ebook Ścieżki północy
3.83 / 5.00 (liczba ocen: 1490)

Ścieżki północy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
najlepsza cena! w tym miesiącu
E-book - najniższa cena: 18.65
wciąż za drogo?
30.60 złpremium: 19.74 zł Lub 19.74 zł
23.03 zł Lub 20.73 zł
23.69 zł 20% rabatu
25.66 zł Lub 23.09 zł
-44% 18.65 zł
25.10 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Opowieść o wielu rodzajach miłości i śmierci, o wojnie i odkrywanej z wolna prawdzie, o sukcesie, który podszyty jest porażką. Australijska „Wojna i pokój” – Booker 2014!

Osadzony w japońskim obozie, którego jeńcy są wykorzystywani do pracy przy budowie Kolei Śmierci w Birmie, chirurg Dorrigo Evans nie może przestać myśleć o romansie z żoną swego wuja sprzed dwóch lat. Bliski rozpaczy codziennie musi walczyć o ocalenie podlegających mu żołnierzy przed głodem, cholerą, torturami... Pewnego dnia otrzymuje list, który zmieni jego życie na zawsze.
Jest to opowieść o wielu rodzajach miłości i śmierci, o wojnie i prawdzie, do której dochodzi się z wiekiem, o sukcesie, który osiąga się po to tylko, by uświadomić sobie, co się straciło.

„Zazwyczaj Nagrodę Bookera otrzymują bardzo dobre książki, ale w tym roku wyróżniliśmy arcydzieło” – A. C. Grayling, sekretarz kapituły Nagrody Bookera

„Zostaje w pamięci na zawsze” – „The Times”

„Znakomity pisarz” – Ian McEwan

„Wielka powieść” – „The New York Times”

„Od czasu «Drogi» Cormaca McCarthy’ego żadna książka nie wstrząsnęła mną jak ta” – „Washington Post”

Ścieżki północy od Richard Flanagan możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Nic nie trwa wiecznie. Nie rozumiesz, Baker? Właśnie o to chodziło Kiplingowi. Żadne imperia ani wspomnienia. Niczego nie pamiętamy. Może przez rok czy dwa. Może nawet przez całe życie, jeśli żyjemy. Może. Ale potem umieramy i kto później cokolwiek z tego zrozumie? I może nie pamiętamy niczego, zwłaszcza wtedy kiedy kładziemy rękę na sercu i ględzimy o tym, byśmy nie zapomnieli.
Nigdy nie można uwolnić się od świata, a dzielić z kimś życie oznacza dzielić winy.
Nikt już niczego nie czyta. Ludzie myślą, że Browning to pistolet.
Bo mnie się wydaje, że miłość stwarzają ludzie. Nikt jej nie dostaje po prostu. My sami ją stwarzamy.
Albowiem odwaga, ocalenie, miłość – to wszystko nie żyło tylko w jednym żołnierzu, lecz w nich wszystkich, a kiedy umierało, umierał każdy z nich; dlatego zaczęli wierzyć, że opuścić jednego ze swoich towarzyszy, to tak, jak gdyby opuścić samego siebie.
Życie jest znośne wyłącznie dzięki naszej wierze w złudzenia, (...) to wiara w rzeczywistość zawsze nas pogrąża.
Szczęśliwy człowiek nie ma przeszłości, a nieszczęśliwy nie ma nic poza nią.
Nigdy nie można uwolnić się od świata, a dzielić z kimś życie oznacza dzielić winy.
Nic nie trwa wiecznie. Nie rozumiesz, Baker? Właśnie o to chodziło Kiplingowi. Żadne imperia ani wspomnienia. Niczego nie pamiętamy. Może przez rok czy dwa. Może nawet przez całe życie, jeśli żyjemy. Może. Ale potem umieramy i kto później cokolwiek z tego zrozumie? I może nie pamiętamy niczego, zwłaszcza wtedy kiedy kładziemy rękę na sercu i ględzimy o tym, byśmy nie zapomnieli.
Kochać to nie to samo, co budować jakiś mur albo dom. Ludzie zarażają się miłością jak katarem. Miłość unieszczęśliwia człowieka, a potem przemija. Ten, kto udaje, że jest inaczej, wchodzi na drogę do piekła.
Życie jest znośne wyłącznie dzięki naszej wierze w złudzenia, (...) to wiara w rzeczywistość zawsze nas pogrąża.
Albowiem odwaga, ocalenie, miłość – to wszystko nie żyło tylko w jednym żołnierzu, lecz w nich wszystkich, a kiedy umierało, umierał każdy z nich; dlatego zaczęli wierzyć, że opuścić jednego ze swoich towarzyszy, to tak, jak gdyby opuścić samego siebie.
Szczęśliwy człowiek nie ma przeszłości, a nieszczęśliwy nie ma nic poza nią.
Dorrigo z kolosalnym smutkiem odkrył, że pogoń za przeszłością nieuchronnie prowadzi tylko do poczucia jeszcze większej straty.
Zniewalająco piękna powieść – Sunday Times.

Laureat Nagrody Bookera 2014.

Ścieżki północy Richarda Flanagana otrzymały wiele bardzo pochlebnych opinii i poleceń. A ja czytając tę powieść miałam wrażenie, że albo pisało ją kilku autorów, albo proces twórczy był tak rozciągnięty w czasie, że koncepcja na fabułę ewaluowała lub została dogłębnie przemyślana.

Początek kompletnie mnie nie zachęcił, a wręcz nudził. Myślałam nawet o odłożeniu książki na bok, żeby poczekała na inny czas. Jednak głosy innych czytelników, których fabuła również nie porwała od pierwszych rozdziałów sprawiły, że czytałam dalej. I dobrze zrobiłam, gdyż z chaosu powstała przejmująca opowieść o ludzkich dramatach, traumach obozowego życia przepełnionego okrucieństwem i bezdusznością oprawców.

Dobra książka, doszedł do wniosku, sprawia, że chce się ją przeczytać jeszcze raz. A książka wielka każe człowiekowi jeszcze raz przeczytać swoją duszę.

Australijski chirurg Dorrigo Evans został osadzony w japońskim obozie jenieckim, gdzie pełni funkcję dowódcy osadzonych. Ich głównym zadaniem jest budowa Kolei Śmierci w Birmie, łączącej Bangkok z Rangunem. Ta syzyfowa praca pochłania tysiące ofiar, a Dorrigo Evansa przemienia ze słabego mężczyzny ulegającego wielu pokusom w przywódcę, który jest w stanie poświęcić wiele dla podległych mu ludzi.

To coś jak życie, nie? Myślisz, że je prześcigniesz, że jesteś od niego lepszy, ale ono za każdym razem robi z ciebie idiotę. Ty padasz na pysk, a ono odjeżdża pełna parą i gwiżdże, zadowolone z siebie jak skurwysyn.

Ścieżki północy to nie tylko literatura obozowa, ale również historia miłosna, która w moim odczuciu była jej najsłabszym ogniwem. Nie wzbudziła mojego entuzjazmu, ani nie poruszyła głębszych pokładów romantyzmu, za to sprawiła, że od jej pojawiania się fabuła nabrała konkretnego kształtu i chaos zniknął.

Najmocniejszą stroną i tym co sprawiło, że historia mnie porwała są wszystkie wstrząsające sceny, wydarzenia oraz opisy życia w obozie. To tutaj nastąpiła przemiana głównego bohatera, który wtłoczony w zupełnie nieznaną mu dotychczas rolę, stał się obrońcą i opiekunem.

Również opis wydarzeń, które miały miejsce po obozowym życiu, kiedy poznajemy dalsze losy ocalonych i oprawców oraz dochodzi do rozliczenia popełnionych zbrodni, wyzwala mnóstwo emocji.

Kiedy myślę o Ścieżkach północy, to jawią się one jako skomplikowany utwór mający kilka twarzy. Z jednej strony autor serwuje fragmenty, które zachwycają językiem i stylem i są jak perełki godne zaznaczenia lub wynotowania. Z drugiej raczy narracją, która wprowadza niepotrzebny zamęt. Dlatego też nie potrafię zachwycić się całą powieścią.

Na szczęście minusy nie przysłoniły plusów i polecam książkę dalej. Może inni czytelnicy stwierdzą, że powieść Flanagana to arcydzieło, tak jak czynił to sekretarz kapituły Nagrody Bookera?

Ocena: 4+/6
©Na czytniku
Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten truizm na początek: II wojna światowa zebrała wiele ofiar. Mimo że czytałam już sporo książek na temat wojennych okrucieństw, obozów różnego typu, walk i ucieczek, śmierci i nieoczekiwanych fortunnych zakończeń, wciąż sięgam po kolejne tego typu lektury. Te opowieści gniotą, bolą, kopią po wnętrznościach, ale uważam, że warto wiedzieć, warto pamiętać i że musi nas ćmić, piec i ranić! Gdy czytam takie powieści jak Ścieżki północy Richarda Flanagana, tym mocniejszą mam nadzieję, że wojna w nasze rejony nigdy nie wróci. Że tam, gdzie trwa, wygaśnie. Nic nie jest warte cierpienia i śmierci ludzi. Dałabym tę książkę do przeczytania wszystkim przywódcom państw, ale obawiam się, że nie odniosłaby oczekiwanego skutku.

Dorrigo Evans, główny bohater książki, przeżył budowę Kolei Śmierci, czyli linii kolejowej, którą w czasach II WŚ dla Japonii budowali m.in. jeńcy wojenni, zarówno pochodzenia europejskiego, jak i azjatyckiego. Może powinien uważać się za szczęściarza, w końcu wiele tysięcy zmarło z powodu głodu, braku higieny i wszechobecnych chorób, które rozprzestrzeniały się błyskawicznie w brudzie i ciasnocie, jaka panowała w barakach. Wrzody, cholera, gangrena, nie mówiąc już o tak powszechnej dolegliwości jak wszy, były na porządku dziennym. Narzędzi potrzebnych do operacji, a nawet podstawowych leków (jak ibuprofenu na ból) praktycznie nie było. Porcje jedzenia były głodowe – trochę sklejonego ryżu trzy razy dziennie. Czasem udało się ukraść kacze jajko czy tubkę skondensowanego mleka – prawdziwy skarb! W takich warunkach ludzkie szkielety budowały Kolej Birmańską. A Japończycy chętnie bili ich za każdą niesubordynację czy opieszałość. Czy to nie wspaniałe, pracować na chwałę cesarza?

Jego głód był niczym dzikie zwierzę. Zdesperowany, wściekły, mówił mu, żeby wszystko, co tylko uda mu się znaleźć do jedzenia, zjeść natychmiast, jak najszybciej; po prostu jedz, wrzeszczał głód – jedz! Jedz! Jedz! I MacNeice przez cały czas wiedział, że to on jest zjadany – przez własny głód.

Dlaczego Dorrigo się nie poddał, dlaczego jako obozowy lekarz chciał walczyć o każdego więźnia, co dawało mu siłę? Nie ma na to prostej odpowiedzi i nie wie tego również sam Evans. Jest w nim wielkie zdziwienie, że pomimo dziejących się w dzisiejszej Tajlandii okrucieństw, gdzieś trwa, jak gdyby nigdy nic, inny świat. Gdzieś ludzie żyją normalnie, mają domy, chodzą do pracy, gdzieś rodzą się dzieci i kochają się ludzie, a tu jedyną kochanką jest głód, a domem… Nie, domu tu nie ma. Wzbudzające w czytelniku litość zezwierzęcenie w obliczu śmierci jest wszechobecne. Bo czym jest człowiek w sytuacji granicznej? Zwierzęciem, które rozpaczliwie próbuje przeżyć. Niby wiadome, ale wciąż daje obuchem w łeb.

Historie z obozu jenieckiego przeplatane są dziejami Dorriga sprzed wojny, przede wszystkim jego gorącym uczuciem do własnej ciotki, Amy. Poznana przypadkowo w księgarni, pokochana miłością rozpaczliwą, zachłanną, niemożliwą do powstrzymania. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że jest to uczucie od początku skazane na porażkę, jednak to właśnie opisy łagodnej radości, której Evans doświadcza przy Amy, są przeciwwagą dla okrucieństw wojny.

Kochać to nie to samo, co budować jakiś mur albo dom. Ludzie zarażają się miłością jak katarem. Miłość unieszczęśliwia człowieka, a potem przemija. Ten, kto udaje, że jest inaczej, wchodzi na drogę do piekła.

I jeśli wciąż wahacie się, czy jest to powieść warta nominacji do Bookera, odpowiadam: jak najbardziej, przede wszystkim za sprawą języka. Flanagan pisze porażająco pięknie. Wręcz nieprzyzwoitym wydaje mi się zachwycanie się opisem pełnych okrucieństw wojennych praktyk, ale nie zmienia to faktu, że jest to po prostu językowy majstersztyk. I tak, jak mówiłam na początku: boli, gniecie, rwie i szczypie, by nie było nam za dobrze i zbyt komfortowo w sensie psychicznym.

Ta książka nie daje prostych odpowiedzi, każe żałować zarówno ofiar, jak i katów, a potem być wściekłym na jednych i drugich. Pokazuje, jak łatwo człowiek może sobie wytłumaczyć wszelkie zło, jakie czyni i dlaczego nie należy tym tłumaczeniom ufać. Prowadzi nas przez meandry zakazanej miłości do obozu jenieckiego, a potem do beznadziei powojnia, kiedy nic nie jest jeszcze odbudowane, tak w głowach ludzi, jak na ulicach, gdzie zbrodniarze wojenni są wyłapywani, osądzani i zabijani, a nieliczne ofiary, którym udało się przeżyć, próbują z mniejszym lub większym powodzeniem żyć po wojnie. I niby wydaje się, że po latach wszystko jest względnie normalnie, tylko nie wiedzieć czemu pewnemu mężczyźnie drży ręka i zaczyna płakać, gdy ma uderzyć za karę swoje dzieci. Nigdy ich w końcu nie uderza, tylko mówi im, żeby były dobre. Czy to mała, czy duża cena za przeżycie?…

Szczęśliwy człowiek nie ma przeszłości, a nieszczęśliwy nie ma nic poza nią.

Ocena: 6/6
©tanayah czyta
Tego wieczoru, gdy leżał w hotelowym łóżku z Lynette Maison, miał obok siebie na podłodze, zresztą jak zawsze, bez względu na to, gdzie akurat przebywał, książkę, albowiem kiedy osiągnął wiek średni znowu zaczął czytać. Dobra książka, doszedł do wniosku, sprawia, że chce się ją przeczytać jeszcze raz. A książka wielka każe człowiekowi jeszcze raz przeczytać swoją duszę. Rzadko spotykał takie książki, z wiekiem coraz rzadziej. Mimo to wciąż ich szukał, jak jeszcze jednej Itaki, do której wiecznie zmierzał.

Odnalazłam swoją literacką Itakę, powieść wielką, wyróżnioną w 2014 roku Nagrodą Bookera powieść Richarda Flanagana Ścieżki Północy. Opowieść o wojnie, niespełnionej miłości, rozpaczy, samotności, niewyobrażalnym okrucieństwie i pamięci. Historia, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Przerażająca i piękna jednocześnie.

Dorrigo Evans jest pochodzącym ze zwykłej rodziny chirurgiem. Udaje mu się opuścić Tasmanię, skończyć medycynę w Melburne i zaręczyć z dziewczyną z wyższych sfer. Na krótko przed wyjazdem na front spotyka Amy, tajemniczą dziewczynę z czerwonym kwiatem we włosach, w której się zakochuje, i która okazuje się być żoną jego krewnego.
Dorrigo trafia do obozu jenieckiego do Syjamu, w którym zostaje wyznaczony na dowódcę australijskich jeńców wojennych, którzy są wykorzystywani przez Japończyków do budowy Kolei Śmierci, mającej połączyć Bankok z Rangunem. Zadanie, które wydaje się niewykonalne, pochłaniające tysiące ofiar. Evans codziennie jako lekarz musi walczyć o życie swoich kolegów, odraczając ich śmierć, albo wręcz przeciwnie przyspieszając ją, stając się dla nich bogiem.

Ścieżki północy to powieść zbudowana za zasadzie kontrastów. Flanagan zderza ze sobą okrutną wojnę z wielką namiętnością i miłością. Bestialstwo Japończyków obcinających jeńcom głowy z recytowaną przez nich w tym czasie wiersze haiku, okrucieństwo z próbami ratowania resztek człowieczeństwa. Samotność, ogrom bólu i cierpienia z krótkimi chwilami szczęścia, które dają siłę australijskim żołnierzom by przetrwać kolejny dzień w dżungli. To właśnie za sprawą tych kontrastów, zestawieniem tego co niewyobrażalne, z tym co piękne powieść jest przytłaczająca, urzeka głębią, a emocje, które wywołuje są namacalne, ranią boleśnie, pozostawiając na długo.

Flanagan oddaje słowami ból i cierpienie, które wydaje się, że nie można opisać w żaden sposób. Wojna, o której opowiada autor, jej zło, bezsensowna śmierć, którą niesie, ludzkie okrucieństwo wstrząsnęła mną do trzewi.
Przedstawiając życie głównego bohatera, któremu udało się przeżyć obóz, przeplatając wojenne obrazy z krótkimi chwilami szczęścia, których doświadczył nim trafił w piekło wojny, oraz życiem po wojnie, pokazuje, że ofiary wojny są wieczne. Evans, który w czasie wojny codziennie walczył o życie swoje i kolegów, po wojnie staje się cieniem. Dla otoczenia jest bohaterem wojennym, sam czuje się kłamcą, który ocalił siebie, pozwalając umrzeć innym. Dorrigo twierdzi, że szczęśliwy człowiek nie ma przeszłości, a nieszczęśliwy nie ma nic poza nią. Nie chce pamiętać, ale wciąż przeżywa czas wojny. Został naznaczony wojną, która zabrała mu wszystko. Odniósł sukces, bogactwo, które uświadomiły mu co tak naprawdę utracił.
Wojna to ofiary, która ponosi każda ze stron. Japończycy, oprawcy, po wojnie sami czują się pokrzywdzeni, płacąc cenę za oddanie cesarzowi i wierność idei.

Najgorszy spustoszenie jakie powoduje wojna, to fakt, że zmienia sposób w jaki patrzymy na świat, sprawiając, że stajemy się obojętni wobec cierpienia, zła. Obojętność, w którą wierzyliśmy, że w czasie piekła wojny pozwoli nam przetrwać, przeżyć kolejny dzień, przenosimy do tego świata bez wojny, sprawiając, że to właśnie zło rządzi światem. Ale czy można przejść przez życie, będąc obojętnym wobec zła, przemocy?

Przez chwilę sądził, że uchwycił prawdę straszliwego świata, w którym nie można uciec od koszmaru, w którym przemoc jest wieczną, ogromną i jedyną prawdą, większą niż jakikolwiek bóg, czczony przez człowieka, bo tylko ona jest prawdziwym bogiem.

Ścieżki północy Richarda Flanagana posiada wszystkie cechy wielkiej powieści. Poruszająca historia, krwiści bohaterowie, okrutna wojna, wielka miłość i niezwykły kunszt językowy. Używając języka wręcz poetyckiego, pełnego metafor opisał piekło na ziemi jakie zgotowali ludzie innym ludziom. Subtelnie i naturalistycznie opisuje wszystkie możliwe oblicza cierpienia, przedstawiając coś co nas przerasta i nie potrafimy, albo raczej nie chcemy sobie nawet wyobrazić.
Wstrząsająco piękna. Prawdziwy diament.

Ocena: 6/6
©Cuddle up with a good book
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Dobra rzecz, chociaż momentami brakowało do doskonałości. Ale było naprawdę blisko. Warto.

  • Awatar

    Bardzo dobra książka. Początkowo nie byłam pewna czy będzie mi się podobać. Czym dalej, bardziej wciągała. O czym jest? Chyba trudno to krótko ująć? O życiu, miłości, śmierci, o losie australijskich jeńców w japońskim obozie, o wielkiej i przerażającej samotności. Książka bywa określana jako australijska Wojna i pokój. Bardzo polecam!

Warto zerknąć