ebook Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4
3.73 / 5.00 (liczba ocen: 928)

Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - najniższa cena: 27.12
Audiobook - najniższa cena: 27.20
33.90 złpremium: 20.34 zł Lub 20.34 zł
27.12 zł Lub 24.41 zł
33.90 zł
33.90 zł Lub 30.51 zł
27.25 zł
28.44 zł
28.82 zł
28.82 zł
30.17 zł
30.17 zł
31.00 zł
33.90 zł
33.90 zł
Inne proponowane

Hendrik Groen być może jest stary, ale z pewnością jeszcze nie martwy. Choć ciało odmawia mu posłuszeństwa, jeszcze się nie poddał. To prawda, że jego codzienne spacery są coraz krótsze, ponieważ nogi odmawiają mu posłuszeństwa, to prawda, że musi regularnie odwiedzać swojego lekarza rodzinnego. Z technicznego punku widzenia jest zgrzybiałym dziadkiem, nie zamierza jednak siedzieć bezczynnie, czekając na śmierć. Ale czy to jest powód, żeby życie musiało się od razu składać tylko z popijania kawy przy doniczkach z geranium i czekania na koniec?
W krótkich, szczerych i bezpretensjonalnych wpisach do dziennika, śledzimy pełen wzlotów i upadków rok z życia Hendrika Groena, przebywającego w domu spokojnej starości w północnej części Amsterdamu. Hendrik powołuje do życia anarchistyczny Klub Jeszcze Żywych Staruszków, a gdy na horyzoncie pojawia się Eefje, idealna druga połówka, pastuje buty, szczotkuje zęby, przygładza resztki czupryny i rusza do boju, nie bacząc na śmieszne i straszne konsekwencje. Dni szybko mijają i z każdym kolejnym nabieramy pewności, że nie będzie łatwo rozstać się z tym pełnym uroku staruszkiem.
Hendrik Groen rozpoczął pisanie dziennika na internetowej stronie „Torpedo Magazine”, potem przyszła propozycja z Wydawnictwa Meulenhoff, aby zrobić z tego książkę. O swojej powieści autor mówi tak:
„Ani jedno zdanie nie jest kłamstwem,
chociaż nie każde słowo jest prawdziwe”.

Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4 od Hendrik Groen możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Tylko jak się nic nie robi, nie popełnia się błędów.
Starzy ludzie tracą swoich ostatnich przyjaciół za murami, ponieważ przestają się odwiedzać i podejmować wspólne przedsięwzięcia. Na wszelkie działania patrzą jak na jakąś wielką górę, na którą trzeba się wspiąć. Można powiedzieć, że bierze się to z braku energii oraz ze strachu, ale to za łagodne wyjaśnienie. Ja tam uważam, że ze śmierdzącego lenistwa i wygodnictwa. Jeśli ktoś nie chce być sam, to potrzebna jest do tego nadzieja i jakiś wysiłek - nawet jeśli czasami bywa daremny.
Niekończące się kaskady niepotrzebnych słów pleniących się niepowstrzymanie jak chwasty. Wszystko bez cienia refleksji. Bez znaczenia. Na zasadzie jakiegoś wewnętrznego przymusu. Wypowiadane tylko po to, żeby otoczenie wiedziało, że jeszcze nie odeszliśmy z tego świata i jak najbardziej wciąż mamy coś do zakomunikowania. Rzadko kiedy zastanawiamy się, czy kogokolwiek interesuje to, co mamy do powiedzenia, bo inaczej ludzie o wiele częściej trzymaliby gęby na kłódkę.
Lekarze są dzisiaj tak dobrzy, że już prawie nie spotyka się zdrowych ludzi.
Jak długo są plany, tak długo jest życie.
Życie to układanka z pięciu tysięcy elementów, do której nie ma rysunku, co trzeba z niej ułożyć!
Człowiek to chyba jednak strasznie nieudane i brzydkie zwierzę. Poza paroma wyjątkami ludzie w ubraniach są ładniejsi niż bez. Tylko dzieci ładnie wyglądają na golasa. Dlatego obowiązuje zasada: im kto starszy, tym powinien łaskawie mieć na sobie więcej ubrań. I to możliwie luźnych.
Są takie książki. Gorsze lub lepsze, ale, powiedzmy, zadowalające. Kończysz je z satysfakcją i postanawiasz sobie chwilkę posiedzieć. I włącza ci się tryb dumania: dumacz w twoim mózgu, który większość czasu spędza słodko drzemiąc na swoim fotelu gdzieś za uchem wewnętrznym, przeciąga się i wstaje. A że jest to wyjątkowo marudny dumacz, twoje dumanie jakieś takie pesymistyczne się robi. I książka podoba ci się coraz mniej.

„Małe eksperymenty ze szczęściem” urzekły mnie już w chwili wydania. Istny fabularny samograj: staruszek komentujący w swoim dzienniku codzienne życiu w domu opieki. Tylko czytać! I co dziwne, faktycznie otrzymujemy wszystko to, czego oczekiwaliśmy. Dykteryjki są odpowiednio zabawne, a główny bohater pisze o nich odpowiednio złośliwie; jest śmieszno, jest smutno; znajdziemy tu kilka głębokich myśli. Ale... Czy serio są one na tyle głębokie?

Trochę płytko...

Rzeczą, która najmocniej rzuca się w oczy, jest stopniowa metamorfoza atmosfery. Pierwsze sto stron połyka się w zasadzie na raz, co i rusz wybuchając niekontrolowanym śmiechem. Stanowią one swoiste wprowadzenie do akcji. Potem jednak wszystko się zmienia, akcja staje się bardziej liniowa; częściej mamy do czynienia z wydarzeniami połączonymi ciągiem przyczynowo-skutkowym niż z zamkniętymi epizodami. Elementy humorystyczne również schodzą na dalszy plan, robiąc miejsce problemom głównego bohatera. Autor jednak ani przez moment nie wykorzystuje starości do snucia refleksji nad życiem itd. Celowo, jak tylko może, unika introspekcji. Zamiast skomplikowanych opisów emocji, Groen charakteryzuje ich zewnętrzne przejawy. Ten zabieg nasunął mi skojarzenia z „Okruchami dnia” Kazuo Ishiguro, tyle że wywołał efekt zgoła odmienny. Angielski pisarz przekazuje ciężar interpretacji z narratora na czytelnika i osiąga w tym mistrzowski poziom. Tymczasem Holender... No właśnie. Zwyczajnie pozbywa się owego ciężaru. Mam wrażenie, że głównym celem było uniknięcie nadmiernej "dramy". I to się udało. Ale co uzyskaliśmy poza tym? Mało. Protagonista wprost prezentuje swoje poglądy, lecz zupełnie się w nie nie zagłębia. Sprawiają przez to wrażenie płytkich i nieprzemyślanych. Zwłaszcza, jeśli się z nimi nie zgadzamy. Autor niby porusza tematy ciekawe moralnie, ale tylko przypadkiem i jakby zaraz czym prędzej od nich uciekał. Żeby ktoś przypadkiem nie uznał książki za poważną. Można to traktować jako wadę lub zaletę. Jako spłycenie lub zabieg na rzecz zachowania lekkiego charakteru powieści. Ja jednak skłaniam się chyba w pierwszym kierunku.

...ale przyjemnie

No ale, jak wspomniałam, jest to pozycja pod pewnymi względami świetna. I takim względem na pewno będzie krytyka i rozrachunki z "klasą emerycką". Autor bezlitośnie wytyka wszystkie jej bolączki, absurdy i typowe cechy. Bohaterowie są lekko przerysowani, ale gdyby się zastanowić, to bez trudu można znaleźć podobne osoby i wokół siebie. Jego staruszkowie nie są jednolitą grupą, ale jednostkami z różnorodnymi charakterami. Groen z łatwości przekazuje swoje odczucia na czytelników: wiemy, kogo kochać, kogo nienawidzić i za co konkretnie. Przedstawia też położenie emerytów w społeczeństwie i stosunek do nich pozostałych grup wiekowych: dzieci "odwiedzających" swoich rodziców w domach opieki, polityków wykorzystujących ich poparcie do zdobycia władzy, a w szczególności tych, którzy uważają ich za bezmyślną masę. Autor walczy z tym przekonaniem, podkreślając prawo każdego do godności osobistej.

Całość napisana jest lekko, poszczególne wpisy są krótkie oraz konkretne i w rezultacie „Małe eksperymenty ze szczęściem” czyta się bardzo szybko. Hendrik Groen pokazuje, że starość, mimo licznych problemów, nie jest czekaniem na śmierć, a wiekiem jak każdy inny. I że wystarczy tylko odrobina dobrej woli, aby ją umilić. Lekkie, lecz inteligentne czytadło na kilka wieczorów. Polecam.

Ocena: 4/6

©Między sklejonymi kartkami
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Nie spodziewałem się, że spodoba mi się ta pozycja. Sięgnąłem po nią z ciekawości, przyznam szczerze, bardzo miło mi się ją słuchało w opcji audiobooka.

    PS
    Jestem ciekaw czy jak ja będę starszy to będę też taki:)

  • Awatar

    Nie będę obiektywna. Kocham książki o starych ludziach, a Małe eksperymenty... mnie wręcz uwiodły. Książka napisana prostym, przyjaznym językiem, traktuje o zmaganiach starych, wydawałoby się niepotrzebnych nikomu ludziach. Ludziach, takich jak wszyscy, że swoimi marzeniami, pragnieniami i potrzebami. Główny bohater jest człowiekiem, którego chciałoby się mieć gdzieś obok, bardzo blisko siebie... Polecam wszystkim, bo starość czeka większość z nas.

Warto zerknąć