ebook Behawiorysta
3.72 / 5.00 (liczba ocen: 10157) Ilość stron (szacowana): 500

Behawiorysta
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 20.44
26.90 złpremium: 16.14 zł Lub 16.14 zł
21.52 zł Lub 19.37 zł
22.87 zł Lub 20.58 zł
26.90 zł
18.02 zł
20.18 zł
20.44 zł
20.71 zł
21.90 zł
22.87 zł
23.13 zł
24.50 zł
Inne proponowane

Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie.

Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został dyscyplinarnie wydalony ze służby. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest nie tylko z ekscentryzmu, ale także z tego, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. A przynajmniej dotychczas tak było…

Rozpoczyna się gra między ścigającym a ściganym, w której tak naprawdę nie wiadomo, kto jest kim.

Behawiorysta od Remigiusz Mróz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
W oczach kłamcy prawda i kłamstwo wyglądają jednakowo.
Im większa pewność siebie, tym bardziej się rozsiadamy, tym szerzej rozstawiamy nogi i tym bardziej się prostujemy. Zabieramy więcej przestrzeni, bo czujemy, że nam się należy.
Gdy nie było jeszcze takiego bum na pana Mroza, przeczytałam jego serię Parabellum i bardzo mi się podobała. Potem długo nic, aż do teraz. Behawiorysta pozytywnie mnie zaskoczył i to była bardzo dobra książka!

Czytając powieść czułam się jak bohaterowie tej książki, którzy byli w potrzasku. Strach, bezsilność czy przerażenie to ułamek tego, co się działo. Pewnego dnia w jednym z przedszkoli dochodzi do zamachu. Do budynku dostaje się mężczyzna, który tak naprawdę nie przedstawia ani żadnych żądań czy oczekiwań. On w swojej głowie ma pewien plan i postanawia go wykonać, nieważne jaka będzie tego cena, zrobi to nawet za cenę życia swojego czy przetrzymywanych osób. Dodatkowo zawiadomiona policja również rozkłada ręce, a Kompozytor - tak mężczyzna został nazwany przez media - transmituje na żywo przez Internet swój plan, żądając od ludzi wyboru. Nikt nie wie, co można zrobić, więc policja nie ma innego wyjścia, musi zwrócić się o pomoc do byłego prokuratora, który jest jednocześnie ekspertem w komunikacji niewerbalnej.

Gdy już na pierwszych stronach powieści poznałam Gerarda Edlinga, wiedziałam, że ta postać wywrze na mnie duże wrażenie i nie zawiodę się, co do jego kreacji przez autora. Gerardowi nie brakuje nic. Jest ponad przeciętnym człowiekiem z wieloma dobrymi cechami, jak również wadami czy prawdziwymi bardzo ludzkimi problemami. To co stało się z tamtą dziewczyną i jak to wpłynęło na jego karierę oraz bardzo zachowawcze stosunki z synem i żoną, ukazują jego życie bardzo zagmatwanym. Jednak im bardziej poznajemy jego postać, zaczynamy zauważać, że on czasem nie miał innego wyjścia. Zachowanie człowieka to zagadka. Tak jak potrafił on przewidzieć to, co kieruje innymi i trafnie ocenić ich zachowanie, to tym trudniej było mu się porozumieć z jego własną rodziną.

Mimo sprzeciwów wielu osób w policji bohater zdaje sobie sprawę z tego, że bez niego sobie nie poradzą. Co więcej, on bezczelnie mówi im to w twarz. Nie ukrywa tego o czym myśli i tu poznajemy jego ekscentryczny charakter, który może irytować, ale mnie wręcz odwrotnie - intrygował. Wie, że on i organy ścigania muszą połączyć siły, ponieważ stawką jest nie tylko bezpieczeństwo, ale i życie zakładników. Przecież Kompozytor ma idealny plan i jeden nieprzemyślany ruch ze strony policji może skończyć się wielką tragedią.

