Najgorsze dopiero nadejdzie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.35 / 5.00
liczba ocen: 950
KURSGA#Google Analytics
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-23% 14.90 zł
-45% 15.57 zł
23.92 zł
25.42 zł
29.90 złpremium: 17.94 zł
Pozostałe księgarnie
-63% 9.99 zł
17.94 zł
22.97 zł
23.92 zł
23.92 zł
25.02 zł
25.41 zł
26.91 zł
26.91 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Iskra, która odpali kryminalną petardę! Mistrzowska intryga. Charyzmatyczny i bezkompromisowy bohater. Od tej powieści po prostu nie sposób się oderwać.

Polski kryminał w najlepszym wydaniu.
Zgliszcza spalonego domu kryją w sobie ponurą tajemnicę. Marek Bener ma przed sobą ostatnie dziennikarskie zadanie. Nie wie jednak, że to początek kryminalnej gry, w którą zostaje uwikłany. Przeszłość daje o sobie znać, gdy okazuje się, że ofiarą pożaru jest dawny przyjaciel Benera, który przed laty uwiódł mu narzeczoną. Najgorsze dopiero nadejdzie. Wkrótce kobieta również znika bez śladu. Dziennikarz nie przypuszcza nawet, że z pozoru zwykły dzień przerodzi się w walkę o życie. Czy Marek Bener wygra wyścig z czasem?

„Pełnokrwisty kryminał, porywająca fabuła. To nie może być debiut!” – Mariusz Czubaj

CYTATY:
Nigdy nie wiesz o sobie wszystkiego. Nigdy, dopóki nie staniesz na krawędzi i nie zrobisz czegoś, do czego - jak sądzisz - nie byłbyś zdolny, a co w konsekwencji zmienia cię na zawsze.
Recenzje blogerów
O Robercie Małeckim i jego debiutanckiej powieści kryminalnej zatytułowanej Najgorsze dopiero nadejdzie słyszałam same dobre rzeczy. Wiele osób, znających moje czytelnicze gusta, rekomendowało mi tę powieść. Dlatego kiedy przed świętami Bożego Narodzenia usłyszałam pytanie, co chciałabym dostać od świętego Mikołaja ;) odpowiedź była jedna - książkę Małeckiego, a najlepiej dwie. Niedawno nadszedł czas, żeby kilka wieczorów spędzić właśnie z tym autorem.

Marek Bener jest dziennikarzem śledczym jednej z podupadających, toruńskich gazet. Kiedy dowiaduje się, że prawdopodobnie będzie musiał podjąć się ostatniej sprawy, nie zastanawia się nawet minuty. Podejmuje ostatnie reporterskie śledztwo, które dotyczy spalonego pod Toruniem domu. Dzięki swoim znajomością dociera do informacji, że w zgliszczach odnaleziono zwłoki mężczyzny. Sprawa zaczyna się komplikować, kiedy na jaw wychodzi tożsamość ofiary. Dziwnym zbiegiem okoliczności, mężczyzna, który zginął w pożarze, to dawny przyjaciel Benera - Wojciech Holtz - z którym przed laty zerwał wszelkie kontakty.

Dochodzi do dziwnych sytuacji. Zgliszcza domu są przez kogoś obserwowane. W niewyjaśnionych okolicznościach znika żona Holtza - była miłość Benera. Z okna jednego z budynków wypada kobieta...a gdzieś w to wszytko zamieszany jest "Szaman" - człowiek, podejrzewany o wielokrotne morderstwa. Postać ta "towarzyszy" Benerowi od czasu zaginięcia przed trzema laty, jego ciężarnej żony Agaty i być może zna odpowiedź na dręczące go pytania.

Robert Małecki postawił na narrację pierwszoosobową. Historię poznajemy zatem z perspektywy głównego bohatera, postaci pełnej charyzmy, mocnego charakteru. Nie jest on typowym macho, ale zdecydowanie to facet "z jajami" (dosłownie i w przenośni). Ale ma jedną małą wadę - lubi przyciągać do siebie kłopoty.

