ebook Chemia śmierci
3.97 / 5.00 (liczba ocen: 18180) Ilość stron (szacowana): 291

Chemia śmierci

Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane

Spokojne miasteczko, w którym znany antropolog szuka spokoju, zaczynają rozsadzać strach i nienawiść. Każdy może być ofiarą... Każdy może być zwyrodniałym mordercą... Wyjątkowo mocna dawka grozy.

Manham. Małe, spokojne miasteczko. „Krajobraz pozbawiony zarówno życia, jak i konkretnych kształtów. Płaskie wrzosowiska i upstrzone kępami drzew mokradła”.
To tu doktor David Hunter szuka schronienia przed okrutną przeszłością. Sądzi, że przeżył już wszystko to, co najgorszego może przeżyć człowiek. Sądzi, że wie o śmierci wszystko.
Ale śmierć, „ów proces alchemii na wspak, w którym złoto życia ulega rozbiciu na cuchnące składniki wyjściowe”, wdziera się do Manham. I to w niewyobrażalnie wynaturzonych formach.
Jeszcze nie wiemy, dlaczego wybitny antropolog sądowy doktor Hunter zaszył się tu jako zwykły lekarz. Dlaczego odmawia pomocy policji, skoro potrafi określić czas i sposób dokonania każdej zbrodni.
Wiemy tylko, że się boimy. Razem z mieszkańcami Manham czujemy odór wszechobecnej śmierci. Giną młode kobiety, dzieci znajdują makabrycznie okaleczone zwłoki, ktoś podrzuca pod drzwi martwe zwierzęta, ktoś zastawia sidła na ludzi.
Spokojne miasteczko rozsadza strach i nienawiść. Każdy może być ofiarą... I każdy może być zwyrodniałym mordercą...


W 2006 r. „Chemia śmierci” została nominowana do najważniejszej światowej nagrody dla powieści sensacyjnej: Duncan Lawrie Dagger Award.

Chemia śmierci od Simon Beckett możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Bólu niektórych ran nie da się załagodzić, a wszelkie próby tylko go wzmagają
Szansę dostaje się tylko w określonym czasie. Skrzyżowanie dróg, i tak dalej. Podejmujesz decyzję i skręcasz w lewo. Podejmujesz inną, skręcasz w prawo i trafiasz zupełnie gdzie indziej.
Nie ma drugich szans, są tylko inne. Jakąkolwiek podejmiesz decyzję, życie zawsze będzie inne niż wtedy, gdybyś podjął inną.
O autorze “Chemii śmierci” usłyszałam całkiem niedawno, a że chętnie sięgam po thrillery, jego książki znalazły się na czele listy tych, które chcę przeczytać w pierwszej kolejności.

“Chemia śmierci” to pierwszy tom cyklu powieści o doktorze Davidzie Hunterze, antropologu sądowym, który po traumatycznych przeżyciach z przeszłości osiedla się w małym angielskim miasteczku Manham. Tutaj podejmuje pracę lekarza rodzinnego, nikomu nie mówiąc gdzie i jako kto pracował wcześniej. Pewnego dnia w spokojnym i żyjącym własnym życiem Manham, dwójka dzieci znajduje zwłoki kobiety. Policja prosi o pomoc doktora Huntera, ten jednak nie chce wracać do swojej bolesnej przeszłości i odmawia. Niestety instynkt i umiejętności dają o sobie znać i Hunter nie jest w stanie nie myśleć o tym, co się stało i w końcu decyduje się pomóc policji. Sądzi, że to będzie tylko ten jeden raz, potem ponownie zamknie się w gabinecie wiejskiego lekarza i zajmie zwykłymi, prostymi sprawami. Niestety wkrótce morderca uderza po raz kolejny.

Simon Beckett jest bez wątpienia niekwestionowanym mistrzem plastycznych, bogatych opisów. I to opisów wszystkiego: zarówno okolicy, jak i miasteczka, a także miejsc zbrodni. Równie doskonale nakreśla charakter i osobowość postaci. Bohaterowie w jego książkach to nie plastikowe lalki, oni żyją własnym życiem, ewoluują, nie ma wśród nich dwóch postaci podobnych do siebie nawet w najmniejszym stopniu. Każda jest inna, każda ma inny sposób wypowiedzi, każda ma też zupełnie inny zestaw cech osobowości. Bohaterowie są żywi, namacalni, barwni, pełni emocji. Samo miasteczko nie wyróżnia się za bardzo niczym szczególnym, jest zwyczajne i mieszkają w nim zwyczajni ludzie. Mimo tej codziennej szarości, upalnej rzeczywistości letniego Manham, Beckettowi udało się je namalować w taki sposób, że znamy każdy jego kąt, każdy opisany dom, każdy zaułek.

“Nie licząc kościoła, pub Pod Czarną Owieczką był najstarszym domem w miasteczku i jako jeden z nielicznych już budynków w Manham miał kryty słomą dach. Wszędzie indziej, a już na pewno w bardziej uczęszczanych okolicach Broads, doprowadzono by go do stanu cukierkowatej szacowności, ale ponieważ bywali tam tylko miejscowi, pub powoli popadał w ruinę i nikt nie próbował temu zapobiec. Słoma gniła, niepomalowane ściany były brudne i popękane”.
Doktor Hunter zaczyna swoją współpracę z policją, a jako wybitny znawca, kieruje policjantów na dość zaskakujący, choć słuszny trop. Jest bardzo inteligentny, doświadczony w tym, co robi, pewien swoich umiejętności. Nie waha się powiedzieć, że niemożliwym jest, by się pomylił.

W Manham nie brak zwykłej ludności, ludzi jak każdy z nas, przesiąkniętych małomiasteczkową atmosferą, w której wszyscy o sobie wszystko wiedzą i przed którymi niewiele się ukryje. Tutaj nawet kiedy ktoś stara się coś ukryć, to i tak prędzej czy później sekrety wyjdą na jaw – bo tak tam po prostu jest. I kiedy nagle w tej uporządkowanej społeczności ktoś popełnia morderstwo, ludzie tracą grunt pod nogami. Nam, jako czytelnikom, momentalnie udziela się klimat grozy i napięcia obecny teraz w każdym słowie, w każdym spotkaniu książkowych bohaterów, bo prawie do końca nie wiemy, jakimi motywami kieruje się zabójca i kiedy ponownie uderzy.

Powieść pisana jest w pierwszej osobie, większości dowiadujemy się od samego doktora Huntera, ale pewne rozdziały pisane są z punktu widzenia osoby trzeciej. Dzieje się tak zwłaszcza w chwilach, kiedy narrator opowiada o ofiarach mordercy. I choć bardzo nie lubię takiego przemieszania narracyjnego, to – wierzcie mi – tutaj w ogóle się tego nie odczuwa. Zupełnie nie zauważamy, że nagle zmienia się styl narracji. W każdym razie mnie to zupełnie nie przeszkadzało.

“Wyciągnąwszy przed siebie ręce, zaczęła badać granice więzienia na tyle, na ile pozwalał jej sznur. Tuż za nią była szorstka ściana, ale wszędzie indziej ręce napotykały tylko powietrze. Macając na oślep w ciemności, zawadziła o coś nogą. Głośno krzyknęła i odskoczyła do tyłu. Gdy nic się nie stało, ponownie przykucnęła, ostrożnie przesunęła ręką po ziemi, dotknęła tego palcami i stwierdziła, że to but. Sportowy, za mały jak na męski…”.

“Chemia śmierci”, jak na dobry thriller przystało, zaczyna się morderstwem. A potem – niczym u Hitchcocka, tempo akcji ciągle rośnie, aż do zaskakującego i błyskotliwego finału. W akcji nie ma miejsca na nudę, nawet na krótką chwilę. Autor potrafi nawet mniej ciekawe zdarzenia opisywać w sposób na tyle sugestywny i wciągający, że naprawdę ciężko jest odłożyć tę książkę choć na krótki moment. Jest to jedna z tych powieści, które – kiedy już zaczniemy czytać – musimy po prostu skończyć jak najszybciej. I oczywiście od razu nabieramy ochoty na kolejne części.

Jest to jedna z niewielu powieści, o których mam przyjemność pisać i uznać, że książka nie posiada wad ani nieścisłości. Nie potrafię wskazać nawet fragmentów, które wydawały się sztuczne lub nielogiczne. Tutaj takich po prostu nie ma. To jest powieść dopracowana od początku do końca, zarówno przez autora, jak i przez wydawcę i nie ma się do czego przyczepić. Skromna, nawet uboga, ale jednocześnie fascynująca okładka, dopełnia całości.

“Nagle ktoś nimi szarpnął. Mroczny cień odepchnął mnie na bok i wypadł z pokoju. Ciężko dysząc, rzuciłem się w jego stronę. Poczułem lekki powiew powietrza, zacisnąłem rękę na szorstkiej, zatłuszczonej kurtce i wtedy coś grzmotnęło mnie w twarz. Zatoczyłem się do tyłu i cień pomknął do kuchni. Gdy tam wpadłem, zobaczyłem tylko kiwające się na zawiasach wahadłowe drzwi”.

Polecam miłośnikom mocnej literatury, thrillera i kryminału. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać Becketta, to czas to nadrobić, na pewno się nie zawiedziecie.

Ocena: 6/6
©Papuzie pióro
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Książka wciąga od pierwszych zdań i nie pozwala się oderwać aż do ostatniej kropki. Czyta się przy tym lekko, gdyż fabuła nakreślona jest w sposób iście filmowy. Scenografia zawiera przy tym tylko najważniejsze rzeczy, dlatego próżno tu szukać nudnych fragmentów. Pozycja dla fanów dobrego kryminału.

  • Awatar

    Beckett uwiebinay jest bodajże za trzy rzeczy:
    1. Davida Huntera - biegłego, eksperta, który jak nikt inny zna swój fach, wykonywany pośród ciał, fragmentów zmarłych, niekiedy rozkładających się na tyle, że wydaje się - nic nie powiedzą. On widzi więcej niż inni, i efektownie widzi wtedy, gdy wydaje się, że natura wydarła z człowieka już wszystko. Ale Hunter to nie tylko specjalista. To także żywy człowiek - z lękami, emocjami, wewnętrznym życiem, które jest nie mniej fascynujące niż rzeczywistość na zewnątrz.
    2. Za każdym razem powieściowy świat miasteczka, w tym przypadku, Manham to zawsze szeroki wachlarz postaci i charakterów. To też zawsze tajemnica kryminalnej sprawy i przeszłości. To zawsze wyjątkowy klimat i niesamowite dobranie natury i jej walorów do fabularnej historii.
    3. Intryga, która nie nudzi, trzyma w napięciu umysł, emocje i nawet mięśnie czytelnika. To przez układankę, to przez język i narracyjny opis, to przez bohaterów.

    Klasa sama w sobie!

  • Awatar

    Poszukując talentów, którym pisanie rewelacyjnych thrillerów idzie jak z płatka, natknąłem się na nieznane mi dotąd nazwisko Simona Becketta. W tym czasie byłem pod ogromnym wpływem prozy Maxime Chajtam i uganiałem się za książkami, które w taki sam sposób zawładną moją czytelniczą duszą. „Chemia śmierci” szybko wciągnęła mnie w swój mroczny i klimatyczny świat. Należy jednak wspomnieć na samym początku, że książki tego autora nie będą nadawały się dla czytelnika o zbyt wrażliwej duszy. Simon Beckett specjalizuje się bowiem w bardzo szczegółowym opisywaniu zwłok oraz procesów gnilnych, którym poddawane jest ludzkie ciało po śmierci. Jeśli pełzające dookoła i bzyczące wszędzie wielkie muchy, nie robią na czytelniku większego wrażenia, to oczywiście zapraszam do lektury tej porywającej i zarazem makabrycznej historii. Dbałość o szczegóły i drobiazgowość w przedstawianiu prowadzonego śledztwa jest niewątpliwie dużym atutem tej powieści. Autor specjalizuje się też w niebywałych zwrotach akcji, które w tym gatunku są doskonałym wyznacznikiem świetnej rozrywki. Zapoznanie się z głównym bohaterem, antropologiem sądowym Davidem Hunterem wyszło mi zatem na dobre, planuje bowiem kolejne z nim spotkania. Simon Beckett może dołączyć do grona autorów, którzy trafili w mój gust czytelniczy.

  • Awatar

    "Chemia śmierci , doskonały thriller Simona Becketta, czyta się szybko, akacja i jej nagłe zmiany wciągają bezlitośnie.
    Małe miasteczko Manham, a właściwie kompletna dziura i typowa dla takich miejsc mentalność społeczeństwa. Doktor David Hunter, antropolog sądowy, chcąc zerwać z przeszłością zaczyna pracę jako lekarz rodzinny. Sielsko i anielsko jest do momentu, w którym dzieci znajdują pierwsze zwłoki. Później pojawiają się następne ciała, zmasakrowane ptaki, pomówienia, podejrzenia, donosy... momentami z książki aż bije odór śmierci.
    Ciekawa lektura, wciągająca z dobrym i raczej mało spodziewanym zakończeniem.

    Nie polecam książki osobom bardzo wrażliwym, opisy procesu umierania, rozkładu ciała, czyli chemii śmierci, są dość drastyczne. Muchy z okładki, często trafiają na strony powieści, i nie tylko muchy. Jednak pomimo tego, że czasem przelatują ciarki po plecach, całość czyta się bardzo dobrze.

Warto zerknąć