ebook Światło, którego nie widać
3.92 / 5.00 (liczba ocen: 5422)

Światło, którego nie widać

Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
empik#EMPIK GO BOOK
empik#EMPIK GO BOOK
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę

Nagroda Pulitzera 2015. Znakomite połączenie wątków sensacyjnych i historycznych. „Światło, którego nie widać” Anthony’ego Doerra to przejmujące studium człowieka uwikłanego w totalitaryzm. Marie-Laure mieszka wraz z ojcem w Paryżu, jako sześciolatka traci wzrok i odtąd uczy się poznawać świat przez dotyk i słuch.Pięćset kilometrów na północny wschód od Paryża w Zagłębiu Ruhry mieszka Werner Pfennig, który jako mały chłopiec stracił rodziców. Podczas jednej z zabaw Werner znajduje zepsute radio, naprawia je i wkrótce staje się ekspertem w budowaniu i naprawianiu radioodbiorników. Odtąd Werner poznaje świat, słuchając radia.Kiedy hitlerowcy wkraczają do Paryża, dwunastoletnia Marie-Laure i jej ojciec uciekają do miasteczka Saint-Malo w Bretanii.Werner Pfennig trafia tam kilka lat później. Służy w elitarnym oddziale żołnierzy, który zajmuje się namierzaniem wrogich transmisji radiowych. Podczas nalotu aliantów na Saint-Malo losy tej dwójki się splatają…

Światło, którego nie widać od Anthony Doerr możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Wszyscy w końcu umierają i zawsze następuje to przedwcześnie.
O kształcie historii decydują zwycięzcy. To ważna nauka. Zwycięzcy piszą historię.
Każdy nosi w sobie historię życia.
Bóg to tylko chłodne białe oko, sierp księżyca nad obłokami dymu. Wybuchy stopniowo zmieniają miasto w pył, a oko mruga, mruga...
Miłość potrafi zabijać, prawda?
Jeśli człowiek zamyka oczy, nie dowiaduje się niczego o ślepocie. Poza światem nieba, twarzy i budynków istnieje surowszy, starszy świat, miejsce, gdzie płaszczyzny ulegają dezintegracji, a w powietrzu płyną ławice dźwięków
Prawdziwy Aryjczyk jest jasnowłosy jak Hitler, szczupły jak Goering i wysoki jak Geobels.
Jak cudownie bezsensowne jest budowanie pięknych budowli, komponowanie muzyki, śpiewanie piosenek, drukowanie ogromnych ksiąg pełnych kolorowych rycin ptaków wobec straszliwej, wszechogarniającej obojętności świata - jakież pretensje mają ludzie! Po co komponować muzykę, skoro Cisza i wiatr są znacznie potężniejsze? Po co zapalać lampy, skoro w nieunikniony sposób pochłonie je ciemność?
Wszyscy pojawiamy się na świecie jako pojedyncza komórka, mniejsza od drobinki kurzu. Znacznie mniejsza. Podział. Mnożenie. Dodawanie i odejmowanie. Materia przechodzi z rąk do rąk, atomy pojawiają się i znikają, wirują molekuły, łączą się białka, mitochondria wysyłają polecenia oksydatywne, powstajemy jako mrowie połączeń elektrycznych. Płuca, mózg, serce. Po czterdziestu tygodniach sześć bilionów komórek przeciska się przez drogi rodne matki. Krzyczymy. Później atakuje nas świat.
Krocz ścieżkami logiki. Każdy skutek ma przyczynę, istnieje wyjście z każdej sytuacji. Do każdego zamka można dopasować klucz.
Otwórzcie oczy i popatrzcie na to, co możecie zobaczyć, nim zamkniecie je na zawsze.
Pulitzer odebrany w 2015 roku. Najlepsza historyczna powieść według użytkowników portalu Lubimyczytać.pl, przez wielu porównywana do bestsellerowej "Złodziejki książek" Marcusa Zusaka. Dzieło tworzone przez dziesięć lat (!), z intrygującym tytułem, wpadającą w oko okładką i tematem, który niezmiennie wzrusza i porusza. Wydawać by się mogło, że w moje ręce wpadła prawdziwa literacka perełka, której długo nie zapomnę i którą trudno będzie przebić. Okazało się jednak, że nie będzie to wyczyn godny kaskadera, a jedno, jedyne słowo, które idealnie opisuje mój stosunek do powieści Doerra to - nie, tym razem to nie "rozczarowanie" - dziś to "ambiwalencja".

Ta historia nie miała prawa się nie udać, a jej przeznaczeniem było łamanie ludzkich serc. Druga wojna światowa, Hitler, propaganda oraz zamieszanie. Głód, brud i strach, a pośród tego wszystkiego ONI, stojący po dwóch stronach barykady. Ona to francuska dziewczynka wychowywana przez ojca, pozbawiona tak cennego zmysłu jakim jest wzrok. On, Werner, jest niemiecką sierotą żyjącą z gromadką innych dzieci pod skrzydłami Frau Eleny i obdarzoną niezwykłym talentem technicznym. W czasach szarganych niepokojem, za sprawą 12 amerykańskich bombowców, 480 bomb i 30,5 tony materiałów wybuchowych, ich losy nieodwracalnie się ze sobą splotą. Razem z nimi w świetle kamer znajdzie się też pewien magiczny przedmiot oraz wykonana z niezwykłą starannością makieta, która być może skrywa więcej tajemnic niż powinna.
Ta historia nie miała prawa się nie udać, a jej przeznaczeniem było łamanie ludzkich serc. Dlaczego więc nie złamała mojego?

Zawsze twierdziłam, przeczytanie książki w ekstremalnych warunkach zajmuje mi tydzień. Po "Świetle, którego nie widać" powinnam chyba kliknąć przycisk "edytuj" w swojej głowie, bo ślęczałam nad nią - UWAGA, UWAGA - całe 16 dni. Nie będę się tłumaczyć, że to przez nadmiar obowiązków na uczelni, chorobę czy wyczerpanie, bo byłaby to wierutna bzdura. Czasu miałam aż nadto, za to chęci do czytania tej książki zero. Początkowo byłam zachwycona krótkimi, dwustronicowymi rozdziałami. Nie znoszę przerywać czytania w środku zdania czy w połowie konkretnej myśli autora, dlatego zabieg ten wydawał mi się idealny w każdym calu. Szybko jednak zweryfikowałam ten pogląd, bo krótkie rozdziały uniemożliwiły mi poczucie historii snutej przez Doerra. Nie zdążyłam jeszcze poczuć strachu Marie-Laure, a już byłam rzucana w świat Wernera, co więcej kilka lat później czy wcześniej. Często gubiłam się w historii, a co najgorsze przez cały czas towarzyszyło mi dziwne uczucie, że umknęło mi coś ważnego, że coś przeoczyłam i dlatego nie wiem co tak naprawdę się dzieje. Ku własnemu niezadowoleniu zdarzało mi się skakać wzrokiem po tekście i omijać niektóre wersy, dlatego gdy tylko skończyłam czytać (męczyć?) tę powieść w końcu odetchnęłam z ulgą.

Teoretycznie nie mam tej książce nic do zarzucenia. Doerr pisał ją prostym, w miarę zwięzłym językiem, stronił od dziwnych porównań i trudnych sformułowań. Ukazał wojnę oczami dzieci, co pewnie dziesięć lat temu zagwarantowałoby mu jeszcze większy sukces, dziś jednak nie jest już niczym nowym. Nie wiem czy to kwestia zbyt wielkich oczekiwań, czy może licznych nagród albo porównań do książki Marcusa Zusaka (którą uwielbiam i bardzo polecam), ale nie jestem i nie będę fanką "Światła, którego nie widać". Była poprawna.
Była po prostu poprawna i nie wzbudziła we mnie absolutnie żadnych emocji. I to chyba jej najcięższy grzech.

Ocena: 3/6
©Półka na książki
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Fabula powiesci jest oparta na prawdziwej historii i to jest niewatpliwie jej sila i dlatego warto ja przeczytac aby poznac losy kilkorga dzieci podczas wojny i ich splatajace sie ze soba drogi. Moim zdaniem, nie jest to jednak powiesc wybitna, ani ze wzgledu na konstrukcje, ani jezyk, ani opisy bohaterow i ich perypetii. Duzo jej jeszcze brakuje, zebysmy mogli identyfikowac sie z emocjami bohaterow.

  • Awatar

    Przy całej prostocie mojego umysłu, którym próbuję ogarniać czytane lektury, w żaden sposób nie potrafię zrozumieć fenomenu powieści Światło, którego nie widać. Książka ta jest dla mnie bardzo plastyczną opowieścią o losach ludzi w zawierusze wojennej. Nie zamierzam dyskutować nad werdyktem przyznającym powieści Nagrodę Pulitzera. Widocznie osoby, które to zrobiły wykazały się większym zrozumieniem oraz zachwytem nad czytanym tekstem. Zastanawiam się, czy jest tak, że powieść ta zachwyca kobiety, a mężczyźni pozostają wobec niej obojętni?. A może ona całkiem nie pasuje mi stylem i dlatego całkowicie do mnie przemawia? Zadawałem sobie te pytania cały czas podczas mojego spotkania z opowieścią Anthonego Doerra i właściwie do końca nie znalazłem na nie odpowiedzi. Najwyraźniej nam ze sobą „ nie po drodze”. Dla mnie powieść ta jest jedynie dobra.

    Ocena: 4/6

  • Awatar

    Przeczytałam "Światło, którego nie widać" w jedną noc. Nie chcę zdradzać zbyt wiele elementów fabuły, napiszę jedynie, że jest wielowątkowa i wciągająca, bohaterowie wiarygodni i interesujący, a autor z łatwością przenosi nas do mrocznych lat XX wieku.
    Gorąco polecam!

  • Awatar

    fabuła super

Warto zerknąć