ebook Wszystkie jasne miejsca
4.18 / 5.00 (liczba ocen: 173175) Ilość stron (szacowana): 424

Wszystkie jasne miejsca
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 28.52
34.90 złpremium: 20.94 zł Lub 20.94 zł
28.52 zł Lub 25.67 zł
34.90 zł
34.90 zł Lub 31.41 zł
29.30 zł
29.67 zł
29.67 zł
31.06 zł
31.50 zł
34.90 zł
Inne proponowane

Książka na miarę hitu „Gwiazd naszych wina”. Odważna opowieść o miłości, przeżywaniu życia i dwojgu młodych ludzi, którzy znajdują siebie nawzajem, gdy stoją na skraju przepaści.

Amerykański i europejski bestseller 2015!
Finch jest zafascynowany śmiercią. Codziennie rozmyśla nad sposobami, w jakie mógłby pozbawić się życia, a jednocześnie nieustannie szuka czegoś, co pozwoliłoby mu pozostać na tym świecie. Violet żyje przyszłością i odlicza dni do zakończenia szkoły. Marzy o ucieczce z małego miasteczka w Indianie i od rozpaczy po śmierci siostry.
Kiedy Finch i Violet spotykają się na szczycie szkolnej wieży – sześć pięter nad ziemią – nie do końca wiadomo, kto komu ratuje życie. A gdy ta zaskakująca para zaczyna pracować razem nad projektem geograficznym, by odkryć „cuda” Indiany, ruszają – jak to określa Finch – tam, gdzie poprowadzi ich droga: w miejsca maleńkie, dziwaczne, piękne, brzydkie i zaskakujące. Zupełnie jak życie.
Wkrótce tylko przy Violet Finch może być sobą – śmiałym, zabawnym chłopakiem, który wcale nie jest takim wariatem, za jakiego go uważają. I tylko przy Finchu Violet zapomina o odliczaniu dni, a zaczyna je przeżywać. Jednak w miarę, jak świat Violet się poszerza, świat Fincha zaczyna się gwałtownie kurczyć.

Wszystkie jasne miejsca od Jennifer Niven możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Bo kiedy jest się obudzonym, wszystko w tobie jest pełne życia, wszystko rwie się z bólu, by nadrobić stracony czas.
Pisanie jest tak trudne, że pisarze, przeżywszy swoje piekło na ziemi, unikną wszelkiej kary po śmierci.
Przekonałem się na własnej skórze, że lepiej nie ujawniać swoich prawdziwych myśli. Kiedy milczysz, zakładają, że o niczym nie myślisz, widzą tylko to, co sam im pokazujesz.
Jesteś wszystkimi kolorami jednocześnie, w największej ich jaskrawości.
A gdyby życie też mogłoby być takie? Same szczęśliwe elementy,nic strasznego, nic nawet odrobinę nieprzyjemnego. Może moglibyśmy wyciąć to, co złe i zostawić tylko dobro?
Największym problemem ludzi jest to, że zapominają, iż najczęściej liczą się właśnie drobiazgi.
W posłowiu autorka wyjaśnia, że książka powstała na kanwie jej prywatnych doświadczeń: Jeżeli uważacie, że coś jest nie tak, mówcie o tym. Nie jesteście sami.To nie wasza wina. Pomoc czeka. — pamiętajcie o tym.

Brakuje mi słów, żeby opisać jak cudownie napisana jest ta powieść. Bohaterowie zostali stworzeni dokładnie tak, jak zachowują się osoby będące w podobnych sytuacjach życiowych jak Finch i Violet. Dzięki niebywałej empatii autorki jesteśmy w stanie poznać tę parę od środka, wręcz wejść do ich psychiki i emocji. Jennifer Niven z niesamowitą delikatnością, ale i dokładnością opisuje stany emocjonalne towarzyszące postaciom. Ich reakcje, niezrozumiałe dla ludzi z zewnątrz spotykają się ze współczuciem lub szorstką oceną — etykietą, która z dnia na dzień zaczyna ciążyć mocniej niż wewnętrzny ból. Jednak oboje są zdolni do szczęścia — do przeżywania na nowo pozytywnych uczuć i pozwolenia sobie na śmiech. Cudownie jest śledzić, jak rozwija się ich relacja i ich oczami wyławiać okruchy piękna z otaczającego ich świata. A ostatnie 70 stron łamią serce — dosłownie mój papierowy egzemplarz był naznaczony łzami i smutku, i szczęścia i nadziei splecionych razem, jak to w życiu.

Niesamowicie urzekło mnie również używanie przez autorkę cytatów pochodzących z innych dzieł, które potrafiły powiedzieć więcej niż kilka stron tekstu. I zwykły prosty zabieg wydawcy, który potrafił wydobyć to co najważniejsze — strategiczne pogrubienia, rozrzucenia tekstu czy same nagłówki rozdziałów — tu nic nie jest przypadkowe.

Myślę, że to jedna z najważniejszych książek, na jakie natrafiłam w życiu. Pomogła mi zrozumieć, że problemy psychiczne nie są błahostką, że niesamowicie ważna w nich jest właściwa pomoc specjalisty, wsparcie, niesamowita cierpliwość i empatia ze strony najbliższych. Wydaje mi się, że od tych czterech lat zaczęłam intensywnie interesować się psychologią. Przeczytajcie koniecznie! Film również polecam, ale książkę i tak doczytajcie — pewnych rzeczy nie uda się pokazać, mimo największych starań ze strony aktorów.

Ocena: 6/6
©Zaczytana Majka
Lubię pisać recenzje tuż po przeczytaniu danej książki. Gdy jeszcze doskonale pamiętam każdy aspekt fabuły i każdy bzdurny fragment; gdy emocje - i te dobre, i te niezupełnie - są wciąż we mnie obecne. Są jednak powieści, które trzeba przetrawić. Które wprawiają w osłupienie i odbierają mowę; które poniewierają uczuciami i zmieniają światopogląd; powieści, o których trzeba mówić i pisać, ale nie ma się pojęcia, jak ubrać w słowa wszystkie myśli, które szybciej niż światło przemykają przez głowę. Taką właśnie książką są Wszystkie jasne miejsca.

Każde z nich odlicza dni.
Theodore, dzielący nazwisko z ceniącym sprawiedliwość Atticusem, szuka sposobu na "wymiksowanie się" z życia. Uznany za wariata i szaleńca zamyka się w puszce własnej odmienności, w której codziennie toczy bój o pozostanie obudzonym. Walka ta przybiera na sile, gdy na szczycie szkolnej wieży spotyka Violet Markey.
Violet niegdyś była "tą dziewczyną". Popularną, ładną i ze ściśle określoną przyszłością. Tragiczny wypadek, za który się obwinia, odebrał jej siostrę, osobowość i plany. Pozostawił istotę, która nie żyje, a jedynie egzystuje; która odlicza dni do skończenia szkoły i miewa myśli samobójcze. I właśnie wtedy, gdy osiągają one apogeum i nakazują wdrapanie na szczyt szkolnej wieży, Violet zostaje ocalona. Ratunek przynosi jej chłopak, który nade wszystko pragnie umrzeć.
Tak zaczyna się znajomość, która nigdy nie powinna się wydarzyć. Szkolny projekt odkryje przed dwiema zbłąkanymi duszami cuda Indiany i da każdej z nich szansę na ocalenie. Tylko czy można uratować kogoś, kto wcale tego nie chce...?

Słyszałam naprawdę dużo o tej książce. Nasłuchałam się o jej cudowności, wyjątkowości i wspaniałości, nigdzie jednak nie znalazłam informacji, że jest to książka specyficzna. A naprawdę taka jest - i uważam, że dobrze o tym wiedzieć, żeby niepotrzebnie się do niej nie zrazić i - broń Boże! - nie rzucić w przysłowiowy kąt. Początek zapowiadał się wyśmienicie (choć spotkanie w dramatycznych okolicznościach to nieco zużyty już schemat, prawda?), ale później... Później po prostu zaczęło być nudno. I mogłabym powiedzieć, że ta powieść jest średnia, że niczym mnie nie urzekła i że w sumie nie warto zawracać sobie nią głowy. Byłoby to jednak bzdurą. Żeby pojąć całą jej magię i poczuć wpływ na swoje myślenie, trzeba ją przede wszystkim skończyć. Jest to książka, która oddziałuje na czytelnika dopiero po jej przeczytaniu. Fabuła nie jest zbyt oryginalna, ot, dwójka młodych ludzi podróżuje po swoim stanie, odkrywa jego "cuda", a w międzyczasie (oczywiście!) poznaje siebie nawzajem. Niven wprowadza jednak coś nowego; coś, czego raczej nie uświadczy się w innych młodzieżowych książkach - daje nam bohatera, który zmaga się z chorobą psychiczną. Młodego, osamotnionego człowieka, któremu przypięto łatkę i skazano na życie w świecie głuchym na jego wołanie o pomoc. Ta powieść wyzwala w czytelniku niesamowite emocje, rodzi tysiące pytań, a dominujące to "Dlaczego?". Budzi niepokój, wyzwala złość i zostawia w ciężkim szoku. Irytuje głupotą dorosłych i brakiem jakiejkolwiek reakcji z ich strony. Bo litości, ale kim trzeba być, by desperacką prośbę o ratunek kwitować wyświechtanym frazesem w stylu "On po prostu taki jest"? Jak wielkim trzeba być głupcem, by przez lata pozostawać ślepym na emocjonalną agonię bliskiej ci osoby....?

Rzadko miewam coś, co w gronie czytających bywa nazywane "kacem książkowym". Jestem jednak pewna, że właśnie to spotkało mnie tuż po zakończeniu Wszystkich jasnych miejsc. Nie byłam w stanie się ruszyć, myśleć logicznie, a już absolutnie nie byłam w stanie czegokolwiek powiedzieć. Mogłam tylko leżeć, patrzeć się w sufit i czekać, aż spływające po policzkach łzy nieco obeschną. To nie jest książka, która mnie zachwyciła i urzekła. To nie jest książka, którą normalnie włączyłabym w poczet swoich ulubionych. Nie porywa mnogością wydarzeń, bywa nudnawa i czasem trochę za bardzo filozoficzna. Jednak przekaz, który zostawia nam w głowie; posłowie od autorki i lista telefonów na samym końcu dosłownie wbijają w fotel, krzesło czy nawet ziemię. Otwierają oczy na problemy, których większość z nas nie tyle nie zauważa, co zauważać nie chce. Przestrzega przed przyklejaniem łatek i uświadamia, że warto wyciągnąć do kogoś pomocną dłoń.
Bo nigdy nie wiemy, kto tak naprawdę kogo uratuje.

Ocena: 5/6
©Półka na książki
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć