ebook Dziennik z podróży do Rosji
3.95 / 5.00 (liczba ocen: 1481) Ilość stron (szacowana): 248

Dziennik z podróży do Rosji
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 20.94
wciąż za drogo?
25.30 złpremium: 16.32 zł Lub 16.32 zł
20.94 zł Lub 18.85 zł
27.20 zł
27.20 zł Lub 24.48 zł
20.93 zł
20.94 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Relacja z podróży Johna Steinbecka i  Roberta Capy po Związku Radzieckim w czasach zimnej wojny to klasyczna pozycja z gatunku literatury podróżniczej.

Tuż po opadnięciu żelaznej kurtyny, John Steinbeck, wówczas laureat Nagrody Pulitzera, oraz znany fotograf wojenny Robert Capa podjęli śmiałą wyprawę do Związku Radzieckiego z zamiarem napisania reportażu dla gazety „New York Herald Tribune”. Sławni podróżnicy mieli rzadką okazję odwiedzenia nie tylko Moskwy i Stalingradu, lecz także ukraińskich wsi oraz Gruzji. Okrzyknięty przez recenzentów New York Timesa „znakomitym” tuż po jego wydaniu w 1948 roku, „Dziennik z podróży do Rosji” przedstawia kwintesencję tej wyprawy i pozostaje niezwykłym pamiętnikiem oraz unikatowym dokumentem historycznym.

Steinbeck i Capa uwiecznili to, co widzieli, za pomocą słów i zdjęć, tworząc poruszający zapis codziennego życia zwykłych Rosjan. W odróżnieniu od innych zachodnich reportaży na temat Rosji z tamtego okresu „Dziennik” jest wolny od ideologicznych obsesji. Zamiast tego Steinbeck i Capa zarejestrowali rzeczywistość życia robotników pracujących w fabrykach, urzędników państwowych oraz chłopów – społeczeństwa, które wyzwoliło się z koszmaru II wojny światowej. Na tym tle dostajemy wgląd w życie dwóch wybitnych artystów u szczytu mocy twórczych, realizujących wewnętrzną potrzebę dokumentowania kondycji ludzkiej.

John Steinbeck (1902–1968) – amerykański powieściopisarz, laureat Nagrody Nobla w 1962 r. za „realistyczny i poetycki dar, połączony z subtelnym humorem i ostrym widzeniem spraw socjalnych”. Jego najbardziej znane powieści to „Na wschód od Edenu”, „Tortilla Flat", „Myszy i ludzie", „Grona gniewu" i „Ulica Nadbrzeżna".

Robert Capa (1913–1954) – węgierski fotoreporter. Jeden z najważniejszych fotografów XX wieku, autor zdjęć z pięciu wojen (hiszpańskiej wojny domowej, wojny chińsko-japońskiej, II wojny światowej, I wojny izraelsko-arabskiej i I wojny indochińskiej) oraz innych wydarzeń. Podczas hiszpańskiej wojny domowej wykonał jedno z najważniejszych zdjęć  – „Padającego żołnierza”. Podczas II wojny światowej wraz z pierwszą grupą alianckich żołnierzy brał udział w lądowaniu w Normandii. Znany był z zamiłowania do hazardu, alkoholu i z licznych romansów. Zginął w wieku 41 lat, w wyniku wybuchu miny, fotografując przebieg wojny w Indochinach.

Dziennik z podróży do Rosji od John Steinbeck możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Najbardziej niebezpieczną tendencją ludzkiego umysłu jest pokusa dawania wiary plotkom, wypierając jakiekolwiek próby poznania faktów.
Prawdopodobnie jedną z najtrudniejszych rzeczy dla człowieka jest proste obserwowanie rzeczywistości i akceptowanie jej - taką, jaka jest. Zawsze zniekształcamy jej obraz własnymi nadziejami, oczekiwaniami lub lękami.
Łatwo jest podglądać znanych i bogatych, za to sztuką można nazwać opisanie codzienności zwykłych ludzi. To dusza dobrego reportażu, przekazać w interesujący sposób chwile spędzane przy normalnych czynnościach. Okraszając całość zdjęciami. Zdjęciami wyrażającymi prawdziwe emocje.

John Steinbeck (laureat Pulitzera) i Robert Capa (znany fotograf wojenny) wybierają się w podróż po Związku Radzieckim, aby stworzyć reportaż dla gazety „New York Herald Tribune”. Nie obchodzi ich blichtr, zajmują się przedstawieniem Rosjan z perspektywy ich powojennego życia, w momencie tuż po opadnięciu żelaznej kurtyny. Steinbeck i Capa skupiają się na robotnikach, chłopach i ich rodzinach. Nie myślą o polityce, a szukaniu cech wspólnych. Bo wszyscy ludzie czują, myślą, krwawią, mimo powierzchownych różnic.

Gdy tylko ujrzałam tę książkę w zapowiedziach, to już wiedziałam, że muszę od razu ją przeczytać. I Steinbeck, i Capa są dla mnie niesamowicie ważnymi postaciami, mającymi wpływ na podejście do pisarstwa i fotografii. Od dłuższego czasu zamierzałam sięgnąć po Dziennik z podróży do Rosji, ale zawsze coś stało na przeszkodzie. W końcu się udało, opłacało się tyle czekać! Znakomity przykład reporterstwa, który powinien być wzorem dla przyszłych dziennikarzy. Subiektywny, ale szczery. Dwie dynamiczne osobowości wędrujące po obcym dla siebie świecie, z szeroko otwartymi oczami, obserwujące każdy szczegół. To nie jest długa książka, opisano w niej sześć tygodni, jednak zawiera w sobie duży ładunek emocjonalny. Jesteśmy w Związku Radzieckim razem z autorami, unikającymi styczności z politykami, a łaknącymi kontaktu z Rosjanami mierzącymi się ze swoimi problemami, ale nietracącymi gościnności i humoru.

Wiele reportaży z tamtego okresu koncentruje się po prostu na Stalinie. Jedynie na ciemnej stronie, która jest, naturalnie, warta zapamiętania i powtarzania, ale dobrze przeczytać też coś innego. Nie ma słowa o gułagach i egzekucjach, chyba ludzie nawet nie chcieli o tym mówić, aby nie narażać się na kłopoty. Ledwo wzmianka o skazaniu na ciężkie roboty za kradzież ziemniaków. Za to dużo opisów prawdziwych uczt, tańców do późnej nocy, zabawy w tych, mimo wszystko, dość mrocznych czasach. Dziennik z podróży do Rosji zrobił duże wrażenie przede wszystkim na Amerykanach, bo to inna kultura, ale sądzę, że i Polacy poznają coś nowego, drugie spojrzenie.

Sklepy spożywcze w Moskwie są bardzo duże i — podobnie jak restauracje — dzielą się na dwa rodzaje: takie, w których żywność jest reglamentowana i bardzo tania, jeśli ktoś ma kartki, żeby ją kupić, oraz wolne sklepy, również państwowe, gdzie można kupić wszystko bez kartek po bardzo wygórowanych cenach.

To niczym zaglądanie do pamiętnika dobrego kolegi, za jego zgodą i opowiedzą. Można się pośmiać z przekręcania przez Capę obcobrzmiących dla niego nazwisk. Osobiście zauroczył mnie fragment o kobiecie, Swietłanie, występującej później jako „Sweet Lana” (słodka Lana). Jeśli lubicie takie zabawy językowe — to będzie zachwyceni i nie raz przyłapiecie się na cichych chichocie. To poczucie humoru charakterystyczne dla Steinbecka. Gdy przypadnie Wam do gustu, polecam zapoznanie z jego twórczością ogółem. Niech reportaż będzie zapalnikiem do poznania fantastycznego pisarza, zasługującego na takie miano.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o fotografiach autorstwa Roberta Capy, ilustrujących książkę. Cechują się naturalnością, ujęciem ludzi jakby z ukrycia, a nawet te pozowane portrety skrzą się od naturalnych uśmiechów. Na niektórych może nie zrobią wrażenia, dzisiaj można wykonać podobne telefonem. Ale cofając się kilkadziesiąt lat — robią wrażenie. Jak potoczyły się losy uwiecznionych osób? Chciałabym to wiedzieć spoglądając w ich twarze, z innego miejsca i czasów. Steinbeck i Capa z wręcz dziecięcą ciekawością odkrywają kolejne historie, a my razem z nimi. Bez uprzedzeń mącących opinie. Wspólnie uczestniczymy w przyjęciach i machamy tym, których najprawdopodobniej już nie ma.

Dziennik z podróży do Rosji może wydawać się dziełem naiwnym, ale John Steinbeck już wtedy wiedział, że warto samemu coś poznać, zamiast posiłkować się wyłącznie słowami „tych u góry”. John zmarł z powodu niewydolności serca dwadzieścia lat od wydania reportażu, Robert zginął tragicznie wskutek wybuchu miny, ze swoim aparatem w ręce. Obaj zostawili swoje pomniki, a my mamy szczęście dzisiaj je podziwiać.

Ocena: 5/6
©Majuskuła
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    "O ludziach"

    Rzadko kiedy zdarza mi się, abym czytał książkę, która jest relacją z podróży. Jednak na kilka dni przed premierą trafiła mi się jedna taka ciekawa pozycja, której nie mogłem sobie odmówić z uwagi na jedno nazwisko widniejące na okładce. Chociaż w zasadzie autorów jest dwóch. Jeden to amerykański powieściopisarz i laureat Nagrody Nobla przyznanej za „realistyczny i poetycki dar, połączony z subtelnym humorem i ostrym widzeniem spraw socjalnych”, czyli uwielbiany przeze mnie John Steinbeck. Drugi to Robert Capa, węgierski fotoreporter, który był jednym najważniejszych fotografów ubiegłego stulecia, znany przede wszystkim z ujmujących zdjęć z pięciu wojen (hiszpańskiej wojny domowej, wojny chińsko-japońskiej, II wojny światowej, I wojny izraelsko-arabskiej oraz I wojny indochińskiej). Dwoje ludzi o różnej profesji, którzy postanowili utworzyć prosty reportaż o zwykłych Rosjanach opatrzony zdjęciami z każdego miejsca, w którym się znaleźli. Nie było łatwo, ale im się udało, czego efekt nosi nazwę Dziennik z podróży do Rosji.


    Autorzy wyruszyli w podróż po krajach byłego już teraz Związku Radzieckiego w 1947 rok, czyli już w czasie zimnej wojny, kiedy występował stan ogólnego napięcia i rywalizacji ideologicznej, politycznej i militarnej między ZSRR a demokratycznymi państwami zachodnimi. Były to też czasy, kiedy wyobrażenia amerykanów o Rosjanach i życiu w Rosji opierały się na stereotypowym myśleniu i podsycanej nienawiści. Steinbeck i Capa postanowili jednak udać się w samo serce Związku Radzieckiego, żeby dotrzeć do zwykłych ludzi i zobaczyć oraz przedstawić innym Amerykanom, w jaki sposób żyło społeczeństwo ZSRR na co dzień, nie poruszając przy tym spraw militarnych i politycznych.

    Relacja z podróży w istocie pozbawiona jest wszelkiego ideologicznego myślenia i docieramy z autorami do miejsc będących codziennością ludzi z miast i wsi. Jako turyści w Związku Radzieckim musieli być obowiązkowo oprowadzani po izbach handlowych, nowych budynkach sądów, lotniskach i przede wszystkim po muzeach i parkach kultury i wypoczynku, gdzie ogląda się ławki, długie rabatki kwiatowe, pomniki Lenina i Stalina czy kamienne tablice upamiętniające bojowników rewolucji. Ale nie tylko to. Odwiedzili Kijów, Moskwę, Stalingrad, Rostów, Suchumi, Tbilisi, Batumi, miasto Gori, traktowane z niezwykłą świętością miejsce, gdzie urodził i wychował się Józef Stalin, dom kompozytora Piotra Czajkowskiego, Kreml, Uniwersytet Moskiewski, gruziński żłobek i szkołę, łańcuch górski na Kaukazie, Morze Czarne, ogromne sady i winnice, lasy pełne gigantycznych bambusów i paproci, pola tytoniowe i herbaciane, porty, plaże, wsie, teatry, opery, muzea, cerkwie, kościoły itp.

    Zagościli na królewskiej uczcie u Aleksandra Korniejczuka i Wandy Wasilewskiej i na wielu mniejszych ucztach w prostych chłopskich chatach i gospodarstwach, gdzie gospodarze suto częstowali jedzeniem i piciem, i wspólnie tańcowali, śpiewali, muzykowali i bawili się na całego. Byli na meczu piłki nożnej i na finale ogólnogruzińskich zapasów. Pojawili się na przedstawieniach teatralnych, operowych, cyrkowych i baletowych. Obserwowali przy pracy społeczności cygańskie, gruzińskie, rosyjskie, ukraińskie i żydowskie, czyli urzędników, pracowników fabryk, rybaków, rolników, tancerzy, aktorów, kompozytorów, twórców filmowych, poetów czy pisarzy. Zderzyli się z trudnościami życia i jego podniosłymi chwilami. A wszystko to zostało utrwalone nie tylko na piśmie, ale i na pięknych i sugestywnych fotografiach Capy, które, jak sam stwierdził, nie raz "mówią więcej niż tysiąc słów". W zasadzie pisze tutaj przede wszystkim Steinbeck, ale jeden rozdział zatytułowany "Uzasadniona skarga" jest autorstwa samego fotografa, który skarży się na niemożność fotografowania w wielu miejscach, na Chmarskiego (ich tłumacza) i żartobliwie na gnębiącego go co ranek Steinbecka.

    Książka Dziennik z podróży do Rosji może przypominać charakterem inną pozycję amerykańskiego autora zatytułowaną Podróże z Charleyem: W poszukiwaniu Ameryki, ale nie jest to tym razem podróż przez Amerykę, a przez kraje Związku Sowieckiego, i nie kamperem z wiernym psem Charleyem, a różnymi środkami lokomocji i z fotografem Capą, który był niesamowicie oryginalnym i humorzastym kompanem. Osobiście czytało mi się obie pozycje bardzo dobrze, bo są ciekawe, mądre, realistyczne, pełne anegdot, lekkie, z dawką dobrego humoru, napisane piękną prozą noblisty i - w przypadku omawianej pozycji - zawierająca świetne fotografie utrwalające zwyczajne i nadzwyczajne chwile z codzienności społeczeństw ZSRR. Każdy, kto Steinbecka zna i ceni, nie musi być specjalnie namawiany. Pozostałą część czytelników serdecznie zachęcam do zapoznania się z geniuszem pisarskim tego autora i tą ciekawą pozycją.

    http://swiat-bibliofila.blogspot.com/2016/09/dziennik-z-podrozy-do-rosji-john.html

Warto zerknąć