ebook Krew i stal
3.45 / 5.00 (liczba ocen: 440) Ilość stron (szacowana): 384

Krew i stal
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo SQN
Kategoria:  / /
E-book - najniższa cena: 16.90
wciąż za drogo?
27.81 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
25.53 zł
16.90 zł
21.70 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców... Pierwszy tom serii fantasy spod znaku magii i miecza. Udane połączenie klimatu średniowiecza ze słowiańskim kolorytem.

Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie.
Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata.
„Krew i stal” to mocny debiut Jacka Łukawskiego, w którym klimat wczesnego średniowiecza znakomicie miesza się ze słowiańskim kolorytem.

„Klasyczna fantasy – droga, misja, tajemnica, magia plus słowiańska demonologia. Myślę, że o Łukawskim jeszcze nie raz usłyszymy” – Jarosław Grzędowicz

„Powieść Łukawskiego odwołuje się do szerokiej tradycji high fantasy, ale autor zgrabnie przepuścił ją przez filtry realizmu i zdrowego rozsądku. Niezła fantastyczna awantura w głównym nurcie przygodowego fantasy” – Michał Cetnarowski, „Nowa Fantastyka”

„Jacek Łukawski serwuje pełną akcji wyprawę w nieznane, podczas której niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. Trzyma w napięciu od pierwszej strony” – Tymoteusz Wronka, katedra.nast.pl

Krew i stal od Jacek Łukawski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Krew, pot, łzy - z tego składa się prawdziwa walka. Jak wśród pewnego strachu odnaleźć moc? Jak zachować przejrzystość myśli, gdy jesteśmy atakowani? Czując na plecach oddech śmierci…

Wondettel przed ponad wiekiem nawiedził przerażający kataklizm, a żniwo tragedii nadal jest zbierane. Nie można przejść ziemi, którą z tego powodu nazwano Martwicą. Istnieje jednak śmiałek, który musi zebrać w sobie całą odwagę i dokonać niemożliwego - ma na imię Arthorn. To królewski posłaniec mający za zadanie poprowadzić komesa Dartora i jego oddział do prawdziwego celu. Jakiego? To wie właśnie Arthorn. Lecz nawet on nie jest do końca świadom niebezpieczeństw czyhających na podróżników…

Do polskiego fantasy zwykle podchodzę sceptycznie. Nie mam dużej wiedzy w tym temacie, choć staram się ją poszerzać. Dlatego zdecydowałam się na przeczytanie debiutu Jacka Łukawskiego. Zaintrygował mnie tytuł, okładka i opis. Postanowiłam spróbować. Wydanie jest naprawdę świetne, w środku znajdziemy także szereg rysunków, naprawdę ciekawie wykonanych. Tak zachęcona wzięłam się za czytanie i zniknęłam na parę godzin. Warto wspomnieć, że w nasze ręce trafia dopiero pierwszy tom, a zaplanowano trylogię. Jestem z tego powodu zadowolona, bo „Krew i stal” to rozrywka na sporym poziomie. A autor miał ciężką drogę do przybycia. Trudno przebić się wśród ostatniego nawału fantasy, a jemu może się to zdecydowanie udać. I trzymam za to mocno kciuki!

Jak wspominałam, nie jestem wyjadaczem w polskim fantasy, jednak w „Krwi i stali” słyszę pewne echa „Wiedźmina”. Daleko temu do wady, bo w końcu to książka, która zawsze jakoś prowadzi inne. Mimo tego twórczość Jacka Łukawskiego jest oryginalna. Polega to na udanej zabawie klasyką, równocześnie dopisując własną treść i pomysły. Bohaterowie, których stworzył potrafią wzbudzić w czytelniku odpowiednie emocje. Nie ma tutaj miejsca na kiepskie kopiowanie, zaręczam. I to uznaję za jeden z największych plusów debiutu Łukawskiego, bo pewne rzeczy po prostu potrafią się przejeść. Zwłaszcza, gdy trzeba mierzyć się z legendą.

Gdy wyszli na zasnute mgłami łąki, świtało. Przed nimi, na wystającej ponad opary skalnej wyspie, wznosiły się szare mury, nad którymi górowała stara dzwonnica. Kilku żołnierzy wspięło się po nierówno wykutej drodze, którą zagradzały ogromne, solidne wrota. Długo nawoływali i walili w nie, czym popadło. Nikt nie odpowiedział.

Styl pisania Łukawskiego nie każdemu może się spodobać, ale mnie przypadł do gustu. Opisy są dość długie, ale ciekawe. Zgrabnie wprawiają nas w atmosferę miejsc i odnosi się wrażenie, że podróżujemy razem z bohaterami, oglądając otaczający świat ich oczami. To sprawia, iż powieść bez problemu wciąga, nęci i trudno się od niej oderwać. Dialogi wzbogacono o archaizmy, co doceniam, choć są osoby, które nie lubią takich zabiegów. Ja należę właśnie do tej pierwszej kategorii.

Oczywiście, nie jest to książka, która ma za zadanie wzbudzać w czytelniku same filozoficzne rozważania nad sensem istnienia. Chodzi raczej o przyjemne spędzenie czasu, wdrążenie się w historię i ekscytację w oczekiwaniu na dwa kolejne tomy. Czuć w tym pasję. Nie znam Jacka Łukawskiego osobiście, ale jestem pewna, że stworzył swoją powieść po prostu z radością wynikającą z pisania. Bez zbędnego nastawiania się na poklask i zysk. Widzę szczerość, która idzie w parze ze świetnym wykonaniem. Dlatego trzymam kciuki za jego dalszą karierę i życzę grona wielbicieli - zasłużył!

Komu polecę Krew i stal? Przede wszystkim fanom gatunku, czego można się domyślić. Jednocześnie tym, którzy chcą poszerzać horyzonty i sięgać po nieznane. Ja przy okazji czytania odkryłam w sobie kiełkującą pasję do fantasy. A myślę, że taka jest właśnie dobra lektura - popychająca do odkrywania.

Ocena: 3+/6
©Majuskuła
Debiuty mają to do siebie, że z reguły podchodzimy do nich z pewnym dystansem, nie wiedząc czego się po nich spodziewać - duża część z nich jest niestety dość kiepska i ich czytanie bywa niekiedy mordęgą. Jednakże wśród licznych ostatnio debiutów można spotkać czasami prawdziwe perełki i świetnie zapowiadających się autorów. Tak się mają właśnie sprawy z Jackiem Łukawskim i jego debiutancką książką Krew i stal. Jacek jest niewątpliwie osobą wręcz stworzoną do pisania książek fantasy - ćwiczył walkę mieczem oraz karate, strzelał z dział prochowych, a także brał udział w zawodach sprawnościowych.

Akcja książki zaczyna się w momencie, kiedy z pogranicznej twierdzy wyrusza oddział żołnierzy pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik - tajemniczy drużynnik Arthorn. Oddział maszeruje do starego klasztoru u podnóża Smoczych Gór, w którym ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa Wondettelu, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie. Nikt z uczestników wyprawy nawet nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata. Co takiego znajduje się w klasztorze? Jak potoczy się ta wyprawa? Czy żołnierzy powrócą szczęśliwie z wyprawy?

Książka opowiada w gruncie rzeczy o drodze bohaterów, a właściwie bohatera. Jak się można domyślić będziemy obserwować przez większość czasu poczynania i przygody Arthorna. Jest to bohater tajemniczy, o którym autor niewiele pisze, co tylko potęguje ciekawość u czytającego. W książce nie zabrakło potyczek, pojedynków, zdrad i tajemnic. Autor nie oszczędza przy tym swoich bohaterów - nie cacka się z nimi. Jeśli ma ich spotkać coś złego, to tak jest i to bez żadnej taryfy ulgowej. Krew i stal to zdecydowanie bardzo mroczne dark fantasy...

Czytając Krew i stal niejednokrotnie miałem chwilę zwątpienia, czy aby na pewno to debiut! Odnosiłem bardziej wrażenie, że to nowy książka, znanego i cenionego pisarza a nie debiutanta. Książka została napisana językiem bardzo plastycznym i dynamicznym z licznymi dialogami stylizowanymi na język staropolski, archaizmami i słowiańską mitologią. Język jakim posługują się różne osoby został do nich odpowiednio dopasowany - prości ludzie mówią prosto, często gwarą i mniej zrozumiale a oficerowie, władcy, czy wyżsi rangą żołnierze jękiem zdecydowanie bogatszym. Co warto zaznaczyć autor uniknął tak bardzo powszechnego u początkujących pisania o wszystkim i na temat wszystkiego, gdzie się tylko da i ile się da. Każda informacja, czy to o świecie, bohaterach, oraz tajemnicach jest starannie wyważona i dopasowana do treści. Nie odnosi się wrażenie, jakby nam autor wszystko tłumaczył po co i dlaczego. Zostawia wiele niedomówień, tajemnic i niewiadomych. W książce znalazły się również dwa ciekawe nawiązania do jednych z najbardziej rozpoznawalnych dzieł fantasy. Jakich? Przekonajcie się sami!

Warto wspomnieć jeszcze o świecie. Jacek Łukawski stworzył oryginalną krainę z wielkim z rozmachem. Niewątpliwie ogromnym autem i ciekawym elementem jest Martwa Ziemia - obszar stworzony ponad 150 lat temu, na którym nic nie żyje a każdy kto na niego wkroczy ginie natychmiast. Jednak zaklęcia, które stworzyły ten obszar nie trwają tak długo jak ludzie myśleli. Martwica zaczyna się cofać i pękać. Każdą informacją o niej wręcz pochłaniałem, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej. Co więcej autor interesująco połączył klasyczną powieść fantasy z kolorytem słowiańskim - utopce, wiły i wiele innych. Bohaterowie niejednokrotnie spotkają się i przyjdzie im się zmierzyć z potworami z mitologii słowiańskiej.

Podsumowując Krew i stal to niesamowicie udany debiut. W książce znajdziemy wszystko co kochamy w fantasy - pojedynki, tajemnice, zdrady, a także słowiańskie demony. Czytając książkę Łukawskiego nie sposób się nudzić - czyta się ją z zapartym tchem, czekając jak potoczy się akcja i co się stanie z bohaterami. Jest to tym samym wspaniałe wprowadzenie w bardzo ciekawie zapowiadający się cykl fantasy!

Ocena: 5/6
©Świat fantasy
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Szczerze to nic specjalnego.
    świat ciekawy, postacie średnie, czyta się łatwo i szybko.
    Występują nawiązania do innych światów fantasy takich jak wiedźmin czy władca pierścieni, niestety odniosłem wrażenie, że są to powiązania dosyć negatywne to znaczy że świat krainy martwej ziemi jest dużo niebezpieczniejszy niż dwa pozostałe wymienione, nawiązania te sprawiają, że mam wrażenie, iż Pan Jacek uważa, że książka przez niego napisana jest dużo lepsza niż wiedźmin czy władca pierścieni, a niestety ta książka nie sięga im nawet do pięt,

    Podsumowując książka przeciętna nic specjalnego, może być.

Warto zerknąć