książkę, cudowny :)

Warto zerknąć