Szeptucha
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.63 / 5.00
liczba ocen: 6099
dołącz do programu UpolujEbooka.pl
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
27.99 złpremium: 16.79 zł
19.90 zł
20.56 zł
23.79 zł
23.79 zł
Pozostałe księgarnie
23.79 zł
23.79 zł
24.14 zł
25.19 zł
25.50 zł
26.59 zł
27.99 zł
27.99 zł
Opis:

Słowiańskie bóstwa, pradawne obrzędy, romans, a przede wszystkim – solidna dawka humoru. Świetnie napisana powieść, w której XXI-wieczną Polską rządzą Piastowie, a wiara przodków jest nadal żywa.

Całe to zamieszanie wynika z tego, że Mieszko I zdecydował się nie przyjąć chrztu…
Gosława Brzózka, zwana Gosią, po ukończeniu medyny wybiera się do świętokrzyskiej wsi Bieliny na obowiązkową praktykę u szeptuchy, wiejskiej znachorki. Problem polega na tym, że Gosia – kobieta nowoczesna, przyzwyczajona do życia w wielkim mieście – nie cierpi wsi, przyrody i panicznie boi się kleszczy. W dodatku nie wierzy w te wszystkie słowiańskie zabobony. Bogowie nie istnieją, koniec, kropka!
Pobyt w Bielinach wywróci jednak do góry nogami jej dotychczasowe życie. Na Gosię czeka bowiem miłość. Czy jednak Mieszko, najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego do tej pory widziała, naprawdę jest tym, za kogo go uważa? I co się stanie, gdy słowiańscy bogowie postanowią sprawić, by w nich uwierzyła?

CYTATY:
Każdy ma w sobie pierwiastek zła. Ludzie bez skazy nie istnieją.
Recenzje blogerów
Z twórczością Katarzyny Bereniki Miszczuk zapoznałam się kilka lat temu, kiedy przeczytałam Wilka i Wilczycę oraz trylogię Ja, diablica, Ja, anielica, Ja, potępiona. Wtedy pokochałam autorkę całym moim czytelniczym serduszkiem. Nie mogłam więc przejść obojętnie wobec cyklu Kwiat paproci. I dawno już się tak nie śmiałam.

Gosława Brzózka żyje we współczesnych czasach, z tym wyjątkiem, że Polską dalej rządzi dynastia Piastów, a cały naród jest niezmiennie pogański. Gosia jest świeżą absolwentką medycyny i żeby zacząć pracować jako lekarz, najpierw musi odbyć roczne praktyki u szeptuchy. Jest jednak mały problem, bo Gosława nie uważa jej praktyk za właściwe, a słowiańskie bóstwa uważa za śmieszne i nieistniejące. Nie mając innego wyjścia wyjeżdża do Bielin, gdzie ma się uczyć zawodu. I pewnie życie naszej bohaterki toczyło się względnie spokojnie, gdyby nie to, że pradawni bogowie się o nią upominają, a ona sama zaczyna widzieć upiry, ubożęta i topielce.

Jestem niesamowicie szczęśliwa, że coraz częściej można przeczytać o mitologii słowiańskiej. Niestety, nigdy nie miałam o niej rozległej wiedzy, tym większa moja radość, że dowiedziałam się czegoś nowego. Z tego, co się pytałam babci, informacje zawarte w książce są prawdziwe, w czasach jej młodości opowiadano takie historie o istotach nadprzyrodzonych. Dlatego research w tej książce jest ogromną jej zaletą.

Już teraz wiem, choć nie przeczytałam kolejnych tomów, że będę się zachwycała całą serią i wciskała ją do przeczytania każdemu. Dlaczego? Bo jest pełna humoru, który uwielbiam. Wielokrotnie zaśmiewałam się w głos, czytając tę książkę. Do tego cudowny romans, nienachalny, subtelnie wynikający z sytuacji. Po prostu cudo.

