Opal
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.32 / 5.00
liczba ocen: 102364
EMPIKGO#Empik GO
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-5% 22.72 zł
25.42 zł
29.90 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
-9% 22.72 zł
23.11 zł
25.02 zł
25.06 zł
25.42 zł
26.91 zł
26.91 zł
27.00 zł
29.90 zł
Opis:

Trzeci tom zapierającej dech w piersiach serii fantasy „Lux”. Starcie z okrutnymi mocami jest nieuniknione. Być może zniszczy ono świat na zawsze. Ale Katy i Daemon są silniejszy od swoich wrogów. Muszą być jednak razem...

„Po wszystkim, co się stało, nie jestem już tą samą Katy. I nie jestem pewna, jak to się skończy. Gdy każdy krok ku prawdzie zbliża nas do tajemniczej organizacji, odpowiedzialnej za torturowanie i testowanie hybryd, zdaję sobie sprawę, że dobre zakończenie nie istnieje. Śmierć kogoś bliskiego jest nadal świeża, pomoc przybywa z najmniej spodziewanego źródła, przyjaciele stają się dla nas śmiertelnym zagrożeniem, ale my nie możemy zawrócić. Nawet jeśli wynik tego starcia zniszczy nasze światy na zawsze. 

Razem jesteśmy silniejsi… oni o tym wiedzą.”

CYTATY:
Droga do piekła jest wybrukowana dobrymi chęciami.
Gdyby życzenia były rybami,wszyscy stawialibyśmy sieci.
Nigdy, przenigdy nie wiń się za to, czego nie jesteś w stanie kontrolować.
Nie ufaj nikomu, kto ma coś do zyskania lub stracenia.
Recenzje blogerów
Czuliście kiedyś taką totalną nienawiść do jakiegoś autora? Nie za to, że źle pisze. Za to, w jakim momencie zakończył akcję książki. Ja mam tak w tej dokładnie chwili. A jestem po skończeniu trzeciego tomu serii Lux.

Katy i Daemon muszą dojść do siebie po wydarzeniach z poprzedniej części. Wszyscy są przygnębieni, przybici i źli, bo mogli zaradzić jakoś tej tragedii, która się stała. Ale to nie czas na gdybanie, bo na horyzoncie czai się kolejne niebezpieczeństwo. Tym razem jest ono jeszcze gorsze. Ale przecież Katy i Daemon dadzą sobie radę, prawda?

Trochę czasu minęło odkąd czytałam Onyks, więc zaczynając Opal byłam nieco zbita z tropu. Na szczęście, szybko się pozbierałam i raźnym krokiem wkroczyłam ponownie w świat Luksjan i Katy. Swoją drogą, to tak dziwnie brzmi, nie?

Podczas lektury tego tomu miałam prawdziwą ochotę udusić główną bohaterkę. Jej ciągła brawura ściągała na wszystkich kłopoty, z których, oczywiście ratować musiał ją Daemon. Czasami trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć sobie dość.

Co do tego przystojnego kosmity... Zauważyłam, że Jennifer L. Armentrout coraz bardziej sprawia, że Daemon wychodzi ze swojej skorupy aroganckiego dupka i pokazuje coraz więcej uczuć. Mogę nawet powiedzieć, że pokazuje więcej człowieczeństwa. Dlatego staje się on realnym kandydatem na mojego książkowego męża.

Emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania to głównie strach oraz gniew. Kiedy myślałam, że złe chwile już przeminęły, zaraz okazywało się, że najgorsze dopiero przed bohaterami. Dookoła pełno ludzi, którzy mogą pomóc, ale zawsze chcą czegoś w zamian. A jeżeli coś nie pójdzie po ich myśli to są gotowi zdradzić, byleby dostać to czego tak pragną. Mam tu na myśli Blake'a, który jest taką trochę czarną owcą w całej tej książce.

Przepraszam, że ta recenzja jest tak nieskładna, ale ciągle kotłują się we mnie te emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania. Jestem zła, jestem smutna i po prostu planuję morderstwo na autorce, bo tak książek kończyć nie można. Po prostu kurde nie można!

