ebook Droga do piekła
3.88 / 5.00 (liczba ocen: 116)

Droga do piekła
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  / /
E-book - najniższa cena: 18.06
wciąż za drogo?
21.25 złpremium: 12.75 zł Lub 12.75 zł
24.90 zł
24.90 zł Lub 22.41 zł
18.06 zł
18.93 zł
21.25 zł
21.25 zł
Inne proponowane

Prywatne śledztwo w sprawie bestialskiego morderstwa prowadzi w zupełnie nieoczekiwanym kierunku... Thriller z elementami horroru, który zabierze cię prosto w piekielne kręgi... o wiele bardziej przerażające niż u Dantego.

Były amerykański żołnierz John Pilar zostaje skazany na śmierć za zamordowanie swojej rodziny w wyjątkowo bestialski sposób. Kat wstrzykuje mu zabójczą mieszankę, ale to nie koniec jego podróży. Po drugiej stronie budzi go odrażająca woń siarki… Jego młodszy brat Lukas, były nowojorski policjant, a dziś zapijaczony detektyw, nie wierzy w jego winę. Odkrywa, że naczelnik więzienia, w którym zginął John, nie ma krystalicznie czystego sumienia. Razem z młodą dziennikarką Rose Parker rozpoczynają prywatne śledztwo i wpadają na trop mrocznego spisku. Z każdym dniem coraz bardziej zagłębiają się w matni pierwotnego zła, niewyobrażalnego okrucieństwa i zdziczałej przemocy. Czy oczyszczą Johna z zarzutów, czy może dokopią się do prawdy tak przerażającej, że nawet samo piekło wydaje się jedynie drobną igraszką?
„Droga do piekła” zabierze Cię w otchłań zła, gdzie trupi odór i kwaśna woń śmierci są jedynie finezyjnym zaproszeniem do skrzętnie skrywanej, mrocznej tajemnicy ludzkości. Chcesz spać? Nie czytaj! W nocy koszmary przyjdą na pewno!

Droga do piekła od Przemysław Piotrowski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Droga do piekła to kolejna książka Przemysława Piotrowskiego, która trafiła w moje ręce. Spodziewałam się mrocznego thrillera, przeczuwając jakimś szóstym zmysłem czekającą na mnie w tej historii brutalność. Jednak nie mogę powiedzieć, że to czysty thriller, ponieważ Autor pokusił się o zgrabne połączenie z horrorem i odrobiną sensacji. Przyznać trzeba, że jeży włos na skórze, a gęsta atmosfera niepokoju dławi.

John, były wojskowy, mieszkający z żoną i trójką dzieci w Nowym Jorku. Po raz kolejny spóźnia się do domu i zastaje makabryczną scenę. Troje dzieci z rozpłatanymi gardłami i łapiąca ostatnie rozpaczliwe oddechy żona. Brak śladów włamania i udziału osób trzecich doprowadza do skazania Johna na śmierć i mimo gorliwych starań jego brata, Lukasa, w poszukiwaniu prawdziwego mordercy, egzekucja zostaje wykonana. To jedynie początek tej skomplikowanej historii, gdzie jawa może mieszać się ze snem. Lukas zaskoczony ostatnią wolą swojego brata, spisaną tuż przed wykonaniem wyroku, rozpoczyna prywatne śledztwo w tej sprawie i angażuje do pomocy znaną dziennikarkę, Rose. Nie spodziewają się niebezpieczeństw i ogromu machiny zła, które odkryją.

- Jeśli po drugiej stronie czeka mnie niebo, módl się, ojcze, aby żona i dzieci mi wybaczyli i przyjęli do siebie. Jeśli jednak trafię do piekła, bo w życiu grzeszyłem dużo, módl się, ojcze, abym wytrzymał cierpienie do czasu, aż zawita tam morderca mojej rodziny.

Przemysław Piotrowski opisał świat zbrodni z najgorszych możliwych koszmarów. Wobec wizji takiego wynaturzenia ludzi, morderstwa i bestialstwa, z którymi stykamy się w mediach wydają się być mało znaczące. Z drugiej strony czytelnik może doznać pewnego pomieszania umysłu, by wietrzyć podstęp i bezwzględnych bogaczy zabawiających się w dowolny sposób.

