ebook Lampiony
2.86 / 5.00 (liczba ocen: 2394)

Lampiony
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - polecana oferta: 22.78
Audiobook - najniższa cena: 27.93
wciąż za drogo?
VIRTUALO#VIRTUALO Urodziny
VIRTUALO#VIRTUALO Urodziny
-31% 22.78 zł
37.11 złpremium: 23.94 zł Lub 23.94 zł
25.13 zł Lub 22.62 zł
33.51 zł Lub 30.16 zł
-34% 21.78 zł
23.45 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (8)
Inne proponowane

W mieście wybucha panika. Nieobliczalny podpalacz terroryzuje i paraliżuje miasto. Nie wiadomo, która ulica, budynek, kamienica będą następne. Mnożą się pytania i wątpliwości, pojawiają się nowe ślady. Co skrywają łódzkie podziemia? Czy można dokonać zbrodni z miłości do miasta? Na miejsce przyjeżdża profilerka Sasza Załuska. By rozwiązać sprawę musi zmierzyć się ze swoim największym lękiem – ogniem. W dodatku powracające koszmary z przeszłości komplikują jej relacje z bliskimi. By zapomnieć o problemach, Załuska całkowicie oddaje się pracy. Czy to jednak nie jest pułapka?

Mroczny klimat Łodzi, nieobliczalny podpalacz, osobliwi mieszkańcy i tajemnicze podziemia – taka jest nowa powieść królowej polskiego kryminału. Katarzyna Bonda zwodzi misternie skonstruowaną fabułą i doprowadza do zaskakującego finału. Autorka czerpie z lokalnego kolorytu i zasłyszanych opowieści. Pokazuje nieznane oblicze miasta – pełnego dysonansów – które posiada jedyny w swoim rodzaju mroczny urok i zagadkową historię. Nikt tak do tej pory nie opisał Łodzi – zapomnianego miejsca z charakterem, na wskroś wielokulturowego, pięknego i pociągającego w swej brzydocie.

"Lampiony" to kolejna po "Pochłaniaczu" i "Okularniku" część bestsellerowej serii "Cztery żywioły" Saszy Załuskiej. Kolejne portrety psychologiczne zbrodniarzy krok po kroku prowadzą ją do odkrycia mrocznej tajemnicy z własnej przeszłości.

Katarzyna Bonda – najpopularniejsza autorka powieści kryminalnych w Polsce. Z wykształcenia dziennikarka i scenarzystka. Wszystkie jej powieści zyskały status bestsellerów. Jest autorką trylogii kryminalnej z Hubertem Meyerem („Sprawa Niny Frank”, „Tylko martwi nie kłamią”, „Florystka”). Ogromną popularność oraz prestiżowe nagrody przyniosła jej seria z profilerką Saszą Załuską: „Pochłaniacz” otrzymał Nagrodę Publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Kryminałów 2015, a „Okularnik” – nagrodę Bestsellery Empiku 2015. Prawa do wydań zagranicznych zakupiły największe wydawnictwa na świecie, m.in. Hodder & Stoughton i Random House.

Lampiony od Katarzyna Bonda możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
To, co nieprzepracowane, wraca w postaci przeznaczenia.
Jedno kłamstwo zmusza cię do kolejnych. Potem tak się zapętlasz, że ze zdziwieniem stwierdzasz: hello, wiszę na stryczku. I nijak nie pamiętasz, jak to się stało.
Życiu trzeba stawiać warunki. Żądać, rozliczać i egzekwować, a jeśli jest konieczność, karać.
trzeba się sycić radością za młodu, bo potem nie mamy nic poza niezależnością.
Tak naprawdę strach nie istnieje. To chemiczna reakcja organizmu. Mózg daje mylne komunikaty. Ale to ty nadal rządzisz. Nie myśl. Działaj.
...możemy zdecydować, ze będziemy bandytami. Możemy zdecydować, że będziemy dobrymi ludźmi. Bóg pozostawił nam możliwość wyboru. Wielu ludzi wybrało zło..
Jeśli chcesz pokonać swój strach, stań z nim twarzą w twarz. Zmierz sie z nim.
Zawsze szkoda mi takich dobrych dziewczyn. Klasyczny syndrom ofiary. Dlaczego matki nie uczą swoich córek, że świat nie składa się z samej tęczy?
No cóż, pomyślała, zwycięzcy robią to, czego innym się nie chce. Widzą sukces tam, gdzie inni widzą tylko przeszkody.
Miasta nie zasypiają. Nigdy nie pogrążają się w całkowitych ciemnościach.
Do triumfu zła wystarczy, żeby dobrzy ludzie nic nie robili.
Trzecia część Czterech Żywiołów Saszy Załuskiej zatytułowana Lampiony rozgrzewa emocje „gorącym” i tajemniczym klimatem Łodzi, bowiem Katarzyna Bonda w tym mieście postanowiła ulokować Saszę Załuską. To właśnie tutaj profilerka dąży do rozwiązania zagadki wielu podpaleń dokonywanych w tajemniczych okolicznościach. Pierwotnie miasto to nie miało stanowić tła fabuły powieści. Jednak Katarzyna Bonda jako prawdziwa i wytrawna pisarka z krwi i kości, zawsze obserwuje to, co dzieje się wokół. Podczas spotkania autorskiego w tym właśnie mieście, rozmowa z ludźmi oraz zebrane dane sprawiły, iż królowa polskiego kryminału podjęła ostateczną decyzję o usytuowaniu akcji w stolicy województwa łódzkiego.

