ebook Dom dzienny, dom nocny
3.83 / 5.00 (liczba ocen: 4584) Ilość stron (szacowana): 248

Dom dzienny, dom nocny
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 25.74
Audiobook - najniższa cena: 25.74
wciąż za drogo?
39.90 złpremium: 25.74 zł Lub 25.74 zł
31.32 zł
33.46 zł Lub 30.11 zł
42.90 zł Lub 38.61 zł
-29% 25.74 zł
25.74 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane
Literacka, imaginacyjna oda do pogranicza, nie tylko geograficznego, fizycznego, ale w najszerszym rozumieniu tego pojęcia... Jedna z najgłośniejszych i najszerzej komentowanych powieści Olgi Tokarczuk.

„W tej mieszance pięknych, uderzających obrazów odnajdziemy portret wyjątkowego miejsca, w którym skupiają się rozmaite kultury, jednostkowe losy i osobne punkty widzenia”. Z UZASADNIENIA WERDYKTU NOBLOWSKIEGO KRÓLEWSKIEJ SZWEDZKIEJ AKADEMII NAUK

„Olga Tokarczuk udowadnia, że granice są po to, by je przesuwać. Nienaturalne przeszkody, takie jak ograniczenia literackiego gatunku czy społeczne konwenanse, wymazuje bez zawahania, by móc naszkicować swoim piórem świat ze wszech miar zachwycający, nietuzinkowy, inny od wszystkich”. „LE MONDE”

„Tokarczuk czaruje, stwarza z pustki, dopisuje dalsze ciągi do tego, co jej wiadomo. Trudniej mi nazwać tę przedziwną umiejętność przykuwania do lektury. Jej powieść czyta się chciwie i pospiesznie...” PIOTR ŚLIWIŃSKI

Dom dzienny, dom nocny od Olga Tokarczuk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Jakie dziwne są niektóre myśli, jak się rozrastają, jakby miały naturę drożdżowego ciasta przed upieczeniem.
Bóg tak stworzył świat, żeby ten nam podpowiadał, co mamy robić.
Czasem jednak niedoskonałość w świecie ludzi jest doskonałością w świecie Boga.
Gdy kończy się świat, wszelka aktywność staje się chorobą.
Człowiek się zmienia, wyrasta ze starych sytuacji jak dziecko z ubrań. Czas płynie i zmienia wszystko.
To,że coś przeżyłam, wcale nie znaczy, że poznałam tego znaczenie.
Słynna powieść-sylwa Olgi Tokarczuk jest jak wino. Dobrze czytało mi się ją 20 lat temu, a jeszcze lepiej teraz.

A to dla­te­go, że powieść Tokar­czuk rezo­nu­je w czy­tel­ni­ku. Od jego doj­rza­ło­ści zale­ży spo­sób odczy­ta­nia tek­stu. Kie­dyś czy­ta­łem Dom dzien­ny, dom noc­ny jako książ­kę raczej kobie­cą (bo nar­ra­tor­ka zwy­kle sie­dzi z sąsiad­ką Mar­tą i refe­ru­je róż­ne jej histo­rie), bli­ską reali­zmo­wi magicz­ne­mu w rodzi­mym warian­cie, takie­mu jak w fil­mach Jana Jaku­ba Kol­skie­go. Teraz Dom dzien­ny, dom noc­ny poka­zał mi zupeł­nie inne obli­cze. Wca­le nie magicz­ne, za to prze­sy­co­ne trans­gre­syj­no­ścią — płyn­nym prze­cho­dze­niem od tego, co kobie­ce do tego, co męskie. I w dru­gą stro­nę. Jak w opo­wie­ści o świę­tej Kum­mer­nis z bro­dą, snu­tej przez zakon­ni­ka odkry­wa­ją­ce­go w sobie nie­po­ko­ją­cą i nie­do­okre­ślo­ną cie­le­sność.

Z pew­no­ścią na to odczy­ta­nie duży wpływ mia­ły lek­tu­ry now­szych ksią­żek Tokar­czuk. Zwłasz­cza Bie­gu­nów, w któ­rych nie­ustan­ne prze­kra­cza­nie gra­nic, tych rze­czy­wi­stych i tych wyobra­żo­nych, sta­ło się naczel­ną zasa­dą kon­struk­cyj­ną powie­ści. Prof. Prze­my­sław Cza­pliń­ski opo­wia­dał przy oka­zji wrę­cze­nia Oldze Tokar­czuk lite­rac­kiej Nagro­dy Nobla o kon­ste­la­cyj­no­ści tej lite­ra­tu­ry, jej cią­głym sta­wa­niu się i stwa­rza­niu na nowo w pro­ce­sie odczy­ty­wa­nia przez publicz­ność czy­ta­ją­cą. Wła­śnie to tak bar­dzo nie­po­koi kon­ser­wa­ty­stów, któ­rzy wybie­ra­ją świat o sta­łych, wyzna­czo­nych gra­ni­cach, a boją się rze­czy­wi­sto­ści, w któ­rej te gra­ni­ce są roz­my­te. Czy to z tego powo­du św. Wil­ge­for­tis vel Kum­mer­nis z Wam­bie­rzyc ktoś odłu­pał bro­dę?

Bar­dzo lubię histo­rię o świę­tej z bro­dą. I bar­dzo lubię histo­rię o spi­sy­wa­niu żywo­ta św. Kum­mer­nis. Lubię wszyst­kie opo­wie­ści o życiu na Dol­nym Ślą­sku, o prze­su­wa­ją­cych się gra­ni­cach, o ponie­miec­kim (jak zde­fi­nio­wa­ła to ostat­nio Karo­li­na Kuszyk), o budze­niu się w czy­imś łóż­ku i jedze­niu z cudze­go tale­rzy­ka, jak w baj­ce o Zło­to­wło­sej (o tym pisał kie­dyś Ste­fan Chwin, któ­re­go war­to odświe­żyć razem z Tokar­czuk). Lubię je, bo one bar­dzo kore­spon­du­ją z doświad­cze­nia­mi miesz­kań­ców Ziem Odzy­ska­nych, tak­że tych z moje­go zachod­nio­po­mor­skie­go:

Niem­cy wysy­py­wa­li się z auto­ka­rów, któ­re nie­śmia­ło, żeby nie rzu­cać się w oczy, przy­sta­wa­ły na pobo­czach dróg. Szli mały­mi grup­ka­mi albo para­mi, naj­czę­ściej para­mi. On i ona, jak­by szu­ka­li miej­sca na miłość. Robi­li zdję­cia pustym prze­strze­niom, co dzi­wi­ło wie­lu ludzi. Dla­cze­go nie robią zdjęć nowe­mu przy­stan­ko­wi, nowe­mu dacho­wi kościo­ła, tyl­ko pustym prze­strze­niom zaro­śnię­tym tra­wą.

Siła lite­ra­tu­ry Tokar­czuk tkwi wła­śnie w wyso­kiej podat­no­ści na rezo­nans w pamię­ci czy­tel­ni­ka. Ona wyma­ga od odbior­cy dopeł­nie­nia, dookre­śle­nia, do któ­re­go nama­wiał prof. Cza­pliń­ski. Nie jest jak powie­ści Sien­kie­wi­cza cza­ru­ją­ce czy­tel­ni­ka skoń­czo­ny­mi histo­ria­mi. Jest bliż­sza Bor­ge­so­wi, Calvi­no, Pro­usto­wi. Za to ją lubię i dzię­ki temu będę do niej wra­cał co jakiś czas, bo czu­ję, że Dom dzien­ny, dom noc­ny odczy­ta­ny za kolej­nych 20 lat znów będzie dla mnie zupeł­nie inną książ­ką.

Ocena: 6/6

PS. Jakoś na chwi­lę przed Nowym Rokiem wje­cha­ła mi do odtwa­rza­cza nowa pły­ta sło­wac­kie­go gita­rzy­sty, Davi­da Kol­la­ra. I tam zosta­ła. Kol­lar gra coś pomię­dzy jaz­zem, muzy­ką fil­mo­wą i ambien­tem, a w gro­nie gości zna­leź­li się Fen­nesz, Erik Truf­faz, Arve Hen­rik­sen i zna­ny z King Crim­son Pat Maste­lot­to. Ten ostat­ni tym razem nie gra na bęb­nach, tyl­ko czy­ta wiersz Paster­na­ka. Całość jest zain­spi­ro­wa­na fil­ma­mi Tar­kow­skie­go. Sculp­ting In Time jest zna­ko­mi­te i coś czu­ję, że prze­czy­tam przy tym jesz­cze kil­ka ksią­żek.
©Literatura sautée
Siedzę i myślę... W sumie nie wiem co myślę...
Na pierwsze zapoznanie się z prozą Olgi Tokarczuk wybrałam chyba dosyć nietypową książkę. W moich odczuciu niełatwą, smutną i kolokwialnie pisząc „odjechaną”.

Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie: o czym jest ta książka? Na początku, środku, na końcu towarzyszy nam narratorka, mieszkająca z R w Nowej Rudzie. Jest też postać Marty, starszej pani potrafiącej robić peruki. Ale całość to zbór luźnych opowiadań, opowieści, historii, oderwanych myśli. O ludziach, o domu, roślinach... Jakbym miała namalować tę książkę, to byłby to obraz przedstawiający stojącą kobietę trzymającą ogromny pęk baloników z helem, które leniwie wirują nad jej głową. Jedne są zwyczajne, matowe, szarobure, inne lśniące, połyskujące, duże, ale tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. A jakby tak dodać jeszcze inne zmysły, to ten wykreowany obraz pachniałby lasem i grzybami.

W czasie lektury miałam niejednokrotnie myśli, jak można coś takiego wymyślić? Co siedzi w głowie Olgi Tokarczuk? Niebywałe! Czasami chciałam odłożyć czytanie, bo czułam, że tego nie rozumiem, nie pojmuję, ale szybko ciągnęło mnie na powrót do lektury. Na pewno dawkowanie sobie powieści jest dobrym rozwiązaniem, bo wtedy lepiej smakuje. Autorka tak mocno mnie zaintrygowała, że na pewno sięgnę po inne Jej książki. Czy polecam Dom dzienny, dom nocny? Na pewno trzeba mieć otwarty umysł i chęć poznania świata innego niż nam dotychczas znany.