Zło i brutalność wpisane zostały w mroczną próżność człowieka. Posiadanie właściwie nieograniczonych środków finansowych pozwala spełnić wszystkie przyziemne, materialne życzenia. Zaspokojenie wszystkich marzeń i wypaczenie prowadzące do wiary, że można dosłownie wszystko w jakiś sposób może spowodować otępienie. Wybudzić się można tylko pod wpływem ogromnych emocji, adrenaliny, zaspokajając coraz bardziej udziwnione żądze. Prowadzić to może wyłącznie do upadku, szczególnie wśród ludzi, którzy nie mają zbyt silnego kręgosłupa moralnego i ukochali wyłącznie własne doznania.

Autor dotknął bardzo ważnego tematu, który stanowi niejako pewną obudowę osi fabularnej. Wpływ mediów na społeczeństwo, na opinię publiczną, kreowanie wizerunków i wielką siłę, jaką daje możliwość manipulowania dopuszczanymi do zwykłych ludzi informacjami. Co więcej zmanipulowane wiadomości wcale nie muszą mieć charakteru kłamstwa, aczkolwiek podane w odpowiedni sposób, sugestywnie zaanonsowane, przekrzywiają i wypaczają fakty, by zmaterializować w ludziach konkretne odczucia i postawy.

Jeszcze jedna ważna kwestia przewija się na kartach tej powieści. Chodzi o to, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla osiągnięcia sukcesu i wygody życia. Czy zaprzedamy duszę samemu diabłu? Czy podpisując cyrograf w ogóle jeszcze mamy duszę?

Przedstawiony świat tylko pozornie jest całkowicie zmyślony. Odrzucając bowiem wierzchnią warstwę, szybko możemy się zorientować, jak bardzo jest realistyczny i bliski naszemu. Zakłamanie w mediach, korupcja, tuszowanie przestępstw, manipulacje, szantaże i ogromne pieniądze. Sława, pieniądze i władza to wyznaczniki człowieka spełnionego, filary bycia kimś. Miłość do bliźniego przekuta na miłość do mamony i samego siebie. Wszystko to prowadzi do upierwotnienia ludzkiej natury, to uczynienia z nas na powrót zwierząt, a właściwie bestii z dostępem do nowoczesnych środków i narzędzi. I właśnie taką pierwotną agresję, bestialstwo, wynaturzenie budzące obrzydzenie, wyciągnął z ludzi Pisarz, obnażył i pokazał w brutalnym obrazie zaspokajania zwyrodniałych chuci.

W Drodze do piekła poznamy dość specyficznych bohaterów. Raczej nie wzbudzają sympatii, co nie oznacza, że im nie kibicujemy, lub są mało wiarygodni. To postaci surowe, jakby nieociosane, kaleczące zadziorami. Z jednej strony można odnieść wrażenie, że osobowości są mało rozbudowane, ale pewien chłód w nich jest dla mnie jak najbardziej uzasadniony. Pełną sensowność zachowań odczytujemy dopiero później, zagłębiając się w fabule i poznając ich własną drogę do piekła. Każdy bowiem został doświadczony wydarzeniami, które odciskają niezmazywalne piętno, które przez całe życie zasnuwają umysł mgłą, a uszy zalepiają złowrogim szeptem. Siła protagonistów tkwi w szczerości wobec samego siebie, to właśnie pozwala im żyć, prowadzić względnie normalną egzystencję.

Wieloznaczność zarówno piekła, jak i samej drogi do piekła jest nie do przeoczenia. Różnorakich piekieł rozmaicie zdefiniowanych znajdziecie w tej książce wiele. Rozpoczynając od przeszłości, której gorący oddech wciąż czuć na plecach, poprzez teraźniejszy ból jednostki, do diabelskich fantazji i mrocznych powiązań na najwyższych szczeblach władzy. Droga natomiast może prowadzić po rozżarzonych węglach w świetle kamer i sławy, lub pośród wstydliwych zaniechań, jak również zimną otchłań depresji.

Finałowa scena to dla mnie majstersztyk, który jednocześnie nakłada na całość specyficzną symbolikę, która oddaje wprost naturę człowieka. Niestałość i wygodnictwo, zmiana dokonująca się w obliczu przerażenia. Scena ta również pozostawia w czytelniku pewną satysfakcję, utwierdzając w przekonaniu, że nic w życiu nie jest bez znaczenia. Dodatkowo pewna przewrotność losu, ukazana w tym ostatnim obrazie, niejako drwina z ludzkiej pychy ma znaczenie ponadczasowe i wymykające się wszelkim ramom ideologicznym, bowiem rozpatrywać ją można poza kontekstem jakiejkolwiek ideologii.
Charakterystyczna dla Piotrowskiego gwałtowność akcji i konsekwentne budowanie klimatu dusznego, dość przytłaczającego, sprawiają, że książkę trudno odłożyć, a czytając głęboko wchodzimy w tę historię. Mimo pewnych drobiazgów, które służą raczej do uatrakcyjnienia fabuły i opakowania jej otoczką fantazji, opowieść pozostawia dużo wiarygodnych wizji, które być może nie są do odwzorowania w sposób idealny, aczkolwiek wskazują na pewne drogi refleksji. Przewidywanie koszmarnych i nieprawdopodobnych z pozoru scenariuszy daje szansę na czujność.

Jestem bardzo usatysfakcjonowana lekturą, chociaż dostrzegam również drobne mankamenty, które ostatecznym rozliczeniu właściwie w ogóle mi nie przeszkadzały. Drobiazgi odbierające nieco przyziemności absolutnie nie mają takiego rozmachu jak fantastyczne wynurzenia u Dana Browna, które od początku do końca upewniają czytelnika o fikcji wydarzeń. Powieść napisana dobrze, ale językiem dość ostrym i często wulgarnym, sceny erotyczne wydają się zahaczać o twardą pornografię, często silnie zdegenerowaną i perwersyjną. Nie jest to książka dla wrażliwców, dla osób, które ciężko znoszą barbarzyńskie wręcz sceny z piekła rodem. Jednak muszę w tym miejscu przyznać, że skierowana została do osób inteligentnych, które potrafią wyczytać lekką drwinę i komentarz Autora wobec współczesnego świata, jak i kierunków w jakie zmierza ludzkość. Polecam i bardzo dziękuję Panu Piotrowskiego za wspaniałą lekturę.

Ocena: 5/6
©Rosa czyta
Zacznijmy może jak zwykle od okładki, która idealnie odzwierciedla tytuł, jak i to, co jest w środku. Otóż mamy przedstawione łańcuchy, jakąś grotę, tunel... Mnie to przypomina coś niebezpiecznego, więc najpewniej może być to owe piekło. Ta droga do piekła. Jednak o co dokładniej chodziło autorowi powieści? Musicie sięgnąć po lekturę by się dowiedzieć, ja Wam tego nie zdradzę, co to, to nie. Książka posiada skrzydełka, dzięki czemu ma dodatkową ochronę przed zniszczeniem. Na jednym ze skrzydełek znajdują się opinie, a na drugim fragment powieśći. Czcionka jest dość duża, dzięki czemu szybciej się czyta. Nie zauważyłam żadnych literówek, ani błędów w druku. Jestem zadowolona z wydania tej książki. I nie tylko z jej wydania...

Bo jestem również zachwycona piórem, jakim posługuje się Pan Przemek. Już po pierwszych kilku zdaniach, wpadłam po uszy. Zaczęłam czytać, czytać i czytać. Nie mogłam się oderwać, aż dopiero zrobiłam sobie przerwę prawie w połowie lektury. Autor ma w swoim stylu jakiś niewidzialny magnes, który przyciąga uwagę czytelnika i odseparowuje od rzeczywistości na amen. Stworzył tak ciekawą koncepcję swej powieści, że trudno jest odłożyć ją na bok, ale i jednocześnie chwilami aż strach jest czytać dalej...
Podoba mi się to, że autor lekkim piórem oddaje mnóstwo emocji swoich bohaterów nam, czytelnikom. Nie dość, że z pomocą przyjemnego pióra zapomina się o problemach, tym, co dzieje się wokół, to dodatkowo na naszych policzkach pojawiają się rumieńce...

Tak, rumieńce! Tempo w tej lekturze jest tak szybkie, że chwilami trudno jest nadążyć! Ciągle biegnie się do przodu, odkrywa coraz to więcej zatrważających faktów, informacji, które wbijają nas dosłownie w fotel. Ciekawość powoduje również te wypieki na twarzy, bo zatapiając się w swym własnym siedzisku, opatulając kocem i popijając gorącą herbatkę nie sposób ich nie mieć. Musiałam kilkakrotnie robić sobie kilkusekundowe przerwy na oddech, by móc iść dalej. Bo... bałam się. Bałam się tego, co będzie dalej, ale jednocześnie byłam tak zaintrygowana, że ciekawość zwyciężyła. I to nic, że szczęka dosłownie opadała mi na sam dół, a oczy rozszerzały się najbardziej, jak to możliwe. Nie mogłam uwierzyć w to, co spotkało bohaterów i naprawdę... Panie Przemku, nie wiem, jak Panu po tym wszystkim w nocy nie śnią się horrory. Przez tę całą ciekawość, zaznaczyłam tylko jeden cytat. Tak mnie wciągnęło do świata wykreowanego przez autora. Jest to, co być powinno dobrej książce - emocje. Duży plus, już kolejny. Postacie to kolejny wielki atut tej powieści. Są one różnorodne, niepapierowe i płaskie. Różnią się nie tylko charakterem, ale sposobem patrzenia na różne sprawy. I oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła oczywiście nie od głównego bohatera, tylko od... trzeciego głównego bohatera. Bo stwierdziłam, że zarówno Rose, John jak i Lukas są tymi głównymi postaciami i trzeba coś o nich napisać. A o tej pierwszej kobiecie to już na pewno. Jak przeczytałam kilka pierwszych zdań o niej, poczułam, że moje serducho bije dość nietypowo. Przesłało sygnał do mózgu, że kogoś mi przypomina... Oczywiście, przecież to była Lisbeth Salander z trylogii Larssona! Bardzo mi za nią tęskno, ale nie odważę się na przeczytanie czwartego i piątego tomu. To już inny autor i podejrzewam, że to nie będzie to samo. Ale do rzeczy. Rose, jako dziennikarka, wściubiająca nos w nie swoje sprawy i znacznie różniąca się od Panny Salander przypadła mi do gustu. Może jej zachowanie i sposób zdobycia informacji nie był rewelacyjny czy tam genialny, bo sama bym tak nie postępowała, ale mimo to ją lubiłam. Zaakceptowałam jej styl bycia i wiecie co? Chciałabym ją mieć za przyjaciółkę.
Z kolei John... Nie zazdroszczę mu. Musze przyznać, że jego wytrwałość, odwaga i upór jest naprawdę zadziwiający. Nie chciałabym znaleźć się w jego sytuacji i nikomu tego nie życzę. Jednak nie mogę wyjść z podziwu, że on to wszystko przeżył, że walczył... I tutaj już kolejny plus dla autora za stworzenie tak prawdziwej postaci, z silnym charakterem.
Dodatkowo Lukas - kolejny bohater znacząco różniący się od Rose i Johna, a mimo wszystko ze wszystkimi wadami został przeze mnie zaakceptowany. Mimo, iż chwilami miałam ochotę udusć go gołymi rękami za to, co zrobił.
Uh, trochę się rozpisałam o tej mojej trójce ulubieńców. A więc reasumując - postacie są tutaj ogromnym plusem. Polubiłam ich i zaakceptowałam takich, jakimi byli. Z wadami, które czasami aż raziły, ale co tam, byli świetni i mnie oczarowali - nie miałam wyjścia!

Thriller? Jak najbardziej. Dla mnie to niemal horror. Dla ludzi o mocnych nerwach, naprawdę. Bo ja teraz to się boje zasypiać, naprawdę. To, co przeczytałam było dla mnie tak niewyobrażalne, że teraz, jak sobie przypomnę, to aż mam ciarki. Ciesze się, że Pan Przemysław stworzył tak genialną historię, która nie dość, że utkwiła mi w głowie, to dodatkowo sprawił, że trafiła ona na listę jednych z najlepszych przeczytanych w tym roku. Nie da się przejść obok niej obojętnie. Czy kiedykolwiek przeczytam ją raz jeszcze? Nie mam pojęcia, jednak ciesze się, że zasila moją biblioteczkę. Jest tego warta, by dumnie świecić swym tytułem.
Zastanawiam się, co jeszcze bym mogła o niej napisać. Bo niestety lub stety żadnych minusów nie znalazłam... Ah tak!
Zakończenie to jeden wielki harmider! Nie spodziewałam się takiego zakończenia, które de facto można było przewidzieć, ale gdzie tam! Czytelnik jest tak zaaferowany akcją, że pomija szczegóły i szczególiki...

Reasumując jest to thriller (jak dla mnie horror), dla ludzi TYLKO o mocnych nerwach. Nie podatnych na to, co przeczytacie, że się Wam później śni... Nie chciałabym być wtedy w Waszej skórze. Budzi wiele emocji w czytelniku, a już na pewno wszystko to, co czują postacie - czujemy i my. Jestem zadowolona z kreacji bohaterów, a w szczególności z Rose, którą polubiłam najbardziej. Oczywiście Lukas i John tez byli w porządku, ale to nie to samo.
Polecam fanatykom thrillerów, kryminałów, horrorów. Odnajdziecie się tutaj na pewno! I raczej na pewno się Wam spodoba. Ja nie dostrzegłam żadnych minusów, a same plusy. Nie spodziewałam się tak genialnej powieści, tym bardziej, że to pierwsze spotkanie z autorem.
ZDECYDOWANIE POLECAM, BO WARTO!

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Książka mi się spodobała. Rzeczywiście ma w sobie mrok rasowego thrillera, spodobał mi się realistyczny świat nakreślony przez autora. Tutaj skąpi egoiści mieszają się z bohaterami działającymi dla dobra drugiego człowieka. Istnieje wyraźny podział na zło i dobro, ale bohaterowie nie są tacy do końca transparentni – złożeni są z obu tych wartości. Akcja powieści obraca się w kręgu zdemoralizowanego świata, gdzie podstawowe wartości moralne i etyczne dawno przestały mieć znaczenie. Atmosfera zepsucia bardzo podobna jest do tej z powieści Mastertona, a to ze względu na to, że obaj autorzy nie szczędzą czytelnikowi dokładnych opisów aktów brutalności ani tym bardziej aktów seksualnych. W ogóle w Drodze do piekła seksu jest dużo, dla mnie taka ilość wyuzdania jest po prostu niesmaczna. Ludzkie ciało zostaje zdegradowane do przedmiotu, a akt staje się wyłącznie zaspokojeniem zwierzęcych instynktów.

Stworzenie i opisanie piekła, w które czytelnik mógłby uwierzyć na pewno nie jest łatwym zadaniem i Przemysław Piotrowski nie do końca mu podołał. Efekt intrygujących opisów niszczyły dialogi, bo o ile piekło wraz z charakterystyką znajdujących się tam istot ciekawi, tak groźby ze strony Pana Królestwa Ciemności, Mistrza Wszelakiej Udręki, Władcy Bólu i Cierpienia brzmią mało przekonująco. Zresztą litości, kto uwierzyłby tak tytułującemu się Szatanowi? W powieści autor zbyt wiele ważnych wydarzeń fabularnych opiera na przypadku (jak chociażby zależności między Rose Parker a Lafayette), razi też czasami naiwność niektórych zachowań bohaterów, które w końcu prowadzą do przewidywalnego końca. Bo nietrudno jest przewidzieć fabułę Drogi do piekła i to trochę umniejsza satysfakcję z lektury.

Niemniej jednak książka wcale nie jest zła. Wyżej wymienione minusy bledną w świetle ciekawie nakreślonego świata oraz równie frapujących i dopracowanych portretów psychologicznych bohaterów. Piotrowski używa języka komunikatywnego, prostego, ale to nie stoi na przeszkodzie, by umiejętnie wciągnąć czytelnika w wir wydarzeń. Pomimo przewidywalności akcji, autor potrafił pozytywnie zaskoczyć finałem – był to splot wydarzeń silnie działających na emocje odbiorcy w dodatku utrzymany w ramach logiki i wiarygodności. Reasumując, Droga do piekła to powieść niepozbawiona wad, ale nie można powiedzieć, że jest zła. Z pewnością mogłaby być poprowadzona lepiej, niemniej jednak i w takiej postaci zasługuje na uwagę.

Ocena: 3/6
©Poppapraniec
Nie sposób przeoczyć tej książki na półce, a to za sprawą mrocznej i bardzo sugestywnej okładki. Grube łańcuchy, jakaś grota, blask ognia liżący chropowate ściany. Zaprojektowana przez Dariusza Kocurka okładka jest ogromnym atutem książki i czymś, co na dzień dobry przyciąga wzrok czytelnika.

Bohaterem Drogi do piekła jest były żołnierz amerykańskiego oddziału Seals – John Pilar. Niesłusznie skazany na śmierć za wyjątkowo bestialskie morderstwo swej żony i trojga dzieci, otrzymuje zabójczy zastrzyk. I w tym momencie jego życie bardzo nieoczekiwanie się komplikuje… Kiedy John przytomnieje, do jego nozdrzy dociera przykra i gryząca woń siarki…

Tymczasem jego młodszy brat, Lukas, nie wierzy w winę Johna i wraz ze znajomą dziennikarką, Rose, zaczyna prywatne śledztwo, by oczyścić brata z zarzutów. Im głębiej wspólnie kopią, tym więcej zamieszania powodują, a to, co udaje im się znaleźć, mrozi im krew w żyłach.

A potem jest tylko coraz gorzej.

Czy John na pewno jest niewinny? Komu i dlaczego zależało na jego śmierci? Czy piekło, którego jest on świadkiem, istnieje naprawdę? Czy jest tylko koszmarnym wytworem jego wyobraźni? Jak daleko może posunąć się człowiek dla władzy i pieniędzy? I – odwieczne pytanie dręczące ludzkość od zarania – co nas czeka na samym końcu? Czy przyjdzie nam zapłacić za grzechy?

Autor snuje bardzo dobrze zawiązaną intrygę, w której nawet my nie możemy być do końca pewni, co jest fikcją, a co prawdą. Nowatorskie podejście do tematu i osadzenie powieści w realiach Nowego Jorku, czynią z niej lekturę ciekawą, mroczną i bardzo wciągającą.

Tysiące myśli przelatywało mu przez głowę. Szarpały jego świadomością jak szmacianą lalką, nie chciały się ujarzmić i pozwolić na opamiętanie. Kołatały się w takt rytmicznych bębnów, bijących kilofów, skwierczącej lawy i tysięcy zawodzeń cierpiących katusze grzeszników. Z każdą kolejną sekundą doprowadzały go do coraz większego szaleństwa.

Powieść wciągnęła mnie od pierwszych stron. Nie ma tu rozwleczenia akcji, nie ma przegadania, nie ma zbędnych ozdobników, które zaburzałyby tylko i niepotrzebnie zwalniały akcję. A ta płynie tu wartko, dynamicznie i ciekawie. I choć co jakiś czas przeskakujemy od bohatera do bohatera, to nie wybija nas to z rytmu i książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Styl autora to nie to, co nazywa się lekkim piórem, za to jest nienaganny, a i temat, jakiego ów się podjął, wcale nie należy do prostych i lekkich. Postaci mówią językiem potocznym, nieskomplikowanym, trochę za dużo tu wulgarności, ale rozumiem, ponieważ miejsca, środowiska oraz nierzadko osoby, z jakimi mamy tutaj do czynienia, wymagały ostrzejszego języka, a głaskanie po głowie i uprzejmości wyglądałyby po prostu nienaturalnie.

Autor bardzo skutecznie potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika. Nawet sceny z pozoru statyczne trzymały mnie w napięciu i nie pozwalały odłożyć książki na bok. Piekielne ognie, sceny pełne pożogi i okrucieństwa, to tutaj chleb powszedni i dlatego nie jest to książka dla czytelników o słabszych nerwach. Skwar, krew, odór siarki i smród fekaliów stanowią często tło zdarzeń, o jakich czytamy w Drodze do piekła.

Napisałam na początku, że głównym bohaterem powieści jest John. Owszem, ale na równi z nim stoi jego młodszy brat, Lukas, a może nawet ustawiłabym go nieco wyżej, bo jednak scen z nim jest więcej. Lukas to były policjant, któremu powinęła się w życiu noga i który popadł w alkoholizm. Walka Lukasa z nałogiem idzie w parze z obsesyjną wręcz potrzebą odkrycia prawdy. Lukas za wszelką cenę chce udowodnić niewinność brata, ale czy zależy mu na tym aż tak bardzo, by wygrać z nałogiem? Czy mężczyzna będzie na tyle silny, by temu sprostać?

Droga do piekła to mocny i bardzo mroczny thriller, nie brakuje w nim też scen, których nie powstydziliby się najlepsi autorzy krwawych horrorów.

Kilka następujących po sobie oślepiających błysków znów sprowadza go w mrok. Trzyma coś w rękach, to, co znajdowało się w rozbitym pojemniku z formaliną. Czuje jej gryzący zapach. Nie wie, skąd, ale jest pewny, że zaraz znów rozbłyśnie światło, a on ujrzy, co ma w dłoniach. Tak naprawdę już to wie, choć boi się do tego przyznać. Nie chce utwierdzać się w swoim przekonaniu.

Klimat grozy ogarnia czytelnika już na samym początku lektury i trzyma go mocno aż do ostatnich słów, a piekielna atmosfera robi niesamowite wrażenie. Nasza wyobraźnia nijak nie daje się oszukać i pewnych scen nie sposób już wymazać z pamięci. Nie jest to powieść dla wrażliwców, a nawet ci twardsi mogą mieć później kłopoty z zaśnięciem.

Polecam, jeśli nie macie oporów przed scenami pełnymi grozy i jeśli lubicie ten specyficzny dreszcz podczas czytania tego gatunku. Jest to pozycja godna uwagi i na pewno spodoba się wszystkim lubującym się w grozie, thrillerze i horrorze.

Ocena: 4/6
©Papuzie pióro
W każdym z nas czai się zło. Nosimy maski. Wierzymy, że każdy człowiek z natury jest dobry. Jednak, co dzieje się wtedy, gdy odsłaniamy swoją prawdziwą twarz? Przemysław Piotrowski w swojej powieści „Droga do piekła” wyczerpująco i niezwykle brutalnie odpowiada na to pytanie.

To nie jest książka dla każdego. Zdecydowanie nie. Idąc za opisem z okładki, zanurzamy się w „matni pierwotnego zła, niewyobrażalnego okrucieństwa i zdziczałej przemocy”. Tak, wszystkie opisy są niezwykle naturalistyczne i szczegółowe. Obdzieranie żywcem człowieka ze skóry? Nic wielkiego. Autor krok po kroku pokazuje kolejne tortury i cierpienie danego bohatera.
Brutalność i przemoc wręcz wylewają się z kart tej książki. Język obfituje w wulgaryzmy, a postaciom obce są tematy tabu zarówno w kwestii wyrafinowanych tortur, jak i wyuzdanego seksu. Innymi słowy – ta pozycja to kalejdoskop bólu i cierpienia. Warto więc postawić sobie pytanie – po co? Dlaczego w tej książce jest tyle okrucieństwa?

Tego niestety nie mogę zdradzić. Miałam problemy z przebrnięciem przez tę lekturę. Początek wydał mi się genialny – zapowiadał połączenie fantastyki z thrillerem. Wraz z rozwojem akcji miałam wrażenie, że w pewnym momencie autor się pogubił i nagle postanowił zmienić pomysł. Był to moment mojego czytelniczego kryzysu, gdyż byłam już przytłoczona brutalizmem świata w „Drodze do piekła”. Postanowiłam się jednak nie poddawać i cieszę się, że udało mi się dobrnąć do końca, bo dopiero zakończenie pokazuje, że Piotrowski dopracował swoją powieść w najdrobniejszym szczególe. A pomysł miał po prostu genialny i wbrew pozorom... realistyczny. Jestem skłonna uwierzyć, że taka historia zdarzyłaby się naprawdę.

Przemysław Piotrowski był dziennikarzem. I bardzo dobrze. Tylko ktoś, kto z dziennikarstwem miał lub ma coś wspólnego mógł napisać taką historię. Zaufałam Piotrowskiemu, wierząc, że brutalne sceny tortur, mordowanie dzieci czy też kastracje mają jakiś głębszy sens (tak, zdaję sobie sprawę z tego, jak to brzmi). Nie zawiodłam się. Uważam, że za tą zasłoną bólu kryje się bardzo ważne przesłanie. A nawet i więcej – ostrzeżenie.

„Droga do piekła” bez wątpienia nie jest z półki tych lekkich i przyjemnych. Wrażliwe osoby mogą mieć ogromny problem z jej przeczytaniem. Piotrowski ma niezwykłe pióro. To jedyny autor, któremu miejscami udawało się przyprawić mnie o nudności. A to naprawdę duże osiągnięcie! Zakończeniem rozwalił mnie na łopatki. Zdecydowanie polecam!

Ocena: 5/6
©Zaczytana28
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Pozycja zdecydowanie inna niż wcześniejsza książka autora Kod Himmlera. O wiele lepiej dopracowana w szczegółach, dużo bardziej brutalna i krwawa. Zdecydowanie skierowana do dorosłego odbiorcy. Czyta się szybko, nie nudzi i mimo, że wielu spraw można domyśleć się przed końcem to w sumie w kilku miejscach zaskakuje. Podoba mi się kierunek w którym zmierza autor i na pewno kupię inne jego książki. Zdecydowanie polecam (mniej wrażliwym czytelnikom).

Warto zerknąć