ebook Pragnienie
3.51 / 5.00 (liczba ocen: 1441) Ilość stron (szacowana): 352

Pragnienie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
najlepsza cena! w tym miesiącu
E-book - najniższa cena: 14.44
wciąż za drogo?
-42% 14.44 zł Lub 13.00 zł
23.16 złpremium: 14.94 zł Lub 14.94 zł
17.43 zł 20% rabatu
19.42 zł Lub 17.48 zł
19.00 zł
20.74 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Wspaniała i poruszająca opowieść o ambicji, pożądaniu i tęsknocie, które czynią nas ludźmi – pióra laureata Nagrody Bookera. Misternie skonstruowana książka, w której fenomenalnie opowiedziane fakty historyczne zyskują nowy wymiar.

Jest rok 1841. W odległej kolonii karnej na Ziemi Van Diemena bosa Aborygenka pozuje do portretu w sukni z czerwonego jedwabiu. Ma na imię Mathinna i jest przybraną córką gubernatora wyspy, Sir Johna Franklina oraz jego żony, Lady Jane. Jest też obiektem cywilizacyjnego eksperymentu, który ma wykazać, czy wiedza, chrześcijaństwo i rozum mogą być narzucone barbarzyństwu, instynktowi oraz pożądaniu. Kilka lat później, gdzieś na Arktyce, ginie Sir John Franklin wraz załogą i dwoma statkami podczas ekspedycji, której celem ma być odkrycie mitycznego Przejścia Północno-Zachodniego, drogi morskiej z Europy do wschodniej Azji wiodącej przez Archipelag Arktyczny. Anglia jest wstrząśnięta podawanymi przez ekipę poszukiwawczą doniesieniami o przypadkach kanibalizmu, a dla najsłynniejszego pisarza tych czasów, Karola Dickensa, losy Franklina stają się lupą, przez którą przygląda się lodowatym głębinom własnego życia.

„Doskonała, głęboko poruszająca i kunsztownie zbudowana medytacja nad pragnieniem relacji z drugim człowiekiem w rozmaitych jej formach – współczucia, ciekawości, troski, pożądania, przyciągania, egoizmu i bezinteresowności, które niezdarnie łączą się w jedno w najbardziej niebezpiecznym abstrakcyjnym pojęciu, miłości” – „Los Angeles Times”.

„Jego proza jest silna i precyzyjna, a opis pragnień – nadzwyczaj subtelny” – „Publishers Weekly”.

„Mistrzowskie potraktowanie przez Flanagana historycznych faktów i sztuki opowiadania, połączone z głębokim wyczuciem natury ludzkiej, potwierdza, że w dziełach takich jak to fikcja wznosi się na poziomy najwyższej sztuki” – „The Irish Times”.

Pragnienie od Richard Flanagan możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Wszyscy mamy swoje apetyty i pragnienia, ale tylko dzikus zgadza się je zaspokajać.
Każda śmierć człowieka, którego kochamy, jest także śmiercią wielu wspólnych wspomnień i wzajemnego zrozumienia, śmiercią niemożliwej do odzyskania części naszego życia...
Pragnienia — to one nas łączą, bez względu na pochodzenie. Jednych pociąga władza oraz potęga, inni po prostu szukają spokoju. Czy w poszukiwaniu swojej drogi można spełnić każde marzenie? Czy człowieczeństwo zapewnia tylko cywilizacja, która równocześnie próbuje zniszczyć pierwotne instynkty? Instynkty posiadane przez wszystkich ludzi.

Kilka czasów, kilka miejsc. 1839 rok. George Augustus Robinson, człowiek wielu zawodów, uczy Aborygenów angielskich zwyczajów. Razem z nowymi daniami pojawiają się też choroby oraz śmierć. 1841 rok. Do przyszłej Tasmanii przybywa podróżnik John Franklin. Razem z nim pojawia się jego żona, Jane. Para adoptuje Aborygenkę i postanawia sprawić, aby dziewczynka w pełni się ucywilizowała. Po kilku latach małżeństwo powraca do Anglii. John wyrusza na następną wyprawę. Nie wraca. 1854 rok. Mijają miesiące, a wybitny pisarz, Charles Dickens, tworzy sztukę dotyczącą nieszczęśliwej w skutkach podróży. Na wierzch wypływają plotki o kanibalizmie rozgrywającym się wśród załogi Franklina. Zbulwersowana Jane nie wierzy w doniesienia. Sam Charles coraz bardziej angażuje się w całą historię, równocześnie walcząc z własnymi namiętnościami.

