ebook Rozjemca
4.02 / 5.00 (liczba ocen: 2786)

Rozjemca
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo MAG
Kategoria:  / /
E-book - najniższa cena: 27.65
Audiobook - najniższa cena: 23.94
wciąż za drogo?
36.74 złpremium: 23.70 zł Lub 23.70 zł
33.58 zł Lub 30.22 zł
39.50 zł
39.50 zł Lub 35.55 zł
39.50 zł
-21% 27.65 zł
33.58 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Inne proponowane

Opowieść o dwóch siostrach, które urodziły się księżniczkami, o Królu-Bogu, który ma poślubić jedną z nich, pomniejszym bóstwie, które nie wierzy w siebie, i o nieśmiertelnym człowieku starającym się naprawić błędy, jakich dopuścił się setki lat temu... Znakomite fantasy autora głośnej „Drogi Królów”.

W świecie księżniczek Siri i Vivenny ci, którzy zginęli w chwalebny sposób, powracają jako bogowie i żyją w zamknięciu w stolicy Hallandren. W tym samym świecie o potędze magii stanowi moc zwana Biochromą, oparta na Oddechach, które można zbierać jedynie pojedynczo od konkretnych osób. Dzięki Oddechom i czerpaniu koloru z nieożywionych przedmiotów Rozbudzający są w stanie zarówno dopuszczać się nikczemności, jak i tworzyć cuda. Siri i Vivenna, księżniczki Idris; Dar Pieśni, zniechęcony bóg odwagi, Król-Bóg Susebron i tajemniczy Vasher – Rozjemca, zetkną się z jednymi i drugimi.

Rozjemca od Brandon Sanderson możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Piękno nie leży w wyglądzie człowieka.
Zwycięzcą może zostać tylko ktoś, kto działa.
Cóż, wydaje mi się, że każdemu mężczyźnie przydałaby się żona, która nie byłaby nim tak zachwycona jak wszyscy inni. Ktoś musi sprowadzać was na ziemię.
Nie zawsze można mieć wszystko, czego się pragnie. Niektóre nasze potrzeby stoją ze sobą w sprzeczności.
Po sześciu latach od pierwszego polskiego wydania, wydawnictwo Mag ponownie wydało Siewcę Wojny, tym razem jako Rozjemca, w nowej szacie graficznej. Przyznaję, że ciężko mi ocenić, który tytuł jest trafniejszy dla książki, nawet po jej przeczytaniu, ponieważ oba w równym stopniu pasują do fabuły. Niemniej, nowe wydanie posiada zdecydowanie lepiej prezentującą się okładkę autorstwa Dominika Brońka, więc skłaniam się jednak ku Rozjemcy.

Małe, skryte w górach królestwo Idris stoi na krawędzi wojny z Hallandren, swoim potężnym sąsiadem, dla którego jest oazą buntowników i swojego rodzaju cierniem w boku, pomimo że od Wielowojnia minęło już kilkaset lat. Wszystko przez to, że to niewielkie królestwo kontroluje wszelkie górskie przełęcze, dzięki którym Hallandren może sprzedawać swoje produkty innym królestwom a także ze względu na mocne prawa władców Idris do tronu swojego sąsiada. Po dwudziestu latach od wynegocjowania traktatu, jedna z córek króla Dedelina zostaje wysłana do Hallandren, by tam poślubić Króla-Boga i być gwarancją pokoju. Jednakże nie jest to starsza z nich Vivenna, która od urodzenia była przygotowywana do szpiegowania i dworskich intryg, lecz młodsza Siri - beztroska i wiecznie przysparzająca rodzinie kłopotów. Z pozoru niewielka zmiana, poniesie ze sobą nieoczekiwane konsekwencje... Vivenna czując się bezużyteczna w zaistniałej sytuacji, wyrusza do Hallandren, by uratować swoją siostrę i osłabić przeciwnika przed nieuchronnie zbliżającą się wojną...

Tym razem Brandon Sanderson nie stworzył spektakularnej magii, lecz zdecydowanie bardziej subtelną, choć niekoniecznie mniej groźną. O czyjejś potędze w świecie Nalthis stanowi moc zwana BioChromą, oparta na Oddechach, które mogą być zbierane jedynie pojedynczo od konkretnych osób za ich przyzwoleniem. Za pomocą owych Oddechów Rozbudzający jest w stanie ożywiać martwe przedmioty, by mu służyły i wykonywały jego zadania. Nie jest to jednak łatwa ani prosta sztuka, wymaga bowiem wiedzy o odpowiednich Rozkazach oraz ciężkiego treningu. Dla przeciętnego człowieka magia jest praktycznie nieobecna - co najwyżej Oddechy służą jako jednorazowy przypływ gotówki dla biednych rodzin. Co warto jednak dodać, to fakt iż Sanderson, podobnie jak w Elantris, stopniowo ujawnia wiadomości dotyczące BioChromy, dozując w ten sposób czytelnikowi wrażenia i zachęcając go do dalszego czytania. Według mnie jest to kolejny niezwykle ciekawy i intrygujący system magii, jak zresztą wszystkie autorstwa Sandersona. Zastanawiam się, kiedy skończą mu się te świetne pomysły, lecz w jego przypadku to chyba niemożliwe.

W książkach Brandona Sandersona przyzwyczaiłem się do bohaterów pełnych życia, pasji i marzeń - jednym słowem z krwi i kości. Nie inaczej jest również w przypadku Rozjemcy. Przyznaję, że miałem osobiście problem, którą z sióstr bardziej polubiłem, ale ostatecznie chyba skłaniam się ku Vivennie. Przechodzi ona niesamowitą przemianę, która trwa praktycznie przez całą książkę. Przybycie do Hallandren jest dla niej ogromnym szokiem nie tylko kulturowym, lecz przede wszystkim religijnym, który bardzo zmienia bohaterkę - wszelkie ideały oraz poglądy na świat musi dostosować do nowej rzeczywistości. Porównując jaka była na początku i pod koniec książki, odnosi się wrażenie, że są to wręcz dwie dość różne postacie, a nie jedna i ta sama, co według mnie jest ogromnym atutem książki. Wszystkie te zmiany podyktowane są logicznymi i rozsądnymi przyczynami, nie ma więc mowy o żadnej przypadkowości, co sobie bardzo cenię. Niemniej ciekawą bohaterką jest Siri, która zaskakująco dobrze odnajduje się w roli małżonki Króla-Boga - chyba nawet lepiej niż by to zrobiła Vivenna. Przez swój brak obycia w towarzystwie i wiedzy o intrygach zyskuje sympatię na dworze oraz odkrywa wiele rzeczy, które miały pozostać dla niej tajemnicą. Przez to też nie sposób nie polubić jej i nie ująć się za jej beztroską i nieco jeszcze dziecięcą ciekawością. Oczywiście postaci jest zdecydowanie więcej, lecz to te dwie bohaterki zyskały moją największą sympatię.

Przyznaję, że Rozjemca przez dość długi czas jawił mi się jako jedna z gorszych książek Sandersona z uniwersum Cosmere. Być może wynika to z faktu, że jest to już któraś pozycja tego autora, którą czytałem i dostrzegam coraz lepiej pewne podobieństwa między nimi, chociaż rozgrywają się na różnych światach. Przez to też Rozjemca wydawał mi się być chwilami przewidywalny, lecz patrząc na mniej więcej ostatnie pięćdziesiąt stron, to był to zabieg zamierzony, wręcz zastosowany z premedytacją. Autor pod koniec książki wywraca bowiem dosłownie wszystko do góry nogami, sprawiając, że z pozoru nic nie wnoszące wydarzenia układają się w jedną spójną całość i nic nie jest takie jakie się wydało na początku.

Rozjemca był dla mnie bardzo interesującą, choć niestety za krótką lekturą. Bardzo chciałoby się przeżyć w tym świecie jeszcze jedną a może i dwie przygody, ponieważ kolejny raz Sanderson stworzył urzekający system magii, kulturę a przede wszystkim bohaterów. Polecam zarówno wiernym fanom tego autora, jak i tym którzy go nie znają - nie zawiedziecie się!

Ocena: 5/6
©Świat fantasy
Minęła dłuższa chwila od momentu, gdy zapukał do mnie kurier i przyniósł długo oczekiwaną przeze mnie książkę. Nie jest dla nikogo tajemnicą, jak bardzo cenię - wielbię do szaleństwa - Brandona Sandersona, jednak nie tylko brak czasu sprawiał, że Rozjemca zerkał na mnie nieprzychylnie z regału. Moje oczekiwania w stosunku do tego autora wzrosły tak bardzo, iż bałam się, że po prostu nie da się ich zadowolić. Z każdą kolejną pozycją na mojej półce wzrastał ten strach, aż urósł tak bardzo, że nie byłam w stanie się zdobyć na lekturę. Dopiero zapowiedź Bezkresu magii zmotywowała mnie do biegu w stronę Sandersona. Nie chcę robić sobie czytelniczych zaległości jak z Remigiuszem Mrozem, którego książki mnożą mi się na półce, a ja wciąż tylko dokładam kolejne przerażona ich ilością. Już na pierwszych stronach Rozjemcy poczułam jednak ten rozkoszny dreszcz i wiedziałam, że niepotrzebnie wątpiłam w Sandersona. Dobrze było wrócić do domu, do tego tak dobrze mi znanego stylu pisania i kreacji światów. Po raz kolejny miałam ochotę krzyczeć: Brandon, co Ty do cholery wyprawiasz?!

Idris jest małym, nikomu niewadzącym miasteczkiem. Hallandren, ogromna metropolia, nie może jednak znieść faktu, że to tam przed wiekami ukryła się prawowita rodzina królewska i żyje tam do tej pory, a kiedyś może upomnieć się o swój tron. Wojna jest już tylko kwestią czasu, a stosunki łagodzi jedynie podpisany przed latami traktat, w którym władca Idris zgadza się oddać jedną ze swoich córek jako żonę dla potężnego Króla-Boga. Ku zdziwieniu ogółu nie posyła jednak najstarszej, która latami była przygotowana na tę rolę, lecz najmłodszą - wcześniej niemal bezużyteczną. Siri jest przerażona nagłą utratą swojej beztroski i wyjazdem do Hallandren, które do tej pory kojarzyło jej się jedynie z herezją i rozwiązłością. Nic nie może poradzić na swój los. Musi wziąć się w garść i zrobić wszystko, by gdy wybuchnie wojna nie zostać najważniejszą zakładniczką i pozostać przy życiu. Nagle nikomu niepotrzebna Vivenna nie wie, co począć ze swoim losem. Do tej pory starała się być idealną i gotową na poświęcenie, którego się od niej oczekiwało. Teraz została tego wszystkiego pozbawiona. Nie chce się jednak z tym pogodzić i postanawia zrobić wszystko, by pomóc młodszej siostrze. Wyrusza do Hallandren, gdzie kolory mieszają się ze sobą, a pojęcie skromności zaniknęło już dawno temu.

„- Mówi się, że człowiek nie zna samego siebie, dopóki nie stanie po raz pierwszy twarzą w twarz ze śmiercią - rzucił swobodnym tonem. - Nie jestem pewien, czy to prawda. Wydaje mi się raczej, że osoba, którą się jest tuż przed końcem, nie jest tak ważna jak człowiek, którym się było. Dlaczego te kilka chwil miałoby znaczyć więcej niż całe życie?”

Dar Pieśni jest jednym z Powracających bogów. Jego życie opiera się wyłącznie na lenistwie i kilku obowiązkach, które stara się spełniać z najwyższym poświęceniem. Problem polega na tym, że Dar Pieśni ma poważny problem - nie wierzy w swoją boskość, a ciągła obecność kapłanów, którzy wychwalają jego każdy ruch niesamowicie go irytuje. Chciałby wiedzieć, kim był przed swoją śmiercią i Powrotem, jednak jest to jedna z zakazanych informacji. Inni bogowie nie narzekają na swoją egzystencje i są zadowoleni z ślepej wiary tłumów. Bóg jednak chce czegoś więcej, więc gdy jedna z bogiń proponuje mu udział w swoich przedsięwzięciach, które mają na celu przygotowanie się do wojny i dołączenie do stronnictwa. Dar Pieśni jest jednak pewny tylko jednego: on wcale nie chce wojny. Sytuacja jednak robi się coraz napięta, a nowa królowa nie wygląda na osobę, za którą ją wszyscy biorą.

Głównych bohaterów w Rozjemcy jest całkiem spora liczba, więc ciężko poświęcić każdemu z nich chociaż zdanie. Po raz kolejny Sanderson udowodnił, że w kreacji postaci jest mistrzem. Siri, mała księżniczka, jest po prostu rewelacyjna. Bezpośrednia, otwarta, czasami bezczelna. Od pierwszej chwili została moją ulubienicą, a jej starsza siostra, Vivenna, irytowała niesamowicie mocno. Sama nie potrafię stwierdzić, co tak bardzo mi w niej nie pasowało, jednak do samego końca modliłam się, by ktoś wziął miecz i ze dwa razy ją dźgnął. Siostry różnią się tak bardzo jak noc i dzień i nie było mi trudno zrozumieć Siri, acz druga z nich jest zdecydowanie nielogiczna i pozbawiona jakiejkolwiek wyobraźni. Gdybym musiała określić ją jednym słowem padłoby na wyraz: ograniczona. Największe brawa należą się autorowi za Dar Pieśni, którego pokochałam od pierwszej chwili, gdy tylko się pojawił. Jego poczucie humoru i sytuacyjne żarty zwalały mnie z nóg niejednokrotnie. Już sama jego obecność w tej książce sprawiła, że nie miałam na życie. Chciałam tylko czytać.


„Bóg wiedział jednak, że że rzeczy wyobrażone, aż nazbyt często są jedynymi istotnymi treściami ludzkiego życia.”

I tym razem Sanderson tworzy całkiem nowy świat wraz z magią, która po raz kolejny ujawnia kreatywność pisarza. BioChromia polega na wykorzystywaniu Oddechów do swoich celów. Każdy człowiek posiada swój Oddech, jednak dopiero ich większa ilość pozwala na ożywienie jakiegoś przedmiotu czy przebudzenie. Bogowie potrzebują Oddechów do życia, a przeciętni ludzie czasami kupują jakąś konkretną ich ilość po to, by móc wzmocnić swoje odbieranie świata zewnętrznego. Więcej informacji na ten temat dostajemy wraz z biegiem całej historii, więc nawet podczas lektury jesteśmy ciągle trzymani w tajemnicy i ciężko jest to znieść. Chciałoby się wiedzieć już wszystko, jednak Brandon Sanderson na to nie pozwala i dawkuje nam to do praktycznie ostatniej strony, co chwilę czymś zaskakując.

Zawsze podczas lektury jakiejś książki tego autora - więc i w przypadku Rozjemcy - wydaje mi się, iż udało mi się rozgryźć już jakiś wątek i jestem dumna ze swojego zmysłu Sherlocka Holmesa, po czym na końcu się okazuje, że widocznie wcale owego zmysłu nie mam i Sanderson po raz kolejny wystrychnął mnie na dudka. Nieprzewidywalność jest bardzo pożądaną przeze mnie cechą książek, więc - broń Boże! - nie narzekam. Ale niech to Dar Pieśni zwany Mężnym! Czy choć raz nie mogę mieć racji? Przecież bycie co chwilę zaskakiwanym w końcu może się znudzić... Łamanie serca też robi się już nużące. Więcej łez wylałam nad tomiszczami książek Sandersona, niż gdziekolwiek indziej. Podczas czytania Rozjemcy czułam taki ogrom emocji, że nie raz musiałam wziąć głęboki oddech, żeby nie odnaleźć autora i zagrozić mu bolesną śmiercią. Tak się po prostu nie robi!

Rozjemca dołączył do moich ulubionych książek. Zdecydowanie widać różnicę między nią a Elantris. Gdybym miała zdecydować, czy bardziej przypadł mi do gustu Rozjemca czy Z mgły zrodzony, miałabym spory problem. Chociaż z pozoru tematyka obu książek jest podobna, to tak bardzo się od siebie różnią, że nie jestem w stanie wybrać. Nie mogę doczekać się kolejnych tomów Siewcy Wojny i jestem pewna, że będzie się działo. Już samo zakończenie każe spodziewać się niemałych zwrotów akcji i coś czuję, że moje uczucia zostaną zdeptane jeszcze bardziej. A przecież nie jestem ze stali...

Ocena: 6/6
©Papierowe Miasta
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    ... ... ....... ...
    Brak słów.

    Cóż mogę powiedzieć, Brandon Sanderson jak zwykle stworzył cudo, książka jest genialna i nic więcej nie mogę powiedzieć na kolory.

    Jest to moje można powiedzieć trzecie spotkanie z Sandersonem, i po przeczytaniu pierwszej ery Ostatniego imperium oraz Elantris, a teraz Rozjemcy, uznaję że Rozjemca jest najlepszy, co oczywiście nie ujmuje wymienionym tytułom, bo są prawie tak samo genialne.

    Nowy system magii oparty na kolorach, genialne stworzone postacie, bogowie, duża ilość genialnego sarkazmu i ironii i wiele więcej dobrych rzeczy.

    Mogę tylko powiedzieć, że jak zwykle POLECAM! i na pewno będę sięgał dalej po Sandersona.

Warto zerknąć