Aorta
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.32 / 5.00
liczba ocen: 526
najlepsza cena! w tym miesiącu
SMARTIDEAS#Google Analytics
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-30% 16.00 zł
-41% 16.00 zł
31.99 złpremium: 19.19 zł
27.19 zł
31.99 zł
Pozostałe księgarnie
23.52 zł
25.59 zł
27.19 zł
28.79 zł
29.00 zł
30.39 zł
31.99 zł
Opis:

Wstrząsające morderstwo, które okazuje się wierzchołkiem góry lodowej. Dla Gabriela Bysia to zawodowe „być albo nie być”. Czy policyjny wyga zdecyduje się wypowiedzieć otwartą wojnę mafiozowi, który rządzi podziemnym Pruszkowem? „Mamy wreszcie naszego Marlowe’a. Dawno nie czytałam tak dobrego polskiego kryminału” – Katarzyna Bonda

Pruszków spokojnie żyje w cieniu niedalekiej Warszawy. Mało kto pamięta o mafii pruszkowskiej, która rządziła miastem w latach dziewięćdziesiątych. Byli mafiosi albo odsiadują wyroki, albo zakamuflowali się i zeszli do podziemia… 
Kiedy w mieszkaniu na luksusowym osiedlu dwóch tragarzy znajduje zmasakrowaną kobietę, wszyscy są zszokowani. Sprawa trafia do komisarza Gabriela Bysia z Komendy Stołecznej. Byś musi ją szybko rozwiązać – po ostatniej wpadce to jego zawodowe „być albo nie być”. Tymczasem ma tylko niezidentyfikowane okaleczone zwłoki z wyłupionymi oczami.
Niebawem okazuje się jednak, że to morderstwo jest wierzchołkiem góry lodowej, a wszystkie tropy prowadzą do pewnego niebezpiecznego człowieka. Czy Byś wypowie otwartą wojnę mężczyźnie, który rządzi podziemnym Pruszkowem?

Bartosz Szczygielski w swoim gorzkim i przewrotnym debiucie stworzył postać bezkompromisowego komisarza, jakiego jeszcze nie znacie, a poznać powinniście!

CYTATY:
Nikt nie lubi, gdy inni patrzą na jego chwile słabości.
Dobry prokurator to jak wygrana w totka albo negatywny wynik badania na HIV.
Śmierć obdzierała ze wszystkiego, a zaczynała od godności.
Między lekomanem a narkomanem stoi tylko farmaceuta.
Recenzje blogerów
[...]

Powieść czytałam z zapartym tchem, przy czym dwa aspekty utrudniały mi nieco lekturę. Po pierwsze, Aorta to jakby pochwała nałogu nikotynowego, bo bohaterowie odpalają papierosa od papierosa, a zagęszczenie dymu wręcz wydostawało się z kolejnych stron książki. Po drugie, i ważniejsze, najprawdopodobniej trafiłam na wersję e-booka, w której brakowało pauzy czy jakiegokolwiek oddzielenia aktualnie czytanej sceny od następnej, co sprawiało, że często gubiłam wątek i musiałam zastanowić się, o kim ja teraz właściwie czytam i kto jest w danym momencie postacią pierwszoplanową. Są to jednak takie moje "ale", nie umniejszające autorowi pracy, jaką włożył w stworzenie kryminału pełnego trafnych obserwacji społecznych i nieszablonowych pomysłów, jak na przykład wykorzystanie matematycznych macierzy i grafów. Bo przecież każde śledztwo ma w sobie coś z królowej nauk, a mianowicie niewiadomą, prawda?

Cała recenzja na blogu: Aorta

Ocena: 5/6

©Domi Czyta
DEBIUT Bartosza Szczygielskiego wyrywa się z ram definicji tego słowa, bowiem rzadko się zdarza by pierwszy krok był dla autora tak wielkim wkroczeniem do czołówki. Mocna, świetna, rewelacyjna – taka właśnie jest Aorta. Pierwszy tom z Gabrielem Bysiem na czele tłoczy emocje na najwyższym poziomie. Autor już na wstępnie powoduje, że krew w naszych tętnicach wzbiera niczym surówka w piecach martenowskich. Szczygielski tworząc postać komisarza Gabriela Bysia nie idzie na skróty. Dokąd zatem zmierza? Jedno jest pewne – nie jest to droga na skróty. I bardzo dobrze! Mroczny klimat do jakiego zaprasza nas autor w połączeniu z mocnym językiem i bezkompromisowym charakterem głównego bohatera daje nam mieszankę wysokoprocentowych doznań. Powieść jest lekturą ambitną, wymagającą myślenia a nawet zatrzymania się na chwilę i przeanalizowania krok po kroku tego, czego doświadczamy. Pan Bartosz zaimponował mi kwiecistością języka, bogatą wyobraźnia, ale przede wszystkim umiejętnością połączenia tych wszystkich elementów w jedną całość tworzącą twór doskonały jakim jest Aorta.

Dotychczas słowo aorta kojarzyło mi się z najważniejszą tętnicą, największym naczyniem w organizmie człowieka. Od kilku dni słowo to oznacza jedną z najważniejszych powieści kryminalnych, którą przeczytałem i z pełną świadomością polecam każdemu. Wszystkie elementy fabuły tej powieści łączą się w idealną całość. Mroczny klimat i niepowtarzalny styl autora wprowadzą nas w świat makabrycznych zbrodni, z którymi zmierzymy się wraz z nieustępliwym komisarzem Bysiem. Byś to zapewne postać, której zbytnio nie zależy na naszej sympatii – jest nieszablonowy. Dzięki temu jest prawdziwy, wiarygodny nie wyidealizowany, lecz realny. To właśnie powoduje, że taka postawa popycha nas w jego kierunku, niczym magnes przyciąga, powoduje, że lgniemy do niego i wraz z nim dążymy do odkrycia prawdy. Styl tej powieści jest wyjątkowy, przyciąga nie tylko realnymi opisami, lecz również poczuciem humoru powieści, który raz po raz serwuje nam mroczne jak i humorystyczne dialogi.

Aorta bez wątpienia jest mocnym kryminałem zapewniającym nam ostrą jazdę bez trzymanki. Bartosz Szczygielski w pełni zaspokaja apetyty ambitnego i dojrzałego konesera kryminału. Drastyczność i bezwzględność morderstw uderza i elektryzuje do szpiku kości. Autor debiutuje w iście mistrzowskim stylu, znacząco podnosząc poziom polskiego kryminału, dawkując nam niezapomniane emocje. Fabuła Aorty, przyciąga, powoduje, że krew w żyłach buzuje zmuszając naszą aortę do pracy na pełnych obrotach. Pan Bartosz swoim debiutem wprowadza nową jakość do polskiego kryminału. Autor odznaczył się wyjątkowym stylem tworzenia fabuły, niepowtarzalnym klimatem kreowanych postaci i ich historii. Tą powieścią nie tylko debiutuje w mocnym stylu, lecz już na wstępie zapisuje się w miejscu przeznaczonym dla wielu znanych i lubianych twórców kryminalnego rzemiosła. Pikanterii historii dodaje fakt, iż usytuowana została ona w Pruszkowie, gdzie w makabryczny sposób zabita zostaje kobieta. A sami dobrze wiemy z czego te miasto słynie! Jest to na pewno dodatkowym bodźcem zwiększającym ciśnienie naszej krwi. A jeśli chodzi o Krew już niebawem zaleję się w lekturze drugiej części trylogii Bartosza Szczygielskiego.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Pozostałości mafii w Pruszkowie, echa przeszłości w powieści Aorta Bartosza Szczygielskiego

Powieści dotykające świata mafijnego i uplasowane na polskim gruncie często do mnie nie przemawiają. Wielu autorów próbuje przekuć znane, zagraniczne opowieści mafijne i dostosować je do warunków istniejących w Polsce, jednak według mnie jest to niemożliwe, ze względu na specyfikę naszego kraju. Nie oznacza to oczywiście, że opowiadanie o mafii na polskiej ziemi jest z góry skazane na porażkę, jednak podejmujący temat musi poskromić swoje zachodnie wyobrażenia i przeprowadzić rzetelny research.

