Sny Morfeusza
ebook: pdf, mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.22 / 5.00
liczba ocen: 638
Ilość stron (szacowana): 416
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.92 zł
37.91 zł
Pozostałe księgarnie
31.92 zł
31.92 zł
31.98 zł
Opis:

Cassandra traci głowę dla demonicznego Morfeusza. Między tą dwójką wybucha namiętność, nad którą nie potrafią zapanować. Morfeusz wciąga Cassandę do gry, której zasady są bardzo proste, ale narażają oboje na ogromne ryzyko. Jak potoczy się historia, która nigdy nie powinna się wydarzyć?

„Sny Morfeusza” to intensywna, pełna namiętności i niebezpiecznych tajemnic lektura, która rozpali Twoje zmysły i wciągnie w świat mrocznych doznań. Daj się ponieść historii pięknej Cassandry i tajemniczego Adama!

„Dlaczego zakochujemy się w osobach kompletnie dla nas nieodpowiednich? Nigdy nie lubiłam tak zwanych złych chłopców, ale Adam nawet do tego typu facetów się nie zalicza. To nie jest zły chłopiec, to jest ktoś, od kogo powinnam się trzymać z daleka – i doskonale o tym wiem. Wiem, ale nie potrafię tego zrobić” – fragment powieści

O Autorce:
K.N. Haner – pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku debiutowała powieścią „Na szczycie”, cieszącej się uznaniem wśród czytelniczek literatury kobiecej. Prywatnie K.N. Haner jest osobą bardzo rodzinną, wesołą i otwartą. Uwielbia pisać, czytać i gotować. Kocha polskie morze i Mazury. Marzy jej się nurkowanie na rafie koralowej u wybrzeży Australii.

Recenzje blogerów
Cassandra jest młodą kobietą, która niestety nie ma szczęścia w miłości. Ze względu na nienajlepsze stosunki z ojcem oraz przez to, że stale musi mu udowadniać, iż potrafi być niezależna, przeprowadza się do Miami. Pragnie tu zacząć całkiem nowe życie i odciąć się od przeszłości. Postanawia skoczyć na głęboką wodę i spróbować swoich sił jako architekt w bardzo znanej firmie. Niestety rozmowa kwalifikacyjna wypada tragicznie, a potencjalny szef okazuje się niezwykle aroganckim i nieprzyjemnym człowiekiem. Zrozpaczona dziewczyna postanawia odreagować zły dzień. Przypadkowo ląduje z nowo poznanym chłopakiem w tajemniczym klubie "Mirrors". Tam spotyka niesamowitego mężczyznę w masce o imieniu Morfeusz. Już od pierwszych chwil powstaje między nimi elektryzująca iskra namiętności. Spędzają razem szaloną noc. To początek gorącej, ale i wybuchowej znajomości, która zmieni wszystko.

Nic nie jest tu jednak ani oczywiste, ani łatwe. Facet skrywa mroczną tajemnicę, która ma ogromny wpływ na podejmowane przez niego decyzje. Okazuje się również, że Cassadra już miała okazję go poznać, niestety od najgorszej strony.

Kim tak naprawdę jest Morfeusz i co ukrywa?
Jak wielkie niebezpieczeństwo grozi kobiecie?
Czy ulegnie tajemniczemu mężczyźnie i zaakceptuje jego warunki, czy jednak będzie w stanie mu się oprzeć?

Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać. Są też takie chwile, w których jest za późno na to, by się wycofać, i wtedy już nic nie zależy od nas samych. Tak naprawdę nic nie zależy ode mnie od chwili, w której go poznałam.

Sięgając po tę książkę wydawało mi się, że skoro to moje kolejne spotkanie z twórczością Kasi Haner, doskonale wiem, czego mogę się spodziewać. Myliłam się bardzo, ale wyłącznie w pozytywnym znaczeniu. Porównując tę pozycję do Na szczycie, pierwszego tomu serii Miłość w rytmie rocka, doskonale widzimy, jak znacząco ewoluował styl autorki. Nie jest już taki prosty, każde zdanie intensywnie wpływa na czytelnika. W tym wypadku nie można powiedzieć, że historię czyta się szybko, ją po prostu się pochłania i przeżywa z zapartym tchem.