Książkę rozpoczyna mocny prolog. Po jego przeczytaniu wiedziałam, że powieść będzie mi się podobać. Są takie pozycje, że da się przewidzieć czy przypadnie nam ona do gustu, czy też nie. Po mocnym wejściu akcja nieco zwolniła. Nie dajcie się zwieść - napięcie jest tu budowane stopniowo. Autor nie pozwala nam się nudzić. Zwroty akcji, pościgi, tajemnicze zaginięcia, trupy, układy panujące w niektórych grupach społecznych...

Najgorsze dopiero nadejdzie to rasowy kryminał, posiadający dużą dawkę sensacyjnych wątków. Ciężko uwierzyć, że książka jest debiutem literackim autora. Jest dobrze skonstruowana, a historia w niej przedstawiona, przemyślana i napisana tak, by czytelnika wyprowadzić w pole. Kończąc tę pozycję, wiedziałam, że muszę sięgnąć po kolejne przygody Benera.

Można zatem spodziewać się, że...

Graviora manet...

Polecam!

Ocena: 5+/6
©Kasia i Książki
Mariusz Czubaj napisał „To nie może być debiut”. Panie Mariuszu ja również uważam, że Robert Małecki trzymając w dłoni strzelbę zamiast pióra obala definicje tego słowa. Autor niczym wytrawny pisarz dawkuje nam pełnokrwistą powieść nasiąkniętą akcją począwszy od prologu a na podanym adresie facebookowym skończywszy. Tak jest!!!, bo po lekturze tej książki, jeszcze na długo jesteśmy myślami z Benerem jego żoną, siostrą, byłą dziewczyną czy przyjacielem dziennikarza. Postaci jest tu wiele, są one wyraziste. Jest to zasługa ponadprzeciętnych umiejętności debiutującego autora. Niebywały talent pisarski, którym mnie ujął jest zapewne zasługą warsztatów kreatywnego pisania realizowanych w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu, a także warsztatów organizowanych przez Maszynę Do Pisania.

Ma się czasami wrażenie, że autor pisząc o toruńskim dziennikarzu pisze o sobie, zaś opisując sceny walki wręcz pisze o swoich doświadczeniach bokserskich. Może to wynikać, z posiadanej umiejętności rzeczywistego tworzenia fabuły. W rzeczywistości jednak Robert Małecki jest dziennikarzem, natomiast jeśli chodzi o boks... jest on tylko wytworem fikcji literackiej. Pan Robert tworzył to dzieło półtora roku – tyle musieliśmy czekać na kryminał, który na długo pozostaje w pamięci niczym widok lufy, która jest tak blisko, że wydaje nam się że patrzymy w rurę wentylacyjną. Kryminalna gra w którą uwikłał się Bener, nie wiadomo kiedy staje się kolejnym tematem dziennikarskiej kariery, a kiedy przechodzi w prywatne śledztwo, które osacza go do cna. Tempo akcji nie pozwala nam odłożyć książki nawet na sekundę. Z pełną świadomością można ułożyć ją na półce książek na jedną noc i na wiele późniejszych bo jeszcze długo będziecie do niej wracać. Fabuła książki skonstruowana jest idealnie. Układ następujących po sobie zdarzeń powoduje, że nie potrafimy się oderwać od historii toruńskiego dziennikarza, który swą charyzmą, bezkompromisowością staje na równi z kolegą po fachu – Mikaelem Blomkvistem z trylogii Millennium Stiega Larssona. Powieść Najgorsze dopiero nadejdzie, jest bogata w wiele realnych opisów, które mrożą krew w żyłach. Sytuacja, gdy główny bohater przesłuchiwany jest poprzez rażenie prądem, powoduje, że czytający czuje w swoich mięśniach płynące ampery. Uczucie to mrozi krew w żyłach, powoduje, że pod wpływem emocji nasze szczęki zaciskają się, a my ściskając nasze kłykcie kibicujemy Benerowi w dociekaniu prawdy. Robert Małecki dozuje nam wszelką paletę uczuć od zatrważających poprzez śmieszne, gdzie autor pisząc o ryzykownym testowaniu granic wytrzymałości tkanin, które opinały (…) wielki biust i brzuch przedstawia sylwetkę szefowej, na bardzo emocjonalnych skończywszy. Takim momentem jest przedstawiony rys psychologiczny czekania na zaginioną ukochaną. Bardzo realny i wzruszający był opis sytuacji, gdy Marek Bener biegnie w niemieckim metrze za kobietą łudząco podobną do zaginionej żony. Mistrzostwo zobrazowania tej chwili pozwala nam w pełni współodczuwać emocje bohatera. W powieści autor raz za razem łączy rzeczywistość z fikcją literacką. Przywołuje historię żużlową Torunia, a także przedstawia nam historię z 2006 roku, kiedy to w mieście panowała epidemia ptasiej grypy. Dzięki temu poznajemy prawdziwą historię miasta. Aż ciężko uwierzyć, że Najgorsze dopiero nadejdzie, jest debiutem Roberta Małeckiego, a na samą świadomość, że obok mnie leży Porzuć swój strach, a w 2018 roku pojawi się trzecia część zatytułowana Koszmary zasną ostatnie robię się „Czerwony jak cegła”.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Ludzie mówią, że nieszczęścia chodzą parami (a ci bardziej pesymistycznie nastawieni twierdzą nawet, że stadami), i choć oczywiście nie jest to regułą, zdarza się na tyle często, by niektórzy byli przekonani, że złe wydarzenia przyciągają się jak magnes i kumulują w większego pecha. Marek Bener, główny bohater powieści Roberta Małeckiego, chyba by się z tym zgodził. Mężczyzna dowiaduje się, że jego kariera dziennikarska jest skończona – toruńska redakcja, w której pracuje ma spore dziury w budżecie, więc szefowie decydują się na radykalne cięcia. Bener ma przed sobą ostatnie reporterskie zadanie, a potem może żegnać się z ciepłą posadką. To jednak dopiero początek łańcucha nieszczęść, bo… Najgorsze dopiero nadejdzie.

Dziennikarz, ponaglany przez przełożoną, udaje się we wskazane miejsce, to jest pod spalony dom. Okazuje się, że w środku znaleziono zwłoki mężczyzny. Bener zabiera się do napisania artykułu, a wszystko nie wydaje mu się specjalnie skomplikowane – do czasu… Do mężczyzny odzywa się jego dawna miłość, Weronika, a dwie sprawy – prywatna i zawodowa – zaczynają się niebezpiecznie plątać. Zwłoki mężczyzny znalezionego w domu zostają zidentyfikowane: to Wojciech Holtz, mąż Niki i dawny znajomy Benera. Dziennikarz nie jest świadom tego, że zostaje wciągnięty w niebezpieczną grę, w której to nie on będzie rozdawał karty.

Wkrótce znika też Weronika, a Bener zrobi wszystko, by ją odnaleźć. Nie chce stracić kolejnej bliskiej mu osoby. Przez konflikt rodzinny stracił kontakt ze swoją siostrą, a przez okrutny przypadek losu utracił również ukochaną żonę, która nosiła w brzuchu ich córkę. Zdaje się, że na Marka Benera spadły wszystkie nieszczęścia: a najgorsze dopiero nadejdzie…

Muszę zgodzić się z blurbem napisanym przez Mariusza Czubaja: ta książka jest tak dobra, że wierzyć się nie chce, że to debiut Małeckiego. Początkujący pisarz świetnie sobie poradził z wykreowaniem fabuły, która jest odpowiednio zaplątana, by czytelnik zbyt szybko nie zorientował się, co się dzieje i jakie są powiązania między poszczególnymi bohaterami. Dobrze poprowadził wątek kryminalny, który jest dokładnie taki, jak lubię: mroczny, krwisty i wiarygodnie rozpisany. Nic nie dzieje tu się na zasadzie Deus ex machina, bohaterom rozwiązania nie spadają z nieba, a wręcz przeciwnie – Robert Małecki utrudnia im życie, rzucając kłody pod nogi i porządnie ich turbując.

No właśnie, Markowi Benerowi nieźle się obrywa. Nie jest to bohater, który z każdej awantury wychodzi bez szwanku, gwiżdżąc pod nosem i zacierając ręce po kolejnej udanej akcji. To świetnie stworzona postać, ludzka, z wadami i zaletami, a równocześnie wykreowana tak, że czytelnik jest w stanie zrozumieć jego motywacje, współczuć mu, a w końcu go polubić. Bener ma trudne życie: jego ciężarna żona zaginęła przed laty bez śladu, jego siostra od dawna z nim nie rozmawia, teściowa wciąż opłakuje córkę, a była narzeczona… cóż, staje się zbyt bliska, gdy mężczyzna ma ją znów na wyciągnięcie ręki. Nie bez przyczyny mówi się, że stara miłość nie rdzewieje. Muszę przyznać, że mimo iż niespecjalnie jest na co narzekać, a atutów powieści jest sporo to właśnie główny bohater jest najjaśniejszym punktem powieści Najgorsze dopiero nadejdzie.

Jeśli już miałabym wskazać jakiś mały minus to niech będzie to powielanie pewnych gatunkowych schematów. Brutalni bandyci, „zwykły człowiek” (w rozumieniu: nie policjant ani detektyw) rozwiązujący na własną rękę kryminalne zagadki, tajemnicze zaginięcia – to wszystko oczywiście już było, jednak przymykam na to oko, bo zdaję sobie sprawę, że w tak mocno eksploatowanym gatunku jakim jest kryminał trudno o zupełnie świeże pomysły. To dopiero początek przygód Marka Benera, a autor kilka fabularnych furtek zostawił otwartych. Czekam więc na kontynuację i jestem pewna, że… najlepsze dopiero nadejdzie.

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Hmmmm, po przeczytaniu kilku stron miałam wrażenie, że to już gdzieś czytałam... Toruń, dziennikarz, popaprane sprawy osobiste, finansowe dno, imię Robert gdzieś w tym... aaaaa Piotr Głuchowski "Umarli tańczą" (bohater miał na imię Robert) Trochę mnie zniechęciło to podobieństwo. Ale nic. Zobaczymy.

    Na szczęście tu główny bohater nie zalewa się nieustannie w trupa. Ale poziom "zabili go i uciekł" jest trudny do przyjęcia. Czyta się szybko, akcja pędzi na złamanie karku, podejrzani okazują się niewinni, wrogowie okazują się, no może nie przyjaciółmi, ale nie-wrogami. I nieustające pasmo mordobicia. Bohater tyle razy jest tłuczony i poniewierany w różne sposoby, że nie powinien dobrnąć do końca książki o własnych siłach. Zagadka rozwiązana w tej książce mało mnie wciągnęła, ta która ciekawi zapewne będzie wiązać cały cykl. Ale raczej nie poznam jej rozwiązania... nie zostaję fanką pana Małeckiego.

  • Awatar

    Cieszą mnie takie debiuty. Tak sobie myślę, że są nawet w stanie wynagrodzić mi frustracje jakie zafundowali mi w ostatnim czasie ulubieni autorzy.

    Ze względu na dość mocną kampanię marketingową debiutanckiej powieści Roberta Małeckiego, spoglądałem na „Najgorsze dopiero nadejdzie” z lekkim powątpiewaniem. Przecież wydawcy zawsze wiele obiecują, a potem wychodzi jak zwykle, czyli wielkie nic … Jednak tym razem okazało się, że obietnice zostają spełnione a autor przygotował dla czytelników prawdziwy rollercoaster. Gdyby tak przymknąć oko na to, że Robert Małecki przerobił w pewnym momencie swojego bohatera - Marka Brenera - z dziennikarza w Leona Zawodowca, to w powieści wszystko wydaje się być odpowiednio poukładane i dopięte. Autor co chwilę zaskakuje zwrotami akcji i zgrabnie prowadząc przez całość fabuły, na koniec zostawia czytelnika z zaplanowanym niedosytem, bo przecież trzeba będzie teraz czekać na kontynuację i wyjaśnienie niedomkniętych spraw i wątków. To sprawdzonych chwyt i ja na niego zostałem upolowany.Moim zdaniem na tę kontynuację warto czekać, autor bowiem okazał się dla mnie taką świeżynką na literackiej scenie kryminałów i thrillerów. Tym bardziej atrakcyjną, bo pochodzącą z polskiego podwórka.

    Dziękuję Robertowi Małeckiemu za przypomnienie mi, że na polskiej scenie muzycznej istnieje Dżem.

    Ocena: 4.5/6

Inne proponowane
Warto zerknąć