A skoro mowa o romansie, to muszę omówić głównych zainteresowanych. Gosława jest świetną bohaterką, ale miejscami za bardzo przypominała mi Wiktorię z trylogii Ja, diablica, ... . Jej sposób bycia, niewyparzony język i nieustępliwość były podobne. Było jednak w niej coś takiego, że te podobieństwa nie przeszkadzały mi za bardzo. Może to jej fobie i medyczne uwagi, które tak często wtrącała? Nie wiem. Wiem, że bardzo ją polubiłam i niesamowicie mocno jej kibicowałam. Jeżeli zaś chodzi o bohatera męskiego, to nie do końca wiem, co powinnam o nim napisać. Dla mnie był po prostu idealny. Nie mam żadnych zarzutów dotyczących jego postaci. Kiedy potrzeba był romantyczny, silny i opiekuńczy, a kiedy indziej tajemniczy, lekko niebezpieczny i nieprzewidywalny. W połączeniu z Gosią stanowią zabójczą mieszankę.

Muszę pochwalić pióro Katarzyny Bereniki Miszczuk, bo jest jednym z lepszych w Polsce. Umie przedstawić dość alternatywną rzeczywistość, w taki sposób, że czytelnik uważa ten świat za normalny i całkowicie go akceptuje. Przez książkę się dosłownie płynie. Przeczytanie jej w dwa dni nie stanowiło dla mnie żadnego problemu. Cieszę się, że autorka znalazła złoty środek i nie zalała czytelnika nadmiarem informacji o dawnych słowiańskich wierzeniach. Były one dozowane z dużą rozwagą i w odpowiednich chwilach. Miszczuk sprawiła, że kończąc książkę zaczęłam się zastanawiać, czy gdybyśmy nie byli chrześcijańskim narodem, właśnie tak wyglądałoby moje życie.

Narracja jest pierwszoosobowa, z perspektywy Gosławy. Jest to przemyślany zabieg, bo razem z nią możemy poznawać dawne podania i legendy, dowiedzieć się czegoś więcej o wierzeniach i poznać pewną tajemnicę. Początki z tą bohaterką nie należą do najprostszych. Jest zaparta w swojej niechęci do tego świata i mimo wielu przesłanek, nie wierzy, a może raczej nie chce wierzyć, w to co ją spotyka. Później jest o wiele lepiej.

Jednak, żeby nie było za bardzo kolorowo, w opozycji do moich zachwytów stawiam zakończenie książki, które było rozczarowujące. Czytelnik wraz z rosnącym napięciem czeka na punkt kulminacyjny tej części, który podsumuje książkę i równocześnie da rozpoczęcie kolejnej, a tu figa z makiem. Bo nie dzieje się prawie nic szczególnego. Cały ciężar zakończenia Szeptuchy został zrzucony na Noc Kupały.

Nie wiem, czy powinnam się jeszcze nad czymś rozwodzić. Może powiem jeszcze o pięknej okładce, która przykuwa wzrok. Po prosty się zakochałam. Idealnie wpasowała się w zamysł książki i oddaje jej klimat.

Komu polecam książkę? Wszystkim fanom Katarzyny Bereniki Miszczuk, miłośniczkom obyczajówek i tym, którzy chcą się przekonać, że polskie autorki potrafią dobrze pisać. "Zawodowi" czytelnicy fantastyki, mogą miejscami czuć lekki niedosyt, bo są fragmenty, gdzie coś zgrzyta. Szczególnie na początku książki, gdzie jest przedstawienie nowoczesnej Warszawy ze słowiańszczyzną. Później, kiedy akcja przenosi się na wieś, dużo lepiej czytać o obrzędach słowiańskich.

Ocena: 5+/6
©Zatraceni w kartkach
Pomysł miała kobieta fajny. Przedstawić alternatywną historię Polski – co by było gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu, a my nadal wierzylibyśmy w róznych bogów, wąpiry, strzygi, rusałki, utopce, ubożęta i wszelkie inne demony? Ale chyba tylko na pomyśle się skończyło.

Szeptucha opowiada o niejakiej Gosławie Brzósce, zwanej Gosią, która kończy medycynę i musi odbyć roczną praktykę u szeptuchy. Szeptucha to uzdrowicielka ludowa, która leczy ludzi za pomocą ziół, guseł i magii. Gosia to osoba sceptyczna i pragmatyczna, ponadto panicznie bojąca się wszelkiego rodzaju robactwa, nie lubiąca przyrody, więc dla niej ten wyjazd do wielka kara.

Przyjeżdza do Bielin, zamieszkuje ze swoją przyjaciółą Sławą i rozpoczyna przygodę z ziołolecznictwem, praktykami magicznymi i innymi zupełnie dla niej obcymi sprawami. Poznaje super przystojnego Mieszka, w którym się zadurza. Odkrywa też, że nie jest taką zwykłą dziewczyną. Musi zdjąć klapki z oczu i jak to pisał wieszcz Mickiewicz, przekonać się, że czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca szkiełko i oko. Jej zadaniem będzie odnaleźć kwiat paproci, a jako osoba o wyjątkowych zdolnościach tylko ona potrafi to zrobić. Na ten kwiat czyhają bogowie i nie tylko, którzy nie zawahają się przed niczym aby go zdobyć. Więc Gosia jest w wielkim niebezpieczeństwie.
Szeptucha to dopiero pierwsza część serii Kwiat paproci, więc ktoś, kto chce się dowiedzieć co dalej, musi sięgnąć po kolejną książkę. Czy ja się na to zdecyduję?

Szczerze mówiąc nie wiem. Szeptucha jest pierwszą książką, po którą sięgnęłam, aby przekonać się czy książki fantasy opowiadające o słowiańskiej mitologii są dla mnie. Do tej pory sięgałam po książki Terry’ego Pratchetta, Neila Gaimana itp. Gdybym miała decydować tylko po lekturze Szeptuchy to chyba bym odpuściła. Owszem, dowiadujemy się jacy bogowie i pomniejsze bóstwa istniały według ludowych wierzeń, ale tak naprawdę jest to zrobione bardzo pobieżnie. Gdyby chciało się dowiedzieć więcej to trzeba sięgnąć do innych źródeł. Wiem, że to nie książka historyczna, ale sądzę, że można było trochę bardziej się postarać. To jest pierwsza rzecz jaką można zarzucić tej książce.

Kolejna to bohaterowie. Gosława to infantylna dziewczyna, która ma mózg wielkości kamyka, zachowuje się jak nastolatka, mówi jeszcze gorzej, a na widok faceta traci w ogóle cały rozsądek (jeśli taki posiada). Gdyby nie było powiedziane, że skończyła medycynę, w życiu bym w to nie uwierzyła. Jest irytująca od pierwszych stron. Jej przemyślenia są tak głębokie jak kałuża po lekkim deszczu. Ogólnie wszystkie postaci są płytkie, język jakim się posługują jest rodem z „Rozmów w toku”, wydarzenia często są pomieszane i nie mają sensu. To chyba jeszcze większy gniot niż Zmierzch czy inne tego typu teen novels. Gdybym wiedziała, że to taka powieść to bym nigdy się za nią nie wzięła. Spodziewałam się dobrej lektury z mitologią w tle, a dostałam słabe romansidło dla rozhisteryzowanych nastolatek. Żeby być uczciwą, to pod koniec gdzieś tam książka robi się interesująca i skłamałabym gdybym powiedziała, że nie ciekawi mnie co dalej z Mieszkiem i Gosławą. Jednak teraz przynajmniej będę wiedziała czego się spodziewać. Nie będę oczekiwała książki wysokich lotów, tylko wiem, że to będzie lekka lektura, niewymagająca myślenia lektura.

Ocena: 2/6
©Czytanie na śniadanie
Jak wyglądałby nasz kraj, gdyby Mieszko I wcale nie przyjął chrztu? Katarzyna Berenika Miszczuk zabiera nas do alternatywnej rzeczywistości, gdzie Polska nadal jest królestwem rządzonym przez Piastów, krainą, gdzie obchodzenie wszelkich dawnych, pogańskich obrzędów, wiara w przesądy, zabobony i słowiańskich bogów jest rzeczą naturalną.

