Enklawa
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.40 / 5.00
liczba ocen: 1129
Ilość stron (szacowana): 400
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
28.00 zł
22.96 zł
22.96 zł
23.23 zł
27.99 zł
Pozostałe księgarnie
-14% 18.84 zł
22.66 zł
22.67 zł
23.24 zł
23.44 zł
23.80 zł
25.19 zł
25.20 zł
25.50 zł
27.99 zł
28.00 zł
Opis:

Remigiusz Mróz tym razem jako Ove Løgmansbø serwuje wielbicielom mrocznych klimatów kolejną kryminalną zagadkę. Zaginięcie nastolatki stawia w stan gotowości całą społeczność Vestmanny. Poszukiwania nie dają jednak rezultatów. Na jaw zaczynają natomiast wychodzić ponure sekrety mieszkańców rajskich dotąd Wysp Owczych.

Wyspy Owcze. Jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie: od lat 80. doszło tu tylko do jednego morderstwa. Farerzy żyją spokojnie i martwią się głównie tym, by w sezonie nie spadła liczba turystów.
Pewnej nocy wszystko się zmienia. W niewyjaśnionych okolicznościach znika nastolatka. Społeczność Vestmanny natychmiast organizuje poszukiwania, ale okazują się bezskuteczne. Sprawę przejmuje duńska policja, a cała historia wzbudza zainteresowanie mediów. Na jaw zaczynają wychodzić mroczne sekrety zamkniętej społeczności. Czy Wyspy Owcze to na pewno bezpieczna enklawa?

Recenzje blogerów
Najczęściej mam tak, że w momencie wielkiego szału na twórczość danego autora bądź konkretne tytuły, ja odwracam się i unikam takich propozycji. Nie lubię iść za wielką falą i poddawać się nagłym literackim trendom. Tak było w przypadku Remigiusza Mroza. Nagle zrobiło się o nim strasznie głośno. Stwierdziłam, że poczekam, aż entuzjazm czytelników osłabnie, a ja w spokoju sprawdzę, co takiego ciekawego stworzył. Czekałam i czekałam, a moje zdumienie wciąż rosło. Niestety nic nie wskazywało na to, że "mroźna" sprawa ucichnie. W końcu upatrzyłam sobie skandynawskiego autora, którego książki mi polecano, aż nagle... Bam! Ove Logmansbo to nie kto inny, jak sam Remigiusz Mróz. W sieci zawrzało, a mi nie pozostało już nic innego, jak wkroczyć do jego kryminalnego świata i przekonać się na własnej skórze, jak to z nim właściwie jest. Postawiłam na serię Ślady zbrodni wydaną pod pseudonimem. Czy zmroziło mi krew w żyłach?

Wyspy Owcze. Jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Od 1988 roku zdarzyło się tutaj tylko jedno morderstwo, a mieszkańcom pojęcie przestępstwa jest właściwie nieznane. Farerzy żyją spokojnie, zajmując się swoimi sprawami i przejmując jedynie tym, by liczba turystów w sezonie nie spadła.
Pewnej nocy wszystko się zmienia.
W niewyjaśnionych okolicznościach znika w porcie nastolatka. Społeczność Vestmanny szybko organizuje poszukiwania, ale okazują się one bezskuteczne. Po dziewczynie nie ma śladu, a sprawa zaczyna przyciągać zainteresowanie zarówno mediów, jak i duńskiej policji.
Życie w Vestmannie zmieni się na zawsze, gdy na jaw zaczną wychodzić mroczne sekrety zamkniętej społeczności.
[opis wydawcy]

Kiedy tylko Enklawa trafiła w moje ręce nie zastanawiałam się długo i od razu przystąpiłam do jej lektury. Zaklinałam się, żeby notować najważniejsze podpunkty, zaznaczać fragmenty - tak się łatwiej później pisze. Pamiętałam o tym przez kilka pierwszych stron. Później przepadłam w świecie wykreowanym przez autora, a myśl o notowaniu uleciała ze mnie szybciej, niż zagościła w moich myślach.

Pojawiły się na kartach książki dwa elementy, które nie zyskały mojej sympatii. Pierwszym z nich jest wątek romantyczny, który moim zdaniem wypadł strasznie blado i zdecydowanie można było go pociągnąć inaczej. Wprowadzić więcej uczuć i emocji. Nie jest to jednak główny motyw. Właściwie równie dobrze można go było pominąć. Drugą sprawą jest postać Hallbjorna Olsena, który ma zdecydowanie problem z alkoholem. Nie wzbudził on mojej sympatii, ale może taki był właśnie cel? W końcu nie można lubić każdego bohaterka. Byłoby nudno.

Dotychczas Wyspy Owcze były dla mnie miejscem dalekim od poznania. Chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z nimi w literaturze, a już na pewno nie trafiłam na akcję dziejącą się właśnie w tym miejscu. Remigiuszowi Mrozowi wiele pod tym kątem zarzucano. Osobiście bardzo się cieszę, że miałam okazję przenieść właśnie tam, dzięki czemu fabuła nabrała dla mnie dodatkowej tajemnicy.

Fabuła wciąga niemalże od pierwszej strony. Akcja jest szybka i dynamiczna. Remigiusz Mróz co chwilę zaskakuje zwrotami akcji. Rozdziały pochłania się w zadziwiająco szybkim tempie, a po skończonej lekturze pozostaje wielkie ochota na więcej. Końcówka bardzo zaskakuje, a nagły i mocny zwrot akcji potrafi wstrząsnąć. Jestem niezmiernie ciekawa, jak potoczy się akcja w kolejnej części tej serii.

Do książki podeszłam tak, jakbym poznawała debiutującego autora, jakim miał być Ove Logmansbo. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Remigiusza Mroza, które uważam za niezwykle udane. Jeśli kolejne jego książki są równie dobre jak ta, zarówno z serii Ślady zbrodni, jak i te wydane pod prawdziwym nazwiskiem autora, to z całą pewnością chętnie poznam je wszystkie. Tylko, czy wystarczy mi na to czasu, biorąc pod uwagę tempo wydawania przez pisarza książek?

Enklawa to znakomicie poprowadzona fabuła, bogata w zaskakujące zwroty akcji powieść, która przeniesie czytelnika do odległych zakątków Wysp Owczych. Osobiście jestem bardzo zadowolona z lektury, jaką zafundował mi Remigiusz Mróz i z wielką przyjemnością sięgnę po kontynuację, jak i książki wydane pod prawdziwym nazwiskiem. Polecam!

Ocena: 5/6
©Kraina Książką Zwana
Ove Løgmansbø bardzo długo uchodził za debiutanckiego autora o farersko-polskich korzeniach. Zupełnie niedawno autor odkrył karty i przyznał się do swojej tożsamości. Okazało się, że jest to znany polski pisarz - Remigiusz Mróz. Nie powiem, bo byłam mocno zaskoczona tą wiadomością i mimo że książki pana Ove Løgmansbø miałam w planach z racji tego, że uwielbiam skandynawskie kryminały, odkrycie nazwiska autora sprawiło, że przyspieszyłam lekturę...

Hallbjørn Olsen pewnego sobotniego popołudnia wracając ze zlecenia spotyka koleżankę swojej córki - zamienia z nią jedynie kilka słów i szybko o tym zapomina. Następnego dnia budzi się o 12 w południe i nie może sobie przypomnieć zupełnie niczego z poprzedniego wieczora, ani nawet tego jak wrócił do domu. Z przerażeniem ogląda z córką wiadomości, z których dowiadują się, że koleżanka z klasy Ann-Mari, Poula Løkin zaginęła poprzedniego dnia pod wieczór - ta sama, z którą rozmawiał Hallbjørn. Mężczyzna jest zdezorientowany i nie wie, co myśleć o całej sytuacji. Wkrótce sprawę zaginięcia przejmuje duńska policja na czele z komisarz Katriną Ellegaard, a Hallbjørn, jako były wojskowy pomaga w śledztwie, które szybko z poszukiwań porywacza, przekształciło się w poszukiwanie mordercy...

Vestmanna to mała miejscowość umiejscowiona na Wyspach Owczych, w której rzadko spotyka się trudniejsze i bardziej skomplikowane sprawy od wypadków samochodowych spowodowanych przez owce. Morderstwo? Nigdy się nie zdarzyło. Wyspy Owcze są złożone przede wszystkim ze skał, wysokich klifów i lasów, a zabudowane są przede wszystkim małymi domkami. Właściwie od razu, jak zaczęłam czytać tę książkę, miałam przed oczami obraz Broadchurch, małą miejscowość, w której rozgrywa się akcja brytyjskiego serialu. Od razu mi się skojarzyło, że w miasteczku Vestmanna, w którym ginie młoda dziewczyna i jest to dotąd niespotykana sytuacja, żyją mieszkańcy, którzy mają dużo do ukrycia. Tak jest oczywiście wszędzie, jednak w małej społeczności bardziej chce się ukryć swoje przewinienia, bo inaczej będą o nich wiedzieli wszyscy mieszkańcy i dalsze życie wśród nich może stać się trudne. Do tzw. skandynawskich thrillerów widzę mnóstwo podobieństw, a oto niektóre z nich: małe miasteczko, a tym samym mała społeczność, w której wszyscy się znają, mnóstwo bohaterów, którzy początkowo są jedynie mieszkańcami miasteczka, natomiast z czasem okazuje się, że mają jakiś związek ze sprawa, ponura, deszczowa aura, która sprawia, że zbrodnia staje się jeszcze bardziej przerażająca. Uwielbiam tę aurę mroku, która otacza miasto i jego mieszkańców, te tajemnice kryjące się po kątach, domysły i mylenie tropów. Gdybym nie wiedziała, kto to napisał, a wiedziałabym, że to pisarz piszący pod pseudonimem, to chyba podejrzewałabym Camille Läckberg... A to wielki komplement i plus, bo Camilla to moja ulubiona autorka skandynawskich kryminałów. Znajdziemy tutaj całą galerię bohaterów o przeróżnych charakterach, tak jak zawsze dzieje się w również w jej powieściach. Zakończenie pokazuje, że czasem najprostsze i najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie, jest tym właściwym... Choć uważam, że to jeszcze nie koniec sprawy... Z wielką chęcią przeczytam kolejny tom.

Podobno po ujawnieniu mistyfikacji, jaką stworzył Remigiusz Mróz, niektóre osoby ze społeczności farerskiej były oburzone, zwłaszcza rodzina posiadająca prawie identyczne nazwisko, co nazwisko pod pseudonimem autora. Ja nie jestem znawczynią Wysp Owczych, języka farerskiego, zwyczajów, czy kultury mieszkańców, więc dla mnie nie jest to takie ważne, aby wszystko było w stu procentach prawdziwe. To jest fikcja literacka, a jej zadaniem jest umilić czas czytelnikowi w trakcie jej lektury. Jeśli ja miałabym to oceniać, autorowi się to udało całkowicie, bo pochłonęłam historię morderstwa 16-letniej dziewczyny w mgnieniu oka. Szkoda, że na Wyspach Owczych ta książka swego uznania raczej nie znajdzie...

Ocena: 4+/6
©Spojrzenie EM
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Ove Løgmansbø bardzo długo uchodził za debiutanckiego autora o farersko-polskich korzeniach. Zupełnie niedawno autor odkrył karty i przyznał się do swojej tożsamości. Okazało się, że jest to znany polski pisarz - Remigiusz Mróz. Nie powiem, bo byłam mocno zaskoczona tą wiadomością i mimo że książki pana Ove Løgmansbø miałam w planach z racji tego, że uwielbiam skandynawskie kryminały, odkrycie nazwiska autora sprawiło, że przyspieszyłam lekturę...

    Hallbjørn Olsen pewnego sobotniego popołudnia wracając ze zlecenia spotyka koleżankę swojej córki - zamienia z nią jedynie kilka słów i szybko o tym zapomina. Następnego dnia budzi się o 12 w południe i nie może sobie przypomnieć zupełnie niczego z poprzedniego wieczora, ani nawet tego jak wrócił do domu. Z przerażeniem ogląda z córką wiadomości, z których dowiadują się, że koleżanka z klasy Ann-Mari, Poula Løkin zaginęła poprzedniego dnia pod wieczór - ta sama, z którą rozmawiał Hallbjørn. Mężczyzna jest zdezorientowany i nie wie, co myśleć o całej sytuacji. Wkrótce sprawę zaginięcia przejmuje duńska policja na czele z komisarz Katriną Ellegaard, a Hallbjørn, jako były wojskowy pomaga w śledztwie, które szybko z poszukiwań porywacza, przekształciło się w poszukiwanie mordercy...

    Vestmanna to mała miejscowość umiejscowiona na Wyspach Owczych, w której rzadko spotyka się trudniejsze i bardziej skomplikowane sprawy od wypadków samochodowych spowodowanych przez owce. Morderstwo? Nigdy się nie zdarzyło. Wyspy Owcze są złożone przede wszystkim ze skał, wysokich klifów i lasów, a zabudowane są przede wszystkim małymi domkami. Właściwie od razu, jak zaczęłam czytać tę książkę, miałam przed oczami obraz Broadchurch, małą miejscowość, w której rozgrywa się akcja brytyjskiego serialu. Od razu mi się skojarzyło, że w miasteczku Vestmanna, w którym ginie młoda dziewczyna i jest to dotąd niespotykana sytuacja, żyją mieszkańcy, którzy mają dużo do ukrycia. Tak jest oczywiście wszędzie, jednak w małej społeczności bardziej chce się ukryć swoje przewinienia, bo inaczej będą o nich wiedzieli wszyscy mieszkańcy i dalsze życie wśród nich może stać się trudne. Do tzw. skandynawskich thrillerów widzę mnóstwo podobieństw, a oto niektóre z nich: małe miasteczko, a tym samym mała społeczność, w której wszyscy się znają, mnóstwo bohaterów, którzy początkowo są jedynie mieszkańcami miasteczka, natomiast z czasem okazuje się, że mają jakiś związek ze sprawa, ponura, deszczowa aura, która sprawia, że zbrodnia staje się jeszcze bardziej przerażająca. Uwielbiam tę aurę mroku, która otacza miasto i jego mieszkańców, te tajemnice kryjące się po kątach, domysły i mylenie tropów. Gdybym nie wiedziała, kto to napisał, a wiedziałabym, że to pisarz piszący pod pseudonimem, to chyba podejrzewałabym Camille Läckberg... A to wielki komplement i plus, bo Camilla to moja ulubiona autorka skandynawskich kryminałów. Znajdziemy tutaj całą galerię bohaterów o przeróżnych charakterach, tak jak zawsze dzieje się w również w jej powieściach. Zakończenie pokazuje, że czasem najprostsze i najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie, jest tym właściwym... Z wielką chęcią przeczytam kolejny tom.

    Podobno po ujawnieniu mistyfikacji, jaką stworzył Remigiusz Mróz, niektóre osoby ze społeczności farerskiej były oburzone, zwłaszcza rodzina posiadająca prawie identyczne nazwisko, co nazwisko pod pseudonimem autora. Ja nie jestem znawczynią Wysp Owczych, języka farerskiego, zwyczajów, czy kultury mieszkańców, więc dla mnie nie jest to takie ważne, aby wszystko było w stu procentach prawdziwe. To jest fikcja literacka, a jej zadaniem jest umilić czas czytelnikowi w trakcie jej lektury. Jeśli ja miałabym to oceniać, autorowi się to udało całkowicie, bo pochłonęłam historię morderstwa 16-letniej dziewczyny w mgnieniu oka. Szkoda, że na Wyspach Owczych ta książka swego uznania raczej nie znajdzie...

  • Awatar

    Porządna praca wykonana przez autora. Tym bardziej zaskakuje, gdy dowiedziałam się, że jest nim mój ulubiony Remigiusz Mróz. Doskonały research przed napisaniem książki sprawił, że poczułam się jakbym naprawdę tam była. Genialny klimat książki, szczegóły dotyczące kultury, zwyczajów, położenia, historii Wysp Owczych genialnie osadzają wydarzenia na wyspach. Zwroty akcji zaskakują. Jak już prawie wiadomo kto jest winny, to nagle okazuje się, że wcale nie wiadomo. Zakończenie jak to u p.Mroza zaskakujące totalnie.

  • Awatar

    Porwała mnie swym egzotyzmem. Wciąga od pierwszych wierszy i nie puszcza, aż do ostatniego akapitu. Wyspy Owcze. przypomina nieco prozę Islandzką. Ciągłe zwroty akcji oszałamiają wręcz czytelnika, a zakończenie...dobija!

Inne proponowane
Warto zerknąć