Ocena: 6/6
©Inthefuturelondon
Coraz więcej ryzykuje Katy. Boi się, że jeśli DOD się o niej dowie, zgarną ją i stanie się z nią to samo, co z Beth. A nie chciałaby tego. Wie, jaki to ból, jednak mimo wszystko chce walczyć o szczęście brata Daemona, który powraca, cudem odnaleziony, wygrzebany ze zmarłych. Jednak dzieje się coś niepokojącego... Giną kolejne osoby, nikt nie wie, co się z nimi dzieje. Niektórzy zaczynają knuć przypuszczenia, kto z kim mógł być powiązany, jednak nie spodziewają się tego, jak jest naprawdę. Gdy decydują się na bardzo poważną akcje, zdając sobie sprawę z zagrożenia, wiedzą, że ktoś może nie przetrwać. Jednak jak zakończy się ta operacja, nikt się nie spodziewa.

Szczerze się przyznam, że ta okładka nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Odcienie jak zwykle utrzymane w ciemniejszych tonacjach, aczkolwiek tutaj widzimy błękitny kolor, pomieszany z ciemnym niebieskim. Fajnie to wygląda, jednak nie zaskoczyła mnie, nie rozkochała w sobie. Oczywiście widzimy na niej dwie osoby - możemy z góry założyć, że jest to Kity i Daemon i niech tak zostanie, bo to raczej na pewno oni. Co do samego wydania, nie skarżę się. Brak literówek - żadnych przynajmniej moje sokole oko nie dojrzało, więc jestem bardzo zadowolona. Czcionka, kolor papieru, odstępy między wierszami, marginesy - wszystko utrzymane tak jak w poprzednich dwóch tomach. Na piątkę z dużym plusem.

Przechodząc z kolei do autorki, to... brakuje mi słów po prostu. To, co ona ze mną wyprawia podczas ponad czterystu stron, to głowa mała. Ta autorka nie potrafi pisać. Ona czaruje słowem. Sprawia, że czytelnik wbija się w fotel czy na czym tam siedzi i czyta... I co najlepsze nie potrafi się oderwać. Miałam łzy w oczach, kiedy musiałam ją odkładać na bok, bo pora by wysiąść i wyjść z busa no i przejść do pracy. To była wielka walka z samą sobą, by nie zabrać jej ze sobą i zamiast wypełniać swoich obowiązków po prostu czytać. Ale jak pomyślałam o restrykcjach, jakie by mnie czekały, to powiedziałam sobie, że jak tylko wsiądę w powrotnego busa zacznę ją czytać. I tak było przez kilka dni. Plastyczny język, którym posługuje się autorka jest na tyle wspaniały, że wszystko wydaje się niemal idealne. Chociaż tak naprawdę takie nie jest. Pokochałam tą pisarkę za to, że tak szybko potrafi przyciągnąć do siebie czytelnika, a co najlepsze nie chce go później oddać do rzeczywistości. Pragnie, byśmy żyli wraz z bohaterami jej książek, bo wszystko, co napotykają oni i my odczuwamy na sobie. Przynajmniej ja tak miałam. Zjednoczyłam się ze światem, bohaterami - ze wszystkim, co Pani Jennifer dla mnie przygotowała. Jestem pod wielkim wrażeniem naprawdę i z góry przepraszam, za nieco chaotyczną recenzję, ale aż brak mi słów by opisać to, jaka ona jest wspaniała, naprawdę. Dlatego też już po samym tym akapicie chcę Was przekonać do tego, żebyście sięgnęli po tę serię. Styl autorki jest niesamowity i jest wielką zaletą całości, naprawdę.

Co czułam, czytając Opal? Czułam się jak w kalejdoskopie uczuć. Ze smutku i rozgoryczenia przechodziłam w delikatne uczucie radości, ukłucia zazdrości, takiego delikatnego optymizmu. Autorka idealnie posługuje się uczuciami, emocjami towarzyszącymi bohaterom własnej książki. Sprawia, że to, co oni odczuwają jest też odczuwalne w naszych sercach, o ile nie jesteśmy zgorzkniali, nadęci i nie wiadomo jeszcze co. Nie mogę napisać, że należy do najdelikatniejszych książek, bo tak nie jest. Może też nie jest wyciskaczem łez. Ale najważniejsze jest to, że czytając ten tom, CZUJEMY. ROZUMIEMY. To wszystko po części jest realne, ale niektóre fragmenty są przecież paranormalne i niemożliwe w naszym życiu. Podoba mi się ten wydźwięk. Część realistycznego świata, w postaci bohaterów i ich uczuć, stosunków do siebie, a ten inny, wyśniony jakby świat, to wszystko, co ich czeka, z czym muszą się zmagać. To sprawia, że książka należy do grona niewielkiego, który leży pod nazwą JEDNE Z NAJLEPSZYCH, jakie czytałam w życiu. Dlatego pewnie ludzie czasami się na mnie głupio patrzyli, że raz się uśmiecham jak głupia do książki, raz ledwo powstrzymuję łzy, a raz to robię się czerwona z wściekłości czytając. Jak widzicie, tutaj wszystko jest możliwe. Cała paleta uczuć. I to kolejny punkt dla autorki i po to, by sięgnąć po Opal.

Bohaterowie... Kolejny ciężki punkt do zgryzienia. Są wykreowani tak niesamowicie, że aż boleśnie prawdziwie. Tutaj szkodzi mi jak wiecie jeden wielki mankament. Otóż Daemon to schematyczny macho, ciacho i Bóg wie, co jeszcze. Szkoda, że autorka nie stworzyła go nieco inaczej, nie jak jakiegoś boga, tylko za normalnego chłopaka, to by już wszystko inaczej brzmiało. Ale jak w którejś z poprzednich recenzji wspominałam, to taki mój nowy książkowy mąż. Jego oczy są tak piękne, że ja się nie dziwię Katy, że nie raz i nie dwa nie potrafi odwrócić spojrzenia, by przestać patrzyć w te piękne, szmaragdowe tęczówki. Chwilami jej zazdroszczę, jednak ja mam swoje piękne niebieskie oczy, w które uwielbiam patrzeć jak tylko mam taką okazję, by widzieć się z moją drugą połówką. Czasami uważam, że takie spojrzenia są wstydliwe, ale to oczy są główną prawdą w człowieku bo one rzadko kiedy potrafią kłamać. Jednak pomimo schematu, który tutaj występuję, to uwielbiam Daemona takim jaki jest. I już. Zaś Katy... wydawała mi się mniej irytująca niż w poprzedniej części. Stała się bardziej taka odważna, dojrzalsza, chociaż czasami jej decyzje były nie odpowiednie. Oczywiście nie możemy zapomnieć o czarnych charakterach, które tutaj występują i nie dają spokoju naszym głównym postaciom. Ale dzięki temu powieść staje się bardziej intrygująca i ciekawsza. Więc tutaj plus i minus, to się redukuje.

Nie można się tutaj nudzić, co to, to nie. Melancholia nas tutaj nie otacza i... bardzo dobrze. Może smutek owszem, bo nie każdy z postaci jest w takim samym humorze. Każde z nich przeżywa swoje osobiste piekło, co sprawia, że poprzez te niepowodzenia stają się silniejsi. Potrafią przygotować się na coś gorszego, co może ich spotkać. A wiele zła krąży nad nimi i muszą na siebie uważać.
Co do rozdziałów jest tak samo jak w dwóch poprzednich tomach. Nie są ani za długie, ani za krótkie. Tutaj jednak nie ma przedmowy do kolejnego tomu. Nie ma rozdziałów pisanych oczami Daemona. Są tylko podziękowania. Sądzę, że był to celowy zabieg. Skończyło się tak, jak nikt nie chciał, nie spodziewał się i wiem jedno, że to było specjalnie zrobione, by od razu sięgnąć za Origin. I ja tak zrobię. Bo nie mogę wytrzymać z ciekawości, co będzie dalej. To jest takie uzależniające... Jak narkotyk, z którym nigdy nie miałam do czynienia. moim uzależnieniem zawsze będą książki. Były, są i będą.

O czym opowiada Opal? Oczywiście to kontynuacja losów kosmitów, hybryd. To, co ich czeka nawet filozofom się nie śniło. Nie będzie łatwo, nikt nie mówił zresztą, że tak też będzie. Sięgając po ten tom możecie się spodziewać elementów zaskoczenia, intryg, szybkości i wszystkiego, co pozytywne i negatywne. Wielu uczuć, postaci, kombinacji i wciągającej fabuły, już od pierwszej strony.
Czy polecam? Jak najbardziej! Szczególnie tym, którzy jeszcze nie mieli do czynienia z książkami autorki. Jestem w dużej mierze niemal pewna, że ta historia się Wam spodoba. Że Was zaintryguje i pokaże, gdzie Wasze miejsce. Razem z książką, oczywiście. Polecam wszystkim tym, którzy mają na nią ochotę. Ja sama nie spodziewałam się takie zainteresowania z mojej strony tą serią. Wiedziałam, że jest świetna, w końcu dwie koleżanki z klasy je polecały, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Pozwólcie zatem przenieść się do świata stworzonego przez Jennifer L.Armentrout i oddajcie się kilkugodzinnej wędrówce z jednym tomem, pospiesznie sięgając po kontynuację, bo warto, naprawdę.

Ocena: 6/6
©Tylko magia słowa
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć