ebook Balladyny i romanse
3.55 / 5.00 (liczba ocen: 1911) Ilość stron (szacowana): 421

Balladyny i romanse
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 13.74
wciąż za drogo?
13.74 złpremium: 8.24 zł Lub 8.24 zł
16.03 zł Lub 14.43 zł
16.49 zł 20% rabatu
17.86 zł Lub 16.07 zł
17.47 zł
18.86 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Ironiczny traktat na temat kondycji współczesnego człowieka, a także obrazoburcza „narracja o nieprzerwanym procesie wytwarzaniu nowych bogów”. Książka inspirująca i zaczepna, na miarę XXI w.!

Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy, a w niewyjaśnionych okolicznościach znikają też kolejne żelazka.
Pewnego dnia bogowie postanawiają działać. Dużą grupą zstępują wśród ludzi. Czy Nike, Afrodycie, Jezusowi, Ozyrysowi, Lucyferowi i innym uda się przywrócić właściwe hierarchie? Czy ludzkość jeszcze raz uwierzy? I dlaczego bogowie, mając tak wiele możliwości, na miejsce swego „zniebozstąpienia” wybrali akurat „kraj w promocji”, czyli Polskę?
Powieść Ignacego Karpowicza, w 2010 r. nagrodzona Paszportem Polityki w kategorii literatura, to świetnie skonstruowany, ironiczny traktat o współczesności. Zabawny i przerażający zarazem. Prowokacyjny i obrazoburczy. Jednym się spodoba. Drugim nie. I tak ma być!

Balladyny i romanse od Ignacy Karpowicz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Uczciwość jest warta dziesięć procent, pomyślał, przy takim kursie świat nie może być uczciwy.
Czemu powstania zawsze wybuchały w zimie? Może dlatego, że latem byłaby większa szansa na zwycięstwo, a mniejsza na martyrologię?
Skoro jest tak świetnie, dlaczego nie jest dobrze?
Bóg na podobieństwo człowieka – Balladyny i romanse


Ignacy Karpowicz wiele razy nominowany był do nagród takich jak Paszporty Polityki (nagrodzony za Balladyny i romanse) czy literackiej nagrody Nike (nagrodzony za ości). Ponadto Karpowicz jest tłumaczem z języka angielskiego, hiszpańskiego oraz amharskiego (używany w Etiopii). Nie ukrywam, że podziwiam znajomość tak wielu języków w zapewne dużym stopniu.

Olimpijscy bogowie, na czele z Zeusem, postanowili zamknąć niebo (podzielone na dzielnice przeznaczone dla bogów mitologicznych, chrześcijańskich, islamskich, i tak dalej) i zejść na ziemię. Piekła już dawno nie ma. Bogowie pojawiają się więc na ziemi, swoją obecnością zastępując żelazka i kawę. I zaczynają żyć jak my, normalni ludzie. Okazuje się, że nie odstają od nas tak, jak moglibyśmy się tego spodziewać. Bogowie są jakby elastyczni, wspaniale odnajdują się w nowej rzeczywistości. Dostosowują się do ludzkiego życia.

Balladyny i romanse to powieść specyficzna w każdym aspekcie – zarówno fabularnym, jak i językowym. Już ze względu na to potencjalny czytelnik powinien zadać sobie pytanie, czy lubi eksperymenty. Bo Balladyny i romanse to z pewnością powieść inna niż wszystkie, niecodzienna. Autor sięgnął do samego dna historii literatury – do antyku. Wyrywając z Olimpu mitologiczne bóstwa i dokładając do nich Jezusa i Balladynę, cisnął ich w sam środek dwudziestego pierwszego wieku – do Polski, „kraju w promocji”, ukazując w ten sposób naszą rodzimą rzeczywistość. Tym razem nie mamy do czynienia z sakralizacją bohaterów, jak to często bywało w literaturze, ale z uczłowieczeniem bogów, bo to oni stają się podobni do ludzi. Odnajdują się w popkulturze, która jest nieodzownym elementem współczesnego życia.

Karpowicz w swojej powieści stworzył ciekawy świat. Sam Jezus przyznaje, że istnieje więcej niż jeden wymiar, a czas na ziemi nie jest jednorodny. Ma poczucie, że czas w salonie, w którym się znajduje, opóźnia się względem czasu ogólnoziemskiego. Ponadto bogowie, nawet jeżeli umrą na ziemi, powrócą do tak zwanego świata ultymatywnego, tj. świata niematerialnego. Poza nim istnieje oczywiście rzeczywistość ziemska, doczesna, oraz „miasto miast”, zbitka raju i Olimpu, materialna siedziba bóstw. I to właśnie ono zostaje zamknięte.

Balladyny i romanse są także niezwykle bogate w bohaterów. Abstrahując już od wspomnianych mitologicznych bóstw, Jezusa (wiecznie skłóconego z dwiema trzecimi siebie – Bogiem i Duchem Świętym) oraz Balladyny, mamy tu także postaci zupełnie inne. Na samym początku przedstawia się Chińskie Ciasteczko, sarkastycznie nawiązując do wszelkich banalnych mądrości w postaci aforyzmów, które ogarnęły cały świat. Przez całą książkę przewija się jeszcze kilka takich ciekawych postaci, które występują w języku jako pojęcia – Narracja, Związek przyczynowo-skutkowy, Imię czy Koniec. Jest to szczególnie ciekawy zabieg, który wprowadza do powieści jeszcze więcej ironii. „Standardowi” bohaterowie są zaś niezwykle dobrze zarysowani – realnie i wiarygodnie pod względem psychologicznym, każdy zupełnie inaczej, dotyczy to zarówno bohaterów zapożyczonych z historii literatury i zmodyfikowanych, jak i tych od początku stworzonych przez Karpowicza – bo takich również tu nie brakuje.

Na specyficzność składa się jeszcze jeden element powieści – styl. Autor bowiem ma niezwykle lekkie pióro. Nie jest to styl piękny w klasycznym rozumieniu – brak tu raczej zgrabnych, wymuskanych, ślicznie brzmiących zdań, zauważalne są natomiast nawiązania do współczesnego języka, inspiracje slangiem młodzieżowym czy językiem internetu. Jedynie bogowie niekiedy wypowiadają się tak, by brzmiało to nieco archaicznie, ale w kontraście do języka używanego w całej powieści, efekt jest raczej komiczny. Ponadto narrację cechuje niezwykła dynamika, żywiołowość, a także spotykana na każdym kroku ironia i dowcip. Narracja (w większości pierwszoosobowa, lecz czasem także trzecioosobowa) jest chyba najmocniejszą zaletą Balladyn i romansów. Autorowi pozostaje tylko zazdrościć takiej lekkości.

Z czystym sercem mogę polecić tę książkę. Muszę jednak Was ostrzec. Nie jest to pozycja poważna w żadnym wypadku. Z pewnością autor chciał zwrócić uwagę na problemy, z którymi borykamy się w dzisiejszych czasach, jednak kryje się to za ogromnym, grubym murem złożonym z ironicznych żartów, scen o podtekstach seksualnych lub nawet bez podtekstów (nie ukrywajmy – jest tego naprawdę dużo) i masy zabawnych dialogów lub monologów, przy których niejednokrotnie zadawałam sobie pytanie „co?!”, nie mogąc opanować śmiechu. Oprócz tego i ze względu na powyższe polecam lekturę tej książki starszej młodzieży, a najlepiej osobom dorosłym. Niemniej – jeśli kogoś nie razi taki pomysł na fabułę i używanie takiego języka, „Balladyny i romanse powinny mu się spodobać. Mam nadzieję, że następne zetknięcia z prozą Karpowicza (o co z pewnością zadbam!) będą równie udane.

Ocena: 5/6
©Bohater Fikcyjny
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Dla mnie po prostu rewelacja. po raz pierwszy od dłuższego czasu po przeczytaniu polskiego autora mam wrażenie, że oto właśnie obcowałam ze Sztuką. Nie wykluczam , że Kultura też tam się zaplątała. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem - ciekawy pomysł, błyskotliwe nawiązania do rożnych aspektów kultury i unoszący się nad tym wszystkim sarkazm i humor. Po prostu książka z jajem!

  • Awatar

    Na całym świecie zniknęły kawa i żelazka, a to dopiero początek. Bogowie schodzą na Ziemię.

    Nazywam się Znak Zapytania, dla kumpli ZiZi. Pojawiam się w głowie człowieka, kiedy nie wie co powiedzieć.

Warto zerknąć