ebook Szklany miecz
3.67 / 5.00 (liczba ocen: 4979)

Szklany miecz

Kategoria:  / /
Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę

Wystarczy kropla krwi, by wzniecić bunt

W kontynuacji bestsellerowej „Czerwonej Królowej” Mare Barrow musi stawić czoło bezlitosnemu królowi Mavenowi i własnym słabościom.

Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile.
Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic – nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych – sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako broń. Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są też inni.
Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim.
Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?

Szklany miecz od Victoria Aveyard możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Zawsze trzeba spodziewać się czegoś więcej niż to, co widzimy na pierwszy rzut oka – znacznie więcej.
Cierpliwość często przynosi szybsze efekty niż pochopne działanie.
Nie sposób poznać wszystkich zakamarków serca, nawet własnego.
Nikt nie urodził się złym człowiekiem, tak samo jak nikt nie rodzi się samotny. Stajemy się tacy przez wybory, których dokonujemy, i okoliczności, w jakich przychodzi nam żyć.
Wystarczy kropla krwi, by wzniecić bunt.
Muszę zamrozić serce dla tej jednej osoby, która uparła się rozpalać w nim ogień.
Kontynuacja bestsellerowej Czerwonej królowej. Victoria Aveyard postawiła sobie niełatwe zadanie, pierwsza część serii była całkiem niezła, a jej zakończenie było wręcz rewelacyjne.

Szklany miecz rozpoczyna się zaraz po ucieczce Mare i Cala przed Mavenem i królową. Dzięki akcji Farley, Killorna i Shade zmierzają do bezpiecznego miejsca, gdzie będą mogli podjąć decyzje o dalszych działaniach. Są inni tacy jak Mare - Czerwoni ze zdolnościami Srebrnych. To właśnie oni są nadzieją dla Czerwonych, z ich pomocą walka ze Srebrnymi odrobinę się wyrówna. Mare i jej towarzysze muszą dotrzeć do Nowych przed Mavenem. Brutalna gra z czasem już się rozpoczęła...

Jestem pod wrażeniem języka, jakim posługuje się autorka, wypada to zdecydowanie lepiej niż w pierwszej części. Miejsca opisane przez Victorię Aveyard dosłownie pojawiały mi się przed oczami, w tak plastyczny i drobiazgowy sposób opisała wykreowany przez siebie świat. Dialogi również nabrały życia, jest w nich więcej emocji i pasji niż w poprzedniej części. Wiecie co mnie bardzo dziwi? Autorka bardzo dobrze rozwinęła swoich bohaterów, wszyscy przeszli wielką przemianę, ich losy śledziłam z napięciem a mimo to, a może właśnie dlatego, dwójka głównych bohaterów straciła w moich oczach i nie darzę ich taką sympatią jak w poprzedniej części. Przemiana Mare jest dla mnie szokiem, zastanawiam się, czy autorka odrobinę nie przesadziła. Z biednej dziewczyny, wierzącej w każde słowo Mavena zmieniła się w bezduszną wojowniczkę, zapomniała o dobroci i bezinteresowności. Zachowuje się tak, jakby uczucia innych nie miały dla niej najmniejszego znaczenia. Bez końca rozpamiętuje to, co wydarzyło się pomiędzy nią a Mavenem, rozpacza za chłopcem, za jakiego go uważała. Cal nie potrafi odnaleźć się w wydarzeniach, które stały się jego rzeczywistością. Miota się pomiędzy chęcią pomocy Mare a poczuciu odpowiedzialności za Srebrnych. Czy da się zjeść ciastko i mieć ciastko? Jak myślicie jakiego wyboru dokona Cal?

Szklany miecz udowadnia, że Victoria Aveyard się rozwija, doskonali swój warsztat i myślę, że jeszcze nie raz nas zaskoczy. W drugiej części Czerwonej królowej akcja nabiera tempa, postaci zyskały wyrazistość, opisy i dialogi są dużo lepsze niż w pierwszej części. Pomimo mniejszej sympatii do bohaterów śledziłam ich losy z zapartym tchem. Szklany miecz to książka, od której nie można się oderwać i stanowi obietnicę niezwykłych wydarzeń, które będą mieć miejsce w kolejnych tomach. Nawet jeśli Czerwona królowa nie do końca wam się spodobała, to mam nadzieję, że sięgniecie po Szklany miecz, który jest dużo lepszy od pierwszego tomu serii. Nie mogę zrobić nic innego, jak tylko polecić wam tę książkę.

Ocena: 5/6
©My Fairy Book World
Mare jest w totalnym niebezpieczeństwie. Goni ją Maven, prawdopodobnie chce zabić. Jednak dziewczyna chce walczyć i ciągle ucieka. Wraz z małą grupką najbliższych osób stara się odnaleźć listę sporządzoną przez jej nauczyciela. Lista ta zawiera imiona i nazwiska osób, które są tacy jak ona. Zmotywowana chce odnaleźć ich wszystkich i wystąpić przeciwko Mavenowi. Jednak pozostaje pytanie, czy jej się uda przekonać osoby z listy, że są inni? Czy dołączą do niej i będą chcieli się zbuntować? Czy uda jej się zwyciężyć?

Okładka jest wspaniała! Tak wiem! Pierwsza również była fantastyczna. Moje oczy po prostu nie mogą się napatrzeć na tą koronę. Jestem już w ogóle zaintrygowana ostatnim tomem. Mimo, iż nie zakupię tej trylogii, to mimo wszystko z pewnością pięknie się prezentuje na Waszych półkach. Wspaniała, bo ze skrzydełkami! Na jednej z nich krótki opis, na drugim słów kilka o autorce. Ogólnie lubię to wydawnictwo, zawsze spisuje się pod względem prześlicznych okładek i wydań.
Nie natknęłam się na żadne literówki ani inne błędy w druku. Czcionka idealna dla czytelnika, to samo marginesy i odstępy między wierszami.

Z kolei przejdę może do samej autorki. Otóż odczuwam wrażenie, że styl autorki praktycznie się nie zmienił. Nadal wciąga, intryguje. Czytając Szklany miecz nieco się obawiałam. Bałam się, że książka będzie słabsza, bo przeważnie tak to już w seriach jest, raz jest lepsza, raz gorsza... Jednak bezsensowne były moje zmartwienia. Książka utrzymana na tym samym poziomie, wciąga, intryguje. Jednak z tą różnicą, że dałam radę się od niej odsunąć, zostawić ją na chwilę i powrócić do swoich obowiązków. Pod względem kunsztu nic się nie zmieniło. Prosty styl, zwyczajne wyrazy, które zaciekawiają coraz bardziej czytelnika. Nie napotkałam się z żadnymi przeszkodami, które uniemożliwiałyby mi spokojne czytanie. Ale po raz kolejny, mam zamiar udusić autorkę. Za co? Za to, że zostawiła mnie w takiej sytuacji! Tak, chodzi mi o zakończenie tego tomu. A jak pomyślę, że do lutego mam czekać, plus czas, w którym moja biblioteka ją zakupi... Aż mnie nosi. Ale trzeba być cierpliwym, prawda?

Bohaterowie... Tutaj mam dylemat, ponieważ nieco mi się pozapominało, od momentu czytania Czerwonej Królowej. Ale z każdą kolejną stroną, pamięć mi wracała i cóż, nieco się dziwiłam - zachowanie postaci mnie... irytowało.
Mare - nasza główna bohaterka. Irytowała mnie ona głównie tak bardzo, że miałam chwile, w których chciałam rzucić książką i do niej nie wracać. Wydawała się taka... rozpieszczona! Jakby sama nie wiedziała, czego tak naprawdę chce, nie wiedziała, co tak naprawdę czuje. Rozsierdzało mnie to okropnie, ale jakoś wytrzymałam. Jak w pierwszej części za nią przepadałam, nawet bardzo to teraz... niekoniecznie jest tak jak wtedy. Teraz w moich oczach bardziej jest na minus, niż na plus.
Cal tutaj jak mnie ostatnim razem irytował, sprawiał, że moje zdanie zmieniało się jak w kalejdoskopie to teraz... czułam w stosunku do niego pewną więź. Tak jak poprzednio z Mare, tak teraz z Calem. Naprawdę to super facet, też ma uczucia, jakby ktoś czasem pomyślał. A to, że jest inny niż Mare, to nic nie znaczy. Mimo wszystko szanowałam go i uzmysłowiłam sobie podczas lektury, że bardzo mi go brakowało.
Kilorn z kolei to postać, która irytowała mnie również. Autorka wykreowała go sprytnie, by wyprowadzał nas na manowce i chyba za to jakaś moja sympatia do niego wygasła - chociaż nie przeczę, kilkakrotnie było mi go żal.
Reasumując postacie są fantastycznie wykreowane, specjalnie nami manipulują, tak by nas zaskoczyć i to mi się bardzo podoba. I co najważniejsze - różnią się od siebie. A to wielki plus dla autorki, która nie stworzyła ich wszystkich na jedno kopyto.

Widzimy wszystko oczami głównej bohaterki, czyli Mare. O niej dowiadujemy się najwięcej. Trochę żałuję, że nie został tu jeszcze ktoś wpleciony - mogłabym dowiedzieć się o emocjach jeszcze jednej osoby. Tak, wcale bym się nie obraziła, gdyby miałby być to Cal, czy Kilorn.
Podział na rozdziały, które nie są ani krótkie, ani długie, są takie w sam raz.
Chciałam chociaż na chwilę się odłączyć od tej lektury, chciałam zapomnieć o dobijającej mnie rzeczywistości. Po części mi się to udało. Czytając wyłączało mi się myślenie. Kompletnie i tak jakbym znalazła się w pustce. W pustce, w której nie ma nic. Oczywiście udało mi się wejść do świata bohaterów, znaczy wydawało mi się, że jest biernym obserwatorem, przebywającym w próżni. To było dziwne... Ale spędziłam miło czas przy tej lekturze, więc się już nie skarżę.

Powieść typowo młodzieżowa, ale nie tylko dla młodzieży. Z domieszką fantasty, te nadprzyrodzone zdolności jednak figurują, a co najlepsze mnie one nie przeszkadzały. Podoba mi się to, chociaż za fantastyką tak bardzo nie jestem. Opowiada o walce z samym sobą, przeciwnościami... O przyjaźni, kategoriach miłości... A w szczególności o zaufaniu. Lub jego braku. Myślę, że jest to lektura, która zajmie Wam nieco więcej czasu i zaciekawi Was swoją fabułą. Nie żałuję chwil z nią spędzonych - oczywiście nie mogę się doczekać ostatniego tomu!

Reasumując polecam Wam ją wszystkim serdecznie, oraz czekam na Wasze komentarze, bo na pewno jest ktoś, kto czytał tę książkę i ma wyrobione o niej swoje zdanie, a ja jestem tego ciekawa. Książka warta zachodu. Może nie jest jakaś rewelacyjna, która spędza sen z powiek, ale na pewno to fajna przygoda. Mimo krótkich chwil irytacji, jestem zadowolona i jestem pewna, że się spodoba.

Ocena: 4/6
©Tylko magia słowa
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć