ebook Wilk zwany Romeo
4.14 / 5.00 (liczba ocen: 32)

Wilk zwany Romeo
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 15.95
31.90 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
-30% 22.32 zł
25.52 zł Lub 22.97 zł
27.12 zł
31.90 zł
15.95 zł
22.33 zł
24.56 zł
25.52 zł
25.52 zł
26.25 zł
28.71 zł
29.00 zł
29.35 zł
31.90 zł

Wilk zwany Romeo to prawdziwa historia wyjątkowego czarnego wilka, który spędził siedem lat wśród ludzi i psów w Juneau na Alasce – żył na krawędzi społeczności i codziennie angażował się w nieprawdopodobny, inspirujący międzygatunkowy taniec. Dzięki niemu dzikość została postawiona w nowym świetle.

Kiedy Romeo pokazał się po raz pierwszy, Nick Jans i inni obywatele Juneau byli ostrożni, ale gdy zaczął w bezpiecznej odległości przyłączać się do narciarzy w ich codziennych przebieżkach, bawić się z miejscowymi psami albo po prostu w ciche popołudnia kłaść się w słońcu blisko Nicka, Jans i reszta mieszkańców Juneau zaakceptowali Romea, podobnie jak on ich.

Po części wspomnieniowa, po części poruszająca opowieść o dzikim zwierzęciu w jego naturalnym otoczeniu, po części zaś wycieczka mówiąca o mistyce, tradycji, nauce i historii wilków, Wilk zwany Romeo to książka, której żaden miłośnik zwierząt nie powinien przegapić.

Nick Jans jest wielokrotnie nagradzanym pisarzem, fotografem i autorem wielu książek, w tym The Grizzly Maze. Jest też redaktorem magazynu „Alaska”. Pisał do różnych gazet, w tym do „Rolling Stone” i „Christian Science Monitor”. Mówi o sobie:

Urodziłem się jako syn zawodowego dyplomaty i pierwszych dwanaście lat życia spędziłem za granicą: najpierw w Palermo, potem w Wiedniu, a na końcu z Tajlandii. Mój tata był amerykańskim konsulem w Udorn Thani, niegdyś specjalnej bazie operacyjnej CIA w Laosie, a później w północnym Wietnamie. Do szkoły średniej chodziłem w Waszyngtonie, a w 1977 roku ukończyłem wydział literatury angielskiej w Colby College w Waterville w stanie Maine. Choć przeważnie mieszkałem w miastach, zawsze marzyłem o życiu pośród dzikiej przyrody. W 1979 roku wyjechałem na Alaskę. Po wyprawie, którą odbyłem w kanu – przepłynąłem ponad tysiąc dwieście kilometrów – osiadłem w odległej wiosce Inuitów w górnym biegu rzeki Kobuk w północnej, arktycznej części Alaski, trzysta kilometrów od jakiejkolwiek ważnej drogi. Pomagałem przewodnikowi myśliwych, a potem zostałem nauczycielem. Uczyłem inupiackie dzieci w miejscowej szkole. Ale moja pierwsza miłość zawsze była pozornie nieograniczona: dziki kraj, który mnie otaczał, i stworzenia, które w nim mieszkały. W ciągu dwudziestu lat życia w tym regionie pokonałem dziesiątki tysięcy kilometrów dziczy łodzią, kanu, pieszo, na nartach i skuterem, często samotnie. W 1986 roku zapisałem się na kurs pisania na University of Washington i zostałem zawodowym fotografem przyrody i pisarzem. Na przestrzeni tych lat napisałem jedenaście książek i setki artykułów dla wielu czasopism. Moje teksty trafiły także do wielu antologii. Od wielu lat jestem redaktorem „Alaska Magazine” i regularnie pisuję dla „USA Today”. Obecnie mieszkam w stojącym na odludziu domu w okolicach Haines Highway w południowo-wschodniej części Alaski – z żoną Sherrie i czterema psami.

Wilk zwany Romeo od Nick Jans możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Romeo, niesamowity wilk


Gdy byłam małą dziewczynką, oglądałam w telewizji serial o przygodach Flippera, niesamowicie inteligentnego delfina, który zaprzyjaźnił się z grupą ludzi. Podobnych historii było zresztą więcej – Mowgli z „Księgi Dżungli” został wychowany przez wilki, a Nel z „Pustyni i Puszczy” opiekowała się „Słoniem”. Ale możemy sięgnąć przecież dalej i, zamiast literaturą, zainspirować się prawdziwym życiem – to przecież słynna Jane Goodall zajmowała się badaniem szympansów. A Dian Fossey? Prawie całe swoje życie poświęciła gorylom, włączając się do ich małpiej rodziny...
Zwierzęta posiadają uczucia, okazują emocje, a ich humor też zależy od dnia – czasem są wesołe, czasem im smutno, ot tak, bez powodu, zupełnie jak ludziom – wie to każdy właściciel kota czy psa. Ich charakter zmienia się wraz z wiekiem, wraz z doświadczeniem, które zdobyły. Każdy pies i kot to indywidualności, niepowtarzalne jednostki, zupełnie różne od swych braci i kolegów. O ile jednak przyjaźń człowieka ze stworzeniem udomowionym jest sprawą całkiem klarowną i nikogo nie dziwi, tak relacje z dzikim zwierzęciem zawsze wywołują wiele kontrowersji, pytań, wątpliwości. A wydawałoby się, że to coś całkiem naturalnego – ot jeden ssak chce zaprzyjaźnić się z drugim. Tak po prostu, „po ludzku”, chciałoby się powiedzieć.

Kiedy Nick Jans po raz pierwszy dostrzegł Romea wiedział, że to nie jest zwykły wilk. Zwierzę było ciekawe, ale ostrożne, w każdej chwili gotowe do ucieczki czy samoobrony. Romeo podchodził powoli, przyglądał się czujnie, obserwował, analizował. Gdyby spotykał na swojej drodze tylko ludzi, prawdopodobnie nie wykazałby takiego zainteresowania, jak w towarzystwie psów. To one zdobyły jego sympatię i zaufanie, to z nimi chciał spędzać godziny na zabawie i gonieniu się. Bo chociaż ruszył z impetem na pierwszego psa, jakiego zobaczył, okazało się, że intencje ma iście pokojowe, a nawet lepiej – przyjazne! Z czasem zaczął podchodzić coraz bliżej, stopniowo zmniejszając dystans między nim, a opiekunami jego czworonożnych kumpli. Zaufał ludziom na tyle, że odważył się spać w pobliżu ich domów i wyjadać resztki z ich śmietników. Zarówno spośród ludzi, jak i psów wybrał swoich ulubieńców, którym pozwalał na więcej. Bardziej czekał na konkretne psy, chętniej się z nimi bawił i dotkliwiej odczuwał ich nieobecność. Jednemu z właścicieli takich czworonogów przypadł nawet zaszczyt spacerowaniem z Romeem, który radośnie trącał go nosem w kolano. Co ciekawsze, okazało się, że ten ogromny wilk, słuchał nawet jego komend. Wystarczyło jedno „nie”, aby zwierzę wycofało się ze swoich zamiarów. Pamiętał twarze i psie pyszczki, bo jak każdy wilk cieszył się ogromną inteligencją i trwałą pamięcią. Jego sława szybko obiegła całe miasteczko Juneau i wkrótce każdy mieszkaniec chciał go zobaczyć, a to oznaczało tylko jedno – ryzyko. Tłumie gapiów, przypadkowe zbiegowiska, bezmyślne próby zwabienia wilka psami czy przysmakami… Gdzieniegdzie zawitali nawet turyści, którzy chcieli poczuć na plecach dreszczyk emocji, przyprowadzali też dzieci, bo okazja spotkania się twarzą w twarz z wilkiem mogła się przecież nie powtórzyć… Romeo stał się sławą, jego imię kojarzone było tylko z jego czarnym futrem, nikt w pierwszej kolejności nie myślał o Szekspirowskim bohaterze. Niestety jego koniec był równie tragiczny, co romantycznego bohatera.

Do przeczytania tej książki zachęciła mnie rekomendacja „Mikołaja Golachowskiego”, który w dziedzinie przyrody i nauki o zwierzętach jest dla mnie absolutnym autorytetem. Tak wzruszyło, rozczuliło i zachwyciło mnie jego „Czochrałem antarktycznego słonia”, że w końcu dałam się przekonać i sięgnęłam po Wilka zwanego Romeo. Od początku wiedziałam o czym będzie historia (wszak fabuły nietrudno się domyślić), i że będzie smutna. Ale sposób, w jaki jest opowiedziana, ilość zdjęć oraz materiałów kompletnie mnie dobiły. Nick Jans opowiada o dzikim zwierzęciu, niczym o przyjacielu, który przez kilka lat towarzyszył mu niemal każdego dnia. Opisuje Romea w sposób niesamowicie delikatny, empatyczny, pozostawiając wiele miejsca opisom Alaski, szczegółowym informacjom na temat wilków i ich sposobu życia.
To rzecz niezwykła i niesamowita, wrażliwa i piękna, a jednocześnie porażająca brutalnością, która bije w tej książce, a jakże, ze strony ludzi. Romeo ofiarował nam swoją przyjaźń, my oferowaliśmy mu śmierć. Z biegiem czasu stał się coraz większym problemem, chociaż nie psocił bardziej niż przeciętny psiak.
Wilk zwany Romeo pokazuje, że ludzie, którzy krzywdzą zwierzęta w świetle prawa są wciąż nietykalni, wciąż bezkarni, bo każdy przepis i nakaz sądowy można w jakiś sposób obejść. Jeszcze teraz, pisząc te ostatnie prawie słowa jestem pełna rozgoryczenia i niemej złości, z którą nijak nie potrafię sobie poradzić.
Zwykliśmy nazywać psy swoimi „najlepszymi przyjaciółmi”, nie zauważając, że ten czworonożny imponujący olbrzym też wywodzi się z tej linii. Co więcej, jako wilk czarny, niesamowicie rzadki, był bardziej spokrewniony z psami niż inni przedstawiciele jego gatunku.

To fantastyczna opowieść o przyrodzie, jej sile i dzikości, a jednocześnie naturalności i przyjaźni, jaką nam ofiaruje. Ale to też opowieść o człowieku – podłym i zawistnym stworzeniu, dbającym tylko o swoje dobro, niezdolnym to czystej, bezinteresownej miłości.


Ocena: 4/6


©Jej Wysokość Literatura
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć