Proces diabła
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.86 / 5.00
liczba ocen: 291
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
28.00 złpremium: 16.80 zł
21.56 zł
23.25 zł
23.80 zł
27.99 zł
Pozostałe księgarnie
23.24 zł
23.42 zł
23.46 zł
23.47 zł
23.80 zł
23.80 zł
25.20 zł
25.20 zł
25.50 zł
27.99 zł
27.99 zł
28.00 zł
28.00 zł
28.00 zł
28.00 zł
29.99 zł
Opis:

„Wejdź do mojego świata, spróbuj zrozumieć żądze, które każą mi zabijać, i przekonaj się, że prawdziwe zło ma tylko jedno oblicze...” Wstrząsający thriller ukazujący mroczną stronę ludzkiego umysłu.

Morderca zwany Rzeźnikiem Niewiniątek kilka lat temu siał terror na ulicach Krakowa. Sprawił, że ulice opustoszały, a dziewczyny bały się zostawać same w domach. Rozpętał chaos, który uczynił go sławnym na całą Polskę. Ujęty przez policję i skazany na dożywocie, został zabity przez współwięźnia. Teraz jest tylko miejską legendą, mrocznym wspomnieniem, opowieścią służącą ku przestrodze dla nieostrożnych młodych kobiet. Tak uważają wszyscy oprócz mnie... Tylko ja wiem, że Rzeźnik Niewiniątek nigdy nie został złapany, żyje i ma się całkiem dobrze. Widzę jego twarz za każdym razem, gdy spojrzę w lustro. Od kilku lat moja niezwykła potrzeba przegrywa ze strachem przed popełnieniem błędu. Żeby uciszyć mroczne myśli, skupiam się na budowaniu adwokackiej kariery. W Krakowie i okolicach dochodzi do serii rytualnych mordów na prostytutkach. Policja po długich poszukiwaniach w końcu aresztuje podejrzanego. Jestem coraz lepszym prawnikiem, dlatego wkrótce będę miał okazję poznać osobiście Rozpruwacza z Krakowa jako jego obrońca. Wraz z nim w moje życie wpisze się Ona, wywołując mroczną arię pobudzającą najskrytsze pragnienia.

Proces diabła od Adrian Bednarek możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Recenzje blogerów
Trudno recenzować kolejny tom powieści kryminalnej, gdy wiemy, że część tajemnic rozwiązanych zostało w pierwszej części, ale nie wszystkie. Gdy recenzent ma świadomość, że recenzję przeczyta ktoś, kto nie zna jeszcze żadnej z książek cyklu. Proces diabła to część druga i jeśli ktoś nie czytał Pamiętnika diabła, powinien najpierw nadrobić zaległości. Dalej bowiem będziemy odnosić się do pierwszego tomu, a informacje o akcji mogą pozbawić czytelnika elementu zaskoczenia.

Wiemy już, że bohater cyklu jest seryjnym mordercą. Jako bystry młody człowiek zdaje sobie sprawę, że jest na prostej drodze do zagłady. Kiedyś w końcu popełni błąd. Postanowił więc podsunąć policji dowody, które uczynią słynnym „Rzeźnikiem Niewiniątek” jego znajomego, dilera kokainy i człowieka, który odebrał mu dziewczynę. Proces diabła zaczyna się w momencie, gdy Kuba oddalił wszelkie podejrzenia od siebie i stał się młodym, lecz obiecującym prawnikiem.

Otrzymuje zadanie obrony znanego lekarza, który oskarżony jest o zabijanie prostytutek. Oskarżenie jest nieprawdopodobne, ale doktor został przyłapany niejako na gorącym uczynku, tuż przed dokonaniem kolejnej zbrodni. Sprawa jest bardzo trudna, ale możliwa do wygrania. Dla Kuby mogą to być wrota do błyskotliwej kariery adwokackiej.

I tak zapewne by się stało, gdyby nie nowa postać w życiu Sobańskiego. Córka lekarza, przypomina mu siostrę, która przed laty wywołała jego mordercze instynkty. Na dodatek podejrzewa, że to ona jest morderczynią prostytutek. Co będzie dalej? Musicie przeczytać sami.

Ocena: 4/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Tego bohatera się nie zapomina

Rzeźnik niewiniątek to prawdopodobnie najbardziej przerażający typ mordercy. Przerażający nie dlatego, że sumiennie przygotowuje się do każdej zbrodni. I nie dlatego, że zabija niewinne młode kobiety. A nawet nie dlatego, że naprawdę trudno przewidzieć jego kolejne działania. Kuba Sobański przeraża przede wszystkim dlatego, ponieważ jest zwykłym sympatycznym człowiekiem. Jest po prostu jednym z nas. Przystojny, zauważalnie ambitny i do tego towarzyski młody mężczyzna – właśnie tak perfidnego bohatera wykreował Adrian Bednarek i trzeba przyznać, że w drugim tomie cyklu, niesamowitym Procesie diabła, wykonał równie solidną robotę.

WSZYSTKO W GŁOWIE

Adrian Bednarek z pewnością nie powiela popularnych schematów. Ten człowiek nie przedstawia pierwszego lepszego seryjnego mordercy, w zamian tworzy psychopatę, który doszczętnie przeraża swoją wiarygodną kreacją. Polski autor bez wątpienia buduje zło w najczystszej postaci i trzeba przyznać, że czyni to z szokującą wręcz precyzją. Dba nie tylko o logiczne oraz pomysłowe zaplecze ścieżki fabularnej, ale przede wszystkim o szeroką warstwę emocjonalną – tak ważną w tym psychologicznym przedstawieniu. Trudno bowiem nie zauważyć, że to właśnie chora osobowość głównego bohatera, jego zaskakująco naturalna, a jednak przekrzywiona demonem przeszłości postawa, okazuje się największą potęgą tej historii.

JEGO LEKIEM JEST MORDERSTWO

Jak to dobrze, że w drugim tomie autor również postawił na narrację pierwszoosobową. Nikt bowiem nie opowiedziałby tej historii lepiej niż sam Kuba Sobański. Jego relacja okazuje się zaskakująco wręcz drobiazgowa, nieprzeciętna, mroczna i w każdym calu zatrważająca. Mogłoby się początkowo wydawać, że bohater ten będzie traktował morderstwo tak, jak często traktuje się awans w karierze zawodowej – jak swego rodzaju wyzwanie, którego realizacja pozwala odczuć błogą satysfakcję. Ale on jest inny, z pewnością wyjątkowy, w morderstwie szuka więc lekarstwa na pozornie uleczalną przypadłość. Tak, Kuba Sobański nie zabija tylko po to, aby pozbawić kogoś życia i odhaczyć kolejny śmiertelny sukces, on w ten sposób poddaje się samoleczeniu i szczerze wierzy, iż poprzez morderczą kurację, może przywrócić ład w swoim osobliwym życiu. Walczy zatem o normalność, która w jego przypadku okazuje się produktem głęboko deficytowym.

TEGO BOHATERA SIĘ NIE ZAPOMINA

Postać Kuby Sobańskiego jest bez wątpienia najmocniejszym punktem powieści. Jego umysł wykreowany jest nie tylko szczegółowo, wiarygodnie i przekonująco, ale też nadzwyczaj pomysłowo – coś jest w nim takiego, że zamiast negować lub próbować powstrzymać, czytelnik chce tego drapieżcę po prostu podziwiać. To właśnie ten przebiegły trik sprawia, że Kuba Sobański stał się w mojej opinii prawdziwą literacką osobowością. Takiego bohatera się nie zapomina – za nim się tęskni. I warto w tym miejscu dodać, że cała fabularna obudowa powieści również wzmacnia to niesamowite widowisko. Wyraźnie zagęszczona atmosfera, stale rosnące napięcie oraz zauważalnie plastyczny język sprawiają bowiem, że wyobraźnia wciąż buduje przerażająco żywe kadry.

W tym diabelsko mocnym spektaklu pierwsze skrzypce gra on – nieprzeciętny morderca ukrywający się w gąszczu codziennego ambitnego życia. Niezwykle wiarygodna kreacja Kuby Sobańskiego, wyraźnie zagęszczona i z pewnością tajemnicza atmosfera, a także plastyczne opisy potwierdzają, ze Proces diabła to jedna z najbardziej pamiętliwych pozycji na polskim rynku wydawniczym. To thriller, który dosłownie osacza czytelnika.

Ocena: 5+/6
©Mozaika Literacka
Spoglądając na okładkę, widzimy zakrwawioną i załzawioną twarz kobiety. Widzimy jej oczy, które przewiercają czytelnika na wskroś. Patrzy na nas bez wyrazu, chociaż kto wie, co może kryć się w jej głowie? Oczywiście całość otacza czerń, więc jest bardzo klimatycznie.

Przechodząc do autora, Adriana Bednarka przyznam się szczerze, nie jestem zaskoczona. Kompletnie. Już podczas czytania Pamiętnika diabła spodziewałam się naprawdę cudów na kiju przy następnej części i wcale nie zdziwił mnie fakt, że zostałam zaskoczona nie jednym widokiem, nie jednym zwrotem akcji czy sytuacją, która była wprost wyjęta z nocnych koszmarów. Z uśmiechem na ustach niczym Joker śledziłam z wielkim zainteresowaniem poczynania Kuby, głównego bohatera. Z przyjemnością przewracałam stronę za stroną. Chciałam więcej i więcej, nie miałam dość. To wszystko zasługa pisarza, ponieważ jego pióro jest na tyle wciągające, lekkie, nie posiadające jakichkolwiek blokad pozwalało mi zatapiać się do umysłu bohatera, tak jak i wizualizować wszystkie miejsca akcji. Kraków, Wieliczka, Modlniczka... to tereny bardzo mi bliskie, sama mieszkam w niedalekiej odległości i przyznam się szczerze, że idąc rano do pracy, gdzie jeszcze palą się uliczne latarnie, nieco się bałam. A gdyby i mnie dopadł taki Rzeźnik Niewiniątek? Bo do Rozpruwacza to nie mój zawód, żeby mógł na mnie polować. :D Ale tak czy tak, autor potrafi rozbudzić naszą wyobraźnię nawet do granic możliwości.
To moje drugie spotkanie z Adrianem Bednarkiem, ale już teraz wiem, że nie ostatnio, a co więcej chcę, by nigdy się nie skończyło!

Kuba Sobański to bardzo oryginalna, nieschematyczna postać, z którą nigdy, ale to nigdy nie chcielibyśmy mieć nic wspólnego. Jednak dzięki jego kreacji czytelnik z ogromnym zafascynowaniem śledzi jego poczynania i wcale nie uważa tego za niebezpieczne, nienormalne... A dlaczego? Ponieważ tak jak ja, mimo tego wszystkiego, co mu w duszy gra - przyzwyczailiśmy się do niego i polubiliśmy go. Przynajmniej ja tak mam. Wiem, że to wszystko jest chore, ale gdyby nie on, to wszystko nie miałoby sensu. Jest to bohater, które spowoduje, że nie raz i nie dwa wytrzeszczycie oczy ze zdumienia. Niejednokrotnie was zaskoczy, zadziwi, ale i wystraszy. Cóż, tak jak zapewne wspominałam w poprzedniej recenzji dotyczącej Pamiętnika diabła - drugiej takiej postaci nie znajdziecie w innych powieściach. Nie ma drugiej takiej kreatury jak Kuba. I to chyba on, zaraz po naprawdę świetnym języku, jakim posługuje się autor, jest ogromną zaletą tego thrillera.
Pozostali bohaterowie tacy jak Rozpruwacz z Krakowa, również ma ciekawy profil, ale i Klara, Julia, Sandra, Ada... Sporo ich. Jednak jedno jest pewne. Takich bohaterów nie spotkacie nigdzie indziej. Tylko i wyłącznie w książkach napisanych przez Adriana Bednarka.
Nie można było sobie zażyczyć lepszej kontynuacji losów naszego głównego bohatera. To, co przeczytacie w Procesie diabła niestety, powali Was na kolana. Szczęka opadnie, będziecie musieli zrobić chwilę przerwy na znalezienie jej i odłożenie na miejsce. Wydarzenia, sytuacje jakie mają tutaj miejsce są "iście piekielne" jak to ostatnio się wyraziłam. Nie ma tutaj zakrywania rzeczywistości, słodzenia. Tutaj stajecie przed plastycznym obrazem trupów, krwi, narządów wewnętrznych i tak dalej... Więc jeśli nie macie stalowych nerwów, jesteście odporni na takie widoki zachęcam jak najmocniej do sięgnięcia po ten tytuł. Przedstawiony tu świat jest czarno - czerwony. Ciągle coś się czai za zakrętem, więc trudno jest przewidzieć, co może spotkać naszych bohaterów na następnej stronie. Powoduje to silniejszą chęć do poznania następnego rozdziału. I kolejnego. I jeszcze jednego. Aż tak do ostatniej strony. Gdyby nie brak czasu i praca, jestem pewna, że jeden dzień i pożarłabym wręcz ten thriller.