Pani Katarzyna jest pisarką, którą cenię za pełen profesjonalizm twórczy, pomysłowość kreowania postaci, budowanie napięcia, tworzenie fabuły, kwiecistość języka … i mógłbym tak wymieniać bez końca. Jednak to co również przykuwa moją uwagę w twórczości Pani Katarzyny to research, przygotowanie materiałów, podwalin do stworzenia dzieła jakim jest kolejna powieść. Autorka zwiedziła miasto wzdłuż i wszerz, by poczuć jego ducha i przelać go na papier. Jest to wyrazem szacunku Katarzyny Bondy do swoich odbiorców, gdyż autorka nie odcina kuponów sławy bombardując nas kolejną książką pisaną naprędce, lecz wkłada w swoją pracę wiele serca, cząstkę siebie – właśnie po to byśmy trzymali w ręku powieść wysokiej klasy. Czy Lampiony takie są? Tak! Ogień to jeden z czterech żywiołów. To również ładunek zawarty w książce Lampiony.

Katarzyna Bonda nie sprzedaje nam tylko kryminału sensu stricto, lecz ofiaruje ducha miast, w których toczą się historie poszczególnych powieści. Tym razem autorka ukazuje nam serce Łodzi – jej historię, mentalność, topografię ale przede wszystkim wielokulturowość. Dzięki autorce możemy swobodnie przechadzać się uliczkami miasta, poznawać jego tajemnicze zakamarki. Co prawda nigdy nie miałem przyjemność być w Łodzi, jednak dzięki Pani Katarzynie odbyłem na tyle ciekawą podróż po tym mieście, by w przyszłości chętnie zatrzymać się w nim na dłużej. Łódź to miasto słynące z przemysłu włókienniczego, a lektura Lampionów porusza wszelkie włókna ludzkiej percepcji. Jak sama autorka przyznaje to miasto kontrastów, w każdym tego słowa znaczeniu. Dlatego też uwagę czytelnika przykuwa również duża wielowątkowość, różnorodności, bogactwo bohaterów i zdarzeń. Trzecia część Żywiołów, jest książką ambitną, wymagającą skupienia oraz dedukcji. Autorka nie podaje na tacy prostych rozwiązań, lecz zaprasza nas, niejako nakazuje podjęcie próby wyostrzenia swoich zmysłów detektywistycznych, tak by wspólnie z Saszą Załuską kroczyć drogą ku rozstrzygnięciu tożsamości autora zbrodniczego planu. Lampiony, to nie tylko świetnie napisany kryminał, to również „opowieść o mieście”. Zapraszam do lektury trzeciej części tetralogii, w której akcja toczy się w Łodzi i zapewniam, że podczas czytania odpłyniecie w głąb oceanu falujących wrażeń.

Ocena: 5/6
©Czyt-NIK
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Wyczekiwałam długo tej książki, dwie wcześniejsze części historii o Załuskiej wywarły na mnie bardzo duże wrażenie, bardzo mi się podobały. Niestety "Lampiony" totalnie mnie zawiodły. Jak dla mnie przekombinowane, zagmatwane. W pewnym momencie nie wiedziałam już o co chodzi, kto z kim...

  • Awatar

    Czekałam. Bardzo czekałam. Nastawiłam się że przez dwa-trzy dni będę wyjęta z życia i tylko książka mnie będzie interesować. Tak wciągnął mnie "Okularnik".
    I nie wiem czy to przerost oczekiwań, czy coś innego.
    Niby czyta się dobrze, ciekawa, zagmatwana sprawa ale bez problemu odkładałam i zajmowałam się czymś innym, i co gorsze wcale nie odczuwałam potrzeby "rzuć wszystko i czytaj" co jest normalne przy książkach, które odbierają mi rozum i przesłaniają świat.
    Jakoś nudnawo w tej Łodzi, mimo drastycznych opisów. A samo miasto, nigdy nie cieszyło się moją sympatią, teraz będzie uosobieniem ohydy.
    Sasza też wydała mi się jakaś taka bez emocji, bez energii, mdła.