Bartoszowi Szczygielskiemu udało się uniknąć wszystkiego, czego nie trawię w takich powieściach: naciąganej sensacji, scen typu "zabili go i uciekł", patosu, nadmiernego roztkliwiania się i filozofowania. Przedstawił Polskę i osadził w naszych warunkach echo dawnej mafii Pruszkowa, prowadząc jednocześnie ciekawe wątki kryminalne i obyczajowe.

Brutalne morderstwo w mieszkaniu na nowym osiedlu Pruszkowa miało być łatwe do rozwikłania oraz zatrzeć złą sławę, po ostatniej sprawie prowadzonej, przez komisarza Gabriela Bysia z Komendy Stołecznej. Duszny Pruszków wciąga bohatera, niejako wchłania w swoje mroczne tajemnice, które policjant powoli odkrywa w toku dochodzenia.

Atmosfera gęsta od dymu papierosowego i smrodu alkoholu, od narkotyków różnego kalibru i przemocy. Stworzenie klaustrofobicznej przestrzeni typu "zamknięty pokój" było bardzo dobrym zabiegiem, sprawiającym, że czytelnik sam czuje tę przytłaczającą aurę. Pruszków to miejsce, do którego można wejść, wniknąć, ale nie ma możliwości późniejszego uwolnienia się od niego, zupełnie jakby odbierało oddech. Ludzie pozostają jakby przypięci na smyczy do tego miejsca, bez szans na inną przyszłość, bez perspektyw z różnych powodów. To stłamszenie nie dotyczy wyłącznie osób powiązanych ze światem przestępczym, ale pozornie zwykłych obywateli, jak i stróżów prawa. Nawet lokalny mafiozo, Dzierga roztacza wokół siebie aurę pewnej rezygnacji. Porządek musi być, interes musi się kręcić, ale bark w nim jakiejkolwiek witalności, kuleje również pewność siebie.

Aorta została napisana językiem dość surowym, szorstkim. Ewidentnie jest to proza męska, chociaż nie oznacza to, że nie spodoba się kobietom. Pozbawiona ckliwości, okrojona z literackiej wzniosłości, a wszystko po to by ukazać tę nieprzeciętną wręcz szarość. Szczygielski nie rozdrabnia się w opisach, nie skupia się na detalach i dokładnym odwzorowaniu obrazu, chociaż wciąż prowadzi czytelnika po tym świecie, wyznaczonym przez siebie torem, podrzucając tropy, drobiazgi. Sposób narracji i kreacja wpisuje się w duszny klimat, chociaż wymaga od nas pewnego zaangażowania się i oswojenia ze stylem. Sama akcja również nie pędzi, chociaż w powieści dużo się dzieje. Wątki, które występują jako poboczne, zostały potraktowane ze skrupulatnością i momentami przejmują władzę, aczkolwiek nie pozwalają zapomnieć o głównej linii fabularnej. Mam nadzieję, że zostały rozszerzone w kolejnym tomie. Napięcie budowane jest powoli, jakby dobudowywane, również w części bardziej obyczajowej, by ostatecznie doprowadzić do mocnego, kulminacyjnego punktu.

Brutalność niektórych scen i dosadność języka, którym zostały opisane, stała się źródłem nieprzesadzonego realizmu. Nie zostajemy bowiem zbombardowani niezliczoną ilością szczegółów, które wzbudziłyby wstręt czy obrzydzenie. Wyważenie okrucieństwa i sadyzmu, umiejętność takiego posługiwania się tymi środkami, by nie zniechęcić czytelników, przy jednoczesnym pozostaniu autentycznym, to niewątpliwie ogromny plus na rzecz Autora.

Na kartach powieści spotykamy dobrze skrojonych bohaterów, którzy nie są wyjątkowi, ale mają w sobie prawdę. Do samego końca nie poznajemy ich zupełnie, tak od A do Z, pozostają różne bardziej lub mniej mroczne tajemnice, prywatne sprawy i cierpienia, które uwidaczniają się w rysie psychologicznym, ale nie obnażają całkowicie. Dzięki temu zachowujemy wrażenie rzeczywistego poznawania, konsekwentnego odkrywania każdej postaci, bez wchodzenia butami narratora wszechwiedzącego w ich życie i osobowość. Odnosimy wciąż wrażenie niepełnej informacji, nie ufamy, powątpiewamy w tych ludzi i kierujące nimi pobudki.

Grzegorz Byś urodził się, wychował i żył w otoczeniu kobiet, które dbały o to, by obiad lądował na stole o określonej godzinie, a w szufladzie zawsze leżały czyste skarpety. Kiedy Gabriel się wyprowadził i został sam, musiał odnaleźć się w życiu bez pomocy domowej. Nie poradził sobie z tym najlepiej. Zalegające w zlewie naczynia dobitnie o tym świadczyły. Na niektórych pojawiły się pierwsze oznaki tego, że bakterie solidnie rozwinęły już własną kulturę i niewiele im brakuje do wynalezienia koła.

Komisarz Gabriel Byś to człowiek upadły, z poczuciem winy wobec spraw zawodowych i prywatnych. Początkowo wydaje się dość słaby, chociaż jednocześnie w jakiś sposób niezłomny w dążeniu do prawdy. Świadomość, ile kosztuje popełnienie błędu w jego zawodzie to zarówno motywator, by nie odpuszczać do samego końca, jak i ciężar. Cierpienie, którego doświadcza podyktowane jest poczuciem odpowiedzialności za tych, którzy przez jego pomyłkę doznali największej krzywdy, nieodwracalnej. W tym przygnębiającym życiu istnieje światło, Alicja, ukochana żona. Kobieta, która przywraca komisarza do rzeczywistości, do świata żywych, czasami fochem, czasami kanapką. Z pewnością stanowi ogromne wsparcie, bez którego nasz bohater nie mógłby funkcjonować normalnie. Ich relacja nie została jakoś skrupulatnie nakreślona, bo i nie było to potrzebne, ale wystarczająco by zauważyć, że jest to zdrowy związek dwojga ludzi, którzy znają swoje wady i godzą się na nie, acz nie przestają nad nimi pracować.

Gdyby ustępował głupszym, przez całe życie chodziłby zgięty wpół, kłaniając się ich niskiemu IQ.

Drugą postacią, o której nie mogłabym nie wspomnieć jest Katarzyna Sokół, która również stanowi postać główną. Jej historia skupia się na jej życiu, ciężkim, przykrym, przepełnionym brutalnością. Całkowicie odmienna od Bysia, kobieta silna, sprytna i z zaciekłością dążąca do wyznaczonych sobie celów. Sytuacja Kaśki jest bardzo podobna do tej, w której była ofiara, jednak ich osobowości są skrajnie różne i uwidaczniają ogromną różnicę w radzeniu sobie ze złym losem.

Nikt nie lubi, gdy inni patrzą na jego chwile słabości.

Poza tym mamy grupę niebanalnych postaci w kręgach policji. Przekrój w mentalności i bystrości jest potężny. Zarówno inteligentni, jak i zwyczajnie głupi. Nastawieni na podniesienie statystyk, kręcący coś na boku, z mrocznymi tajemnicami.

Na ścianach wisiały zdjęcia komendanta wręczającego ordery policjantom, odbierającego odznaczenie z rąk jakiegoś polityka, w towarzystwie przedszkolaków, emerytów i czegoś, co wyglądało jak owczarek niemiecki po chemioterapii.

Zauważyć można też pewną samotność tych wszystkich bohaterów, samotność w niesieniu własnego brzemienia. Cierpienie, które nie raz jest ukierunkowane, ale czasami wydaje się wpisywać w jakiś ból egzystencjalny.

Aorta to powieść, która mogłaby zostać bez przeszkód podstawą do scenariusza kolejnego filmu Patryka Vegi, z serii "Pitbull". Zarówno narracja i sposób prowadzenia fabuły są wiarygodne i mocno polskie. Książka wymaga zaangażowania, inteligencji, by wyłapać gorzką ironię i nawiązania, które podsuwa nam Autor. Jedyny element, który nie do końca do mnie przemawia, ponieważ wydaje się zbyt banalnie rozwiązany, to towarzysząca nam w całej historii zagadka matematyczna. Jednak nie wykluczam, że podobnie jak watki poboczne, może nabrać nowego znaczenia w kolejnej części. Bartosz Szczygielski to z pewnością utalentowany Pisarz, który serwuje swoim czytelnikom powieści kryminalne w nowej odsłonie, napisane w sposób przemyślany, skrupulatnie oddając ludzkie grzeszki i słabości. Psychologiczna warstwa nie została rozdmuchana do wielostronicowych analiz, ale w prosty sposób nadaje specyficzny i wyraźny rys każdej postaci. Obiecujący debiut, który może zawiera drobne wady, ale z pewnością stanowi już drogę do dojrzałego, indywidualnego stylu.

W szafie stało orujo, hiszpański odpowiednik winiaku. Ci bardziej inteligentni, którzy nie trzymali w szafie gotowych do użycia krawatów, ale za każdym razem wiązali je od nowa, nazywali napój brandy.


Ocena: 5/6
©Rosa czyta
Są takie książki, które uwielbiam jeszcze zanim trafią w moje ręce. To jest właśnie jedna z takich pozycji. Nie zawiodłam się na niej nic, a nic. Aorta to kolejny dowód, w mojej teorii, że rodzimy kryminał nie śpi. Wręcz przedziwnie rodzimy kryminał ma się dobrze i coraz bardziej przeraża swoja bliskością. To, że polska zbrodnia odbywa się coraz częściej w małych miejscowościach, w spokojnych społecznościach, budzi lęk. Pisząc o spokojnych miejscowościach, nie mam tu na myśli oczywiście Pruszkowa. Choć czuję do tego miasta sentyment, z uwagi na to, że moi przodkowie pochodzą z tego miejsca, to wszystko można o nim powiedzieć, ale nie to, że to dające poczucie bezpieczeństwa miasto. Przynajmniej w ogólnej opinii.

Akcja Aorty, dzieje się właśnie w Pruszkowie, będącym częścią aglomeracji Warszawskiej. To miasto złą sławą owiane, od dłuższego czasu zapisane jest na mapie naszego kraju, w dość krwawy i brutalny sposób i kojarzy się głównie z działającą w latach 90 mafią. Z jednej strony, wydaje się, że mafijna sława miasta jest już za nim, z drugiej czy na pewno? Czy wydarzenia, które dzieją się aktualnie, nie są echem starych gangsterskich zaszłości?

Na jednym z osiedli, zostają znalezione zwłoki brutalnie zamordowanej kobiety. Do sprawy zostaje oddelegowany Gabriel Byś, na stałe pracujący w Komendzie Stołecznej. Szybko okazuje się, że zwłoki kobiety, z wyłupanymi oczami, to tylko początek dziwnych wydarzeń, które budzą gangsterskie demony miasta. Mocnym akcentem książki, jest szara strefa nielegalnego alkoholu, prostytucji, starych porachunków i zaszłych tajemnic. Ją z kolei reprezentuje postać Katarzyny Sokół, której oczami obserwujemy to, czego komisarz zobaczyć nie może. Czy obie te postacie są wrogami czy sprzymierzeńcami. Co ich łączy?