Kiedyś trafiłam na ciekawy termin — „faction”. Jego znaczenie jest bardzo proste. Fikcja oparta na prawdziwych wydarzeniach. I takie książki wyjątkowo lubię, bo wówczas pojawia się zapalnik, aby poszerzyć wiedzę w danym temacie. Podobne odczucia naszły mnie po przeczytaniu Pragnienia Richarda Flanagana. Czekałam na tę premierę, choć posiadałam szczątkowe informacje na temat tej historii. Znajomość nazwisk, nic więcej. Wysoko postawiłam poprzeczkę. Liczyłam na pasjonującą lekturę, która nie zawiedzie tych oczekiwań. Nie zawiodła. Wymagała ode mnie ogromu skupienia, uwagi. Odłożyłam inne powieści na bok. Żałuję, że wcześniej nie trafiłam na prozę Flanagana, znakomita uczta literacka. Coś przypominającego o Hemingwayu, w formie i technice wykonania. Myślę, iż to spory komplement dla każdego pisarza. Przedstawienie różnych namiętności, wraz z motywami. Brutalne odsłonięcie fałszu, wytknięcie błędów, równocześnie pozostawienie oceny czytelnikowi. Traktowanie go z szacunkiem.

Flanagan jest Australijczykiem. Poprzez karty swej książki pokazuje dzieje całego kontynentu, zmaganie z tym, co Wielka Brytania chciała usunąć w cień. Rasizm, przekonanie o wyższości Europejczyków nad resztą świata. Wybijanie całych plemion. To ciężka powieść, skłania ku naprawdę wielu przemyśleniom. Pomaga na nowo przyjrzeć się tym niechlubnym epizodom, o ile epizodami można nazwać masowe morderstwa. Słowa w Pragnieniu tworzą cegiełki, autor buduje z nich ścianę, wyświetla na niej obrazy. Pięknie maluje zdaniami sprawiając, że razem z bohaterami przenosimy się do innych krajów. Taka umiejętność jest zdecydowanie warta uwagi i sądzę, że inne książki Richarda Flanagana są równie dobre. Zamierzam przeczytać, jak najszybciej.

Mathinna Flinders — pod takim nazwiskiem zapisano ją w dzienniku pokładowym, gdyż będący półanalfabetą kapitan uważał, że pisanie to przede wszystkim ćwiczenie w sztuce zdobniczej, i sądził, że wszyscy pasażerowie powinni mieć nazwisko, by zrównoważyć imię — płynęła aż dziesięć dni z Flinders Island do Hobart Town na południowym krańcu Ziemi van Diemena, statkowi bowiem ciągle przeszkadzały zła pogoda i przeciwne, wiejące z południowego zachodu wiatry.

Akcja dzieje się dwutorowo. Momentami można się trochę zagubić, ale najczęściej, gdy czynniki zewnętrzne nas rozpraszają. Dlatego polecam zasiąść nad egzemplarzem wieczorem, na spokojnie. Aby móc wyłuskać to, co potrzebne. Tytuł powieści jest niezwykle trafny. Cała gama potrzeb. Pragnienie posiadania dziecka, wiążący się z tym egoizm. Namiętność, chęć dokonywania rzeczy wielkich. I próba zrozumienia kryjących się pod tym intencji, próba dotarcia do genezy problemu. Wówczas człowiek wyrusza w osobiste wycieczki, szukając powiązań ze swoim życiorysem, wspomnieniami. Mamy przed sobą powieść wielopłaszczyznową.

Wyjątkowo poruszyła mnie postać Mathinny. Dziecka wyrwanego ze swojego środowiska, zmuszonego do egzystowania w nieprzyjaznym świecie. Kompletnie sobie obcym. W efekcie nie potrafiła odnaleźć siebie ani w nowej, ani w starej rzeczywistości. Porzucona, niczym zabawka, nieudany eksperyment socjologiczny. Mathinna stała się w Pragnieniu symbolem tysięcy Aborygenów, których potraktowano protekcjonalnie, niesprawiedliwie. Ludzi prostych, ale posiadających własną kulturę, oryginalną, odebraną im przemocą. Gdy nadejdzie moment refleksji, to tym mocniej boli hipokryzja i otoczka „miłosierdzia” jaką zasłaniali się kolonizatorzy. Flanagan znakomicie przekazał prawdę, popierając ją racjonalnymi argumentami. Trudno walczyć z tak silnym orężem — chyba każdy w pewnym wieku powinien sięgnąć po tę publikację.

Pragnienie to książka niewątpliwie ważna. Otwiera oczy na okrutne grzechy tych, którzy na siłę chcieli narzucić swoją przekonania, w ich mniemaniu jedyne i słuszne. Przy okazji przynieśli ze sobą śmierć i zniszczenie. Flanagan przedstawił tematykę w sposób zajmujący, nie sposób się nudzić w trakcie lektury. Wzbudza wiele emocji.

Ocena: 4+/6
©Majuskuła
Dawno tak bardzo nie żałowałam zmarnowanego potencjału powieści. Pragnienie teoretycznie miało wszystko: utalentowanego autora, fascynujący pomysł na fabułę i ciekawy "problem badawczy". Cóż z tego, skoro okazuje się powieścią po prostu źle przemyślaną. A rekomendacja z okładki o treści: Pięknie skomponowana szybko, zaczyna brzmieć całkowicie ironicznie. Zapraszam.

Pragnienie składa się z dwóch historii, których bohaterowie spotykają się w pewnym momencie swojego życia. Jest rok 1841. W odległej kolonii karnej na Ziemi Van Diemena bosa aborygenka pozuje do portretu w sukni z czerwonego jedwabiu. Ma na imię Mathinna i jest przybraną córką gubernatora wyspy, Sir Johna Franklina oraz jego żony, Lady Jane. Jest też obiektem cywilizacyjnego eksperymentu, który ma wykazać, czy wiedza, chrześcijaństwo i rozum mogą być narzucone barbarzyństwu, instynktowi oraz pożądaniu. Kilka lat później, gdzieś na Arktyce, ginie Sir John Franklin wraz załogą i dwoma statkami podczas ekspedycji, której celem ma być odkrycie mitycznego Przejścia Północno-Zachodniego, drogi morskiej z Europy do wschodniej Azji wiodącej przez Archipelag Arktyczny. Anglia jest wstrząśnięta podawanymi przez ekipę poszukiwawczą doniesieniami o przypadkach kanibalizmu, a dla najsłynniejszego pisarza tych czasów, Karola Dickensa, losy Franklina stają się lupą, przez którą przygląda się lodowatym głębinom własnego życia. (Wybaczcie, że tym razem pozostawię opis ze strony wydawnictwa, ale jest wyjątkowo ładnie skomponowany).

Prawda, że brzmi ciekawie? I ciekawie by było, gdyby nie kompletnie poroniona konstrukcja narracji. Najlepiej jest na samym początku i pod koniec, gdy otrzymujemy dłuższe partie z punktu widzenia tej samej osoby. Co oznacza, że przez większość powieści tak nie jest, narracja wydaje się poszatkowana, nieco chaotyczna i po prostu źle przemyślana. I żeby nie było: lubię, gdy owa prezentuje się oryginalnie, ale tutaj to wszystko nie działa z dwóch powodów. Przede wszystkim to nie jest ten typ powieści. Prezentowane zagadnienia mają charakter niezwykle intymny, docelowo dokonujemy psychologicznej wiwisekcji bohaterów, a ciągłe zmiany perspektywy tylko to utrudniają. Po drugie... ona nie działa. W jednej chwili idziemy sobie równolegle w opowiadaną historią, by w następnej stanąć jak wryci, zastanawiając się, co się właściwie wydarzyło. Więc od pewnego momentu już się nie wczuwamy w fabułę, tylko ślizgamy po niej.

Drugi najważniejszy problem to przegadanie. Pragnienie posiada materiał na dłuższą nowelę, ale już nie na powieść. W związku z tym otrzymujemy dużo epizodów o znaczeniu wyłącznie biograficznym oraz narracji bohaterów pobocznych, równie mało wnoszących do fabuły. Główne wątki są niejednokrotnie przez nie po prostu zagłuszane i chciałoby się zawołać: Panie Flanagan, do brzegu!

Trzeci problem to brak równowagi między obiema historiami. Nie zamierzam ukrywać: to wątek Mathinny nas ciekawi, Dickensa postawiłabym kilka poziomów niżej. I to nawet nie dlatego, że ten pierwszy wydaje się nam bardziej egzotyczny i oryginalny. Choć warto zauważyć, że Flanagan dość dużo miejsca poświęcił opisom życia na Ziemi van Diemena, podczas gdy Londyn poznajemy bardzo fragmentarycznie, jakby autor uznał, iż opisano go wystarczająco dużą ilość razy i on tego robić nie musi. Chodzi jednak o to, że historia Mathinny to tak naprawdę trzy intrygujące postaci: ona oraz Franklinowie. Tymczasem w wątku Dickensa mamy... Dickensa. No i paru narratorów epizodycznych, z których najczęściej pojawia się Wilkie Collins, która to postać, jako przyjaciel Charliego i znany pisarz, jest obecna z konieczności, ale której narracja wciskana jest nam zdecydowanie na siłę.

To chyba wszystkie problemy formalne Pragnienia, możemy więc przejść do tej lepszej reszty. I tutaj chcę zwrócić uwagę na pewną nieadekwatność polskiego tłumaczenia tytułu. "Pragnienie" to coś zmysłowego, nierzadko bywa też wzniosłe. Tymczasem w oryginale mamy do czynienia z ordynarnym, egoistycznym "chceniem", co dużo lepiej charakteryzuje całą powieść. Tym, co łączy wszystkich bohaterów jest właśnie kierowanie się własnym "chceniem". To nie do końca książka o samych pragnieniach, lecz raczej o tym, jak skupiając się na nich, wpływamy na życie innych. Marząca o prestiżu lady Jane steruje karierą własnego męża, nie zadając sobie pytania, czy nadaje się on na obrane stanowiska. Marzy też o dziecku, więc adoptuje śliczną aborygeńską dziewczynkę. Boi się jednak zdania otoczenia, traktuje więc ją raczej jak zwierzątko niż córkę. Dickens pragnie satysfakcjonującego związku z kobietą i jest w stanie poświęcić dla tego wiele. W jego postaci najbardziej zafascynowało mnie to, jak swoje romantyczne porażki i brak satysfakcji z życia przekuwa w nienawiść do kobiet. Od początku wiemy, że skupienie na samym sobie nie przyniesie szczęścia żadnemu z bohaterów. Nawet nie z powodu jakiejś kosmicznej sprawiedliwości, ale z powodu krzywdy, jaką tym samym zadają sobie.

Pragnienie to pod wieloma względami dobra powieść, tyle że zabita przez słabą konstrukcję. To chyba najbardziej wyrazisty tego typu przypadek w mojej karierze. Zamiast pozycji fascynującej i wstrząsającej, otrzymujemy coś nieciekawego i nużącego. W związku z tym ciężko mi ją polecić. Jeśli, jak mnie, tematy rasizmu, postkolonializmu czy historii Australii są Wam bardzo bliskie, to możecie rozważyć lekturę. Ale raczej tylko wtedy. Polecam Wam natomiast wcześniejszą powieść tego autora, niesamowitą Księgę ryb Williama Goulda.

Ocena: 2/6
©Między sklejonymi kartkami
W eseju francuskiego publicysty i polityka, hrabiego de Mirabeau w 1784 roku po raz pierwszy użyto pojęcia cywilizacja. Dla autora oznaczało ono ogładę, humanitarne prawa, jasne reguły prowadzenia wojen, godne postępowanie, szlachetne cele. W XVIII wieku właśnie te cechy oznaczały najwyższe przejawy człowieczeństwa, które przeciwstawiane były dzikości i barbarzyństwu.
Richard Flanagan w swojej powieści Pragnienie udowadnia, że definicje nie mają żadnego znaczenia, a między człowiekiem cywilizowanym a barbarzyńcą można postawić znak równości. Nic nas od siebie nie różni, a sztucznie stwarzane podziały na lepszych i gorszych to obłuda.

W 1841 roku słynny brytyjski odkrywca sir John Franklin wraz z żoną lady Jane przeprowadza się do kolonii karnej położonej na Ziemi van Diemiena (dzisiejsza Tasmania), w której obejmuje stanowisko gubernatora. Po przybyciu na miejsce, lady Jane zachwyca się energiczną siedmioletnią Aborygenką, Mathinną, którą postanawia adoptować, starając się z niej zrobić przykładną członkinię ucywilizowanego świata. Narzuca dziewczynce surowy reżim edukacyjny, chcąc tym samym udowodnić, że wiedza i rozum zatriumfuje nad ukrytymi w każdym człowieku pokładami barbarzyństwa i pożądania.
Kilkanaście lat później Franklin wraz ze swoją załogą i dwoma statkami wyrusza na wyprawę w poszukiwaniu słynnego przejścia Północno- Zachodniego i znika gdzieś na Arktyce. Kiedy w Anglii pojawiają się pogłoski o kanibalizmie, którego mieli dopuścić się członkowie ekspedycji, Lady Jane chcąc ocalić reputację męża zwraca się do będącego wówczas u szczytu sławy pisarza Charlesa Dickensa o pomoc. Ten przygotowuje sztukę inspirowaną wyprawą Franklina.

W Pragnieniu Richard Flanagan pokazuje jak różne formy przybiera pragnienie właśnie i jak często może prowadzić do katastrofy. Najważniejsze jest tutaj pragnienie miłości i bliskości. Lady Jane pragnie zostać matką, ale zamiast ofiarować Mathinnie czułość, której dziewczynka tak bardzo potrzebuje jest dla niej oschła i zimna. Piewca rodzinnego życia, którym jest Charles Dickens, swoją potrzebę miłości i bliskości zamienia na wrogość wobec żony i dzieci, szukając wrażeń poza domem. Zarówno Lady Jane jak i Dickensa własne pragnienia przerażają, boją się rozczarowania, bólu i ten strach przed własnymi emocjami, przed miłością rozpoczyna dramat Mathianny i rodziny Dickensa. W powieści mamy również do czynienia z pragnieniami prowadzącymi do przemocy i śmierci. Chęć dominacji Wielkiej Brytanii, która pragnie pokazać swoją wyższość, wielkość swojej cywilizacji prowadzi do zguby Aborygenów i całej Tasmanii.

Hipokryzja ludzi, którą pokazuje w swojej powieści Flanagan wywołuje złość. Kto dał nam prawo decydować o wyższości jednych ludzi nad drugimi? Kto dał nam prawo do poniżania ludzi, znęcania się nad nimi, traktowania ich jak zwierzęta? W imię czego? Cywilizacji? A co jest gorszego w pochodzeniu z kręgu innej cywilizacji? Instynkty i pragnienia, które zdaniem Anglików żądzą dzikimi są częścią każdego człowieka, nie są słabością, a stanowią o ludzkiej wyjątkowości. Niesfornego serca nie można zdyscyplinować.

Pragnienie Richarda Flanagana to książka, która wywołuje złość, wyrzuty sumienia i głęboko wzrusza. Wyjątkowa opowieść o bezradności, cierpieniu, ludzkiej podłości, wielkiej cywilizacji, która okazała się być cywilizacją niosącą śmierć. Wszyscy jesteśmy równi, wszyscy jesteśmy ludźmi. Tylko ludźmi i aż ludźmi i każdy z nas pragnie tak samo mocno.

Ocena: 5/6
©Cuddle up with a good book
W 1841 roku na Ziemię van Diemena, która później nazwana zostanie Tasmanią, przybywa nowy gubernator, sir John Franklin, wraz z żoną, lady Jane. Postanawiają oni w ramach eksperymentu ucywilizować małą Aborygenkę, Mathinnę, by sprawdzić, czy „dzikusy”, jak nazywają rdzennych mieszkańców Australii, nadają się do życia między ludźmi. Kilka lat później małżeństwo wraca do Anglii, a stamtąd sir Franklin wypływa na polarną ekspedycję, po której słuch o nim zaginie. Gdy do Anglii napływają wieści o rzekomych aktach kanibalizmu członków załogi, zrozpaczona lady Jane zrobi wszystko, by walczyć o honor zaginionego męża. Prosi Charlesa Dickensa, młodego pisarza, która sława wciąż rośnie, by wdał się w polemikę z oszczercami, a ten zgadza się, i pisze sztukę poświęconą zagranicznym wojażom sir Franklina. Dziwnie jednak odnajduję się w jego postaci, a sytuacje, które opisuje, zaczyna odnosić do swojego życia… Co z tego wyniknie i jak potoczą się losy bohaterów, dowiecie się oczywiście, gdy sięgniecie po powieść.

Zacznijmy od tego, że Pragnienie to chyba jedna z mniej znanych powieści Flanagana w Polsce: Księga ryb Williama Goulda wydana była u nas jako pierwsza już kilkanaście lat temu, a rozgłos przyniosły temu pisarzowi Ścieżki północy nagrodzone Nagrodą Bookera w 2014 roku. Pragnienie mamy okazję poznać dopiero teraz, ale mam nadzieję, że trafi ono do jak najszerszego grona odbiorców, bo zdecydowanie na to zasługuje! Pierwsze, co rzuca się w oczy, i na co trzeba zwrócić uwagę, to świetna konstrukcja tej powieści. Akcja rozgrywa się na kilku planach czasowych, a poszczególne wątki pięknie się ze sobą splatają intrygując i napędzając wydarzenia tak, że cały czas jesteśmy ciekawi, co wydarzy się w następnym rozdziale. Warto nadmienić, że akcja powieści oparta jest o prawdziwe wydarzenia: historia adopcji Mathinny i tragicznego w skutkach „eksperymentu” lady Jane to fakty, na których Flanagan opiera swoją wciągającą historię. Prawdziwy jest także obraz aborygeńskiej księżniczki, który w kulminacyjnym punkcie powieści odgrywa niebagatelną rolę…

Świetne są również kreacje bohaterów – każdego autor obdarza własną historią, charakterem, życiem wewnętrznym. Lady Jane to nieco zagubiona, poraniona wewnętrznie kobieta, która udaje surową i chce pociągać za sznurki. Sir John Franklin to właściwie marionetka w rękach żony, bo jedyne, co tak naprawdę kocha, to zamorskie podróże. Mała Mathinna to bodaj najdziwniejsza postać tego dramatu: skryta, skrzywdzona przez życie, nierozumiana przez otaczających ją ludzi – bo nie może i nie chce być przez nich zrozumiana. Ale dla mnie najciekawszym bohaterem jest jednak Charles Dickens, słynny pisarz, wówczas u szczytu kariery. Mimo że odnosi sukcesy, jego życie nie jest zbyt szczęśliwe – jako artystyczna dusza wciąż szuka odpowiednich środków, aby wyrazić ukryte pragnienia, które w nim drzemią, a nieudane małżeństwo zdaje się więzić i ograniczać młodego mężczyznę…

No właśnie, kluczowym słowem powieści Flanagana są oczywiście tytułowe pragnienia. Pisarz pokazuje nam, że każdy człowiek marzy, każdy dąży do tego, żeby być szczęśliwym. W moich ustach to brzmi jak banały, ale wierzcie mi, że w wykonaniu Flanagana to wcale nie takie banalne. Autor poprzez ból i tęsknoty swoich bohaterów każe nam się zastanowić, czego tak naprawdę pragniemy my i do czego dążymy? Czy aby to, co teraz wydaje nam się szczęściem, na pewno nim jest? A może nie doceniamy tego, co mamy, a mamy bardzo dużo? Czy tak jak Dickens wiecznie gonimy za bliżej niesprecyzowanymi marzeniami, czy może jak lady Jane, próbujemy sobie zrekompensować pewne braki, bojąc się spojrzeć prawdzie w oczy? Wiele takich i innych pytań trzeba sobie zadać po lekturze Pragnienia, ale moim zdaniem tym bardziej wato po tę książkę sięgnąć.

Czwarta wydana w Polsce powieść Richarda Flanagana to strzał w dziesiątkę, piękna opowieść, która przeniesie nas w kolorowy wiek XIX, do aborygeńskiej wioski, odległej kolonii karnej i na angielskie salony. Wzruszające i momentami wstrząsające losy bohaterów w zamyśle mają poruszyć i nas i dotknąć czułych strun naszych emocji – w moim przypadku tak właśnie się stało.



Ocena: 6/6
©Kto czyta, żyje podwójnie
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Powieść jest oparta na zrębie prawdziwych wydarzeń i osób. Wspomniany w tekście portret Mathinny można obejrzeć w sieci. Ciekawa lektura zarówno w aspekcie psychologicznym jako analiza natury ludzkiej, jak i historycznym przez pokazanie ludobójstwa rdzennej ludności Tasmanii. Napisane wyraziście, choć z dystansem. I konic końców przygnębiające.

  • Awatar

    Na reszcie skonczylam ta ksiazke !
    Wymeczyla mnie niezmiernie. Sam pomysl jest ciekawy, ale historia ciagnie sie niezmiernie. Brakuje konkretow, psychologia postaci pozostawia do zyczenia. Na dodatek, jest to, tak modny ostatnio, dwubieg – dwie historie, opowiediznae jednoczenie. Zialo nuda. Ale skonczylam, chociaz koniec byl przewidywalny i wlasciwie bez znaczenia. Szkoda czasu.

Warto zerknąć