    Mnóstwo postaci się przewija, mniej lub bardziej podejrzanych, zdecydowana większość antypatyczna lub odrażająca. Wiele potencjalnych motywów. Piroman, terroryści, czyściciele kamienic, poszukiwacze wojennych skarbów. I nie wciągnęło, nie zaciekawiło. Szkoda.

    Postanowiłam przyspieszyć czytanie ale raczej żeby mieć z głowy niż z chęci poznania rozwiązania. I mimo, że znowu nic nie jest proste ani jednoznaczne a samo zakończenie bardziej dramatyczne niż wcześniejsze 98% książki to na kolejny tom przygód Saszy będę czekać bez tego napięcia i niecierpliwości, które towarzyszyło mi po "Okularniku".

  • Awatar

    [www.poczytanepozwiedzene.wordpress.com]
    Uwielbiam kryminały, ale przeczytałam ich już tak dużo, że bardzo szybko domyślam się jakie mogłoby być zakończenie, dlatego powstrzymywałam się przed sięgnięciem do twórczości naszej polskiej królowej kryminału. Na ratunek przyszła moja mama, która przekonała mnie, że ta Pani mnie zaskoczy, oczywiście pozytywnie. Jednym tchem przeczytałam pierwsze dwie części tetralogii, przez co z wypiekami na twarzy czekałam na premierę.

    W trzeciej części sławna profiler, Sasza Załuska, wraca do pracy w policji pod pewnym warunkiem, a mianowicie ma za zadanie pomóc łódzkiej policji w schwytaniu podpalacza, który zagraża miastu. Dochodzi do serii niewyjaśnionych pożarów, które są tylko przykrywką dla czegoś większego. Dlaczego to Załuska ma pomóc policji? Ma skłonności do wpadania w kłopoty, ale jej doświadczenie i upór maniaka pozwalają jej na szybkie rozwiązanie zagadek. Mnożą się ataki na bezdomnych, a nawet na niewinne kobiety, czy za tymi incydentami kryje się jeden szaleniec, czy może zorganizowana szajka? Kto chce oczyścić Łódź ogniem?

    Niestety nie bardzo rozumiem po co Sasza pojechała do Łodzi, jej rola w śledztwie wydaje mi się znikoma, brakowało jej „profilerskich”opinii. Tak bardzo jak uwielbiałam ją w poprzednich częściach, tak w tej czułam, że było jej za mało, brakowało mi jej myśli i prześladujących ją demonów. Nie chcę też spoilerować, ale byłam zaskoczona wyborem miłosnym głównej bohaterki, niby czuje się odrzucona, ale jednak wciąż wraca z podkulonym ogonem do tej konkretnej osoby. Rozumiem, że Saszy wciąż poszukuje kogoś, kto ją doceni i da oparcie, na które ona zasługuje, ale na Boga nie z nim!

    Przyznam szczerze, że 3.część tetralogii najmniej mi się podobała, miejscami gubiłam się w ilości bohaterów i co z czym było powiązane. Autorka w udzielonym wywiadzie przyznała, że powieść miała być „awanturnicza”, ale dla mnie jest małym nieporozumieniem. Przyznaje, wszystko działo się szybciej niż np. w „Okularniku”, co wymagało dużej ilości skupienia. Momentami czułam, że wszystko jest jakoś zagmatwane, a książka z kryminałem ma mało wspólnego.

    Podziwiam autorkę za ogrom pracy włożony w zbudowanie atmosfery miasta, za ciekawostki, które są przedstawione niby „mimochodem”. Każdy zakamarek szczegółowo opisany. Widać, ile poświęcenia kosztowało Panią Bondę dogłębna analiza historii miasta, ale mam takie odczucie po przeczytaniu powieści, że Łódź jest prawdziwym miastem meneli, mimo swojej wyjątkowej historii. Ale czy to Sasza jest główną bohaterką, czy autorka składa tu jakiś hołd miastu i to Łódź gra pierwsze skrzypce?

    Książka ta umiliła mi zimne listopadowe wieczory, ale niestety nie podobała mi się tak bardzo jak poprzednie części. Mam nadzieję, że ostatnia część tetralogii wyjaśni wszystkie moje wątpliwości, które narosły po przeczytaniu „Lampionów”.

    Uwielbiam Bondę i mimo wszystko bardzo polubiłam jej styl pisania, przez co bardzo chciałabym przeczytać także trylogię o Hubercie Meyerze w oczekiwaniu na „Czerwonego Pająka”.

    Zachęcam do zapoznania się z poprzednimi książkami o Saszy Załuskiej, a „Lampiony” potraktować jako most łączący z kolejną częścią.

  • Awatar

    Hmm, ja też chciałbym podsumować lekturę "Lampionów", krótko po przeczytaniu /przebrnięciu... ufff).
    Niestety, Droga Pani Katarzyno, jeśli dotychczas czytałem /pochłaniałem/ Pani książki, głosząc wszem i wobec mój osobisty szacunek dla Autorki, wygładzając, a czasami wręcz, zmiatając argumentami, niepochlebne opinie znajomych, o tyle, po "Lampionach", czuję niesmak.
    Powieść jest nijaka, miałka, bez charakteru, a wrzucane tam i ówdzie odzywki pochodzące z łódzkiej gwary, tudzież naiwniutkie "grypsiaczki" powodują, że mam wrażenie, iż Autorka poszła na skróty i popełniła rzecz niewyobrażalną: zakpiła z czytelnika.
    Fabuła ciągnie się jak przysłowiowy sierp, pierwsze sto stron to galeria kolejnych postaci, w których Autorka, a za nią czytelnik się po prostu gubi.
    Gdzie się podziała soczysta i perwersyjna BONDA???
    Główna bohaterka, Sasza Załuska, straciła werwę i miota się między kolejnymi wyzwaniami, klucząc i szukając rozwiązania wśród niemożliwego.
    Nie polecam...

  • Awatar

    Czekałem na tę książkę zupełnie tak, jak czeka się na prezent i właściwie ułożyło się tak, że dostałem ją w prezencie. Kiedy już ściągnąłem z księgarni swój egzemplarz powieści, przyjrzałem się tajemniczej i przemawiającej do wyobraźni okładce. Pomyślałem wtedy, że tak bardzo lubię te powieści Bondy, tęsknię do nich. Ta autorka przecież wie, czym mnie zaskoczyć i jak sprawić, że nie będę umiał odejść od książki. Ona wie doskonale „co niedźwiadki lubią najbardziej”. Jednak natychmiast przewijam okładkę, aby jak najszybciej udać się na spotkanie z Saszą, wyjaśniać jej tajemnice, być może poznać rozwiązanie wszystkich trapiących mnie, związanych z jej osobą, zagadek. Zatem zaczynam, a Sasza szwenda się Bóg wie gdzie i po co, w jakiejś dziwnej misji, której znaczenia nie bardzo rozumiem. Tłumaczę sobie, że może musi być dziwnie na samym początku, aby lepiej było potem. Chłonę tekst dalej i następnie spotykam całą plejadę gwiazd - Cyband, Szadź, Szron, Cuki, Platyna i inne indywidua, których z nazwy nie będę już wymieniał. Wspomnę może jeszcze, bo pominąć nie mogę, że obecny jest także pies o imieniu Łukasz. Zaczynam się zastanawiać, czy w księgarni po złości - bo przecież było za darmo - nie wsadzili mi w okładki „Lampionów” tekstu powieści nieodżałowanej pamięci Edmunda Niziurskiego? Przeglądam jeszcze raz początkowe wersy powieści i stwierdzam, że Załuska tam jest, więc chyba w tej księgarni nie uknuli przecie mnie aż takiego spisku? Czuję się niczym w powieści młodzieżowo - przygodowej, której autorowi zdarza się używać czasem słów powszechnie uznanych za obelżywe i na siłę uczyć czytelnika topografii miasta Łódź.
    Przekopuję się przez te śmieszne ksywki, próbuję ogarniać wątki, których Bonda produkuje jak zwykle masę - tym razem ku mojemu utrapieniu. Powoli zaczynam jednak zastanawiać się, kto jest kim, jakie te wszystkie postacie łączą koligacje przestępcze? W pewnym momencie dochodzę do wniosku, że właściwie, to gówno mnie to obchodzi, nie zamierzam bowiem co jakiś czas kartkować książki i szukać powiązań, elementów fabuły, które umknęły mi w tym chaosie. Łapię się na tym, że czytam, przesuwając wzrok po tekście, a moje myśli wędrują od przysłowiowej dupy Maryny, do wpływu monsunów na menstruację szarych myszek. Brnę jednak do samego końca, a po zamknięciu ostatniej strony, zasuwam do kuchni wystrugać sobie order z kartofla. Dochodzę do wniosku, że mnie też, jaki i „Lampionowym” policjantom (a między nimi jest też Cuki), należy się nagroda za zakończenie - im sprawy a mnie tej powieści.

    Do tej pory byłem zawsze gotów bronić Bondy i choćby ogniem plenić każde złe słowo, które padało pod jej adresem. Wyzwać na ubitą ziemię każdego, który głupawym uśmiechem lub dziwnym wzruszeniem ramion próbował podsumować dotychczasowy dorobek literacki Bondy. Teraz jednak składam oręż i będę przyglądał się temu, co nastąpi dalej. Trochę mi też przykro, bo tak po ludzku myślę sobie, że Bonda najzwyczajniej w świecie sobie ze mnie zakpiła.

    Ocena:2/5

Warto zerknąć