ebook Dżozef
3.76 / 5.00 (liczba ocen: 597) Ilość stron (szacowana): 383

Dżozef
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - polecana oferta: 24.24
Audiobook - najniższa cena: 31.34
wciąż za drogo?
29.67 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
27.68 zł Lub 24.91 zł
31.89 zł Lub 28.70 zł
36.90 zł
23.06 zł
24.24 zł 20% rabatu
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (8)
Inne proponowane

Kapitalne połączenie realizmu magicznego z powieścią dresiarską. Grzesio Bednar z warszawskiej Pragi poznaje w szpitalnej sali trzech mężczyzn. Jeden z nich dyktuje mu tajemniczą opowieść...

Grzesio Bednar, absolwent szkoły zawodowej na warszawskiej Pradze, spotyka na swojej drodze „złych ludzi”, którzy łamią mu nos i zabierają telefon komórkowy. Na domiar złego napuchnięta twarz chłopaka nie podoba się pracodawcy, a dziewczyna nie potrafi zrozumieć, jak można było do niej zaraz po wypadku... nie zadzwonić. Bednar trafia do szpitala. W sali poznaje trójkę mężczyzn przekraczających smugę cienia. „Kurz” to rzutki biznesmen, „Maruda” jest wiadomo jaki, a „Czwarty” okazuje się bibliofilem i dziwakiem – czyta bez opamiętania książki Josepha Conrada, a kiedy zaczyna gorączkować, dyktuje Grzesiowi tajemniczą opowieść. Wkrótce szpitalna rzeczywistość zaczyna przypominać świat z koszmaru klaustrofobika. Czyżby demony z majaków „Czwartego”?
„Dżozef” to pozornie lekka, wakacyjna pocztówka ze szpitala na peryferiach, którą wypełniają męskie Polaków rozmowy. Autor nie szczędzi czytelnikom blokerskich dosadności, często dorzucając szczyptę sarkazmu. Jednocześnie pokazuje, jak literatura przechodzi w rzeczywistość, a Bułhakowski Mistrz radzi sobie na Czarodziejskiej Górze XXI wieku.

Dżozef od Jakub Małecki możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Żyjemy tak, jak śnimy. Samotnie.
Być kobietą to strasznie trudne zajęcie, bo polega głównie na zadawaniu się z mężczyznami.
W życiu są tylko opowieści. Jedne trzymają nas słabiej, inne mocniej.
A może to taka stała faza, nieodłączny element czytelnictwa - że czyta się, więcej i więcej, aż się oszaleje. Bo może nie da się zmieścić w głowie tylu różnych historii i pozostać normalnym.
Mia­łem dać sobie spo­kój z książ­ka­mi z głów­ne­go nur­tu, bo zwy­kle są roz­cza­ro­wu­ją­ce. Dla Dżo­ze­fa zro­bi­łem wyją­tek — sku­sił mnie Con­rad. Mam takie­go kum­pla, któ­ry czy­ta abso­lut­nie wszyst­ko, co ma zwią­zek z Jose­phem Con­ra­dem i z regu­ły uda­je mu się mnie namó­wić na to samo. Z tego powo­du ostat­nio na mojej półecz­ce wylą­do­wa­ła książ­ka Joseph Con­rad i naro­dzi­ny glo­bal­ne­go świa­ta (cze­ka w kolej­ce). A tu pro­szę, Małec­ki napi­sał kie­dyś powieść, któ­rej znacz­na część uda­je nie­na­pi­sa­ną ostat­nią powieść auto­ra Jądra ciem­no­ści. I jesz­cze mówi­li w inter­ne­cie, że ta powieść jest lep­sza od kil­ku następ­nych na liście pod­mio­to­wej, a np. taki Dygot był nie­zły.

I co? Powiem tak — Małec­ki zasko­czył mnie na plus. Histo­ria gościa zma­ga­ją­ce­go się z demo­nem w swo­jej gło­wie, przy­bie­ra­ją­cym postać wyrzeź­bio­ne­go z drew­na, gro­te­sko­we­go kozła jest zna­ko­mi­ta.

Conrad revisited

Jesz­cze lep­szy jest pomysł na to w jaki spo­sób boha­ter zagłu­sza demo­na — czy­ta w kół­ko powie­ści Con­ra­da (te praw­dzi­we). Na plus trze­ba też zali­czyć kon­struk­cję książ­ki: histo­ria z Drew­nia­kiem opo­wia­da­na jest kole­gom przez pacjen­ta w sali szpi­tal­nej jako nie­ist­nie­ją­ca ostat­nia książ­ka Con­ra­da, cho­ciaż z kon­wen­cją Taj­fu­nu nie ma abso­lut­nie nic wspól­ne­go. Może poza samą sytu­acją opo­wia­da­nia (u Małec­kie­go gada Sta­ni­sław, u Con­ra­da Mar­low, ale zawsze jest to rela­cja mówio­na).

I całe szczę­ście, że Małec­ki nie pod­ra­bia Con­ra­da. Tak jest zabaw­niej i bar­dziej wia­ry­god­nie. Prop­sy.

Dżozef, nie Joseph

Bar­dziej kule­je ta część reali­stycz­na. Nie obcho­dzą mnie w ogó­le losy pacjen­tów szpi­ta­la, ich kło­po­ty rodzin­ne i ero­tycz­ne przy­go­dy. Nie inte­re­su­je mnie ich świat. Są nud­ni i bez­barw­ni. Poza tym odno­szę wra­że­nie, że Małec­ki nie bar­dzo wie­dział, jak zakoń­czyć tę histo­rię z demo­nicz­nym Drew­nia­kiem. Nie będę spoj­le­ro­wał, zazna­czę tyl­ko, że roz­wią­za­nie akcji nie­sie ze sobą głę­bo­ki smu­tek. Lite­ra­tu­ra zwy­cię­ża, ale poza nią ist­nie­ją tyl­ko smut­ny Sta­chu i smut­ny Grze­chu.

Tak czy siak — pół Dżo­ze­fa to wspa­nia­ły etno­hor­ror balan­su­ją­cy na gra­ni­cy mię­dzy cepe­lią i Lśnie­niem. Choć­by z tego powo­du war­to do nie­go się­gnąć. No i jest to lite­ra­tu­ra bro­nią­ca pra­wa do two­rze­nia fik­cji auto­te­ma­tycz­nych, opo­wia­da­nia dla same­go opo­wia­da­nia. Tego mi ostat­nio bra­ku­je. Nie tyl­ko u mod­nych i dobrze sprze­da­ją­cych się pisa­rzy.

Ocena: 4/6
©Literatura sautée
Jakiś czas temu czytałam Rdzę, a niedawno Horyzont. Ponieważ pióro (może w obecnych czasach należałoby zacząć mówić klawiatura?) Jakuba Małeckiego przypadło mi do gustu, a jeszcze namowy na Dżozefa nadchodziły z różnych stron, nie ociągałam się długo.

I choć trudno mi określić się jako fankę realizmu magicznego, to po raz kolejny Małecki mnie wkręcił, wciągnął i porwał.

Po pobiciu dresiarz Grzegorz trafia na szpitalną salę. Poznaje tam Marudę, Kurza i Czwartego.

Maruda marudzi koncertowo, ale szybko opuszcza szpital, Kurz jest skutecznym biznesmenem i szczęśliwym mężem. A Czwarty czyta. Ciągle czyta książki Josepha Conrada.

Codzienność szpitalnego życia nieco się odrealnia, gdy Czwarty w malignie zaczyna dyktować Grzesiowi powieść swojego życia.

Historia chłopca z małej wioski jest zadziwiająca. Oszałamia. Zmusza do myślenia.

I jaki jest jej związek z tym co się dzieje w szpitalu?

Jak zmieni się widzenie świata Grzegorza, jego życie?

Każdy ma swoje koszmary, tylko niektóre trudniej zwalczyć! I co może zrobić z człowiekiem talent artystyczny? I jak zmienia życie odpowiednia książka?

Autor znowu to zrobił. Napisał książkę tak, że plastyczne obrazy budowały się w mojej wyobraźni gdy tylko wzrok ogarniał słowa.

Mam mieszane uczucia, z jednej strony nie lubię realizmu magicznego, wielkich przemian duchowych i przewagi nieokreśloności nad rzeczywistością, ale z drugiej połknęłam tę książkę i nie mogłam się od niej oderwać. Polubiłam Grześka, ujęła i wzruszyła mnie historia Stasia, przerażał Drewniak, wstrzymywałam oddech w strasznej szpitalnej sali, odetchnęłam po zakończeniu.

Czyli ogólne wrażenie świetne, książka napisana genialnie, jej się nie czyta, ona przenika do głowy, ale z pewnością nie jest to pozycja ani lekka, ani łatwa, ani po prostu rozrywkowa.

Za to, za ten opis fascynacji, miłości, życia książkami – kocham Dżozefa!

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Kolejne wyrazy przyciągały go do siebie, czytał je teraz po kolei, od pierwszej strony, chwytając ukrytą pod nimi opowieść.

Czterech mężczyzn w sali szpitalnej: Grzegorz – typowy dres, Kurz – biznesmen, stary Maruda i Czwarty – miłośnik Josepha Conrada. Operacja nosa, zabiegi, nic szczególnego.

Bohaterowie spędzają ze sobą całe dnie, dogadują się, rozmawiają, oglądają tv. Cóż innego można robić w szpitalu? Może jedynie gapić się w ścianę lub za okno.

Czwarty, Pan Staszek w majakach zaczyna dyktować powieść, którą zapisuje Grzegorz. Opowieść wydaje się relacją z dzieciństwa. Mały Stasiu widzi skrzaty, które są uwięzione w kawałkach drewna. Postanawia je ratować, rzeźbi nadając drewnu kształt uwiezionego skrzata. Pewnego dnia spod ręki Stasia wychodzi kozioł. Już nigdy nic nie będzie takie samo.

Pewnego dnia Pani Kurzowa nie może trafić do sali, gdzie leży mąż, innego dnia kolega Grzegorza wysyła sms-a, że nie przyjdzie, bo wszystko pozamykane. Początkowo czterech mężczyzn nie zdaje sobie sprawy z tego co się dzieje.

Nie chcąc zdradzać jaki związek mają drewniane rzeźby z opowieści Czwartego ze zmieniającym się szpitalem, powiem tylko, że w tej historii kolejny raz można dostrzec niezwykły kunszt Jakuba Małeckiego.

Dżozef to opowieść o podejmowaniu decyzji, własnych wyborach, o demonach, które mieszkają w każdym z nas. Momentami o wyrzutach sumienia? Nie można w kilku słowach streścić Dżozefa, bo to powieść szczególna, szczegółowa, nie ma tam ani jednego niepotrzebnego słowa, zdania, akapitu. Realizm magiczny, który upodobał sobie Jakub Małecki jest tu niezwykłej jakości.

I teraz mam problem. Która z powieści Jakuba Małeckiego jest najlepsza?

Ocena: 5+/6
©Idę czytać
Prozę Jakuba Małeckiego ustawiłabym na półce z książkami, które można wielokrotnie odkrywać „na nowo”, mają drugie dno i będące swoistą hybrydą każdemu czytelnikowi dostarczają innych wrażeń. Zapytana o czym jest Dżozef, krótko, banalnie, w kilku zdaniach mogłabym powiedzieć – w miejskim szpitalu, w jednej sali spotyka się czterech mężczyzn. Dresiarz Grzegorz, którego nos ucierpiał w bójce, przedsiębiorca Kurz, Maruda, który jak bajkowy Smurf na wszystko narzeka i Czwarty. Czwarty to człowiek-zagadka. Ekscentryczny, bardzo oczytany i zakochany w twórczości Josepha Conrada. I tutaj kończy się prostota fabuły. I teraz mówię – przeczytaj, odkryj co schowane, bo pod warstewką prostych słów, tak umiejętnie pozszywanych, kryje się niesamowita historia. Czwarty, czyli Stanisław Baryłczak w momentach splątania i oderwania od rzeczywistości, namawia Grzegorza do napisania ostatniej powieści opowiadając historię życia małego Stasia.

Dżozef iskrzy i mieni się realizmem magicznym, swobodnie i plastycznie żongluje tym co prawdziwe i tym co zostało wykreowane przez wyobraźnię autora. Przeszłość niepokojąco rozlewa się na teraźniejszość, pochłaniając ją centymetr po centymetrze. Pojawia się uczucie niepokoju i coraz większa chęć poznania jak to się wszystko skończy.

Warto wspomnieć, że Jakub Małecki napisał Dżozefa przed powieściami, które przyniosły mu największy rozgłos. Obecne wydanie jest lekko poprawione i oszlifowane. Patrząc na twórczość autora mam nieodparte wrażenie, że ta książka jest wiernym odbiciem tego co mu w duszy gra. Potoczysty język, momentami łobuzerski, ciekawe postaci, odpowiednia ilość magii i nierealnych wydarzeń, humor, ale też powaga i właściwa atencja sprawiają, że Dżozefa czyta się wyśmienicie. To „świetna proza ze znakiem jakości Jakuba Małeckiego”. Polecam!

Ocena: 5+/6

©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Historia trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Wyraziści bohaterowie, każdy będący odrębną, małą historią, wplątani w większą i dużo gorszą historię. A może to tylko ich szaleństwo?

Warto zerknąć