Nie chce wam zdradzać dokładnie fabuły Behawiorysty, bo to w tym tkwi wszystko. Zagadka. Kim jest zamachowiec i co najważniejsze czy były prokurator odniesie tym razem sukces i zmyje z siebie stare winy? Nic nie zdradzam, tylko zachęcam do przeczytania. Ja rzadko sięgam po powieści polskich autorów, a po tę sięgnęłam z polecenia koleżanki. Poleciłam ją mamie i powiedziałam, że ten kryminał może jej się spodobać, a czyta ich całkiem sporo. Dodatkowo styl, jakim pisze pan Mróz mi się podoba i jest lekki. Fabuła dobrze skonstruowana. Wartka, co już się coś dzieje i nie ma przestojów, które mogą zanudzić. Z pewnością sięgnę po drugi tom z tej serii, aby jeszcze trochę pozostać w świecie Gerarda Edlinga.

Ocena: 4+/6
©Zaczytana Majka
Ścigający vs. Ścigany

Moja przygoda z Behawiorystą rozpoczęła się w nieco nietypowy sposób. Miałem okazję przedpremierowo przeczytać Iluzjonistę czyli drugą część z Gerardem Edlingiem w roli głównej. Najnowszy thriller Remigiusza Mroza poruszył mnie do głębi, tak bardzo, że bez chwili wahania postanowiłem sięgnąć po pierwszą część. I wiecie co?! Nie żałowałem. Behawiorysta to równie genialna i fascynująca historia, w której fabuła niczym karuzela, kręci się w zawrotnym tempie. To, co jest znakiem rozpoznawczym w twórczości Pana Remigiusza to umiejętnie mieszanie szyków. Sprawia to, że serce niemal wyrywa się z klatki piersiowej, a usta krzyczą z niedowierzania wobec poznawanej historii. Autor fenomenalnie połączył elementy thrillera z rasowym kryminałem.

Były prokurator, Gerard Edling, którego dyscyplinarnie zwolniono, tym razem poproszony został o wsparcie w niecodziennej sprawie. Akcja rozgrywa się w jednym z opolskich przedszkoli. Zamachowiec grozi, że zabije wychowawców i dzieci. Co ciekawe, terrorysta nie wysuwa żadnych żądań, a całe zajście transmituje jest na żywo w Internecie. Bezradna policja musi sięgnąć po pomoc człowieka, który jako jedyny jest w stanie zatrzymać falę strachu jaka zapanowała w przedszkolu. Czy Edling jako specjalista od kinezyki, działu nauki zajmującej się badaniem komunikacji niewerbalnej podoła zadaniu? Czy obejdzie się bez ofiar? Jakie plany ma zamachowiec? Czemu służyć ma jego wyczyn? Czy niekonwencjonalne metody pracy prokuratora, tym razem przyczynią się do zatamowania rozlewu krwi niewinnych ludzi? Czytając książkę wchodzimy do gry, w której nie jesteśmy w stanie stwierdzić kto jest ścigającym a kto ściganym. Zapewne jest to zasługą Remigiusza Mroza, który ponownie wodzi nas za nos, a wszystko to, czego doświadczamy wraz z bohaterami nie jest tak do końca jednoznaczne.

Behawiorysta wciąga niczym morska fala, elektryzuje na wskroś na kształt uderzenia pioruna i rozgrzewa emocje jak rozżarzony węgiel palący od środka. Niespełna pięćset stron tej książki to wulkan wrażeń, które jeszcze długo kotłować będą w naszej głowie. Terrorysta mianujący się jako Kompozytor stworzył swoisty „Koncert Krwi” który obserwatorom ofiaruje symfonie wrażeń. A nam czytelnikom zapewni niezapomniane wspomnienia, których już nigdy nie wymażemy z pamięci. Akcja, co jest typowe w twórczości Remigiusza Mroza mknie w błyskawicznym tempie, a jej zwroty powodują prawdziwy zawrót głowy. A podczas finału tej historii doznacie wstrząśnienia. Behawiorysta nie tylko ujmuje wyjątkowością fabuły. Jest czymś więcej. Jest przyczynkiem do zadania sobie wewnętrznego pytania o siebie i relacje międzyludzkie. Ta książka jest dla nas mariażem wciągającego thrillera i genialnego kryminału. Jest również zaproszeniem do psychologicznych rozważań nad tym dokąd zmierzamy. Jeśli jeszcze nie czytaliście tego dzieła Mistrza, koniecznie zmierzajcie w kierunku księgarni, by nabyć pierwszy tom z Gerardem Edlingiem. Warto się pośpieszyć, gdyż 30 października pojawił się Iluzjonista w którym Kompozytor zagra na naszych emocjach z wirtuozją na najczulszych tonach, przenosząc nas do symfonii na mistrzowskim poziomie. Panie Remigiuszu chapeau bas!

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Książka spoza serii. I o ile seria z Joanna Chyłką albo ta z Wiktorem Forstem przypadły mi do gustu, o tyle po przygodzie z Czarną Madonną zwątpiłam w książki nie będące częścią żadnej serii.

Od jakiegoś czasu kryminały poszły w stronę specjalizacji. Główni bohaterowie to nie są przypadkowe postaci, przeważnie zajmują konkretne stanowiska w policji, prokuraturze, itd. Pojawia się wielu profilerów, na przykład u Katarzyny Bondy, gdzie najważniejszą postacią jest Sasza Załuska - nie dość, że kobieta, to jeszcze profilerka. W ogóle kobiety odgrywają większą rolę w powieściach kryminalnych, niż jeszcze jakiś czas temu. Wystarczy wspomnieć o Camilli Läckberg - królowej skandynawskich kryminałów. Nie brakuje oczywiście "męskich" kryminałów jak seria z Harry Hole, Jo Nesbo. Ten gatunek wyraźnie się różnicuje, ale to przecież tylko korzyść dla nas, czytelników.

Behawiorysta dotyka innej dziedziny ważnej dla kryminalistyki - kinezyki, czyli nauki o komunikacji niewerbalnej, polegającej na analizie gestów i mimiki. Gerard Edling jest specjalistą w tej dziedzinie i wyznawcą zasad savoir-vivre. Z niejasnych powodów został wyrzucony z prokuratury. Jednak wydarzenia w opolskim przedszkolu sprawiają, że Beata Drejer, jego była podwładna wciąga go w sprawę. Tylko czy to przypadek, że Kompozytor wybrał właśnie to opolskie przedszkole? I dlaczego jest taki brutalny? I dlaczego to wszystko jest transmitowane na żywo w Internecie? Wybór, którego mają dokonać widzowie jest niemoralny, przerażający, nie ma właściwej odpowiedzi na pytanie postawione przez Kompozytora.

Temat, który poruszył Remigiusz Mróz w Behawioryście to bardzo, ale to bardzo trudna sprawa. Kompozytor porusza najczarniejsze struny naszych dusz, ale nie my podejmujemy decyzję kto zginie. Tak, on chce wiedzieć kogo widzowie skażą na śmierć. Wydarzenia, które mają miejsce później są bardzo skomplikowane, ważny jest każdy gest. Jak wiele da się wyczytać obserwując drugą osobę? Czy mogą stanowić odpowiedź w najbardziej brutalnej grze, gdzie na szali stawiane jest ludzkie życie?

Książka Mroza to jedna z tych, które czytają się same. Nic nie zostaje niedopowiedziane, wszystko jest skrupulatnie tłumaczone. Nie sądzę, aby to było dobre wrażenie o lekturze kryminału. Dla mnie była to lekka rozrywka, nic głębokiego.

Ocena: 3+/6
©Idę czytać
Remigiusz Mróz przyzwyczaił mnie do napięcia, strachu i zaskakujących zakończeń. Jego nazwisko jest dla mnie gwarancją dobrego kryminału i emocjonującej, mrożącej krew w żyłach lektury. Behawiorystę, jedno z najmłodszych „dzieci” autora, chwaliło wielu czytelników i recenzentów, pisząc w opiniach, że to najlepsza powieść Mroza. Moim zdaniem laudacje nie są przesadzone. Remigiusz Mróz skomponował fantastyczne dzieło – straszne i poruszające. Ta powieść, będąca połączeniem kryminału i thrillera, sprawia, że Wydawnictwo Filia Mroczna Strona pokazuje swoją mroczniejszą twarz.

Tytułowym behawiorystą jest Gerard Edling. To były prokurator dyscyplinarnie wydalony ze służby. Także policja, z nieznanych szerszym kręgom przyczyn, zrezygnowała z jego współpracy. Mieszka z żoną i synem w Opolu. Mieszka i chyba na tym ich relacje się kończą… Nie potrafi porozumieć się z nastoletnim Emilem, małżeństwo od dawna uważa za fikcję. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej i znawcą oraz propagatorem savoir-vivre. Z tłumu wyróżnia go również strój – beżowe: marynarka, kamizelka i spodnie oraz biała koszula z czarnym krawatem. Sławę przyniósł mu nie tylko ekscentryzm, ale przede wszystkim to, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. Do czasu.

Zamachowiec zajmuje przedszkole. Grozi, że zabije dzieci i wychowawców. Nie przedstawia żadnych żądań, co utrudnia pracę policji. W dodatku na żywo transmituje to, co dzieje się w przedszkolu… Nic więc dziwnego, że gdy całe Opole wstrzymuje oddech, a służby wydają się być bezradne, Edling wkracza do akcji. Rozpoczyna się gra między Behawiorystą a Kompozytorem. Między ścigającym a ściganym. Między sprawiedliwością a poczuciem misji i chęci naprawy świata.

Kompozytor to przeciwnik godny Edlinga. Wydaje się być jego uczniem – jest obeznany w kinezyce. Cały czas wyprzedza byłego prokuratora o krok. Zamachowiec uważa się za kompozytora, a dyrygentem mianuje swoich widzów. Prowadzi grę, a właściwie komponuje mroczny „Koncert krwi”. Ludzkiej krwi.

Choć Remigiusz Mróz wydaje się być najpłodniejszym polskim pisarzem ostatnich miesięcy, jego powieści nie tracą na jakości. Wręcz przeciwnie – mam wrażenie, że Behawiorysta to zbiór wszystkiego, co doskonałe w twórczości opolanina.

Mróz kolejny raz stworzył oryginalne, wyraziste, mroczne i tajemnicze postaci. Kompozytor jest bardzo, bardzo negatywnym bohaterem, ale mimo to intryguje czytelnika od początku do końca. Jego poczynania i wybory, jakie stawia przed widzami internetowej relacji, zmuszają do zrobienia rachunku sumienia i, częściowo, podejmowania decyzji, opowiedzenia się za którąś ze stron. Kompozytor to bestia w ludzkiej skórze, o czym świadczą makabryczne opisy okaleczeń dokonywanych na zakładnikach.

Warto podkreślić, że doskonałość autora nie kończy się tylko na sposobie kreowania postaci. Remigiusz Mróz znów jawi się jako mistrz pióra. Porusza wyobraźnię i zmysły pogrążonego w lekturze mrozoholika. Przeprowadza kolejną lekcję języka polskiego w zakresie słownictwa policji i instytucji prawniczych. Dzięki postaci Edlinga udziela korepetycji z behawioryzmu i dobrych manier. Zabiera czytelnika do rodzinnego miasta, plastycznie opisując najbardziej mroczne zakamarki stolicy województwa śląskiego.

Behawiorysta może przypominać serię o komisarzu Forście (Ekspozycja, Przewieszenie, Trawers). Gerard Edling to „prawniczy Wiktor” – mężczyzna z przeszłością, charakterystycznym zachowaniem i wyglądam oraz nie zawsze konwencjonalnym podejściem do śledztwa. Prokurator Beata Drejer, była podwładna tytułowego bohatera, ma kilka wspólnych cech z tatrzańską koleżanką po fachu, Dominiką Wadryś-Hansen. To tylko podobieństwa, nie ma mowy o kopiowaniu wątków czy bohaterów. W Behawioryście Remigiusz Mróz zaprasza czytelnika do świata zdecydowanie mroczniejszego niż w poprzednich książkach.

Przy lekturze towarzyszyła mi potężna dawka emocji, nieustanne napięcie i oczekiwanie na finalne nuty „Koncertu krwi”. Doszło do tego, że ostatnie kilkadziesiąt stron pochłonęłam kosztem ciekawego i zazwyczaj chętnie słuchanego przeze mnie wykładu. Nie mogłam się skupić na zajęciach, nie wytrzymałabym do wolnego popołudnia.

Behawiorysta nie tylko sprowadza studenta na złą drogę. Przede wszystkim przedstawia bestię, którą każdy z nas może codziennie mijać na ulicy. Zaprasza na koncert, który, choć nie jest formą rozrywki, tylko barbarzyństwa, uzależnia i nie pozwala odłożyć lektury przed końcowym zdaniem. Remigiusz Mróz znów mnie zmroził. I to bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli nie znacie twórczości tego autora, zacznijcie od Behawiorysty. Zacznijcie od wysokiego B.

Ocena: 6/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Mało jest chyba osób, które nie słyszały jeszcze o Remigiuszu Mrozie. Młody pisarz z Opola, którego ulubionym gatunkiem jest kryminał z elementami thrillera cierpi na nieuleczalny pracoholizm, który nie pozwala mu zamknąć laptopa na zbyt długo i każe wystukiwać kolejne powieści w zabójczym, nomen omen, tempie. I można się zżymać, że wszystko to nie służy jakości, że dość, starczy, za dużo, zbyt szybko, ludzie nie nadążają czytać! Można, i są takie głosy, jednak ja do nich nie dołączę. Co prawda w gąszczu nowych tytułów (w samym 2016 roku było ich, bagatela!, osiem) zdarzają się siłą rzeczy twory słabsze (vide: „W cieniu prawa”), jednak ogólnie rzecz biorąc, autor niezmiennie trzyma dobry poziom, a jego książki są idealne, gdy chce się pochłonąć coś, na co w języku polskim nie ma chyba jeszcze dobrego słowa, a mianowicie: page-turner. Nie inaczej jest z „Behawiorystą”, powieścią, która swoją premierę miała pod koniec października bieżącego roku.

Gdy w opolskim przedszkolu pojawia się zamachowiec, który więzi przedszkolanki i ich podopiecznych, mieszkańcy wstrzymują oddech. Tajemniczy zamaskowany mężczyzna nie wysuwa żadnych żądań: nie chce okupu i nikt nie wie, dlaczego przetrzymuje dzieci. Sytuacja jest napięta do granic możliwości, a policja zdaje się bezsilna. Dodatkowym problemem, który zaognia i tak bardzo trudną sytuację jest fakt, że zamachowiec transmituje wydarzenia z przedszkola na żywo w internecie. W akcie desperacji służby decydują się na wsparcie Gerarda Edlinga, behawiorysty, czyli specjalisty od odczytywania ludzkich intencji i cech charakteru z mowy ciała. Z powodu trudnej sytuacji policja przymyka oko na fakt, że Edling został jakiś czas temu dyscyplinarnie zwolniony ze stanowiska prokuratora, bo mimo, iż jest on niesamowicie irytujący i przesadnie drobiazgowy, jest też najlepszym specjalistą od kinezyki, czyli komunikacji niewerbalnej.

Szybko okazuje się, że atak na opolskie przedszkole to dopiero początek działań zwyrodnialca, który postawił sobie za cel zmianę sposobu myślenia całego społeczeństwa: chce, by ludzie przestali być bierni i samodzielnie podejmowali decyzje, które godzą w ich moralność i ogólnie przyjęte zasady. Otóż mężczyzna żąda, by to społeczeństwo decydowało kogo należy zabić, a kogo oszczędzić. Opierając się na znanym dylemacie wagonika każe wybrać jedną z dwóch opcji. Jaka jest różnica pomiędzy zabiciem kogoś a pozwoleniem, by umarł? I czy brak decyzji to też decyzja? W grę mężczyzny zostaje wplątany Gerard Edling, w którym ten widzi godnego przeciwnika. Czy były prokurator rozstrzygnie, co kieruje przestępcą i jak go powstrzymać? Ile ofiar zginie, zanim policja wraz z Behawiorystą znajdzie rozwiązanie?

Przyznam szczerze: po słabszym „W cieniu prawa” trochę się obawiałam, że Remigiusz Mróz wpadł już w pewne schematy w budowie postaci i rozwijaniu wątków. Po świetnej Chyłce i jej męskiej wersji, czyli komisarzu Forście bałam się, że kolejni bohaterowie będą już tylko ich kalkami. Gdy usłyszałam, że Edling jest irytujący, oczyma wyobraźni widziałam kogoś w rodzaju Scotta Wintona z „Wieży milczenia”, ale na szczęście Behawiorysta to postać na tyle ekscentryczna, że nijak nie da się jej porównać do wcześniejszych bohaterów Mroza. Oczywiście mają oni pewien wspólny sznyt, lekką cwaniakowatość połączoną z dozą bezczelności, ale te cechy głównych bohaterów dodają jedynie nerwu powieściom autora.

Gerard Edling to bardzo dobrze wykreowany typ: jego sylwetka została zbudowana spójnie, a lekkie dziwactwa, jak na przykład przesadne wręcz i komiczne w pewnych sytuacjach przestrzeganie zasad savoir-vivre’u czy staranny ubiór powodują, że bohater staje się pełnokrwisty, a jego zachowanie – wiarygodne. Nie znaczy to, że można go polubić, co to, to nie, ale można go zrozumieć.

