Zaginięcie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.86 / 5.00
liczba ocen: 9777
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
24.90 złpremium: 14.94 zł
15.35 zł
16.90 zł
19.10 zł
20.83 zł
Pozostałe księgarnie
-44% 12.50 zł
13.70 zł
20.17 zł
20.81 zł
21.17 zł
21.48 zł
22.32 zł
24.90 zł
25.11 zł
Opis:

Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm był włączony, okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie znajdują żadnych śladów świadczących o porwaniu...

Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa trzyletniej córki. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców – wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą…

„Mało brakowało, a zamiast aktorką zostałabym prawnikiem. Czasami żałuję. Zwłaszcza jak czytam «Zaginięcie» Remigiusza Mroza! Intrygujące śledztwo i zajmujące rozgrywki na sali sądowej. Tu każdy w coś gra… a mnie na pocieszenie, że nie jestem prawnikiem, pozostaje nadzieja, że może kiedyś jakiegoś zagram…” – Anna Mucha

„To świetny kryminał, w którym bronią są słowa! (i paragrafy!). Ginie dziewczynka, w trudnych do wyjaśnienia okolicznościach. Policja jest bezradna. Prokuratura oskarża rodziców o zabójstwo dziecka. W ich obronie staje Joanna Chyłka, niezwykle skuteczna pani adwokat. Ma przeciwko sobie wszystkich – policję, prokuraturę, sąd i własną kancelarię… Ale wie jedno: «Kto oskarża, powinien mieć dowód». I robi wszystko, by te dowody znaleźć. Nie interesuje jej wina czy niewinność swoich klientów, chce ich tylko bronić… ale czy aby na pewno?
Joanna jest bezwzględnie konsekwentna, zniewalająco błyskotliwa, czarująco wredna i nie przebiera w słowach… albo inaczej, przebiera tak, by dobić i zmiażdżyć przeciwnika. Podoba mi się! I to bardzo!” – Joanna Jodełka

Recenzje blogerów
Remigiusz Mróz zachwycił mnie Kasacją, która jest pierwszą częścią serii prawniczej o Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim z Kancelarii Żelazny & McVay. Na szczęście autor nie kazał nam długo czekać i już kilka miesięcy po premierze pierwszej części czas na kontynuację - Zaginięcie.

Wielki dom pod lasem, bogata rodzina wypoczywająca w domku letniskowym z małą, niespełna czteroletnią córeczką. Sielankowy obraz zostaje brutalnie przerwany, gdy dziewczynka nagle znika. Dosłownie zapada się pod ziemię. Sprawa jest trudna i dla sądu z góry wiadoma. Brak śladów włamania, włączony alarm - wszystko wskazuje na rodziców małej Nikoli. Mimo tego Chyłka postanawia wziąć sprawę z góry skazaną na niepowodzenie i podjąć się obrony małżeństwa. Jednak dla prawniczki nie ma rzeczy niemożliwych... Razem z młodym aplikantem Kordianem (Zordonem) prowadzą własne śledztwo, aby jak najszybciej dowieść niewinności klientów. Dzięki nim na światło wychodzą nowe fakty. Jednak czy to wystarczy?Nie będzie to łatwa sprawa i to nie tylko pod względem poszukiwania dowodów niewinności...

Kasacja była naprawdę bardzo dobrym kryminałem . Jednak Zaginięcie bije ją na głowę. Sprawa zniknięcia czteroletniej dziewczynki jest bardzo intrygująca i razem z bohaterami zastanawiamy się, kto mógł faktycznie to zrobić i co najważniejsze - "jak"? Dwójka głównych bohaterów to naprawdę barwne i nietuzinkowe postacie. Chyłka przypomina nieco Annalise Keaton z serialu "Sposób na morderstwo" ("How to get away with murder"), natomiast Kordiana wyobrażam sobie ciągle jak Mike'a Rossa z "W garniturach" ("Suits"). Chyłka i Zordon tworzą naprawdę rewelacyjny duet, jeden z lepszych w literaturze przez mnie czytanej. Kordian zaczyna się rozkręcać i z początkowo dosyć nieśmiałego i zagubionego aplikanta przeobraża się w pewnego siebie... uwodziciela. Natomiast Chyłka momentami traci trochę swojego pazura i pokazuje ludzkie oblicze. Ale na szczęście nie robi tego często, bo wtedy nie byłoby całej zabawy związanej z czytaniem dialogów tej osobliwej pary.

Historia wymyślona przez autora to prawdziwy majstersztyk. Sprawa prowadzona przez prawników wzbudza całą gamę emocji. Współczucie z powodu zaginięcia małego dziecka, zdziwienie i konsternację, gdy na jaw wychodzą coraz bardziej zaskakujące fakty, oczywiście też śmiech, zwłaszcza gdy Chyłka stara się dopiec Kordianowi (co jej wychodzi wyśmienicie) i co najważniejsze zainteresowanie, bo od książki po prostu nie można się oderwać. Nawet nie wiem, kiedy dotrwałam do ostatniej strony. Historia wydaje się być początkowo bardzo zagmatwana, ale później, gdy dowiadujemy się prawdy, okazuje się, że właściwie taka nie była. Pisarz inspirował się nieco sprawą Madzi z Sosnowca, o której było głośno, więc może to być dla was pewna wskazówka. Zaginięcie to dokładnie skonstruowana historia od samego początku do końca. Każdy nawet najdrobniejszy szczegół ma znaczenie. I po raz kolejny został poruszony problem moralny adwokatów - czy bronić klienta, gdy wiadome jest, że jest winny?

Podziwiam autora za skonstruowanie tak zawiłej zagadki, a tak naprawdę bardzo prostej. Zdecydowanie polecam Kasację oraz Zaginięcie.

Ocena: 5/6
©Spojrzenie EM
Książki Remigiusza Mroza działają na mnie w modelowy sposób – zawsze wywołują ochotę na więcej. Jestem niczym książkowe zombie, które zamiast braaains… bełkocze books…, szperając z rozpaczą po wciąż pustej skrzynce na listy. Tak też było i tym razem: im bliżej premiery, tym mój głód wzrastał, a cierpliwość malała. W lutym zapoznałam się z pierwszym tomem przygód Chyłki i Zordona, czyli Kasacją, a wczoraj w ekspresowym tempie wchłonęłam Zaginięcie.

Minęło sporo czasu od zakończenia sprawy Piotra Langera – pierwszej, jaką Zordon rozwiązywał pod patronatem Chyłki, rzutkiej prawniczki ze renomowanej kancelarii Żelazny&McVay. Tym razem para prawników musi zmierzyć się z tajemniczym zaginięciem dziecka. Trzyletnia dziewczynka znika z letniskowego domku bogatego małżeństwa, a w domu i dookoła niego nie ma żadnych śladów. Mała Nikolka jakby rozpłynęła się we mgle. Podejrzenia kierują się początkowo na rodziców dziewczynki, Awita i Angelikę Szlezyngierów, jednak Chyłka podejmuje się ich bronić. Czy znaczenie ma tu fakt, że mama zaginionej dziewczynki jest jej znajomą ze studiów?…

Z dnia na dzień sprawa staje się coraz bardziej zagmatwana. Dowodów brak, jedyne, co mają prawniczka i młody aplikant, to poszlaki i na tej podstawie zaczyna się proces. Nie jest łatwo wybronić rodziców, ale jak wiadomo, Chyłka zawsze walczy jak lwica, choć tym razem… inicjatywę musi wykazać także Zordon. Nie obędzie się, rzecz jasna, bez dramatycznych zwrotów akcji, odwiedzenia pewnego nieciekawego miejsca, przefasonowania czyjejś gęby, wplątania się w nielegalny proceder, nawiązania współpracy z półświatkiem i zaciętej walki na sali sądowej. Wszystko to z powodu jednego, głównego pytania: co się stało z małą Nikolką? Im więcej czasu mija od zaginięcia, tym mniejsza jest szansa, że dziecko wciąż żyje…

