ebook Skazani na ból
3.98 / 5.00 (liczba ocen: 1913)

Skazani na ból
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 15.68
Audiobook - najniższa cena: 26.40
wciąż za drogo?
26.04 złpremium: 16.80 zł Lub 16.80 zł
22.12 zł
22.39 zł Lub 20.15 zł
22.40 zł
27.99 zł Lub 25.19 zł
15.68 zł
19.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Będąc ze mną jesteś skazana na ból. na cierpienie. i na niebezpieczeństwo...
Aleks ma dwadzieścia lat i od szesnastego roku życia jest skinheadem. Ma swoje bractwo, ideały i prawdy, w które wierzy. Amelia to osiemnastolatka, licealistka, która ma za sobą tragiczną przeszłość.
Drogi Amelii i Aleksa nigdy nie powinny się przeciąć. Nie łączy ich nic – ani pochodzenie, ani poglądy, ani rodzinna przeszłość. A jednak młodzi poznają się w dramatycznych okolicznościach i zakochują w sobie. Od tej chwili zmienia się wszystko...
„Skazani na ból” to historia, która zwala z nóg. Dramatyczna pogoń za miłością silniejszą niż uprzedzenia, bolesne poszukiwanie własnej tożsamości i zakończenie, które nie pozwoli zasnąć.

Skazani na ból od Agnieszka Lingas-Łoniewska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Wolałem najgorszą prawdę od najlepszego oszustwa, bo to zawsze wychodziło, ujawniało się i sprawiało, że okłamana osoba odczuwała zawód podwójnie.
Kocha się tylko to od czego się cierpi.
Szacunek to coś co trzeba sobie wypracować.
Czasem trzeba pokochać kogoś, kto na to nie zasługuje, aby potem trafić na tę właściwą osobę.
Bo co się w życiu liczy tak naprawdę? Ludzie, których kochamy, i chwile, które sprawiają nam radość.
Warszawa. Miły wieczór w doborowym towarzystwie, rozmowy o książkach, pisarzach, bohaterach. W takim gronie to standard – część to autorki książek, które pochłania się w ciągu jednej nocy, inne to nałogowe czytelniczki. Idealne połączenie. Na tapet wchodzi książka Skazani na ból Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Wówczas słyszę kierowane do mnie słowa: „Chciałabym, żebyś przeczytała tę książkę, bo tę historię napisało życie”. Autorką tych słów jest Agnieszka, a przeczytanie wspomnianej książki staje się moim priorytetem. Bo wiecie jak to jest z Lingas-Łoniewską? Wiecie. O jej „dilowaniu” emocjami wszyscy już słyszeli. Ostatnio napisałam, że jest gwarantem dobrej jakości, ale po lekturze Skazanych… wydaje mi się to zbyt błahym określeniem. Tą książką autorka – mówiąc kolokwialnie – pozamiatała. A ona przecież wciąż tworzy! Swoim płodnym umysłem mogłaby spokojnie obdarować pułk (albo i całą brygadę).

Właściwie to można byłoby powiedzieć, że Lingas-Łoniewska stworzyła klasyczną, może nawet nieco oklepaną filmową historię – on ratuje ją z rąk oprawców, zakochują się w sobie, ale nie mogą ze sobą być z uwagi na swoje pochodzenie. Walczą z przeciwnościami losu, stawiając dzielnie czoła każdemu, kto staje im na drodze, a finał jest jak zwykle różowy – ostatnie zdanie brzmi: „…i żyli długo i szczęśliwie”. Tylko wiecie co? „Literacki róż” pasuje do Agnieszki jak garbaty do ściany, a chętnych do przeczytania banalnej historyjki chętnie odeślę do… No cóż, powiem tylko: to nie ten adres. Pisarka nauczyła nas, że jej książki mają w sobie zawsze więcej niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Ona – delikatna dziewczyna z dobrego domu, wzorowa uczennica, oddana przyjaciółka. On – skinhead. Pewnie. Nie mógł być piekarzem, mechanikiem albo elektrykiem. Nie, Lingas-Łoniewska musiała – i znów kolokwializm! – iść po bandzie i bohaterem książki uczynić skinheada. Oczywiście. Wszak to Agnieszka – nie ma mowy o schemacie. A wszystkim tym, którzy krzywią się na sam dźwięk nazwy tej subkultury spieszę wyjaśnić, że słowo „bohater” nie pojawia się tutaj tylko w znaczeniu postaci literackiej. Aleksa, bo o nim mowa, poznajemy w momencie, gdy staje w obronie napadniętej Amelii. Tak zaczyna się pełna emocji i całkowicie nieprzewidywalnych zdarzeń opowieść o miłości z gatunku tych niemożliwych. Tych, które nie mają racji bytu, nie mają prawa się zdarzyć, o których istnieniu nie można nawet pomyśleć. A nawet jeśli się zdarzą, to już w gestii strażników naszych dobrych uczynków leży wyplenienie takiej zarazy i zduszenie jej wybuchu w zarodku.

Skazani na ból przeorało moje serce. Brzmi to patetycznie, ale odrobiny patetyzmu nie można odmówić całej historii. Przyznaję, że w każdej innej książce na pewno by mnie to drażniło, ale w tym wypadku bardzo szybko zrozumiałam, że uniesienia i – wydawałoby się – górnolotne słowa to właśnie charakterystyczna cecha młodych, zbliżonych wiekiem do Amelii i Aleksa, ludzi. Zdałam sobie sprawę, że Lingas-Łoniewska po prostu napisała książkę językiem pełnym młodzieńczej miłości i w ten sposób zbudowała aurę wyjątkowości uczucia, którego sinusoidę przyszło nam śledzić przez około trzysta stron. Autorka wzięła na warsztat niezwykle trudny temat, jakim jest subkultura skinheadów i mogłaby na tym polec, gdyby nie fakt, że… to właśnie Agnieszka Lingas-Łoniewska. Jej się takie rzeczy po prostu nie zdarzają.

Zdecydowanie pisarka nie oszczędziła czytelników. Jestem przekonana, że historią tych dwojga trafiłaby do najbardziej zatwardziałych serc. Szczególnie doceniam kreację Aleksa. Łysy, wytatuowany gość w glanach i czerwonych szelkach, wzbudzający strach i zawsze skory do spuszczenia komuś łomotu, został tutaj przedstawiony jak… człowiek. Po prostu. Uważam, że autorka wspięła się na wyżyny obiektywizmu, by pokazać nam, że gdy chodzi o miłość, nie ma żadnych podziałów i każdy ma swoje racje – sztuką jest wznieść się ponad oczekiwaniami innych wobec nas i dopuszczenie do siebie tego, że to nie my wybieramy miłość, tylko ona wybiera nas.

Wyłam cały wieczór. To wystarczy za rekomendację.

Ocena: 6/6
©Spadło mi z regała
Amelia - osiemnastoletnia maturzystka, która nosi wspomnienia cały czas ze sobą. To jest coś z rodzaju przeszłości, nie dającej o sobie zapomnieć.
Aleks - dwudziestoletni skinhead. Ma swoje zasady, którymi się kieruje i ma swoje towarzystwo. Jednak coś zaczyna się zmieniać, gdy ratuje pewną blondynkę z łap złodziei.
Gdy natrafiają na siebie po raz kolejny, ich drogi już się nie rozchodzą. Przynajmniej na pewien czas. Dwa różne światy, nie mające prawa istnienia. Szkoda tylko, że uczuć nie można zatrzymać. Nie można nacisnąć STOP i iść dalej z fabułą bez względu na uczucia. Tak się nie da. Jednak z dnia na dzień wszystko zacznie się komplikować.

Zaczynając od tego, na co patrzą nasze oczy, to okładka. Przedstawia wytatuowanego mężczyznę oraz dziewczynę z grzywką, która zakrywa lewe oko. Na pozór dwoje ludzi, może którzy się znają, może są sobie obcy. Nie zwróciłam uwagi na tych dwoje, byłam złakniona tego, co spotkam w środku. Gdzieś tam może natknęłam się na literówkę, ale nie było to często i nie sprawiało komplikacji podczas czytania. Dość dobra czcionka, marginesy, odstępy między wierszami wszystko w porządku. Tyle, że tutaj są białe kartki, ale w tym przypadku kompletnie mi nie przeszkadzało.

Muszę się przyznać, że tym razem przepadłam. Przepadłam totalnie Pani Agnieszko. Jestem zdruzgotana, moje serce nie może się z tym wszystkim pogodzić. Tak nie można. Nie można! Nie można zostawiać czytelnika w takim stanie! Sam tytuł już nam mówi, że łatwo nie będzie. Czytając tę powieść, z początku nie było nic nadzwyczajnego. Dwoje ludzi się spotyka, i tym podobne. Jednak to, co dzieje się dalej, zaczyna nabierać tempa. Przepadłam, czytałam jak szalona. Przewracałam strona za stroną, nie patrząc na zegarek, przecież mam czas. Ze stylem autorki jestem dość dobrze zapoznana, nie przeczytałam jak dotąd Dzikuski, Midasa, tomiku, dwóch części lawendowej trylogii i jednej książki, w której Pani Agnieszka jest współtwórcą. Ostatni raz, kiedy czułam TAKIE emocje, to było przy Brudnym świecie, oraz trylogii Łatwopalnych. Uwierzcie mi, że to, co spotkałam teraz jest naprawdę na wysokim poziomie. Wielu z Was pisze w komentarzach, że unika rodzimych autorów. Dlaczego? Ja się pytam, DLACZEGO?! Toż to wielki grzech! Musicie to w końcu zrozumieć... Pióro jest łatwe do odczytu, nie ma skomplikowanych słów, których znaczeń nie potrafimy zrozumieć, oraz pisze przystępnym językiem dla wszystkich. Mogę zagwarantować, że Pani Agnieszka jest dilerką Waszych emocji. Zdecydowanie.
Z kolei bohaterowie, to kolejna zaleta tej książki. Dwa różne światy, a momentami tak bardzo do siebie podobne. Może nie od razu polubiłam tych dwoje. Jak wiemy, do tanga zawsze trzeba dwojga, ale może się to większości wydawać komiczne, patrząc na Amelkę i Aleksa. AA - jak to na nich czasem mówiono, to istna mieszanka wybuchowa.
Może zacznę tym razem od Aleksa, jednego z dwójki głównych postaci. Skinhead. Należy do grupy, z którą ja do czynienia jeszcze nie miałam. Ma swój świat, swoje kredki. Jednak potrafiłam poczuć to, co on. Mimo, że ja podobnie do Amelki jestem z innej bajki, rozumiałam jego uczucia. Jego przeszłość, która wywarła na nim duży wpływ spowodowała po części takie zachowanie, a nie inne. Nie będę się teraz wypowiadać, czy mi się to podoba, czy nie - bo to nie forum dyskusyjne na temat skinheadów. Jednak w trakcie czytania, moje serce rozwalało się na kawałki, bo Aleks w połączeniu z Amelką tworzyli taki jedyny duet, który potrafił rozburzyć największy spokój.
Co do Amelki, z początku mocno jej nie lubiłam. Nie znałam jej tajemnicy. Zresztą też moment, jak ją wyjawiła, był taki... zwyczajny. A przecież tak bardzo ją bolał... Gdy zaczęłam ją bardziej poznawać, moja sympatię w jej stronę rosła. Powoli, powoli i wiecie co? Podziwiam ją za odwagę i zaciętość. Naprawdę nie każda z nas, potrafiłaby tak walczyć. Podziwiam ją za upartość, kombinowanie, ale to chyba się włącza każdej zakochanej osobie. Bo jest ona zrobić więcej niż wszystko, by pobyć z tą drugą osobą jeśli się ją kocha. Jestem z niej dumna, za to, co zrobiła. Za każdy krok z jej strony. Postąpiła właściwie.
Ci dwoje są tak fantastycznie wykreowani, jakby wyciągnięci z naszego codziennego życia. To kolejna cecha, którą można się kierować przy wyborze lektury. Realni bohaterowie, których poznajemy na wylot.

Muszę przyznać, że pomysł zaczerpnięty z życia prywatnego autorki jest niespotykanym pomysłem. Nie mogę zarzucić pisarce, że posługuje się schematem. Mogę ewentualnie wychwalać ją pod niebiosa za to, że stworzyła tak przepiękną historię, która miażdży każde serce. Nie ma tutaj czasu na odpoczynek. Akcja gna do przodu. Z jednej strony cieszę się, że nie mogłam się nudzić. Z drugiej strony moje przerażenie sięgało zenitu, gdy stron ubywało, a chciałam zostać z lekturą na dłużej. Niestety, nie dało się. Początek był zwyczajny, jednak w którymś momencie coś pękło. Pękło i sprawiło, że mój ból zaczął się wydostawać. Po policzkach płynęły łzy, które tak mocno powstrzymywałam przed potoczeniem się po policzkach. Nie chciałam ich. Łzy to oznaka słabości. Jednak łzy, to też odkupienie. Wolność. Tutaj jednak łzy skumulowały się z powieścią i trochę wywołane sytuacją w moim prywatnym życiu. Ryczałam jak głupia przez dobrą chwilę nim się wyciszyłam i mogłam powrócić do lektury. Jednak później nastąpiła stabilizacja, kolejno znowu łzy chciały popłynąć. I tu już im nie pozwoliłam. Czy muszę wspominać o sercu, które biło jak szalone, pochłaniając kolejną stronę? Czy muszę pisać, że ta powieść to jedna z najlepszych, jakie udało mi się przeczytać w tym roku? Bo coś mi się wydaje, że to jest oczywiste.

Powieść posiada Prolog i Epilog. Podzielona jest na narrację dwuosobową, widzimy wszystko oczami Aleksa i Amelii. Kolejnym dodatkiem, jest krótki wywiad, a raczej odpowiedziami skinheadów, na 11 pytań. To coś nowego, czego jeszcze nie grali, że się wyrażę. Playlista obowiązkowo dołączona na koniec lektury. Chociaż w trakcie czytania również pojawia się kilka głębszych brzmień. Czyta się niesamowicie szybko pomimo iż bardzo się chce zatrzymać czas. Nie da się. Nie ma zmiłuj.

Powieść o miłości, o okropnym bólu, który spowodowany jest różnymi czynnikami: miłością, wspomnieniami, walką z samym sobą, czy stracie ukochanej osoby. W życiu wszystko się może zdarzyć, to wiedzcie i pamiętajcie. Nie odkładajcie niczego na później i nie rezygnujcie z tego lub kogoś, kogo kochacie. Bo czas umyka, może go braknąć...

Polecam zdecydowanie wszystkim, którzy uwielbiają gatunek New Adult. Literatura piękna, która wcale o pięknych samych rzeczach nie opowiada. Historia niepowtarzalna, jedyna taka, która ma wszystko, której nic nie potrzeba.

Reasumując jest to przepiękna, wzruszająca historia, pełna bólu, niezrozumienia, nienawiści i miłości, która de facto nie miała możliwości rozwinięcia. Historia miłości, która nie umiera chociaż zakochani od siebie odejdą, ale odejście może oznaczać odejście do innej osoby, lub odejście na zawsze do miejsca, z którego się nie wraca... POLECAM KAŻDEMU. OBOWIĄZKOWO.

Ocena: 6/6
©Tylko magia słowa
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Nie lubię stylu pani Agnieszki. Im dalej jestem w fabule, tym mniej mi on przeszkadza, ale nie ukrywam, że czytałoby mi się to o wiele lepiej, gdyby pisała nieco bardziej dojrzale. To moja druga styczność z twórczością autorki i jak w "Brudnym świecie" aż tak mi to nie przeszkadzało i potrafiłam się wczuć w fabułę, tak tutaj nie mogłam tego przeboleć.

    Mamy tutaj złego do szpiku kości skinheada, dla którego nie ma (teoretycznie) już ratunku i mamy też młodą dziewczynę z dobrego domu, która zakochuje się z wzajemnością w owym chłopaku, którego to też ogarnia cudowne uzdrowienie i przechodzi na dobrą stronę. Pomijam kwestię dialogów, bo te są dla mnie sztuczne i po prostu nudne. Tak jakby bohaterowie na siłę ze sobą rozmawiali w przerwach od seksu. Po drodze mamy kilka przeciwności, z którymi bohaterowie tradycyjnie sobie radzą, a na końcu jest boom, kulminacja, ten moment, kiedy wszyscy powinni płakać.
    Żałuję tylko, że proces przemiany Aleksa nie był przedstawiony trochę bardziej dogłębnie. W ogóle brakowało mi w tej książce psychologii bohaterów. Być może jestem za bardzo wymagająca, być może to wszystko było, a ja tego nie zauważyłam właśnie przez styl autorki. Momentami czułam się, jakbym czytała pierwsze, lepsze blogowe opowiadanie. Ale nie chcę nikogo zniechęcać.

    Uważam, że książka zadowoli każdego fana tego nurtu, ja chyba zwyczajnie oczekuję czegoś więcej. Mimo wszystko polecam. Wiem, że wielu osobom na pewno to się spodoba, sądząc po innych opiniach.

Warto zerknąć