Ocena: 4+/6
©Na czytniku
Bałam się nieco tej powieści, ale równocześnie cieszyłam się, że mam pretekst ją przeczytać. I choć mam silne wrażenie, że jej pod wieloma względami nie zrozumiałam, to moja potrzeba pisania oraz emocje po lekturze są zbyt silne. Niech ta recenzja będzie moją prywatną próbą uchwycenia i uporządkowania moich odczuć oraz przemyśleń. Zapraszam Was do Pietna.

Pietno, osada położona na północny zachód od Nowej Rudy, nad Marcowskim Potokiem. Pierwsze wzmianki pochodzą z 1743 roku (jako Einsiedler). Ludność (...) w 1933 - 92, po wojnie w 1947 - 39. W 1840 roku znajdowało się tam 21 domów, a właścicielem był hrabia von Goetzen. W dolnej części potoku powstał młyn wodny. Po 1945 roku osada częściowo wyludniła się. Wieś jest położona w głębokiej, malowniczej dolinie. Znana ze szczególnego usytuowania, które sprawia, że w okresie zimowym nie dochodzą do niej bezpośrednio promienie słoneczne. [s. 48]

Niech tytuł będzie kluczem do interpretacji. Dom: budynek, w którym mieszkamy, z którym związane jest nasze codzienne życie. Ale też jego okolica, miejscowość, w której leży i otaczająca go kraina. Mała ojczyzna. Dzień i noc. Dualizm wpisany w naszą rzeczywistość, dwa przeciwieństwa, płynnie przechodzące jedno w drugie. Nieskończoność symboliki przypisywanej im od początków ludzkości. Ale też cykliczność, nieubłagany upływ czasu: dzień, noc, dzień, noc. A co za tym idzie: niespieszne przemijanie. Niby dzień i noc powracają, ale my obserwujemy każdy cykl coraz starsi. Wreszcie: dzień jako jawa i realizm, a noc jako sen i oniryzm.

Te symbole i skojarzenia towarzyszyć nam będą przez całą lekturę. Dom dzienny, dom nocny składa się z wielu krótkich rozdzialików czy też epizodów (bardziej pasuje mi ten drugi termin). Niektóre, dłuższe, stanowią zamknięte całości. Niektóre budują kilkunastoczęściowe wątki, które równie dobrze mogą przewijać się przez kilkadziesiąt stron, co przez całą powieść. Daje to możliwość analizy oraz lektury na wielu poziomach - to od nas zależy, na czym się skupimy. Od początku jednak czuć, że Dom dzienny, dom nocny nie jest wyłącznie awangardowym zlepkiem urywków, ale raczej trójwymiarowym patchworkiem, o którym to do pewnego stopnia czytelnik decyduje, jak go zszyć.

Jeśli miałabym proponować Wam jakiś trop analizy, to byłby to trop społeczno-historyczny. Pietno oraz jego okolice są bowiem położone na ziemiach odzyskanych. Historia tamtejszej społeczności zaczyna się dopiero po wojnie i ten brak korzeni oraz widmo poprzednich mieszkańców są mocno zaznaczone w powieści. To również opowieść o małej, odseparowanej od świata wiosce. Tokarczuk uniknęła jednak na szczęście jakiejś jednoznacznej narracji. Łączy naturalizm z realizmem magicznym, co jest ostatnio u nas modne, ale robi to w różnorodny sposób i ukazując za ich pomocą różnorodne problemy. Widać to zwłaszcza w epizodach poświęconych poszczególnym mieszkańcom Pietna. Szara rzeczywistość PRL-u (którego klimat w takim miejscu zdaje się rozciągać jeszcze na lata dziewięćdziesiąte) łączy się z podświadomymi ludzkimi lękami oraz pragnieniami.

Tworzy to całość po prostu piękną. Właśnie ten przymiotnik przychodził mi do głowy w czasie lektury. Piękna jest misterna, ale swobodna struktura Domu dziennego, domu nocnego. Piękne jest połączenie prostego języka z poetycką frazą. Nieważne, czy Tokarczuk opisuje czyjąś historię, filozoficzne dywagacje czy codzienne rozmowy (które, na co warto zwrócić uwagę, zapisane są nietypowo, bo w cudzysłowach. Jakby nie należały do powieści bezpośrednio, jakby autorka tylko je cytowała). Wszystko to cechuje jakaś delikatność, kruchość ulotnych chwil. Klasyczne piękno.

Nie wiem, czy zrozumieliście cokolwiek z moich wywodów. Nie zdziwiłabym się, gdyby nic. Ale jedno musicie zrozumieć: Dom dzienny, dom nocny trzeba przeczytać.

Ocena: 5/6
©Między sklejonymi kartkami
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Duuuże rozczarowanie. Książka mnie po prostu nudziła.

Warto zerknąć