Mimo iż tradycja jest nad wyraz silna, są osoby, które podchodzą do niej nieco sceptycznie. Taka właśnie jest główna bohaterka Gosława, która akurat ukończyła szkołę medyczną, a uwieńczeniem jej nauki ma być staż u ludowej uzdrowicielki, szeptuchy. Pomysł ten nie bardzo podoba się dziewczynie, na dodatek nie wierzy ona w skuteczność wiejskiej znachorki, jej zdaniem to medycyna i współczesne medykamenty mają jakąkolwiek wartość, a zielarstwo wyśmiewa i nazywa zwykłym naciąganiem. Na dodatek Gosia to doskonały przykład przerażonej hipochondryczki, panicznie bojącej się zarazków czy kleszczy, tym bardziej nie przekonują ją naturalne specyfiki, które z higieną mają niewiele wspólnego.

Mimo sceptycznego nastawienia, decyduje się jednak odbyć praktyki w Bielinach. Nie przypuszcza nawet, jak ów wyjazd zmieni jej nastawienie, zarówno do samej szeptuchy, jak i do ludowych wierzeń.

Być może nawet uda jej się na tym odludziu spotkać prawdziwą miłość...

W co ja się wplątałam? Przecież to jest niemożliwe! Bogowie, demony, czary, wizje. Co to ma być? Przecież ja nawet nie wierzę w te ziołowe specyfiki od szeptuchy, którymi z upodobaniem naciera się moja mama. A co dopiero mówić o bogach!

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Bereniki Miszczuk, ale muszę przyznać, że jest nad wyraz udane. Jestem szczerze zachwycona i z pewnością sięgnę po kolejne pozycje pisarki, tym bardziej, iż Szeptucha to dopiero pierwsza część serii. Totalnie urzekł mnie styl autorki, jej pióro jest niespotykanie lekkie i przystępne, cechuje je także niesłychana plastyczność oraz doskonały humor. Nie można jej również odmówić wspanialej wyobraźni, stworzyła doskonałą fikcję historyczną, która całkowicie odrywa od rzeczywistości i przenosi czytelnika do niezwykle ciekawej, fascynującej, ale i niepokojącej alternatywnej rzeczywistości.

Największą zaletą tej książki jest fakt, iż w niepospolicie lekki i przyjemny sposób przybliża polskie legendy, które niestety większość z nas, zna jedynie pobieżnie. Mitologia słowiańska jest często pomijana, a przecież jest równie atrakcyjna i imponująca jak grecka czy rzymska.

Główna bohaterka, Gosława, jest osobą, której nie sposób nie pokochać. To kobieta prawdziwa, naturalna, z całą paletą wad i zalet. Jej paranoiczne lęki przed kleszczami czy zarazkami mogą bawić, ale tylko potwierdzają autentyczność dziewczyny, przecież każdy z nas ma jakieś niezrozumiałe dla innych fobie. Cechuje ją również świetne poczucie humoru. Już od pierwszych stron pokochałam jej bezpośredniość i cięty język. Sarkastyczne docinki Gosi wielokrotnie wywoływały u mnie niekontrolowane wybuchy śmiechu.

Na uwagę zasługuje także Mieszko, który ewidentnie namieszał dziewczynie w głowie. Z jednej strony darzymy go sympatią, z drugiej wyczuwamy, iż skrywa naprawdę niepojący sekret, co sprawia, że nasze uczucia zaczynają popadać w skrajność. Co istotne, wątek miłosny nie dominuje, jest wpleciony subtelnie, najważniejsza jest cała otoczka, niezwykłe tło, które nadaje powieści wyjątkowego klimatu.

Pozostałe postacie również są niesłychanie barwne, zapadają w pamięć, wzbudzają wiele emocji, jednak zarówno główna bohaterka, jak i czytelnik, stają się wobec nich podejrzliwi. Nie wiadomo komu można ufać, kto jest dobry, a kto tylko udaje, by osiągnąć swój cel?

Nie zabraknie oczywiście opisów obchodów pogańskich świąt, poznamy sposoby leczenia przez ludową uzdrowicielkę, a także receptury jej niezwykłych specyfików. Cała fabuła przepełniona jest obłędną magią oraz tajemniczą, nawet lekko mroczną atmosferą, dzięki czemu przepadamy w historii i błyskawicznie pochłaniamy z zapałem kolejne rozdziały. Nie będzie przesadą jeśli powiem, iż kartki praktycznie same przelatują przez palce.

Podsumowując, Szeptucha to nietuzinkowy, emocjonujący romans, napisany wyjątkowo lekkim i przyjemnym stylem, nasycony świetnym humorem. Ta książka, to nie tylko porywająca, odprężająca, zapewniająca doskonałą rozrywkę magiczna powieść, ale również wartościowa lektura dla każdego. W bardzo ciekawy sposób przybliża czytelnikowi religię i kulturę Słowian, dzięki czemu doskonale łączy przyjemne z pożytecznym. Barwne postacie, doskonałe poczucie humoru, świetne dialogi, nadprzyrodzone istoty i niezwykłe obrzędy, a wszystko otoczone niesamowitym, magicznym klimatem. To prawdziwa gratka dla wszystkich fanów fantastyki i słowiańskich wierzeń, ale nie tylko. Jestem pewna, iż powieść spodoba się każdemu i zapewni niezapomniane wrażenia.
Gorąco polecam!

Ocena: 5+/6
©Z fascynacją o książkach
Młode pokolenie przywołuje zamierzchłe czasy - Szeptucha to początek fantastycznej historii przepełnionej polskością, a przede wszystkim rytuałami i tradycją, które u niejednego z nas majaczą gdzieś na horyzoncie szkolnych wspomnień. Miszczuk udało się ożywić świat zapomniany i na jego podstawie stworzyć swoją niepowtarzalną wizję "co by było, gdyby...". Jej XXI wiek niby wiele nie różni się od tego, co dziś widać dookoła, daje jednak wgląd w wartości i kulturę, z jakich Polacy (Polanie?) powinni być dumni. Wielkie wyrazy uznania.

Gosława Brzózka dostała dyplom z medycyny, jednak kompletne uprawnienia do wykonywania zawodu lekarza wymagają rocznego stażu u szeptuchy, pomocy medycznej pierwszego kontaktu w Królestwie Polskim. Mieszko nigdy nie przyjął chrztu, dzięki czemu wierzenia słowiańskie są religią panującą. Rok praktyk nie byłby tak przerażający, gdyby nie odbywał się gdzieś na zapomnianej polskiej wsi, a świeżo upieczona absolwentka medycyny nie była zdeklarowaną ateistką i hipochondryczką, przejawiającą skłonności do przekraczania granic, nie tylko towarzyskich. Główna bohaterka dźwiga ciężar dorosłości na własnych barkach i zupełnie niezauważalnie winka w świat, z którego istnienia do niedawna kpiła. Ledwo złapie równowagę, wprawia magiczną machinę w ruch. A to dopiero początek historii...

Do Szeptuchy jako powieści fantastycznej można podejść ze zdrowym dystansem, jednak niezależnie od wieku czytelnika, istnieje ryzyko zatracenia się bądź nawet oczarowania. Nie dość, że historia pełna jest szczegółów wskazujących na obszerną wiedzę i zaraźliwe zainteresowania autorki, to jeszcze barwne postacie, nieprzewidywalna akcja, pytania bez odpowiedzi i narastająca ciekawość odnośnie dalszego rozwoju wydarzeń, czynią lekturę niezapomnianą. Świata Szeptuchy nie sposób pomylić z żadnym innym, bo takiej kombinacji dotychczas w polskiej fantastyce szukać na próżno... Można gustować w innych gatunkach, ale wyjątkowości Szeptusze obiektywnie odmówić się nie da. Po prostu perełka - piękna, polska.

Ocena: 6/6
©paratexterka
Mieszko nie przyjął chrztu więc w Polsce nadal wierzy się w słowiańskich Bogów. Gosława, zwana też Gosią, po ukończeniu medycyny rusza do świętokrzyskiej wsi Bieliny na staż u lokalnej szeptuchy. Problem w tym, że Gosia to współczesna kobieta, która nie wierzy w bogów i znachorki, nie cieri przyrody, a przede wszystkim panicznie boi się kleszczy. Pobyt w Bielinach wywróci jej życie do góry nogami. Jednak czy najprzystojniejszy mężczyzna jakiego kiedykolwiek widziała będzie tym za kogo go uważa? I co stanie się gdy bogowie postanowią sprawić by Gosia w nich uwierzyła?

Zakochałam się w Miszczuk po połknięciu Obsesji. Wiedziałam, że moment gdy kolejna jej książka pojawi się na mojej półce to tylko kwestia czasu. Musiałam tylko wybrać serię, a to była szybka i przyjemna decyzja. Szeptuchę oglądałam już kilka razy i nigdy nie mogłam się zdecydować. Tym razem nie wahałam się ani chwili.

Sam pomysł mnie zachwycił. Wizja świata gdzie nadal wierzymy w słowiańskich bogów jest niezwykle intrygująca i zastanawiająca. To naprawdę fascynujący świat! A co najlepsze, o wielu z tych wierzeń czy zachowań czytelnik mógł już słyszeć. Zwłaszcza jeśli pochodzi z wsi i to niekoniecznie takiej maleńkiej. Przez przynajmniej pół książki powtarzałam sobie "ciekawe czy naprawdę właśnie tak by było?" Ogromnie podobał mi się ten pomysł. Rzekłabym nawet, że skradł moje serduszko swoją prostotą.

Bardzo lubię bohaterów, których tworzy Miszczuk. Są niezwykle pogodni i realni. Mają zupełnie zwykłe problemy, dokładnie takie z jakimi my sami moglibyśmy się zmierzyć w naszym życiu. Ta autentyczność w tym dość dziwnym świecie, jest dla mnie rewelacyjnym aspektem. Może i Gosia w pewnym momencie nieco irytowała mnie swoimi fobiami, jednak zawsze wywoływała na mojej twarzy uśmiech.

Co do samego Mieszka - to rewelacyjny bohater. Niby badboy za którym można szaleć, ale jednak nie do końca. Dzięki temu sam wątek miłosny nie jest tutaj typowym. To coś innego niż było, nie ma tu schematycznego trójkąta między bohaterami. Dla mnie to olbrzymi plus, nie lubię tego schematu w książkach. Męczy mnie i nudzi, między innymi dlatego zachwyciłam się Szeptuchą.

Już przy poprzedniej książce tej autorki zakochałam się w jej stylu pisania. Tutaj ta miłość tylko się pogłębia. Książka napisana jest lekkim i bardzo przyjemnym językiem. Dzięki pani Miszczuk przekonuję się do pierwszoosobowej narracji. W jej wydaniu jest ona zupełnie naturalna i kompletnie mi nie przeszkadza.

To dopiero druga seria tej autorki z jaką się zaznajamiam, coś mi mówi, że każda z nich jest inna. Mogłabym doszukać się minimalnych porównań między głównymi bohaterkami, jednak są na tyle niewielkie, że szkoda na to czasu.

Szeptucha to idealna pozycja na szybką i przyjemną lekturę. Wciąga czytelnika w swój świat i nie wypuszcza aż do ostatniej strony. To rewelacyjna rozrywka dla każdego. Niezwykle zabawna i luźna pozycja idealna na długie czytelnicze wieczory.

Ocena: 6/6
©Ciekawy cytat o książkach
Przychodzi taki czas, że muszę sięgnąć po coś lekkiego. Coś, w czym nie będzie zbrodni doskonałej, inteligentnego śledczego z przeszłością i problemami, wojny lub apokaliptycznej wizji końca świata. Od czasu do czasu w pracy rzucamy hasło „Co ostatnio czytaliście?”. Już samo to, że ludzie rzucają tytułami jak z rękawa jest niesamowite. Ale niesamowite jest również to jak różne są to gatunki literackie. Podczas jednej z takich dyskusji pojawiła się Szeptucha. Polecona koleżance przez jej przyjaciółkę, a następnie mi. Recenzje znajomych są zazwyczaj najtrafniejsze.

Nie potrafię ukryć, że pomysł na powieść jest bardzo ciekawy. Polska, a raczej Królestwo rządzone przez Piastów, czasy współczesne. Ale chwila, dlaczego Królestwo? Czyżby rządził król? Tak. W dodatku Mieszko I nie przyjął chrztu ponad tysiąc lat temu? Wszystko się zgadza. W Królestwie ciągle wierzymy w wielu bogów, a co najważniejsze dla historii zawartej w powieści, oprócz lekarzy wielkim poważaniem cieszą się szeptuchy i ich praktyki oparte na zielarstwie i wierze w bóstwa.

Gosława Brzóska, zwana częściej Gosią, to dziewczyna nowoczesna, która swoją karierę wiąże z praktyką lekarską. Ani jej się śni praktykować zielarstwo na prowincji. Jednak praktyki u szeptuchy są obowiązkowe dla każdego przyszłego lekarza. Tym sposobem nasza bohaterka trafia do Bielin, spokojnej wsi, a z jej punkty widzenia wsi zabitej dechami. Podkielecka mieścina wprowadza bohaterkę w mistyczny świat, o istnieniu którego Gosia nie miała pojęcia.

Przygody zaplanowane przez Katarzynę Berenikę Miszczuk dla wszystkich bohaterów to w moim odczuciu znakomita, lekka zabawa dla czytelnika. I choć Gosia Brzóska to niezbyt rozgarnięta dziewczyna, w dodatku z dość dziwnym poczuciem humoru i jeszcze dziwniejszymi lękami, to jej przeznaczenie wydaje się bardzo poważne. W całej historii nie mogło zabraknąć miłości i mężczyzny pięknego jak grecki (a raczej słowiański) bóg, nienawiści, podstępów, czarnych charakterów i bogów walczących o kwiat paproci.

Pierwszy tom serii Kwiat Paproci to nie jest książka wysokich lotów, ale czy to ją dyskredytuje? Nie, ponieważ daje możliwość relaksu, oderwania się od rzeczywistości i możliwość zastanowienia się na tym jak mogłaby wyglądać nasza rzeczywistość, gdyby jedno zdarzenie z przeszłości nie miało miejsca. I może tylko bohaterka mogłaby być mądrzejsza.

Ocena: 4/6
©Idę czytać
Właściwie od dawna nazwisko autorki obijało mi się o uszy, a ja jakoś nie zwracałam uwagi na jej twórczość. Chyba odsuwały mnie od niej tytuły książek, które pierwsze nasuwały mi się na myśl (Ja, Diablica i cała ta seria). Chyba nawet nie wiedziałam o czym właściwie te książki są. W końcu koleżanka namówiła mnie do przeczytania właśnie Szeptuchy. Dałam się namówić i... Czy autorka zawładnęła mną?

XXI wiek. Polska wciąż jest królestwem rządzonym przez Piastów. Mieszko I jednak nie przyjął chrztu. Gosia po ukończeniu medycyny jedzie na wieś na obowiązkową roczną praktykę u szeptuchy, wiejskiej znachorki, która jest podstawowym ogniwem polskiej służby zdrowia. Jako, że Gosia jest kobietą na wskroś nowoczesną, nie cierpi przyrody, panicznie boi się kleszczy i wierzy tylko w antybiotyki. Na dodatek jest samotna. Okazuje się jednak, że wielką miłość można spotkać wszędzie, nawet w świętokrzyskim lesie. Tylko czy uczeń lokalnego wróża, najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego Gosia do tej pory widziała naprawdę jest tym, za kogo go uważa? I co się stanie, gdy słowiańscy bogowie postanowią sprawić, by w nich uwierzyła?

Właściwie nie wiem od czego mam zacząć. Spodziewałam się... Nie, właściwie nie wiem, czego miałam się spodziewać. Sądziłam, że będzie to coś nudnego. I muszę przyznać, że bardzo, naprawdę bardzo się zdziwiłam!

Katarzyna Berenika Miszczuk właściwie od pierwszych stron porwała mnie do jakże zaskakującej historii! Zastanawialiście się kiedyś, co by się mogło stać, gdyby Mieszko nie przyjął chrztu? Ja nawet o czymś takim nie pomyślałam, przez co jeszcze przyjemniej czytało mi się tę książkę.

Z początku Gosia troszkę mnie drażniła. Taka dziewczyna z miasta, która wszystkiego się boi, a nade wszystko stawia antybiotyki! Na szczęście musiała zmierzyć się z losem, jakie uknuło dla niej życie, i który zdecydowanie ją zmieni. Po niedługim czasie mocno zaczęłam jej kibicować, a nawet przyłapałam się na tym, że podpowiadałam jej, co powinna w danej sytuacji zrobić!

Nie jestem znawczynią mitologii słowiańskiej, czyli naszej, którą właściwie powinnam dobrze znać. Okazuje się, że znacznie więcej wiem z mitologii Greków czy Rzymian. A pod nosem mam swoją, o której się zapomina. Razem z Gosią mogłam zacząć ją poznawać i teraz już wiem, że chcę wiedzieć więcej i jeszcze więcej! Dodatkowo bardzo ucieszyłam się, że zostały opisane niektóre dawne obrządki, które jak się okazuje spotykamy do dziś (chociażby uroczystości z Jarego Święta, które my znamy z Wielkanocy). Może osoby, które są zagłębione w temat nie znajdą tutaj nic nowego, ja jednak znalazłam i to całkiem sporo.

Warto zwrócić uwagę na niezwykle przyjemny i lekki styl Katarzyny Bereniki Miszczuk, dzięki czemu przez książkę się mknie z prędkością światła! Jak się okazuje mamy podobne poczucie humoru i wiele sytuacji szczerze mnie ubawiło! Z wielkim zaciekawieniem przewracałam kolejne kartki, z których historia dogłębnie mnie porwała! Bardzo się zasmuciłam, gdy dotarłam do ostatniej strony. Zamiast po skończonej lekturze usiąść do recenzji, to usiadłam, ale do drugiej części! Noc Kupały miałam na szczęście pod ręką!

Oczywiście Szeptucha to nie tylko ziółka i ciekawe mikstury na różne dolegliwości, mitologia i obrządki. To również ciekawy i jak dotąd niespotkany wątek miłosny, który mi bardzo przypadł do gustu. W ostatnim czasie często trafiam na opinie, w których ich autorzy negują wulgarne przedstawianie miłości. Tutaj czegoś takiego nie znajdziecie, więc spokojnie możecie po tę książkę sięgać!

Szeptucha to niezwykle oryginalna historia, jakiej nie znajdziecie nigdzie. Zaskakuje, bawi, wciąga bez reszty, a przy okazji dostarcza nowej wiedzy! Jestem nią zachwycona i czuję, że cała seria będzie genialna! Polecam gorąco każdemu!

Ocena: 6/6

©Kraina Książką Zwana
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Bardzo dobrze czytało mi się mniej więcej do dwóch trzecich. I wtedy stwierdziłem, że historia wprawdzie powoli zbliża się do jakiegoś finału, ale ... autorka napisała część drugą, trzecią i odgraża się czwartą.

  • Awatar

    Fantastyczna, lekka, pełna dobrego humoru książka. Jeżeli jesteście fanami Aleksandry Rudej, czy Olgi Gromyko, to polecam, ponieważ właśnie w takim klimacie Miszczuk utrzymuje opowieść o Gosi i o Polce pod panowaniem słowiańskich bogów. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

  • Awatar

    Bajka dla dorosłych. Bardzo fajna bajka. Sympatyczna, rzeczowa, mocno realistycznie nastawiona do świata (nie)kandydatka na Szeptuchę zostaje wrzucona w świat istot nadprzyrodzonych, w których istnienie nie wierzy

Inne proponowane
Warto zerknąć