Bartosz Szczygielski, napisał o starym, oklepanym, odgrzewanym co jakiś czas temacie mafii pruszkowskiej, w sposób nieoczywisty, z powiewem nowoczesności. Aorta, to intrygująca, wciągająca, niesamowicie poprowadzona powieść, pełna mocnych, ciekawych i skomplikowanych postaci. Język powieści jest swobodny, z jednej strony, nie brakuje w nim wulgaryzmów, a z drugiej ma się poczucie wyważenia. Nie brakuje też elementów świadczących o inteligencji i poczuciu humoru autora. Dodatkowo, ciekawym zabiegiem jest stworzenie fabuły, w krótkich scenach, często łączących pomiędzy sobą, jednym powtarzającym się słowem. Na początku mnie to trochę gubiło, jednak szybko złapałam rytm powieści i pozwoliłam się jej porwać, aż do samego końca. No a zakończenie... niestety, pozostawiło spory niedosyt. Mam tylko nadzieję, że takie zakończenie tej historii, daje szansę na kontynuacje powieści. Zdecydowanie, takie kryminały lubię najbardziej. Gorąco polecam.

Ocena: 6/6
©Kocham Cię, moje życie
Aorta to debiut powieściowy Bartosza Szczygielskiego. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tej książce i zobaczyłam jej okładkę zapragnęłam ją mieć. Tajemniczy i mroczny Pruszków, mafia opanowująca znowu miasto, szokujące morderstwo i lekko niezrównoważony komisarz – czyli wszystko to, co w książkach tego typu lubię najbardziej! Jako że to debiut podeszłam do niego z lekkim dystansem, niewiele od oczekując, żeby później się nie zawieść. Wymagać mogłam dużo, szczególnie kiedy akcja książki dzieje się w dobrze mi znanym mieście, a poza tym przeczytałam mnóstwo innych, bardzo zbliżonych klimatem do Aorty, książek i dobrze wiem, co lubię w nich znaleźć, a czego unikam jak ognia.
Wydawałoby się, że po mafijnych przebojach z lat dziewięćdziesiątych miasto wróciło do normalnego życia, a większość społeczeństwa zdążyła już zapomnieć o mrocznej przeszłości Pruszkowa. Kiedy w jednym z mieszkań luksusowego osiedla znalezione zostają zwłoki kobiety, lokalne media przywołują powrót mafiosów. Sprawa trafia w ręce Gabriela Bysia, którego dalsza kariera zależy od rozwiązania tego morderstwa.

Przyznam, że Aorta jest bardzo udanym debiutem, chociaż ma jedną wadę, która skutecznie osłabiała mój zapał do lektury. Szczygielski świetnie poradził sobie z kreacją miasta, wykorzystując w treści miejsca, które znajdziemy na mapie tego rzeczywistego Pruszkowa, jednak mam wrażenie, że dodał im nieco więcej charakteru – sprawił, że stały się bardziej zagadkowymi miejscami, bardziej tajemniczymi i mrocznymi. Stworzył bohaterów, którzy nie są ani płaskimi postaciami, ani nie powielił oklepanego schematu nadawania im osobowości, pojawiającego się w innych książkach. Mam wrażenie, że zarówno bohaterowie pierwszoplanowi, podobnie jak ci najmniej istotni w powieści, stanowią jedną wielką całość – jedno społeczeństwo o tak odmiennych charakterach i problemach – że jedno bez drugiego nie miałoby racji bytu. Zaskoczyła mnie postać Gabriela Bysia, po którym spodziewałam się mega chamstwa, złośliwości i innych samych najgorszych cech oraz oczywiście tego, że będzie komisarzem wszechwiedzącym, bez problemu rozwiązującym sprawy. Tym czasem okazuje się, że komisarzowi zdarzyła się wpadka w pracy, jego życie osobiste nie jest usłane różami, ma żonę i nie jest kochasiem, a do tego wydaje się być całkiem sympatyczny.
Wisienką na torcie okazuje się niesamowicie zagmatwana fabuła i morderstwo, którego wyjaśnienie nie jest tak proste jakby mogło się wydawać. Dotarcie do poszczególnych wskazówek zajmuje Bysiowi wiele czasu, ale ostatecznie – z pomocą przyjaciół – udaje mu się powiązać poszczególne elementy. Czytając powieść Szczygielskiego odniosłam wrażenie, że autor bardzo starannie dopracowywał poszczególne fragmenty rozdziałów, a fabuła idealnie pasowała do bohaterów i miejsc przedstawionych w treści, jakby rozpracowywał wszystko częściami, dopiero na końcu łącząc je w całość.
Jedynym elementem, który zniechęcał mnie do lektury to przeciąganie i rozwlekanie tych mniej dynamicznych sytuacji, co sprawiało, że zaczynałam skupiać się zupełnie na czymś innym niż na fabule książki. Momentami zaczynałam się gubić, kilka razy zdarzyło mi się, że musiałam wrócić stronę lub dwie wcześniej, bo nie wiedziałam co właściwie czytam i o co chodzi. Jednak nie ma tragedii – książkę czytałam z przyjemnością i nie miałam z nią takich problemów jakie zdarzyły mi się podczas czytania powieści Katarzyny Puzyńskiej.

To bardzo klimatyczna powieść i jednocześnie niesamowicie dobry i intrygujący debiut, który wierzę, że znajdzie wielu fanów, szczególnie wśród tych ceniących sobie klimat noir. Otwarte zakończenie, za które ma się ochotę zabić autora, sugeruje, że kolejna część powinna się pojawić prędzej czy później (miejmy nadzieję, że w równie niesamowitej oprawie graficznej). Wybredni i mniej wybredni czytelnicy znajdą tu coś dla siebie – odkryją nowe miejsca, poznają ciekawych bohaterów i, co najważniejsze, wejdą w świat mrocznych fantazji autora.

Ocena: 5/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Z czym może kojarzyć się miejscowość o nazwie Pruszków? Zapewne, dokładnie z tym samym, z czym prawie każdy kojarzy Wołomin, ze zorganizowaną przestępczością i mafią. W tym pierwszym z „mafijnych” miast osadzona jest akcja debiutu literackiego Bartosza Szczygielskiego zatytułowanego „Aorta”.

    Książkę tę, można bez dwóch zdań wynieść na wyżyny kryminału. Nie trzeba zbyt wielu przekonujących frazesów, ona i tak doskonale obroni się sama. Jeśli w każdej powieści czytelnik otrzymałby tak piorunującą mieszankę, nie nadążałby ze swoimi zachwytami. W „Aorcie” jest bowiem nad czym się zachwycać. Ta powieść posiada mocno osadzone polskie realia, dynamiczną akcję i wciągająca intrygę. Szeroki wachlarz postaci budzi podziw, to pełnokrwiści bohaterowie, którzy zapadają w pamięć - w szczególności prostytutka Katarzyna Sokół.
    Najmocniejszym atutem „Aorty” jest jej klimat i wykreowany świat. Jest mrocznie, pesymistycznie a co najważniejsze, nadzwyczaj realistycznie i bardzo emocjonalnie.

    „Aorta” posiada niestety także pewna wadę. W moim przekonaniu nie przekreśla ona wychwalonej całości, jednak mnie mocno przeszkadzała w odbiorze lektury. Niestety nie mogłem przyswoić typu narracji jaki zastosował Bartosz Szczygielski, nie lubię też, kiedy pisarz posługuje się aż tak krótkimi zdaniami. Wydaje mi się, że historia opowiedziana zdaniami złożonymi jest bardziej spójna, konkretna.

    Zdecydowanie zachęcam do przeczytania tej brutalnej, męskiej i napompowanej adrenaliną opowieści. Dla czytelnika, któremu wydaje się, że w powieści kryminalnej już nic nie może go zaskoczyć, „Aorta” będzie doskonałą niespodzianką.

Inne proponowane
Warto zerknąć