Obsydian
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.03 / 5.00
liczba ocen: 4379
cena polecana: 25.42
EMPIKGO#Empik GO
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
25.42 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
25.02 zł
25.06 zł
25.79 zł
27.00 zł
28.40 zł
29.90 zł
Opis:

Pierwszy tom znakomicie zapowiadającej się serii fatasy „Lux”. On nie chce jej znać. Ale kiedy grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo, zrobi wszystko, by ją uratować. Daemon Black zamrozi czas, spali świat, jeśli to będzie konieczne...

„Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy... Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek...
Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam, że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas, cóż... stało się coś zupełnie niespodziewanego…
Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego cało, było trzymanie się blisko Daemona, aż przygaśnie blask…Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.”

Recenzje blogerów
Gdybym miała wymienić książki, które w pewnym sensie ukształtowały mój gust czytelniczy, chcąc nie chcąc musiałabym wspomnieć o powieści autorstwa Stephanie Meyer. Zmierzch nie tylko sprawił, że na nowo zainteresowałam się literaturą młodzieżową, ale również zaznajomił mnie z motywami ponadnaturalnymi w powieściach. Nie jestem w stanie wam wymienić wszystkich tytułów paranormal romance jakie wówczas przeczytałam (chociaż bardziej adekwatnym czasownikiem byłoby „pochłonęłam”). Ale fascynacja tym gatunkiem zakończyła się równie gwałtownie jak i się zaczęła. Nie pamiętam, kiedy dokładnie straciłam zainteresowanie lekturami paranormal romance, ale wiem za to jaki tytuł zdołał mnie nim zaintrygować na nowo. I był to właśnie Obsydian.

Kate, zwyczajna nastolatka, która z zaskakującą zachłannością pochłania kolejne lektury, a w wolnych chwilach prowadzi blog książkowy, razem z matką wprowadza się do Zachodniej Wirginii. Dziewczyna stara się jakoś odnaleźć w nowej rzeczywistości i zyskać nowych przyjaciół. Wszystko wskazuje jednak na to, że Daemon Black - jej sąsiad, nie będzie jednym z nich. Chłopak jest co prawda zabójczo przystojny, ale zachowuje się przy tym niezwykle arogancko. Kiedy Kate zaprzyjaźnia się z siostrą chłopaka, zaczyna dostrzegać jak bardzo rodzina Blacków różni się od reszty ludzi. I że prawdopodobnie skrywają jakieś sekrety.

Powieść Jennifer L. Armentrout nie należy do najbardziej oryginalnych historii. Już po samym opisie fabuły prawdopodobnie dostrzegacie jej podobieństwo do innych tytułów paranormal romance, zwłaszcza tych powstałych po Zmierzchu - nowa dziewczyna, przystojny i owiany tajemnicą chłopak, początkowa niechęć między bohaterami. Punktów wspólnych jest sporo, ale nie do końca rozumiem zarzutów skierowanych do Jennifer L. Armentrout, że jej historia jest kopią Zmierzchu. Podobna uwaga dotyczyłaby większości (jeśli nie wszystkich) opowieści paranatimal romance. Siła Obsydianu tkwi jednak w tym , że nie stara się on udawać czegoś czym nie jest.

Chociaż w powieści pojawia się pewien element paranormalny, ciężar fabularny opiera się przede wszystkim na wątku romantycznym. Niewiele dowiadujemy się o kosmitach czy przeszłości rodziny Blacków, ale też raczej się tego nie spodziewałam. Jest w historii Jennifer L. Armentrout coś niesamowicie angażującego, niemal uzależniającego - widzicie, miałam świadomość tego, że obiektywnie nie jest to dobra powieść, ale i tak doskonale bawiłam się w trakcie lektury i trudno było mi ją odłożyć na bok. Autorka zadbała o to by w powieści „dużo się działo”, a jej lekkie pióro tylko sprzyja szybkiemu pochłanianiu kolejnych stron.

Może nie do końca rozumiem fenomenu postaci Daemona Blacka - widać wyrosłam z fascynacji motywem bad boyów w literaturze - ale za to podoba mi się to, że autorka uczyniła swoją bohaterkę molem książkowym i blogerką. Jestem też w stanie docenić pewną zadziorność w dialogach pomiędzy głównymi postaciami i liczę na to, że nie utracą tego w kolejnych tomach serii. Słowem, nie wiem czy to komplement czy też nie, ale Obsydian przypomniał mi stare czytelnicze czasy i choćby przez to czuję do niego jakąś nić sympatii.

W przypadku Obsydiana trafiłam po prostu odpowiednią książką w odpowiednim czasie - czytałam paranormal romance na tyle dawno by odpocząć od tego gatunku i docenić pewną nutę nostalgii. Pomimo wszystkich mankamentów Obsydianu bawiłam się świetnie podczas lektury i z pewnością zdecyduję się na to by zapoznać się także z kolejnymi tomami serii. A jeśli i Wy czujecie pewną nić sympatii i sentymentu do gatunku, powinniście być zadowoleni z lektury.

Ocena: 3/6
©Złodziejka książek
Katy przeprowadza się wraz z mamą do Zachodniej Virginii. Jej mama chciała się pozbyć przykrych wspomnień, związanych z mężem, ojcem dziewczyny. Gdy ta musi wyjechać na zakupy, prosi ją, by nawiązała nowe znajomości. Ta dość opornie do tego podchodzi, jednakże idzie zapytać o drogę do miasta do domu na przeciwko, gdzie mieszkają nastolatkowie w jej wieku. Gdy widzi Daemona - jest w szoku. I to ciężkim, porażona jego aroganckim zachowaniem. Zaraz po tym incydencie, gdy jest już na zakupach, poznaje jego siostrę, Dee. Po dość krótkim czasie dziewczyny zaprzyjaźniają się. Jednak chłopak nadal nie akceptuje Katy, obraża ją i dokucza. Gdy cudem ratuje ją od śmierci, bohaterka zauważa, że coś tu nie gra. Gdy prawda wyjdzie na jaw, będzie trudno jej przetrawić informacje, które tak bardzo chciała usłyszeć...

Szata graficzna robi wrażenie. Tak muszę to przyznać, bo okładki rzucają się w oczy. W ogóle Wydawnictwo Filia pod względem okładek spisuje się po mistrzowsku. Co wychodzi nowa powieść pod ich skrzydłami, ma prześliczną okładkę. Ta nawiązuje do powieści, a utrzymana praktycznie w czerni, szmaragdzie i zieleni, dodaje uroku. Wielkie tomisko, może się wydawać. Ponad czterysta stron, idealnie dopasowanej czcionki, która nie męczy wzroku. To samo można powiedzieć o marginesach i odstępach między wierszami. Brak literówek, jedyne co tam dostrzegłam to o jeden za dużo znak "-" ponieważ to nie był dialog, a opis tego, co robi bohater. Ale przymknęłam na to oko i czytałam dalej i nie wypatrzyłam już moim okiem żadnego błędu.

Chciałabym też zaznaczyć, że jest to moje pierwsze spotkanie z Panią Jennifer, czy jak wolicie Panią Lynn. Nie miałam do czynienia z jej powieściami pomimo iż wiem, że jest ich sporo. Muszę stwierdzić też, że pomimo pierwszego spotkania, styl autorki wydawał mi się wręcz... świetny! Pierwsze spotkanie, ogromnie pozytywne wrażenie, naprawdę. Byłam w szoku, że tak szybko, płynnie czytało mi się ten tom. Pisarka ma w sobie to coś, co nie pozwala czytelnikowi oderwać się choćby na moment od lektury, no chyba, że kończysz czytać tom, i na ostatniej stronie już pozwala Ci odejść. Ale i tak zostawia ziarno niepewności, ciekawości by móc sięgnąć jak najszybciej po kontynuację. Od pierwszych zdań udało mi się wpaść do świata bohaterów. Na nowo znaleźć się w Zachodniej Virginii i obserwować poczynania postaci. Dałam się zaczarować i oddychałam tylko powietrzem tym co Katy, czy Dee. Nie istniałam w swoim prywatnym świecie. Nie czułam tego, że jutro poniedziałek (pisze recenzję w niedzielę, kiedy to skończyłam ją czytać) i że muszę iść do pracy. Nie myślałam o tym, co przyziemne i dotyczy mnie, a o tym, co stanie się dalej. Jak postąpią bohaterowie...

... otóż postacie są wykreowani wspaniale. Mogłabym nawet napisać, że są dość wyidealizowani. Mimo wszystko są dość specyficznymi postaciami, których nie da się nie lubić. Od razu obdarzyłam ich swoją sympatię i byłam pewna, że większość tego nie zniszczy. I nie myliłam się. Może denerwowało mnie to, że pojawia się non stop ten sam schemat w książkach: piękny, umięśniony, super boskie ciacho wow - chłopak, a dziewczyna to pełna kompleksów nie potrafiąca zbliżyć się do chłopaka. A gdy już przebywa w jego towarzystwie, traci oddech z podniecenia... To już się powtarza. ZA CZĘSTO. To mnie mocno irytowało. Niemniej jednak przymknęłam na to oko, ponieważ czytało mi się nader przyjemnie, a czas leciał, wraz z kolejnymi stronami. Występuje ten wątek w większości powieściach, co jest irytujące, nawet bardzo, ale mimo to, my jako czytelnicy tego potrzebujemy. Gdy dostajemy coś nowego, nie potrafimy usiedzieć z wrażenia. A gdyby tak role się odwróciły? Gdyby tak facet był zakompleksiały widząc super laskę? To by było ciekawe, nowe doświadczenie, ponieważ nie mamy tego na co dzień w książkach.
Katy była dla mnie super postacią, tym bardziej, że prowadzi bloga, tak jak my tutaj. Jej zachowanie było dość ciekawe, bo wszystko zależało od sytuacji. Dee swoim zachowaniem nie raz i nie dwa przypominała mi małe rozpuszczone dziecko, które mimo wszystko uwielbiałam. A Daemon... no cóż. Swoim aroganckim zachowaniem tak mnie wkurzał, że przez to zaczęłam go lubić. Za swój specyficzny charakter, którego nie ukrywał. Dlatego pomimo ciągle powtarzającego się schematu, nie mogę powiedzieć, że powieść mi się nie podobała. Bo jest wręcz przeciwnie.

Czas nie stoi w miejscu. Non stop coś się dzieje. Ożywione mocno dialogi, nie pozwalają na to, by na naszych ustach gościł niezmienny wyraz twarzy. Ponieważ raz wybuchamy śmiechem, a raz nasze serce łamie się w pół, a w duszy tylko przeklinamy, typu: "Jak tak mogłeś Ty ...". Rozdziały nie są ani za długie, ani za krótkie. Dialogi jak i opisy idealnie ze sobą współgrają i jak wspominałam, nie ma czasu na nudę, kompletnie. W tej książce momentami aż buzuje od emocji. Jest ich stanowczo za dużo, że nasze serducho nie wytrzymuje, dlatego lecą takie, a nie inne składanki. Warto również wspomnieć o tym, że wszystko widzimy z perspektywy Katy. Oraz, że na końcu są podziękowania oraz kilka rozdziałów widzianych oczami Daemona. Nie wszystkie, zaledwie kilka wybranych. No i oczywiście przedmowa do kolejnej części, czyli zachęcajka do sięgnięcia po tom drugi.

Jest to dość ciekawa seria, przynajmniej tak się zaczyna, zarówno jak i dla młodszych czytelników, jak i dla starszych. Nie ma ograniczeń, nie zawiera treści niedozwolonych. Podoba mi się, że plastycznym językiem autorka sprawiła, że tej książki się nie czyta. Ją się pochłania lub pożera za jednym gryzem, lub dwoma. To jest piękne, że zapomina się o wszystkim, martwiąc się o losy bohaterów. Czytałam jak zahipnotyzowana, a pisząc recenzję po kilku godzinach przerwy nadal nie mogę pozbyć się wrażenia, że pisarka coś ze mną zrobiła. Coś co sprawiło, że nie jestem w stanie normalnie składnie ułożyć zdania na temat tej powieści. Tak mnie zaczarowała. Jedno wielkie wow i gratulacje w stronę Jennifer.

Reasumując stanowczo polecam Wam tę książkę. Jest pełna zwrotów akcji, która się nie zatrzymuje. Jest do przeczytania w jeden dzień, co sprawia, że nie spędzamy dnia na durnotach, a na czymś pożytecznym. Pełna emocji, których Czytelnik pragnie odczuć nawet jeśli nie jest w stanie przemienić się w bohatera z powieści. Warta uwagi ze względu na styl pisarki, który jest magnetyczny, nie pozwalający się oddalić na dłuższą chwilę. Wiem, że występuje schematyczność i aż od niej boli nasza dusza. Ale mimo to, książka niesamowicie odpręża i relaksuje, co moim zdaniem jest ważne, gdy chce się chociaż na chwilę zapomnieć o tym co przyziemne, co cię trapi, z czym na chwilę obecną nie możesz sobie poradzić, a nie chcesz o tym myśleć. Dlatego po stokroć polecam Obsydian wszystkim, którzy potrzebują odmóżdżaczy - to wręcz pozycja obowiązkowa!

- Zawsze uważałem, że najpiękniejsi ludzie, naprawdę piękni w środku i na zewnątrz, to tacy, którzy nie są świadomi swojego wpływu. - Patrzył w moje oczy uważnie. Przez moment staliśmy tak blisko, że stykaliśmy się palcami u stóp. - Ci, którzy chwalą się swoim pięknem, co z tego mają? Ich piękno jest ulotne. To tylko skorupa, skrywająca ciemność i pustkę.

Ocena: 6/6
©Tylko magia słowa
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Kosmici, nic nowego, a jednak autorka potrafiła przedstawić tak oklepany temat interesująco. Książka była zabawna, momentami smutna i zdecydowanie słodka. Główna bohaterka, miłośniczka książek i blogerka, poznaje Daemona, tajemniczego chłopaka z naprzeciwka. Zostaje wciągnięta w wir wydarzeń, który zaczyna się od spotkania z aroganckim i irytującym, choć niewątpliwie przystojnym młodzieńcem, ale nie taki, jakiego by się spodziewała, nawet w snach. Istoty nadprzyrodzone istnieją tylko w książkach? Z tym już wkrótce miała się nie zgodzić. Chociaż seria przestała mi się podobać wraz z 5 tomem, zdecydowanie ją polecam.

Inne proponowane
Warto zerknąć