Myślę, że największą zaletą tej powieści jest mroczny, tajemniczy klimat. Spotkamy wiele intryg, wątek kryminalny, ale także mnóstwo trudnych tematów, co sprawia, iż ciągle jesteśmy trzymani w nieludzkim napięciu. Nie sposób oderwać się od tej gorącej lektury, fabuła nie daje wytchnienia ani na sekundę.

Znajdziemy tu wiele pikantnych scen erotycznych, opisanych wręcz ekspresyjnie, a nawet dosadnie. Rozpalają zmysły i rozbudzają wyobraźnię do czerwoności. To książka, którą czyta się z wypiekami na twarzy. Wzbudza wiele intensywnych emocji, o istnieniu których nawet nie miałam pojęcia. To niesamowite, że lektura może tak silnie działać na osobę czytającą.

Jeśli chodzi o główną bohaterkę, moje wrażenia są nieco podobne jak we wspomnianej już wcześniej Na szczycie. Ponownie kobieca postać jest mocno irytująca. Tu jednak nie wynika to z głupoty czy niedojrzałości. Cassandra może i jest stale niezdecydowana, sama nie wie czego chce, notorycznie zmienia zdanie, ale przyznam że w tym wypadku czasem ją rozumiałam. Po prostu nie była sama do końca pewna tego, co czuje i nie wiedziała, czy jest sens ryzykować. Z jednej strony straciła dla niego głowę i nie chciała rozstania, z drugiej wiedziała przecież, że nigdy nie otrzyma w zamian tyle, ile potrzebowała, nie będzie to normalny związek. Wybierając życie z Morfeuszem, narażała się na wielkie cierpienie.

Jej niepewność nie zawsze wynikała z lekkomyślności czy młodości, nikt przecież dobrowolnie nie godzi się na cierpienie. Nie znała go do końca, nie wiedziała czego może się spodziewać, po prostu się bała. Prawie pewne było, iż wyjdzie z tego układu poturbowana, ze złamanym sercem, jednak gdy kochanek był przy niej, targała nią nieopisana namiętność, przy której zapominała o całym świecie.

Nie potrafię mu się oprzeć, a może nie chcę? Może jestem jakąś masochistką, która lubi być nieszczęśliwa na własne życzenie?

Taka jest właśnie miłość, wyzwala zarówno najpiękniejsze, jak i najgorsze emocje. Ich związek jest niezwykle intensywny, wybuchowy, ale z pewnością szczery. Doskonale zostaje opisana natura tego niebezpiecznego układu, z jednej strony dodaje skrzydeł, z drugiej wyniszcza. To bez wątpienia zakazane uczucie. Czy jest na tyle potężne, by pokonać wszelkie przeszkody?

Co ważne, mimo że dziewczyna mnie denerwowała, niesłychanie mocno przeżywałam, gdy cierpiała przez owe nieplanowane uczucie, które nią zawładnęło, a emocje jakie nią targały, wpływały na mnie niezwykle silnie, wielokrotnie nawet doprowadzały do szału. Podczas lektury po prostu nie da się być spokojnym, ani na sekundę.

Sam Morfeusz jest postacią bardzo intrygująca i sprzeczną. Potrafi być niezwykle czuły i troskliwy, a za moment wybuchnąć gniewem. Skrywa wiele sekretów, nie daje się lepiej poznać, natomiast sam na każdym kroku kontroluje Cassandrę, zbiera o niej informacje. Jest to facet arogancki, zbyt pewny siebie, który nie potrafi rozmawiać o uczuciach, a nawet się ich boi. To osobnik, który wzbudza skrajne emocje, kocha się go i nienawidzi i to dosłownie. Niewyobrażalne, że człowiek może posiadać dwie tak odmienne natury.

Kolejny bohater, którego polubiłam to Tommy, poznany przez Cassandrę przypadkowo. Już od samego początku stali się bratnimi duszami. Chłopak choruje na białaczkę, jednak dzięki wsparciu przyjaciółki, nie poddaje się. Pokochałam jego poczucie humoru i życzyłam mu z całego serca jak najlepiej. Mimo, iż więź miedzy tą dwójką pojawiła się nagle, była niezwykle silna i pięknie opisana.

Sny Morfeusza są gorącą powieścią, która porusza serce, rozpala zmysły i totalnie pochłania czytelnika. Tajemniczy, niekiedy aż mroczny klimat nadaje jej niezwykłości i charakteru. Emocje krzyczą z każdej strony i sprawiają, że przeżywamy tę historię całą duszą. Dodatkowo czytelnikowi stale towarzyszy poczucie niepewności, niepokoju, niecierpliwie czeka na to, co za chwilę się wydarzy. To niewątpliwie książka, która szokuje, rozbudza ale i porusza do granic. Nie daje ani chwili wytchnienia a finał, który nie wyjaśnia niczego, natomiast intryguje jeszcze mocniej, sprawia że od razu pragniemy sięgnąć po kolejną część i poznać dalsze losy naszych bohaterów. Jeśli lubicie namiętne historie o zakazanej miłości, która nie ma prawa istnieć, a mimo to walczy z wszelkimi przeciwnościami losu, będziecie zachwyceni.

Gorąco polecam!

Ocena: 5/6
©Z fascynacją o książkach
Każdy kto śledzi moją stronę na Facebooku wie, że bardzo długo opierałam się przed przeczytaniem tej książki. Do tej pory nie poznałam twórczości K.N. Haner, choć już kilka razy miałam propozycję otrzymania egzemplarza recenzenckiego. Przy okazji to jeden z dowodów na to, że blogerzy nie łapią każdej "darmowej" książki, jaka może im wpaść w ręce. Ale dziś nie o tym. Dlaczego unikałam książek spod ręki autorki? Przeczytałam wiele recenzji zarówno Snów Morfeusza, jak i chociażby Na szczycie. Odniosłam wrażenie, że te powieści albo się kocha, albo nienawidzi. Obawiałam się, że faktycznie mogę dostać coś, co mnie kompletnie rozczaruje i będę musiała wystawić niepochlebną opinię. Wolałam oszczędzić tego sobie i autorce. Ostatnio jednak naszła mnie ochota na sprawdzenie co tak na prawdę w trawie piszczy. Postanowiłam, że wyrobię sobie własną opinię. Jaka ona jest?

Cassandra Givens od zawsze nie ma szczęścia do facetów. Jej przelotne romanse za każdym razem kończą się złamanym sercem, a wybuchowy charakter, impulsywność oraz zgryźliwe poczucie humoru często wpędzają ją w kłopoty. Przeprowadzka do Miami otwiera nowy rozdział w jej życiu, a rozmowa kwalifikacyjna o pracę marzeń ma stać się drzwiami do lepszego jutra. Niestety, nic nie idzie po jej myśli, a poznanie Adama McKeya - jej przyszłego szefa - komplikuje wszystko jeszcze bardziej. Początek tej znajomości staje się źródłem fascynującego romansu, ale i dużych kłopotów. Cassandra traci głowę dla demonicznego Morfeusza. Między tą dwójką wybucha namiętność, nad którą nie potrafią zapanować. Adam vel Morfeusz wciąga Cassandrę do gry, której zasady są bardzo proste, ale narażają oboje na ogromne ryzyko.

Zastanawiam się od czego powinnam zacząć. Znając życie i tak większość z tych osób, które postanowią zostawić pod tym tekstem komentarz stwierdzą, że drugiego Greya nie będą czytać. Trochę to przykre, że po głośnej trylogii E. L. James, wszystkie powieści erotyczne wiele osób wrzuca do jednego worka. To tak, jakbym ja wrzuciła wszystkich autorów powieści science-fiction lub horrorów do jednego worka. Przecież w końcu trafi się jakieś powiązanie między różnymi książkami. Czy to tylko moja opinia?

Jak się czytało Sny Morfeusza? Bardzo szybko i przyjemnie. Właściwie pochłonęłam tę powieść z prędkością światła. Sama nie wiem kiedy ujrzałam ostatnią kropkę. Z rozpędu przeczytałam nawet podziękowania, czego nie robię zbyt często. Książka napisana jest prostym, lecz plastycznym językiem, który tworzy obrazy łatwe do wyobrażenia. Cieszę się, że dostałam również sporą dawkę dialogów, które w dużej mierze zaspokoiły moją czytelniczą potrzebę. Bardzo przyjemnie czytało mi się fragmenty, w których bohaterowie droczyli się ze sobą.

No właśnie, bohaterowie. Jak to z nimi było? Czy są "skopiowani" ze wspomnianej już trylogii Greya? Nie sądzę. Jak już wspomniałam łatwo doszukiwać się podobieństw. Jeszcze łatwiej je negować. Oczywiście Adam, to przystojny bogacz, który zawsze dostaje to, czego chce. Z kolei Cassandra to typ kobiety zaraz po studiach, która pragnie od razu dostać wymarzoną pracę. Niemożliwe? Nierealne? W naszych realiach może i tak. Jednak trzeba też pamiętać o świecie, w którym wszystko jest możliwe. W końcu skończyła naprawdę odpowiednie studia. Co jednak jeszcze ważniejsze, należy pamiętać, że Sny Morfeusza to fikcja literacka, więc dlaczego nie pofantazjować? Jeśli chodzi o samą Cassandrę to faktycznie, momentami mnie drażniła. Odniosłam wrażenie, że ona nie do końca wie, czego tak naprawdę chce od życia. Raz pragnie swego wybranka kochając go ponad życie, po czym go nienawidzi (ze zdecydowanie zrozumiałych dla mnie powodów). Nie mniej jeśli miała taka właśnie być, to autorce udało się ją scharakteryzować idealnie. Potrafi być frustrująca. Jest jeszcze jeden bohater, o którym na pewno warto wspomnieć - Tommy. Kilka razy trafiłam na opinie, w których dziewczyny pisały, że to była ich ulubiona postać. Tommy jest wspaniałym chłopakiem. Takim do rany przyłóż. Czy i ja polubiłam najbardziej właśnie jego? Otóż nie. Dla mnie był aż za słodki. Zdecydowanie wolałam Adama. Nie dlatego, że to bogaty przystojniak, od którego nie można oderwać oczu, a do tego bóg seksu. Nie. Jednak podobał mi się motyw maski. Adam zakładając ją zamienia się w Morfeusza. Staje się kimś innym. Wątek maski stał się ostatnio bardzo modny, a mnie pociąga od dłuższego czasu. Dlaczego? Spójrzmy na to z tej strony: czy w życiu nikt z nas nie ukrywa się za maską? Jedną, drugą, trzecią? Znam wiele osób, które w zależności od założonej "maski" są zupełnie innymi osobami. Każdy przywdziewa je z zupełnie innych powodów, jednak pewna rzecz się nie zmienia. Za każdym razem towarzyszy temu zabiegowi jakaś tajemnica, ukryta intryga, którą ja zawsze staram się rozwiązać.

Akcja powieści ma idealne tempo. Nie wlecze się, nie pędzi. Autorka nie zasypuje czytelnika zbędnymi opisami, czy niepotrzebnymi dialogami. Wszystkie sytuacje zdają się być następstwem pewnych wydarzeń, a bohaterowie w pewien sposób ze sobą spleceni. Nie można pominąć też scen erotycznych. W końcu to powieść erotyczna! Seks jest. Powiedziałabym nawet, że jest go bardzo dużo! Czy za dużo? Cóż w moim odczuciu nie było go za dużo. Biorąc do ręki ten gatunek zdaję sobie sprawę na co się piszę. W moim odczuciu za dużo jednak było mężczyzn, którzy mieli ochotę zdobyć ciało Cassandry. Mam wrażenie, że gdyby jednego z nich się pominęło, powieść niczego by nie straciła.

To, co teraz napiszę, niektórym może się wydać dziwne lub po prostu śmieszne. Od sięgnięcia po lekturę odsuwała mnie również myśl, że przez długi czas będę czytać o miesiączce głównej bohaterki. Kilka razy trafiłam na taką informację i przyznam, że wystarcza mi mój własny cykl menstruacyjny. W końcu jednak zmierzyłam się również z miesiączką Cass i... nie wiem o co tyle szumu. Faktycznie kilka razy pojawia się wzmianka, że bohaterka znalazła się właśnie w tym momencie cyklu i w tym samym czasie dochodziło do stosunków. Niektórym może się to wydać obrzydliwe, sama nie mam zamiaru tego sprawdzać, jednak są kobiety, którym miesiączka nie przeszkadza we współżyciu. Drogie Panie, chyba każda z nas zdaje sobie sprawę, że te dni przechodzimy zupełnie inaczej. Ktoś może zapytać, po co o tym w ogóle wspominać i to w powieści erotycznej? A czy właśnie to, nie czyni Cassandry jeszcze bardziej realnej? Właściwie ja nawet się cieszę, że wątek został poruszony. W końcu "Panie z lepszego świata" również zmagają się z ludzkimi dolegliwościami.

Bardzo często zwracam uwagę na to, by polscy autorzy osadzali fabułę swojej powieści w polskich realiach. Tym razem jednak szczerze muszę przyznać, że ulice Warszawy zdecydowanie nie pasowałyby do treści. Co ciekawsze, gdyby ktoś podsunął mi tę książkę nie zdradzając nazwiska autora, powiedziałabym, że tego nie napisała Polka. Ogromne gratulacje dla K.N. Haner. Z tego miejsca życzę wielu sukcesów i jak najwięcej weny.

Sny Morfeusza to zdecydowanie jedna z bardziej wciągających powieści erotycznych, jakie do tej pory przeczytałam. Tym bardziej cieszę się, że autorką jest Polka! Książkę czyta się z zapartym tchem. Treść pobudza emocje i podnosi ciśnienie! A zakończenie? Dajcie się zaskoczyć! Ja już nie mogę się doczekać drugiej części, jaką jest Koszmar Morfeusza. Polecam gorąco!

Ocena: 5/6
©Kraina Książką Zwana
Czytając książkę płyniemy przez morze tajemnic, niedopowiedzeń i niepewności. Na przemian zalewają nas fale, które parzą nasze zmysły, by za chwilę zgasiły je kolejne lodowate fale, przeszywające nas do szpiku kości. Tym właśnie jest związek Cassandry i Adama, dlatego właśnie ta historia wyrywa się poza granice schematu, a autorka sprawia, że czytelnik sięgnie po kolejne jej książki, by ponownie poczuć ten sztorm emocji.

Styl autorki naprawdę ewoluuje, a ona sama zdecydowanie uczy się na własnych błędach. W jej debiucie zabrakło opisów. Miałam wrażenie, że gdybym wycięła z „Na szczycie” sceny erotycznie, nie pozostałoby już nic. Tu jest zgoła odmiennie.

Autorka prowadzi historię zręcznie i naturalnie. Seks jest wszechobecny, a jeśli chwilowo go nie ma występuje niezwykle intensywne napięcie seksualne, ale przecież o to chodzi w powieści erotycznej. Nie zmienia to jednak faktu, że w tej książce mamy fabułę, która ucieka od zwykłego schematu kobieta-szef-biuro-romans. Historia Casandry Givens i Morfeusza zdecydowanie ma drugie dno, które warto poznać. Cóż…może nie jestem obiektywna, ale ja uwielbiam mafię, o czym autorka doskonale wie. Jestem ciekawa jak dalej rozwinie ten wątek.

Cassandra Givens to całkiem ciekawa kreacja, chociaż zawiera w sobie mnóstwo sprzeczności. Autorka przedstawiła ją jako młodą kobietę, która chce zawojować rynek pracy, ciągle potrzebuje pieniędzy i wydaje się, że będzie szanować pracę. Tymczasem za wiele to ona się w tej historii nie napracowała, przynajmniej w temacie projektowania wnętrz. Jednocześnie to postać, która w życiu prywatnym ma spore problemy. Cały czas ciągnie się za nią nieprzyjemna przeszłość, rodzina nie udziela jej wsparcia, a związek z pewnym mężczyzną ją niszczy. Cass podejmuje czasem działania wręcz irracjonalne, ale ludzie różnie reagują na porażki, stres, niepowodzenia. Osobiście ją polubiłam. Nie udaje niewinnej, potrafi odpyskować i to wszystko wypada całkiem naturalnie.

Bardzo intrygująca kreacja. Oczywiście mamy tutaj Boga seksu z super ciałem, wyposażeniem, kontem, manią władzy i bla bla bla, ale to tyle ze schematu. Autorka stworzyła postać uwikłaną w dwa światy, które różnią się od siebie tak diametralnie, że zaczynamy wierzyć w rozdwojenie jaźni. Kiedy Adam jest Morfeuszem? A kiedy Morfeusz jest Adamem? Czym się od siebie różnią? W co są uwikłani? Nic więcej nie zdradzę!

Nadal nie mogę napisać, że znam się na erotykach. Dopiero stawiam pierwsze kroki w tej literaturze, więc co oczywiste nie zgłębiłam nawet wszystkich klasyków tego gatunku. Mimo to, myślę, że wiem kiedy dobrze czyta mi się książkę, a kiedy nie. Sny Morfeusza czytało mi się całkiem dobrze. Historia Cass i Adama naprawdę mnie wciągnęła i jestem ciekawa co też autorka zaplanuje w kolejnym tomie.

Ocena: 5/6
©Recenzje z pazurem
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć