ebook Świt, który nie nadejdzie
3.38 / 5.00 (liczba ocen: 2341)

Świt, który nie nadejdzie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 22.65
Audiobook - najniższa cena: 29.52
29.90 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
22.65 zł Lub 20.39 zł
23.92 zł Lub 21.53 zł
29.90 zł
29.90 zł 10 zł na konto
22.64 zł
22.67 zł
23.92 zł
25.42 zł
26.95 zł
27.00 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Inne proponowane

Odważysz się wejść w przestępczy świat przedwojennej Warszawy? Tam, gdzie wielu szuka szczęścia i odmiany losu, Ernest Wilmański znajdzie to, przed czym długo uciekał...

Były pięściarz, Ernest Wilmański, to człowiek bez przeszłości. Stracił wszystko, co miał do stracenia. W poszukiwaniu nowego życia wyjechał do stolicy, jednak znalazł się w złym czasie i w złym miejscu. Zanim zaczął rozglądać się za pracą, praca znalazła jego i... nie miała nic wspólnego z uczciwym zarobkiem.
Wilmański wbrew swojej woli został wciągnięty w świat Banników - grupy przestępczej, która swą nazwę zawdzięcza temu, że z przeciwnikami rozprawia się tak, jak robił to słowiański demon - topiąc ich w baniach.
Ernest wspina się po gangsterskiej drabinie, nie spodziewając się, że jedna kobieta może pokrzyżować wszystkie jego plany... ani że zjawy z przeszłości dopomną się o uwagę.

Świt, który nie nadejdzie od Remigiusz Mróz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Najgroźniejsze uderzenie nadchodzi z kierunku, którego się nie spodziewasz.
Remigiusz Mróz zdaje się być kopalnią pomysłów, a złoża, które w sobie zawiera, są chyba niewyczerpywalne. Dopiero co oddał w ręce czytelników książkę o zwyrodnialcu, który swe zbrodnie transmitował na żywo przez internet, a o czyimś życiu lub śmierci kazał decydować społeczeństwu (Behawiorysta), a już w listopadzie ukazała się jego kolejna książka, Świt, który nie nadejdzie. Jak by tego było mało, w momencie, gdy piszę te słowa, na księgarnianych listach bestsellerów hula już Wotum nieufności, styczniowa świeżynka autora. Z tego wszystkiego jasno wynika jedna rzecz: Mróz narzucił takie tempo, że czytelnicy przestają za nim nadążać. Nie zmienia to faktu, że wciąż z dużą przyjemnością sięgam po kolejne powieści opolskiego pisarza.

Tym razem przenosimy się do przedwojennej Warszawy, w której kwitnie przestępczość. Różne grupy walczą o wpływy i władzę w mieście, dzieląc Warszawę jak nożem i trzymając w szachu drobnych przedsiębiorców. Tę mroczną stronę miasta obserwujemy wraz z Ernestem Wilmańskim, byłym pięściarzem, który przyjechał w obce dla siebie strony, by zacząć nowe, uczciwe życie. Taki był przynajmniej plan… Mężczyzna od razu wpada w kłopoty, gdy staje w obronie młodziutkiej dziewczyny, której grozi jakiś szemrany typ. Okazuje się, że Wilmański zadarł z człowiekiem Banników, jednej z tutejszych grup przestępczych, której nazwa wzięła się od tego, że swoich przeciwników topią w baniach, całkiem jak pewien słowiański demon. Były bokser ma w zasadzie dwa wyjścia, oba równie złe: albo spróbuje wniknąć w szeregi Banników, albo schronić się pod skrzydłami innej, mocnej grupy przestępczej. Niespodziewanie okazuje się, że jest jeszcze trzeci wariant: Wilmańskim interesuje się policja, która chętnie widziałaby w nim swojego szpiega w gangsterskim światku. Jednak czy Ernest Wilmański zdecyduje się na takie rozwiązanie?

Główny bohater skrywa wiele tajemnic, które stopniowo są odkrywane przed czytelnikiem: dlaczego musiał uciekać i pożegnać się z poprzednim życiem? Skoro był dobrym pięściarzem to dlaczego zrezygnował z kariery? Czym tak naprawdę zajmował się wcześniej? To wszystko wraz z czytelnikami stara się odkryć również Eliza Zarzeczna, jedna z policjantek, które zdecydowały się na służbę w policji kobiecej. Kobiety zostały dopuszczone do pracy w policji dzięki naciskom organizacji feministycznych i Ligii Narodów. W Polsce zajmowały się głównie zwalczaniem prostytucji i sutenerstwa, problemem handlu żywym towarem i włóczęgostwa nieletnich. Wygląda na to, że Mróz popuścił trochę wodze fantazji, wysyłając Zarzecką za przyzwoleniem przełożonych na misję rozpracowania bandy Banników, bowiem nic nie wiadomo o tym, by kobiety były wtedy wysyłane do akcji operacyjnych, jednak jako że nie jest to literatura faktu, nie mam zamiaru się tego czepiać. Szczególnie, że świetnie się to czyta, i to nawet mimo tego, że Eliza nie jest najciekawiej wykreowaną kobietą w książkach Mroza: w Świcie, który nie nadejdzie zdecydowanie bije ją na głowę jej policyjna towarzyszka, Salomea Kier. Szczegółów jednak nie zdradzę, musicie przeczytać to sami.

W ogóle Świt, który nie nadejdzie, choć jest książką o, jak by się wydawało, brudnym, męskim świecie, gdzie kobiety pełnią co najwyżej rolę kochanek, kobiecymi postaciami stoi. Obok odważnej Zarzeckiej i zaskakującej Kier jest jeszcze bardzo ciekawa postać Any, małej ulicznicy, którą Wilmański uratował od pobicia na początku powieści. Wychowana na ulicy cwaniara jest mocna w gębie i absolutnie ujmująco nieułożona, a jednak to dzięki niej Wilmański nauczy się co nieco o odpowiedzialności za drugą osobę.

Warszawski półświatek został przedstawiony barwnie, i choć Bannicy są formacją zmyśloną, to fikcyjne nie były już chociażby zbiry z Kercelaka, również pojawiające się w tle tej historii. Trzeba przyznać, że losy polskich gangsterów to nośny temat, a ostatnio chyba szczególnie modny: ja sama przeczytałam między listopadem a styczniem trzy tytuły traktujące o grupach przestępczych, to jest Króla Twardocha, Tajemnicę skarbu Ala Capone Kalinowskiego oraz omawiany właśnie tytuł. A nie wspomnę już o kolejnych częściach wyznań Masy, o których wciąż słyszę i które mnożą się jak grzyby po deszczu, ciesząc się zainteresowaniem Polaków. Wygląda na to, że Mróz jak zwykle trzyma rękę na pulsie i wie, co w książkowym świecie piszczy.

Świt, który nie nadejdzie to jedna z tych książek Mroza, która dobrze łączy akcję i tło społeczno - obyczajowe. Coraz bardziej cenię sobie te jego powieści, które niekoniecznie ciągle pędzą na łeb, na szyję, ale też między jedną spektakularną akcją a drugą zarysowują szczegóły, udowadniając, że wydarzenia mają miejsce w konkretnym czasie i miejscu, a nie są zawieszone w próżni. Autor bardzo ciekawie zarysował Warszawę lat trzydziestych, a także skupił się na ówczesnych problemach, jak chociażby włóczęgostwu nieletnich. A zakończenie, cóż… jest w najlepszym mrozowym stylu. Tak trzymać, Maestro!

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Na ogół większość z nas ma awersję do niektórych gatunków książek. Może być ich kilka lub jeden konkretny. Nie zmienia to jednak faktu, iż nie wszystko w życiu może nam się podobać, a książki są tego idealnym dowodem. Jedni zaczytują się w romansach, inni będą świętować co roku wiosenne, kryminalne Påskekrim. Tak więc, dlaczego zdecydowałam się przeczytać powieść historyczną Remigiusza Mroza pod tytułem „Świt, który nie nadejdzie?”

Ernest Wilmański, były pięściarz, w poszukiwaniu nowego życia przyjeżdża do Warszawy. Chce on zakończyć poprzedni etap i rozpocząć wszystko na nowo. „Warszawa kojarzyła się Wilmańskiemu z rajem utraconym. Być może wynikało to z tych wszystkich nadziei, które rozbudzono kilka lat temu.” Niestety, już pierwszego dnia znajduje się w złym miejscu oraz w złym czasie, wplątując się tym w szereg coraz bardziej skomplikowanych relacji warszawskiego półświatka. W świecie, w którym żyje bohater nic nie jest proste, a nawet najdrobniejsze przewinienie prowadzące do utraty zaufania, może doprowadzić do tragedii. Co z tym wszystkim mają wspólnego charakterystyczne dla niego czarne rękawiczki? Główny bohater Ernest Wilmański jest człowiekiem skrytym, lecz rzekłabym również – nieco ironicznym. Dla wielu ludzi jest on osobą nieprzeniknioną. Eliza Zarzeczna, młoda kobieta, która dostała pracę w żeńskim oddziale Policji Państwowej, jest jedną z postaci, wobec których mam mieszane uczucia. Jest ona osobą zawziętą, lecz jak na stróża prawa, zbyt wolno kojarzącą fakty. Być może tkwi w tym pewien urok, o ile w powieściach Remigiusza Mroza można to tak ująć, jednak ja nie jestem do tego zbytnio przekonana. Wraz ze swoją dość osobliwą partnerką Salomeą Kier, starają się wypełniać przeznaczone im obowiązki służbowe. Zostają one wplątane w losy „Wołyniaka”, a sama Zarzeczna nie potrafi go do końca rozgryźć. „Mężczyzna ten wydawał jej się pełen sprzeczności i był zbyt enigmatyczny, by go przejrzeć.”
Podoba mi się fakt, iż autor zdecydował się bardziej poszerzyć relacje międzyludzkie i ukazał ten wątek w powieści. Można również zauważyć wiele niedomówień pomiędzy bohaterami. Cała powieść jest dopracowana od ogółu do najdrobniejszego szczegółu, a fakt, iż pochłonęłam ją jednego dnia może być idealną opinią mówiącą sama za siebie. „Eliza pomyślała, że być może kiedy duch opuszcza ciało, zostawia za sobą ciężar tego wszystkiego, co wiązało się z trudami życia doczesnego.” Dość łatwo można zatracić się w losach „Wołyniaka” i przestępczym świecie Banników, gdzie nigdy nie można być pewnym co się wydarzy, ani czy będzie to druga szansa lub ostateczny koniec. „Ty nic nie wyniesiesz, ciebie za to wyniosą w trumnie.” Remigiusz Mróz wprowadza nas w świat zupełnie odbiegający od dzisiejszych standardów, w którym mafia w istocie to nie tylko banda narkomanów, bydło bez celu walczące ze społeczeństwem. Choć od dawna wiadomo, iż zbrodniarze, czy seryjni mordercy to przeważnie ludzie naprawdę inteligentni, nie wszyscy potrafią rozpoznać na czym opiera się prawdziwy sukces, a ten opiera się na szacunku. To właśnie można zauważyć w powieści „Świt, który nie nadejdzie”. Długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki – za długo. Nie sądziłam, że powieść historyczna z wątkiem kryminalnym tak bardzo mnie zainteresuje. Po raz kolejny Remigiusz Mróz mnie nie zawiódł i z chęcią przeczytam inne powieści autora w takim stylu.

Ocena: 6/6
©Marionetka Literacka
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Gansterski półświatek Warszawy lat 20-tych to nie moja bajka. I chyba niechęć do tego tła spowodowała absolutny brak zaintetesowania tą książką ????. Ja w ogóle nie lubię mafijnych i im podobnych klimatów. Nie dla mnie rodzina Corleone i Al Capone. I nie dla mnie Bannicy, Fryderyk Hertz i cała mętna reszta. W ogóle Ernest i Eliza też jacyś drewniani. Najlepsze były zmarginalizowane nieco Salomea i Anastazja.
    Bardzo się męczyłam, ze trzy-cztery razy chciałam odłożyć. Nie pamiętałam wątków, niektóre niespodzianki przewidziałam. I ten boks. No niestety wynudziłam się i straciłam czas bo odrywało mnie wszystko i wcale nie ciągnęło do książki. I epilog mi niepotrzebny, historia wcale nie biegnie dalej w moim umyśle...

    Dokończyłam, bo to Mróz. Ale moim zdaniem - najgorszy - albo w trójce z Wieżą i Chórem... Tam też mi entourage nie odpowiadał.

    Nie dla mnie tym razem....
    Bardzo mi przykro ????????????. Czekam na coś nowego. Bo to Mróz.

  • Awatar

    Warszawa i wojny gangów w latach 20 ubiegłego wieku. Wartka akcja, ciekawe zakończenie, którego się nie spodziewałem. Polecam

  • Awatar

    Jedna z niewielu książek Mroza, które czytają się jednym tchem. Polecam

Warto zerknąć