Latarnia umarłych
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.72 / 5.00
liczba ocen: 375
Ilość stron (szacowana): 600
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
35.90 złpremium: 21.54 zł
23.90 zł
26.93 zł
30.52 zł
35.90 zł
Pozostałe księgarnie
25.13 zł
25.85 zł
26.57 zł
28.40 zł
30.26 zł
30.51 zł
32.31 zł
32.31 zł
32.50 zł
35.90 zł
35.90 zł
Opis:

Wartka akcja, tajemnice, sensacyjne odkrycia. W tym thrillerze jest wszystko, co tak kochają wielbiciele gatunku! Szczecińska dziennikarka wpada na trop mrocznych wydarzeń z czasów II wojny światowej, ale to dopiero początek śledztwa, które prowadzi o wiele dalej w przeszłość...

Akcja „Latarni umarłych” rozgrywa się w rok po wydarzeniach opisanych w „Sedinum – wiadomość z podziemi”. Troje młodych ludzi – Paulina, Igor i Johann – zostaje ponownie wplątanych w sensacyjne śledztwo, tym razem dotyczące pewnego morderstwa.

Dawno, dawno temu, w pewnym małym miasteczku nad samym morzem, w starym średniowiecznym zamczysku rodzi się chłopiec, który niedługo potem zostaje królem całej Skandynawii, a w ówczesnej Europie jest nazywany Cesarzem Północy.

Mijają wieki. Rok 1941. Mroźną listopadową porą, w samo południe, nieopodal miasta dochodzi do potężnej eksplozji, która kładzie pokotem wszystkie drzewa i wybija szyby w oknach w całej okolicy. Fala uderzeniowa odczuwalna jest w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, a w pewnej starej kaplicy zapada się posadzka.

Blisko osiemdziesiąt lat później pewnego wiosennego dnia do redakcji popularnego, szczecińskiego dziennika przychodzi wiadomość od pewnego staruszka. W jego kolejnych listach nieprawdopodobne wspomnienia i sensacyjne szczegóły przeplatają się z urojeniami z czasów wojennych. Zajmująca się tym tematem dziennikarka Paulina Weber zaczyna wątpić w zdrowie psychiczne nadawcy. Gdy w ostatnim liście zdradza on, że od wielu lat ukrywa zakopane w piwnicy zwłoki, jest już tego pewna…

Pozostawione przez niego stare dokumenty z wolna zaczynają jednak odsłaniać mroczne wydarzenia, które za czasów drugiej wojny światowej rozegrały się w sennej, nadmorskiej scenerii...

Recenzje blogerów
Młoda dziennikarka Paulina otrzymuje tajemniczą paczkę. Nadawca kieruje ją na jej ręce, jako osoby, która dała się poznać wnikaniem w tajemnice szczecińskich podziemi. Tajemnic sprzed wieków, ale i tych z II wojny światowej. Zatem starszy pan postanowił obdarować ją pamiętnikiem, mapą i starymi rolkami klisz ze zdjęciami. Jego historia brzmi odrobinę niewiarygodnie, a sam staruszek choruje od lat na schizofrenię, i już w nieprzyjemny sposób dał się poznać innym dziennikarzom.

Angielski lord Johann wraz z przyjaciółmi, organizuje wakacje, których atrakcją ma być poszukiwanie tajemniczej podmorskiej anomalii w rejonie Zatoki Botnickiej. Cała grupa jest doświadczonymi nurkami, a do dyspozycji mają wspaniały pełnomorski jacht z załogą i sprzęt nurkowy jak James Cameron. Przy okazji bytności na Bałtyku planują oni wizytę w okolicach Szczecina, aby w ramach wypoczynku odwiedzić rodzinny dworek polskiego znajomego, Igora.

Kto czytał Sedinum, rozpozna pierwszoplanowych bohaterów, kto nie czytał – pozna ich po prostu.

Bo tajemnica, którą zaczyna zgłębiać Paulina, szybko zazębi się z nieoczekiwanymi poszukiwaniami, w których biorą udział angielscy turyści. Wszyscy za moment zostaną wciągnięci w wir zagadek, które jak to u Autora, korzenie mają wiele lat wstecz. Bo i skarby Eryka Pomorskiego zagrabione z Kopenhagi z 1449 roku, i „ryczący niedźwiedź” z 1497 roku, i nazistowskie działo kolejowe Dora, tajemniczy U-Boot wywożący dokumentację Wunderwaffe i nie do końca wyjaśniony mord na powracających z obozu Polakach w ostatnich dniach wojny. Wszystko to tylko tajemnice niewielkiego Darłowa.

Misternie posplatane, i wiarygodnie połączone dodatkowymi wątkami sprawiają, że z jednej strony nie można oderwać się od książki, z drugiej należy wykonać szybki rzut oka w kalendarz, kiedy można złapać dzień-dwa urlopu i popędzić do tego Darłowa i Darłówka! Cóż za fascynujące miejsca! A tak mało znane!

Wszystkie te historyczne tajemnice podane są w sposób niezwykle ciekawy, motywują i nakręcają akcję, która pędzi i wciąga. Bohaterowie ponownie nieustająco narażają życie i zdrowie, czy to pod wodą czy na lądzie. Cudowne jest to połączenie dużej dawki historii z szalonym tempem akcji!

Po raz kolejny autor wciągnął mnie w swój świat nieodwracalnie!

I już kupiłam trzeci tom, Biblia diabła, bo Leszek Herman trafił na listę „ulubiony”!

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Leszek Herman po raz kolejny zaprasza nas w "podróż do przeszłości" poprzez odkrywanie tajemniczych wątków z teraźniejszości. Wraz z architektem Igorem, dziennikarką Pauliną i angielskim arystokratą Johann (którego ojciec jest dwieście siedemdziesiąty trzeci w kolejce do tronu!) podążać będziemy tropem zagadki sięgającej drugiej wojny światowej.

Do redakcji, w której pracuje Paulina, dostarczone zostają dziwne, chaotyczne, enigmatyczne zapiski. Ich autorem jest Karol Wyrzykowski, który dał się poznać dziennikarzom i mieszkańcom Darłowa jako snujący teorie spiskowe, podejrzliwy staruszek. Niespełna osiemdziesięcioletni Pan Karol utrzymuje, że w piwnicy jego domu, od siedemdziesięciu lat, ukryte są zwłoki alianckiego lotnika oraz radiostacja. Reporterski nos Pauliny węszy sensację, chociaż trudno traktować poważnie rewelacje staruszka u którego stwierdzono pogłębiającą się schizofrenią. Sytuacja się komplikuje, kiedy Karol Wyrzykowski umiera w nie do końca jasnych okolicznościach. Najbardziej prawdopodobny jest fakt, że padł ofiarą włamywacza – tło rabunkowe. Ale czy na pewno? A w piwnicy Wyrzykowskiego rzeczywiście odnaleziono trupa. Czy dziennik, który rzekomo wiernie odtwarza wydarzenia z końca drugiej wojny światowej to prawda czy projekcje schorowanego umysłu staruszka. Jak wydarzenia z 11 kwietnia 1944 roku kiedy to nad Dąbkami został zestrzelony amerykański bombowiec tzw. "Latająca forteca" i wpadł do Morza Bałtyckiego maja się do zapisków Karola Wyrzykowskiego? I najważniejsze: czy dziennik pozwoli Paulinie, Igorowi i Johannowi odkryć tajemnicę brutalnej zbrodni dokonanej tuż po wojnie na sześćdziesięciu wracających z przymusowych robot Polakach?

Latarnia umarłych, podobnie jak Sedinum, to pokaźnych rozmiarów powieść sensacyjna z elementami kryminału. Miłośnicy gatunku z pewnością po raz kolejny będą pod wrażeniem przenikliwości, skrupulatności Autora oraz jego dbałości o szczegóły. W powieści znajdziemy bowiem nie tylko nierozwiązane zagadki z przeszłości, ale także garść bardzo ciekawych informacji ze świata architektury, żeglarstwa, historii i geografii. "Odwiedzamy" ogród dendrologiczny w Przelewicach, z zabytkowym parkiem, azaliami i różami japońskimi. Zwiedzamy zakątki małych pomorskich miejscowości: Darłowo, Dąbki, Sławno. Poznajemy fakty i ciekawostki odnośnie Gotlandii – największej wyspy na Bałtyku oraz intrygujące informacje o samym Morzu Bałtyckim:

Bałtyk jest jak wielki słoik z formaliną, w którym zatopione żaglowce tkwią w niezmienionym stanie od setek lat. [...] Podobno na dnie Bałtyku, według szacunkowych obliczeń, może leżeć nawet sto tysięcy wraków.

Powieść nie jest pozbawiona akcentów humorystycznych. Dowiemy się m.in dlaczego najlepiej nie gwizdać w trakcie golenia podczas podroży żaglowcem, poznajemy absurdy wymogów administracji budowlanej oraz dowiadujemy się jaki słynny drink narodził się w Szczecinie.

Wszystko to przedstawione w bardzo dobrym stylu z dbałością o szczegóły. Nie jestem miłośniczką tego typu literatury wręcz przesyconej faktami, nowinkami i ciekawostkami naukowymi. O ile Sedinum mnie zachwyciło, to Latarnia umarłych jedynie umiarkowanie zaciekawiła. Opisy rejsu Johanna i jego grupki przyjaciół momentami wręcz nużyła. Tym razem lekko irytowało mnie także zbyt długie, jakby celowe "przeciągnie" fabuły. Rozpędzona akcja zderzała się nagle ze ścianą, bo do Igora dzwoniła po raz sześćdziesiąty piaty mama z zapytaniem odnośnie menu na przyjazd Johanna (lorda z Londynu;)), bo Bolo miał wyrzuty sumienia, bo rejs po Bałtyku nie był tak ciekawy jak przypuszczano. Z wytężona uwagą śledziłam poczynania Pauliny, jednak tych spowalniaczy było zbyt wiele i niestety wpłynęły na ostateczna ocenę Latarni umarłych. To dobra, ale nie świetna powieść sensacyjna.

Najbardziej interesującym i jednocześnie wstrząsającym tematem podejmowanym przez Autora były zbrodnie wojenne. Niezależnie od tego jakiej się jest narodowości i kto jest agresorem, opis krzywdy niewinnych ludzi (szczególnie dzieci) boli równie mocno. Jednak o takich aktach brutalności trzeba przypominać, aby nie zapomnieć, aby pielęgnować w sobie i szerzyć potrzebę pokoju na świecie. Ludzkość była świadkiem zbyt wielu aktów przemocy, zbyt wielu niepotrzebnych krzywd. Wierzę, że pielęgnując pamięć o strasznej i krwawej przeszłości unikniemy strasznej i krwawej przyszłości.

Ocena: 4+/6
©Tylko skończę rozdział
Rok temu Leszek Herman - szczecinianin, z wykształcenia architekt, miłośnik tajemnic historycznych i sztuki, zadebiutował powieścią "Sedinum. Wiadomość z podziemi". Ależ to była dla mnie gratka. Osiemset stron świetnej fabuły w połączeniu z fascynującą historią Pomorza Zachodniego, wędrówki ulicami mojego rodzinnego miasta, zaglądanie do szczecińskich podziemi, a nawet podróż do Londynu. Byłam pod wrażeniem, dlatego z radością przyjęłam wiadomość o listopadowej premierze najnowszej książki Leszka Hermana, czyli "Latarni umarłych".

Tym razem autor funduje nam podróż do Darłowa, małego nadmorskiego miasteczka w pobliżu Koszalina, w północno - zachodniej Polsce. Historia królewskiego miasta Darłowo o średniowiecznym rodowodzie i ponad 700 - letniej tradycji stanowi idealną scenerię dla sensacyjnych wydarzeń rozgrywających się w powieści.

Do znanej nam już z pierwszej powieści dziennikarki szczecińskiego dziennika, Pauliny Weber zgłasza się mieszkaniec Darłowa, który twierdzi, że ma do przekazania informacje o wielkiej tajemnicy z przeszłości. Aby potwierdzić sensacyjne wiadomości przesyła dziennikarce fragmenty swojego pamiętnika, w których prawda historyczna miesza się z fantazjami starszego pana. Prawdę mówiąc większość osób mających styczność z nadawcą listów nie traktuje poważnie jego rewelacji. Gdy staruszek informuje, że w jego piwnicy od kilkudziesięciu lat ukryte są zwłoki, młoda dziennikarka utwierdza się w przekonaniu, że jej rozmówca jest niespełna rozumu. Sytuacja ulega zmianie, gdy tajemniczy informator zostaje zamordowany. W ten sposób nawiązana zostaje misternie utkana intryga, która poprowadzi nas od XV - wiecznego tsunami na Bałtyku, poprzez próby gigantycznych niemieckich dział z okresu II wojny światowej, które odbywały się w Rügenwalde (Darłowo) i eksplorację dna Morza Bałtyckiego, wypełnionego po dziś dzień setką tysięcy wraków, które rozpalają wyobraźnię nurków z całego świata.

Jednym z takich słynnych zatopionych obiektów jest szwedzki galeon, który po przepłynięciu zaledwie mili morskiej zatonął na oczach tłumów ludzi obserwujących jego próbny rejs w sierpniu 1628 roku. Po trzystu latach spoczywania na dnie morskim wrak został wydobyty na powierzchnię, pieczołowicie zakonserwowany i udostępniony zwiedzającym w postaci muzeum w Sztokholmie. Wykonany w większości z drewna dębowego galeon zachował się w dobrym stanie przede wszystkim dlatego, że w Bałtyku brakuje organizmów, które żywią się drewnem. Kilka lat temu miałam okazję osobiście przekonać się o pięknie zatopionego okrętu. To niesamowite uczucie chodzić po jego pokładach, mając świadomość, że spędził on pod wodą ponad trzysta lat.

Leszek Herman serwuje czytelnikom wiele tego typu historii, drobiazgowo opowiedzianych, uzupełnionych plastycznymi opisami i popartych świetnym przygotowaniem merytorycznym.

Na uwagę zasługują te fragmenty powieści, które przenoszą nas w morskie głębiny. Piękne i realistyczne opisy nurkowania stanowią idealną zachętę do podjęcia własnych prób schodzenia pod wodę. Tym bardziej że autor przedstawia wiele technicznych aspektów związanych z nurkowaniem, na przykład zmianą mieszanin oddechowych pod powierzchnią wody. Informacje te są bardzo przydatne, jednocześnie świadczą o bardzo dobrym przygotowaniu pisarza, który serwuje nam rzetelną wiedzę na ten temat.

Wątków historycznych i współczesnych w powieści "Latarnia umarłych" jest bardzo wiele. Przygody bohaterów, których po części znamy z poprzedniej książki, przenoszą nas płynnie z terenów Pomorza Zachodniego na duński Bornholm, szwedzkie wyspy Olandię i Gotlandię, które kuszą magią przeszłości. Ta część powieści stała mi się szczególnie bliska z powodu moich podróży do Szwecji i pobytu na Olandii. Powojenne wspomnienia, okrucieństwa żołnierzy sowieckich wobec ludności niemieckiej i polskiej w ostatnich dniach II wojny światowej, opis Koloseum śmierci, niewyjaśnione śledztwa IPN, misternie przeplatają się z XV - wieczną historią Pomorza Zachodniego pod panowaniem pomorskiej dynastii Gryfitów. Wzmianki o Templariuszach, zwiedzanie starych kościołów, w tym Kościoła Św. Gertrudy w Darłowie, duch Cesarza Północy tworzą kunsztowną układankę, w której każdy element może okazać się istotny dla współczesnej opowieści. Nie da się ukryć, że życie każdego z nas ociera się o wielką historię. I nic nie jest bezsensowne, choć czasem wydaje się przypadkowym splotem wydarzeń.

Wielbiciele historii, architektury i dzieł sztuki z pewnością będą usatysfakcjonowani. Detale architektoniczne i umiejętne wprowadzenie ich w powieść kryminalną zawdzięczamy osobistej pasji autora. Fani mocnych wrażeń oraz sensacyjnych opowieści szpiegowskich również nie będą zawiedzeni. Klimatyczne opisy, mroczne wizje, leśne przygody bohaterów przywodzące na myśl słynny horror Blair Witch Project dopełniają całości.

Oczywiście nie brakuje również sytuacji humorystycznych, podobnie jak w poprzedniej części, uczestniczymy we włamaniach do urzędów i budynków publicznych. Łamanie haseł komputerowych, używanie dronów w niezbyt legalnych okolicznościach czy zabawne perypetie bohaterów sprawiają, że jak stwierdza jedna z bohaterek powieści: "Boże! Gang Olsena to przy was profesjonaliści".

Powieść "Latarnia umarłych" dowodzi, że nasza lokalna historia, pełna tajemnic, niezwykłych legend i postaci budzących żywsze bicie serca ma pełne prawo stać się naszym towarem eksportowym. Obie książki Leszka Hermana z powodzeniem mogłyby posłużyć jako pełnoprawny scenariusz filmowy. Sześćset stron powieści to niezwykła skarbnica wiedzy, pięknie zachęcająca do samodzielnych badań nad historią małych ojczyzn. Jednocześnie wprowadza świeży i atrakcyjny sposób ukazania historii terenów o tak skomplikowanej przynależności państwowej. Bez puszenia się i nadmiernej powagi wprowadza czytelnika w fascynującą opowieść o historii regionu, doprawia ją energią współczesnych bohaterów, śledztwem dziennikarskim, wątkami kryminalnymi, awanturą przywołującą rosyjską mafię, lekką nutą romantyzmu i szeroką gamą humoru sytuacyjnego. Ponadto umiejętnie dozuje napięcie, skomplikowane zagadki, utrzymując czytelnika w napięciu aż do spektakularnego zakończenia. Leszek Herman potrafi zwodzić i sprowadzać na manowce. Intryga kryminalna i warstwa fabularna powieści świetnie współgrają z historią w tle. Moim zdaniem to ogromne walory powieści.

Cóż mogę jeszcze dodać? Wiedziałam od dawna, że mieszkam w regionie, który jest wyjątkowy. Mam nadzieję, że autor napisze jeszcze niejedną powieść, w której ponownie połączy wątki i emocjonujące teorie spiskowe, aby zapewnić wszystkim rozrywkę na najwyższym poziomie.
Polecam. A sama żałuję, że już przeczytałam.

Ocena: 6/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    "Latarnia umarłych" wciąga od pierwszej strony. Akcja jest wartka, wpleciona w fajnie opisane tło historyczne. Świetne na wakacyjną lekturę.

Inne proponowane
Warto zerknąć