Jeśli chodzi o jego antagonistę, którego media szybko okrzyknęły Kompozytorem – dawno nie czytałam książki sensacyjnej z tak zwyrodniałym bohaterem. Dla tego zbira życie ludzkie nie ma żadnej wartości. Dla własnej rozrywki stawia na szali życie kolejnych osób, każąc ludziom decydować: zabić tę czy tamtą osobę? Kogo wypuścić, a kogo dotkliwie okaleczyć? Wszystko to dzieje się pod okiem czujnej kamery, która natychmiast przesyła nagranie do internetu, gdzie rozchodzi się ono z prędkością światła. Ludzi przyciąga sensacja i nieszczęście, lubią patrzeć. Ale czy będą też chcieli decydować o czyimś zdrowiu i życiu? Zdaje się, że to najokrutniejszy reality show, jaki jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. A co najgorsze, powieść napisana jest tak, że nie sposób nie zastanawiać się raz po raz: a co ja zrobiłabym w tej sytuacji? Remigiusz Mróz wciąga czytelnika w chorą grę pełną krwi, okaleczeń, jęków bólu i krzyków z błaganiem o litość, które jednak nie zostaną wysłuchane.

To najbrutalniejsza do tej pory książka tego autora, więc jeśli jesteście wrażliwi na mocne sceny to podczas czytania „Behawiorysty” nie raz może wam się zrobić słabo. Warto jednak sięgnąć po omawiany thriller psychologiczny, bowiem jest świetnie skomponowany, utrzymuje dobre tempo przez całą historię i punktuje ciekawą postacią Edlinga. Fabuła momentami może się wydawać naciągana, drażni też brak dokładnego wyjaśnienia sprawy z przeszłości, która pogrzebała karierę prokuratora, jednak biorąc pod uwagę plusy i minusy okazuje się, że „Behawiorysta” się wybronił i stanął w szeregu z najlepszymi pozycjami tego autora takimi jak „Kasacja” czy „Przewieszenie”. Warta uwagi lektura w sam raz na te mroczne pod względem pogody dni: nie doda wam otuchy, ale za to świetnie wpasuje się w panującą za oknami aurę.

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Zbierałam się do przeczytania tej powieści już od pewnego czasu. Za każdym razem nie mogłam się zmusić, gdyż w czasach w których żyjemy, internet zdecydowanie pochłania cały nasz wolny czas. Nawet dla osób, które uwielbiają spędzać parę chwil przy naprawdę dobrej książce jest to nie lada wyzwaniem. W końcu, gdy już znalazłam parę chwil, sięgnęłam po „Behawiorystę” Remigiusza Mroza.

Znajdujemy się w Opolu, rodzinnym mieście autora. To właśnie tutaj, w jednym z opolskich przedszkoli rozpętało się piekło. Zamachowiec zajmuje instytucję, grożąc że zabije dzieci jak i wychowawców. Wszystko komplikuje się, gdyż mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań, a transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie. Na pomoc wezwany zostaje Gerard Edling. Jest on byłym prokuratorem oraz specjalistą w zakresie kinezyki, czyli działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest policji i służbom specjalnym, jako osoba która potrafi rozwiązać każdą sprawę.

„Do sądu przychodzi się po wyrok, a nie po sprawiedliwość.”

Niestety wszystko komplikuje fakt, iż został on dyscyplinarnie wydalony ze służby. Jego pomoc może okazać się jednak kluczem do rozwiązania zagadki, a bystry umysł i dociekliwość prowadzą go na kręte ścieżki ku walce z zamachowcem.

„Oto twoje nuty. Wybierz dobrze, bo od twojego ruchu zależy melodia ich życia.”

W powieści Remigiusz Mróz porusza bardzo ciekawy temat, dający wiele do myślenia. Jest to dylemat wagonika. Wyobraź sobie jak wagonik kolejki wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół po torach, gdzie na jego drodze znajduje się pięciu ludzi przywiązanych do torów przez szalonego filozofa. Jednak możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jeden człowiek. Co powinieneś zrobić? Odpowiedź nie zawsze jest tak prosta jak byśmy uważali, a czego byśmy nie zrobili, niewątpliwie doprowadzi to do tragedii.

Szczerze mówiąc, zawsze miałam wrażenie, iż odporna jestem na brutalne opisy znajdujące się w książkach czy krwawe sceny w filmach. Chyba muszę zmienić zdanie, bo gdy moje oczy ujrzały niektóre treści poczynań zamachowca, aż odechciało mi się jeść. Naprawdę odradzam, by tę lekturę czytały osoby o słabych nerwach i choć może wam się wydawać, iż nic już was więcej nie zaskoczy – mylicie się.

„Behawiorysta” to powieść, która bardzo działa na podświadomość i zadaje tym samym pytania, na które nie zawsze potrafimy uzyskać odpowiedź. Jest ona zła, brutalna, intrygująca z lekko irytującym bohaterem, a koniec historii wzbudził we mnie mnóstwo sprzecznych emocji. Zakończenie jest naprawdę genialne, choć naprawdę oburzyłam się czytając ostatnie rozdziały. Wiem jednak, że Edling jest postacią, która poradzi sobie z nagłą stratą tego, czego w gruncie rzeczy nie posiadał. Całość przyprawia o dreszcze i choć książka jest jedną z najbardziej krwawych i wpływających mocno na podświadomość historii – jest również i moją ulubioną. Po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości Remigiusza Mroza, a „Behawiorystę” uważam za najlepszą książkę, jaką do tej pory przeczytałam.

Remigiuszu Mrozie chapeau bas.

Ocena: 6/6
©Marionetka Literacka
Do książek Mroza podchodzę bardzo sceptycznie - bez żadnych większych achów i ochów. Przez ogólny szum w blogosferze książkowej, wszelkie zachwyty i podniety, odechciewa mi się i nie mam parcia na to, aby czytać kolejne książki tego autora. Behawiorysta jakimś cudem się napatoczył, chociaż i tak swoje wyleżał na półce z książkami, ale wreszcie przyszła jego kolej.
Zamachowiec przetrzymuje na terenie przedszkola dzieci i ich wychowawców. Nie ma żadnych żądań, przez co policja jest bezsilna i nie bardzo potrafi odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. Największym problemem okazuje się to, że zamachowiec porozumiewa się jedynie przez transmisję na żywo, prosto z przedszkola. Sprawa trafia w ręce Gerarda Edlinga - byłego prokuratora i behawiorysty - który sprawia, że sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje i staje się bardziej napięta.

Bardzo rzadko się zdarza (w mojej czytelniczej karierze to był pierwszy przypadek), że podchodziłam do książki bez zaangażowania, po czym - jak zaczęłam ją czytać - kompletnie się w niej zatraciłam, żeby pod koniec mieć jej dość i być mega znudzoną.
Zaczęło się bardzo obiecująco - pojawił się specyficzny i charakterystyczny bohater, o wyjątkowych umiejętnościach, był bandzior, który też nie był zwykłym szarym człowieczkiem, no i była akcja z masą trupów. Odkrywanie ludzkiej natury i podświadomych odruchów w zestawieniu z kryminalnymi zagadkami i kolejnymi morderstwami było dla mnie bardzo niesamowitym doświadczeniem. Dosłownie uwielbiam tego typu książki i seriale. Moja radość była ogromna, podobnie jak zaangażowanie w lekturę i zaciekawienie dalszym rozwojem wydarzeń. No ale ileż można czytać o tym, jak główny bohater typuje zachowania mordercy, jak giną kolejne niewinne osoby, bo nikt mu nie wierzy. Mi się w pewnym momencie znudziło, że miałam ochotę przewrócić 150 stron, które zostały mi do końca książki, i przeczytać treść ostatniej kartki, żeby mieć już ten tytuł odbębniony. Za bardzo rozciągnięta fabuła, za długie wodzenie mnie za nos nie przyniosło żadnych korzyści.
Mróz tym razem chyba za bardzo poszalał - zachciało mu się sensacji rodem z amerykańskiego filmu. Miałam wrażenie, że początek fabuły umiejscowił w polskich realiach, ale zakończenie doklepał bardzo widowiskowo-wybuchowe - amerykańskie. Zwalił jedno, ale czym innym nadrobił i zasługuje na ogromną pochwałę za mega ciekawych, nieszablonowych i nieprzewidywalnych bohaterów. Kinezyka jest bardzo ciekawą nauką, która sprawia, że człowiek staje się odkrytą kartą przy specjaliście z tej dziedziny, a autor - jak się okazuje - jest specem, dużo wie i potrafi tę wiedzę wykorzystać.

Książkę czytało mi się przyjemnie, poza chwilami nudy, które zdecydowanie przeważały w końcowej części powieści. Bohaterowie mnie zaintrygowali, chociaż nie na tyle, aby pomóc mi spokojnie przetrwać gorsze chwile. Całość wywarła na mnie pozytywne wrażenie, ale znowu bez zachwytów i skakania z radości pod sufit - było nieźle, ale momentami mocno przesadzone.

Ocena: 4/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Jakoś długą się nie mogłem za "Behawiorystę" zabrać. Możliwe, że tytuł powiał mi psychologią/psychiatrią. Seria z Chyłka lub z Forstem jest napisana całkiem inaczej. "Behawiorystę" czytało mi się całkiem inaczej. Mimo że autor mi już dobrze znany, to czasami miałem wrażenie jakby to pisał ktoś inny próbując go naśladować.

    Wcale nie znaczy to, że czytało się źle, bo nie mogłem się oderwać od książki. Mimo motywów, które często się pojawiają w powieściach Mroza i mogą się już wydać oklepane, "Behawiorysta" potrafił nie dać przysypiać nawet na moment. Czytelnik miewa wrażenie, że sam jest uczestnikiem wydarzeń stanowiących fabułę powieści i zaczyna się zastanawiać, którą opcję zaproponowaną przez Kompozytora, jednego z głównych bohaterów, by wybrał.

  • Awatar

    No! Zmroziło!
    Przy 5% otworzyłam usta!
    Przy 60 i 65 wstrzymywałam oddech do zawrotu głowy...
    W 88% nie uwierzyłam i już.
    A końcówka spowodowała już taki obłęd, że nie wiem o co chodzi. Ktoś, gdzieś napisał "rzeźnia". I to słowo obejmuje wszystko. I dosłownie i w przenośni. Jest krwawo. Bardzo.

    Dobrze, że akcja pędziła w takim tempie, że do żadnego z drugoplanowych bohaterów nie zdążyłam poczuć sympatii a Gerard sympatii nie budzi wcale. Ale mimo, że sympatii brak, to bezdech przy tej książce gwarantowany.

    To znowu książka z innej bajki. To nie jest Chyłka z Zordonem! To nie jest Forst ani bracia Zaniewscy. Ileż zróżnicowanych pomysłów ma w zanadrzu pan Mróz?

    Z jednej strony tempo pisania i wydawania książek Remigiusza Mroza mnie przeraża. On pisze szybciej niż ja czytam ????. Z drugiej, do diabła, jest już następna - ale w papierze w Krakowie!!! ???????????? a ja mam czekać do 9.11 na ebook!?!?!

  • Awatar

    Mocne rozczarowanie po cyklu o J. Chyłce.
    Trochę za dużo mentorskiego tonu i tłumaczenia jak krowie na rowie. Bardziej mi to przypominało szkic scenariusza niż powieść.

  • Awatar

    Nie , nie i jeszcze raz NIE. Chyba tracę już cierpliwość do książek pana Mroza. Pomysł na akcje jest, ma olbrzymi potencjał i powinien mnie wciągnąć i nie wypuścić - jednak to się autorowi nie udało. Miało być przerażająco ( skala zbrodni , okrucieństwo , ofiarami m.in były dzieci) , ale nie było, było płytko. Czegoś zabrakło by zbudować mocną historię, która zostałaby w głowie na długo. Czytając tę książkę mniej więcej od połowy chciałem jak najszybciej dotrzeć do końca bynajmniej nie dlatego , że byłem ciekawy finału. Rozczarowanie.

  • Awatar

    Bardzo dobra powieść. Z "pojedynczych" książek Mroza ta dla mnie jest najlepsza (pomysły zawsze miał dobre ale nazbyt gmatwał wątki - tutaj jest to dobrze wyważone). 4/5 ze w względu na skąpe wykorzystanie wątku zdolności behawiorysty. Polecam jednak gorąco. Świetna pozycja.

  • Awatar

    Bardzo lubiłem serię z Chyłką czy też komisarzem, książki Remigiusza pozwalały mi się się zrelaksować i oderwać od cięższych pozycji. Natomiast chyba już mi ten schemat się trochę znudził i wracam do czegoś trudniejszego i dłuższego.

Warto zerknąć