Ufff, dzieje się! I to dzieje się na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, oczywiście sporo czytelniczych atrakcji zapewnia intryga kryminalna. Po głośnej sprawie „Madzi z Sosnowca” (która to sprawa zostaje zresztą przywołana w książce) zaginięcia dzieci są brane pod lupę ze szczególną przenikliwością. Rodzice są zwykle pierwszymi podejrzanymi, a na niekorzyść Szlezyngierów działa fakt, że przed zniknięciem dziecka doszło między nimi do ostrej kłótni. Chyłka i Oryński muszą rozwikłać, co było przyczyną kryzysu w ich związku, a można się domyślić, że Awit i Angelika nie od razu wyłożą wszystkie karty…

Drugą płaszczyzną, która zapewnia mnóstwo atrakcji, są prywatne relacje prawniczki i aplikanta. Podskórne napięcie między tym dwojgiem było już wyczuwalne w pierwszym tomie, a w Zaginięciu… Nic Wam nie zdradzę, ale powiem, że czytałam to z prawdziwym ukontentowaniem. I w pewnym momencie aż wstrzymałam oddech!

No i oczywiście zakończenie, które, co tu kryć, było prawdziwą petardą. Remigiusz Mróz robi mi to za każdym razem – zostawia mnie w kompletnym szoku, miotającą się pomiędzy podziwem a nienawiścią z powodu niespodzianek, które funduje na ostatnich stronach. Dodatkowym smaczkiem dla czytelników będzie epizodyczna scenka z pewną znaną im skądinąd dziennikarką.

Ogromnie ucieszył mnie fakt, że w posłowiu autor zapowiedział powstanie trzeciego tomu przygód Chyłki i Zordona. Zdecydowanie historia dopomina się o ciąg dalszy, ale nie tylko ona. Czytelnicy też się dopominają.

Ocena: 5+/6
©tanayah czyta
Nie pamiętam przerwy pomiędzy Kasacją a Zaginięciem, bo po skończeniu jednej sięgnęłam natychmiast po drugą i nie było nic pomiędzy. Oczywiście miałam zamiar przeczytać tylko pierwsze zdanie, żeby sprawdzić, jak zaczyna się drugi tom mojej już ulubionej serii z Joanną Chyłką i nic więcej. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, jak skończyło się dla mnie "tylko zerkanie" na pierwsze zdanie.

Zaginięcie autorstwa Remigiusza Mroza to drugi tom z serii: Joanna Chyłka i tym razem zaczyna się w momencie, gdy prawniczka odbiera telefon od swojej koleżanki z przeszłości. Angelika Szlezyngier, ów znajoma już na samym początku przypomina Joannie, że raczej nie pałały do siebie sympatią w czasach szkolnych. Nazywając ją Aśką - wszyscy Ci którzy czytali Kasację wiedzą jaki prawniczka ma stosunek do swojego imienia - powoduje, że wraca fala wspomnień z przeszłości. Wszystko to jednak przestaje mieć znaczenie, gdy Angelika wyjawia powód, dla którego dzwoni o tak niewłaściwej porze.

Trzyletnia dziewczynka, córka Państwa Szlezyngier znika bez śladu z ich domku letniskowego w momencie, gdy alarm był włączony na noc i do rana nikt go nie wyłączał. W związku z czym jedynymi podejrzanymi stają się rodzice dziecka a Chyłka znowu bierze w swe ręce sprawę, która od początku jest skazana na fiasko. Mimo wszystko Joanna bez zastanowienia podejmuję się wyzwania i postanawia bronić małżeństwa, któremu prokuratura stawia całkowicie uzasadniony zarzut zabójstwa. Jedyną zagadką do rozwiązania wydaje się tylko miejsce ukrycia zwłok dziewczynki.

Pierwsze co pomyślałam to skąd zatem te 512 stron, przecież nie można tylko szukać dziecka, bo się wynudzę niesamowicie i oczywiście to było pierwsza z wielu niespodzianek Remigiusz Mroza. Pojawiają się co raz to nowsze wątki, które jednocześnie zaskakują jak i wciągają czytelnika w powieść. Wszystko tak błyskawicznie mknie w tej powieści, że zanim czytelnik pomyśli o ewentualnym sprawcy to nagle pojawia się już na innym torze do rozwiązania zagadki. Mało tego, tor ten jest tak zwiły i kręty, że gdy już mamy wrażenie, że zbliżamy się do mety to nagle czytelnik staje na rozwidleniu i wszystko zaczyna się na nowo. Samo zakończenie natomiast tak mnie zszokowało, że oczywiście musiałam sięgnąć do trzeciego tomu tej serii by zaspokoić niesamowitą ciekawość.

Mnie osobiście, właśnie między innymi uwiodła ta prędkość akcji i błyskawiczna zmian jej przebiegu. Nie pamiętam, kiedy czytałam powieść w takim tempie. Ponadto, tak jak odczuwałam to podczas czytania Kasacji, tak i teraz potwierdzam, że realizm tej książki jest dosłownie powalający. Co też automatycznie sprawia, że czytelnik ma wrażenie, iż znajduje się w samym środku całej tej sprawy. Muszę też koniecznie wspomnieć o tym, ponieważ bardzo się tego obawiałam, że pomimo wszystkich tych prawniczych zwrotów i terminów, kompletnie nie czuję się zmęczona a wręcz przeciwnie mam ochotę na dalsze losy energicznej prawniczki i jej aplikanta.
Polecam gorąco drugi tom mojej już stanowczo ulubionej serii z Joanna Chyłką w roli głównej.

Pozdrawiam serdecznie
Zaczytana Joana

Ocena: 5+/6
©Epilog - zaczytana Joana
Są takie książki, które sprawiają, że znikamy na dobre w świecie przedstawionym przez autora. W tym czasie liczy się dla nas tylko i wyłącznie przebieg wydarzeń, a rządzi nami ciekawość. Możemy nie jeść, najlepiej spędzić całą noc na masowym pochłanianiu stron i niesamowicie irytować się obecnym w książce stanem rzeczy. Mianowicie znowu wpadłam w czytelniczy wir z książkami Remigiusza Mroza i dziś powiem wam co myślę na temat „Zaginięcia”.

Z domku letniskowego bogatych rodziców znika trzyletnia dziewczynka. Ponieważ śledczy nie odnajdują żadnych dowodów świadczących o porwaniu dziecka – prokuratura stawia małżeństwu zarzut zabójstwa. Joanna Chyłka razem z Kordianem Oryńskim, zwanym również Zordonem, stara się dojść do prawdy, lecz sprawa jest o wiele bardziej poważna niż do tej pory sądzono.

„Nikt ze sobą nie taszczy całej prawdy o swoim życiu.”

„Zaginięcie” to już drugi tom serii powieści z mecenas Joanną Chyłką i kolejny, który znowu intryguje, irytuje i doprowadza do szału naiwnego czytelnika. Dlaczego? Ponieważ autor notorycznie wprowadza nas w błąd i kiedy myślisz sobie, że być może w końcu zgadniesz kim jest poszukiwana osoba – BUM – kolejny zwrot akcji i zaczynasz wszystko od początku. Naprawdę uwielbiam w kryminałach ten efekt zaskoczenia, dzięki temu książka jest bardzo ciekawa, ale w przypadku książek Mroza z jednej strony mam ochotę rzucić książką i zostawić ją w cholerę, z drugiej strony ciekawość tego co będzie dalej jest silniejsza i sięgam po następne tomy. Po prostu tych zwrotów akcji jest za dużo i w pewnym momencie człowiek zaczyna się gubić.

„Żaden prokurator celowo nie strzela sobie w stopę, mimo że niektórzy wyglądają na takich, co lubią się kaleczyć.”

Oczywiście i tym razem postać Joanny całkowicie mnie ujęła. Uwielbiam jej cięte riposty i zadziorny charakter. Ta kobieta zawsze wie gdzie i kiedy wbić szpilę. Należy ona do osób, które nie dadzą sobą pomiatać.

„Zawsze zastanawiało go, jak udaje jej się przeforsować swoją wolę na innych – tym bardziej, że opryskliwość niespecjalnie zachęca ludzi do współdziałania.”

Najbardziej urzekającą – tak, urzekającą – rzeczą w powieści jest relacja Chyłki i Zordona, która jest nieco dziwna, skomplikowana, zagmatwana i specyficzna. Jest to jeden z tych wątków w książce, przez który w momencie ukończenia obecnego tomu chce się jak najszybciej sięgnąć po kolejny. Autor dokładnie wie jak rozplanować ich relację, by czytelnik czuł lekki niedosyt.
Remigiusz Mróz po raz kolejny robi nam papkę z mózgu w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Autor jak zwykle serwuje nam znakomity efekt zaskoczenia czytelnika i ten zabieg pisarski jest według mnie cechą nadzwyczaj charakterystyczną Remigiusza Mroza. Ja osobiście mogę się wściekać na to co się dzieje w książce, ale nie zmienia to faktu, iż ta historia ponownie wbija w fotel i zaskakuje. Jedyne czego żałuję, to fakt, iż nie posiadam oryginalnego wydania powieści.

Ocena: 6/6
©Marionetka Literacka
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Druga część serii o Joannie Chyłce trzyma poziom. Książka łatwa i dość przyjemna, bohaterowie niezmeinnie barwni, Chyłka rewelacyjna.
    Autor mocno przerysowuje realia prawniczego światka, nadając mu sporo znamion rzeczywistości amerykańskiej, no ale - taki urok i konwencja tej serii, kto nie chce, niech nie czyta.
    Ocena: 4

  • Awatar

    Rewelacja!

  • Awatar

    Łatwa i przyjemna lektura.

  • Awatar

    Remigiusz Mróz - uwielbiam i czytam w ciemno ;)

  • Awatar

    Świetna! Wystarczyły mi trzy dni na jaj przeczytanie (co przy dziecku jest całkiem niezłym wynikiem). Zakończenie jak zwykle rewelacyjne, aczkolwiek po "Kasacji" wiedziałam jak bardzo może zaskoczyć autor. W kilku miejscach aż dech zapierało, ale zdradzać szczegółów nie będę :). Teraz muszę upolować "Ekspozycję" i "Przewieszenie" a później pozostaje czekać na nową książkę.. Mam nadzieję, że Remigiusz Mróz nie próżnuje.

  • Awatar

    Mróz moim ulubionym polskim pisarzem od tej pory! Rewelacja. Uwielbiam duet Chyłka - Oryński. Oby Mróz był dalej taki płodny bo juz nie moge sie doczekać 3 części. Jedna gwiazdka mniej tylko dlatego, ze spodziewałem sie trochę innego zakończenia. Polecam gorąco.

  • Awatar

    Chyłka i Zordon ponownie mnie nie zawiedli! Sprawa skrajnie inna, krańcowo przeciwne rozwiązanie a jak w pewnym momencie wstrzymałam oddech... to jeszcze mi się nie wyrównał. I mam nadzieję, że zgodnie z obietnicą autora, Chyłka długo bezrobotna nie zostanie. Czekam na kolejne tomy bo Mróz pisze ZNAKOMICIE!

  • Awatar

    W porównaniu z "Kasacją" tylko bobra

  • Awatar

    To już kolejna książka tego autora, którą przerobiłem w kilka godzin :)

    Książka wciąga i jak zwykle zakończenie jest zaskakujące :)

Inne proponowane
Warto zerknąć