Czytając drugi tom z tej serii byłam tak bardzo zaintrygowana, że zapomniałam o wszystkim, co mnie trapi. O błahostkach, które zajmowały mi myśli, o bólu, który niestety dokuczał mi jak na złość. Jednak Proces diabła przegonił wszystko, dosłownie wszystko. Nawet nie słyszałam dzwoniącego telefonu. Nic nie było ważniejsze od tej lektury. Tak się wciągnęłam, że totalnie odłączyłam się od świata. Nie było mnie dla nikogo przez te momenty, w których czytałam. Emocje mną targały do tego stopnia, że chwilami bardziej niż Kuba przejmowałam się tym, co się stanie niebawem, tym co się dzieje, czy tym, co za chwilę ma się wydarzyć. To chore, ale w pewien sposób niezwykle ciekawe doznanie. Czułam się jakbym to ja była bohaterem książki i ja czyniła to wszystko, co Jakub. Jak dla mnie jest to również niewątpliwy plus dla całości.
Zakończenie również zasługuje na uwagę. Nie pozwoli wam spokojnie poczekać na dogodny moment by sięgnąć po trzeci tom. Jeśli nie macie go na półce, to... macie ogromny problem. Będzie tak was ciekawić, jak to dalej zostanie poprowadzone, że pędem będziecie musieli udać się do biblioteki lub księgarni. Ewentualnie zamówić ją przez Internet. Ja na całe szczęście mam na półce kolejne dwa tomy, ale muszę się wstrzymać, by odsapnąć i co ważniejsze, by nie oszaleć. Trochę te wszystkie myśli bohaterów w nas wsiąkają i trzeba się trochę przewietrzyć.

Jestem na prawdę ogromnie zadowolona z tego, co dostałam w Procesie diabła. Książka wywarła na mnie niemałe wrażenie. Nie wiem nawet, czy samo słowo "Majstersztyk" czy też "Arcydzieło" pozwoli oddać moje myśli, emocje na jej temat. Ten thriller jest idealny, ale pamiętajcie, że musicie być na niego gotowi. Jeśli stronicie od trupów, krwi i tym podobnych, lepiej nie zabierajcie się za tę serię, bo nie wiem, czy to wytrzymacie. Emocje, wydarzenia mogą was przytłoczyć. Zniszczyć wyobrażenia i zasiać strach w waszych głowach czy sercach. Jeśli z kolei lubicie niebanalne thrillery, gdzie zło szerzy się na wielką skalę - zachęcam was po stokroć. Myślę, że nie pożałujecie. Jest to historia, która warta jest każdej nagrody z dziedziny możliwej do uzyskania w tymże gatunku.
Jak się domyślacie - polecam z całego serca każdemu, kto jest zdecydowany i zaczytany w thrillerach.

Ocena: 6/6
©Tylko magia słowa
Przyznam szczerze, że przez pierwszych kilkadziesiąt stron byłem na autora szczerze wściekły. Mnie, staremu krakusowi, który zna Kraków od strony ciemnych, śmierdzących piwem i stęchlizną knajp, zasikanych bram ulicznych, ludzi, którzy garnitur ubierają tylko do ślubu i na pogrzeb, Bednarek postanowił wcisnąć historię białych kołnierzyków. Mam absolutny opór przed takimi zmianami w moim mieście, chociaż wiem, że to się dzieje. Klimatyczne knajpy zamieniają się w metroseksualne kawiarnie, a wiecznie nawaleni prawdziwi pseudoartyści w zmanierowanych hipsterów zakładających trampki do swoich prążkowanych garniturków. Zabijcie mnie, ale nie przyjmuję takiej rzeczywistości. Główny bohater idealnie pasował mi natomiast do realiów, jeśli nie Nowego Jorku, to przynajmniej “Warszafki”. Ale skoro jesteśmy w Krakowie to jedźmy dalej.

Książka opowiada o losach młodego wilka krakowskiej adwokatury, który od początku przedstawiony nam jest jako seryjny morderca. Dzięki swojemu sprytowi udaje mu się wrobić kumpla we wszystkie zbrodnie, których sam dokonał. Wiedzie zatem wolne, stosunkowo beztroskie – nie licząc demonów w jego własnej głowie – życie jako prawnik w znanej kancelarii. Pewnego dnia otrzymuje zadanie obrony znanego specjalisty transplantologa, który oskarżony jest o serię morderstw ze szczególnym okrucieństwem…

Mniej więcej od tego momentu w książce zaczyna dziać się magia. Demony przeszłości zaczynają tańczyć, a chory mózg młodego adwokata, zaczyna zasysać czytelnika jak wielka, lepka ośmiornica. Nie sposób się oswobodzić przed końcem książki. To co się dzieje w głowie tego człowieka jest równie chore, co pociągające. Nawet brutalne wydarzenia, opisane w miarę postępu fabuły, stanowią tylko tło, do jego wewnętrznej walki. Jeśli kiedykolwiek chciałeś(aś) wejść do umysłu prawdziwego zwyrodnialca, to ta książka jest dla Ciebie idealna. Jest to jedna z tych pozycji, w obliczu której, zawsze zadaję sobie pytanie: Co Autor musi mieć w głowie, aby wymyślić taką fabułę i co by było, gdyby zamiast opisywać swoje myśli, realizowałby je w rzeczywistości.

W jednej z funkcjonujących w internecie, recenzji tej książki, ktoś napisał, że nie chciałby autora mieć za sąsiada. Ja, wręcz przeciwnie. Myślę, że znaleźlibyśmy sporo wspólnych tematów ????

Książka dla ludzi o mocnych nerwach, ale zdecydowanie godna polecenia!

Ocena: 5+/6
©PanCzyta.pl
W złu jest coś, co nieodmiennie fascynuje. Nie bez powodu kryminały i thrillery cieszą się od wielu lat sporym powodzeniem – mam wrażenie, że od czasu wydania w Polsce Millenium Stiega Larssona to już istny szał – a wiadomości telewizyjne epatują tragicznymi wydarzeniami. Podobnie jest z seryjnymi mordercami: boimy się ich, ale nas ciekawią, chcemy poznać ich motywy, prześledzić ich życie, by stwierdzić, co się stało. Czy zło tkwiło w nich od zawsze, czekając tylko na stosowny impuls, by się rozbudzić? Jak mówi Adrian Bednarek, „w każdym z nas siedzi gdzieś głęboko zakorzenione zło. Tyle, że to zło potrzebuje jakiegoś bodźca, żeby wyjść na światło dzienne, jeśli go nie dostanie może przespać całe życie”. Pisarz postanowił prześledzić ścieżkę, którą normalny, zdawałoby się, człowiek musi przejść, by stać się seryjnym mordercą. Psychikę takiej osoby opisał w swojej książce Proces diabła.

Kuba Sobański to młody prawnik, który ma szansę zabłysnąć, bowiem dostaje właśnie grubą sprawę – ma bronić klienta, którego media ochrzciły Rozpruwaczem z Krakowa. Skojarzenie z Kubą Rozpruwaczem nasuwa się samo, bowiem morderca zabija krakowskie prostytutki w wyjątkowo bestialski sposób. Nietypowe jest narzędzie: ostry samurajski miecz. Kobiety są patroszone, a ten, kto zabija, wycina także ich narządy płciowe…

Nie będzie łatwo wybronić podejrzanego o zbrodnie, mimo że policja nie ma wielu dowodów, kierując się raczej poszlakami. Mimo tego, Sobański może i nie byłby od razu na straconej pozycji, ale młody prawnik ma także swoje tajemnice. Tylko on wie, że morderca zwany Rzeźnikiem Niewiniątek wciąż żyje. Cała Polska sądzi, że został on ujęty, skazany na karę więzienia i niefortunnie zabity przez współwięźnia, lecz nie jest to prawda. Rzeźnik Niewiniątek ma się dobrze i coraz trudniej mu się powstrzymać przed popełnieniem kolejnych zbrodni. Na łamach książki obserwujemy więc dwa psychopatyczne umysły i możemy śledzić od wewnątrz dwa światy: prawniczy i lekarski, bowiem oskarżony o zabijanie prostytutek mężczyzna jest szanowanym chirurgiem.

Stoczyłem ciężką walkę z pokusą. Kosztowało mnie to dużo sił. Oparłem głowę o kierownicę i zamknąłem oczy. Dłonie zacisnąłem w pięści. Cierpiałem, bardzo cierpiałem, pragnąc czegoś, czego nie powinienem pragnąć. Czegoś, co może mi pomóc wyleczyć się, nawet na zawsze, ale konsekwencje terapii mogły być tragiczne.

Te dwa wątki dość ściśle się ze sobą splatają: chore przemyślenia mordercy, który uważa, że zabicie kolejnej niewinnej dziewczyny przypominającej mu tę, która go kiedyś skrzywdziła, pozwoli mu się „uleczyć” i zapomnieć o doznanych krzywdach, zapewniając mu spokój oraz opis procesu „Rozpruwacza z Krakowa”. I o ile ten drugi wątek potrafi do siebie przekonać, o tyle pierwszy już niekoniecznie. Wydaje mi się, że winę za to ponoszą ciągłe powtórzenia, które miały chyba w założeniu piętrzyć nastrój grozy, a powodowały u mnie jedynie irytację. Naprawdę zrozumiałam, że morderca ledwie powstrzymuje się przed dokonaniem kolejnej zbrodni, czytając o tym pierwszy, drugi i trzeci raz, przy każdym następnym machałam już tylko ręką i myślałam sobie: Dobra, to zabij kogoś wreszcie, bo już nie mogę słuchać tego marudzenia! Jeśli tak działa umysł seryjnego mordercy, to ja nie chcę w niego wchodzić, bo grozi mi śmierć… z nudów.

I dalej: rozwikłanie kto i dlaczego zabija prostytutki jeszcze ciut mnie zaintrygowało i zdziwiło, ale motywy Rzeźnika Niewiniątek jawią się jako tak ograne w literaturze, że kompletnie niczym mnie nie zaskoczyły (a pamiętajcie, że jeszcze nie czytam kryminałów i thrillerów na pęczki, bo sięgam po taką literaturę od niedawna). Mszczenie się za krzywdy z przeszłości? Mordowanie kobiet podobnych fizycznie do tej, która skrzywdziła przyszłego mordercę? Patologie rodzinne? Było, było i jeszcze raz było. I może mogłoby być i po raz tysięczny, ale trzeba to jeszcze umieć pasjonująco opisać, coś od siebie dodać, czymś zaskoczyć.

Niestety styl autora, który mógłby tę historię trochę poratować, jedynie ją pogrąża. Adrian Bednarek stosuje częstokroć dziwne konstrukcje językowe i sformułowania, które wywoływały dyskomfort w absolwencie filologii polskiej. Jakoś zgrzytały mi słowa typu „drapieżnica” (rozumiem, że to od „drapieżcy”, no ale szanowny autorze, to nie brzmi…), czy wyrażenia takie jak „kolorowa niewinność”. Wydaje mi się, że jak ktoś jest martwy, to nie może na nas patrzeć, nawet jak przestraszony czy ukontentowany tym wydarzeniem umysł ma takie wrażenie („Patrzyła na mnie martwa”), a żaden szanujący się prawnik nie wyrwie się na sali sądowej z hasłem: „Kawał z pana szui, panie prokuratorze!” (nawet, jeśli targają nim silne emocje).

Adrian Bednarek jest młodym pisarzem, zarówno pod względem stażu (dwie wydane książki na koncie), jak i daty urodzenia (1984 rok), można więc mieć nadzieję, że jego styl dojrzeje i wyszlifuje się w kolejnych dziełach, bo widać, że chęć jest, zapał jest, ale innych przymiotów cechujących dobrego autora na razie brakuje. Jeszcze nie skreślam, ale na razie byłabym ostrożna.

Ocena: 2+/6
©tanayah czyta
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Choć nie udało mi się skończyć tego... (właściwie nie wiem jak mam to nazwać), to stwierdzam, że dawno nie czytałem takich bredni. Autor wykazał się całkowitą ignorancją w kwestiach prawnych. Jeśli ma to być kryminał, thriller, z głównym bohaterem - prawnikiem, to proponuję Panu Bednarkowi, przed napisaniem kolejnej takiej perełki, zaznajomić się z podstawami kodeksów, które prawnik, w tym przypadku adwokat, powinien mieć w jednym paluszku.
    Brednia goni brednię. Ja podziękuję za taką literaturę i wątpliwą przyjemność obcowania z nią.

Inne proponowane
Warto zerknąć