Inna dusza
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.97 / 5.00
liczba ocen: 3351
najlepsza cena! w tym miesiącu
KURSGA#Google Analytics
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
25.01 złpremium: 15.01 zł
20.01 zł
21.26 zł
25.01 zł
25.01 zł
Pozostałe księgarnie
11.99 zł
17.01 zł
20.01 zł
20.91 zł
21.25 zł
21.26 zł
22.51 zł
23.00 zł
23.76 zł
25.01 zł
25.01 zł
Opis:

„Inna dusza” – powieść po prostu genialna, która zdobyła Paszport „Polityki” – przedstawia otchłań zła i pyta o jego źródło. Skąd bierze się decyzja o odebraniu drugiemu człowiekowi życia? Skąd przychodzi inna dusza i co ją uaktywnia? Antypatyczne miasto, przemoc, beznadziejna rodzina?

Najlepsza książka Łukasza Orbitowskiego.
Miasto. Zniszczone, obdrapane i brudne kamienice. Zmęczeni ludzie w ubłoconych, wiecznie spóźnionych i zatłoczonych autobusach. Przygnębienie i pustka. I nagle w jednej głowie kiełkuje ta dziwna myśl, nieodparte pragnienie. Bez motywu, bez powodu, jak głód. Tak jakby ciało przejmowała inna dusza, która nakazuje to zrobić, i nie można od niej uciec...
Pewnego dnia miasto zatrzyma się przerażone zbrodnią.
„Inna dusza” Łukasza Orbitowskiego to druga książka z serii „Na F/Atach” Wydawnictwa „Od Deski do Deski”. Autor sięgnął po temat głośnych morderstw, które miały miejsce w Bydgoszczy w latach 90. XX wieku. Z niewyjaśnionych przyczyn nastolatek zabija swojego kuzyna. Po trzech latach zabija kolejną ofiarę. Obydwie zbrodnie wstrząsnęły nie tylko mieszkańcami miasta, ale i całej Polski.
Po piętnastu latach Łukasz Orbitowski sięgnął do archiwum, do akt i wycinków z gazet. Podejmuje się fabularyzowanej retrospekcji tamtych wydarzeń. Opisuje Bydgoszcz lat 90., młodzież - jej ówczesne problemy, dylematy, fascynacje. Opisuje także zbrodnie i mordercę. Motyw jego działań przedstawia w następujący sposób:

„Ale chyba są inne duchy, wiesz, takie, co żyją w człowieku obok tych naszych dusz, zwyczajnych. I czegoś tam sobie chcą. Niektóre są ciche, inne głośne. Wrzeszczą, hałasują. To jest nie do wytrzymania. Znaczy, tak mi się wydaje, że z takim duchem w środku strasznie ciężko żyć, zwłaszcza jak on chce czegoś, na co ty nie masz ochoty.”

CYTATY:
Każdy, kto ocalił okruch ze starych marzeń, może mówić o wielkim szczęściu.
Recenzje blogerów
Książka Orbitowskiego jest jedną z kilku z serii na f/aktach. Jej szkieletem stały się prawdziwe wydarzenia, które autor osnuł fikcją literacką. Nie jest to zresztą taktyka zbyt odkrywcza, bo przypuszczam, że większość książek kiełkuje z prawdziwych wydarzeń, tutaj jednak czuje się ten realizm z każdym zdaniem.
Nie będę udawał kogoś innego i od razu uczciwie napiszę, że jestem wielkim fanem Łukasza Orbitowskiego i każde jego słowo przyjmuję z uznaniem. Ale obiektywnie trzeba przyznać, że ten facet ma unikalny dar obserwacji i ogromną wręcz wrażliwość. Co ciekawe, pisarz posługuje się stosunkowo oschłym językiem, ale to akurat, moim zdaniem, tylko podkreśla wyżej wymienione cechy.

Historia osadzona jest w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i trwa do roku 2005. To czas, który i ja doskonale pamiętam, i w którym byłem mniej więcej w wieku bohaterów, co jeszcze bardziej pozwoliło mi emocjonalnie odczuwać opisane wydarzenia. Blokowiska, meblościanki, boazeria, pierwsze gry, pierwsze towary luksusowe, rodzice na dorobku, dzieciaki z kluczami na szyi i sporo wolnego czasu na głupoty. Ciekawym zabiegiem jest prowadzenie narracji w czasie teraźniejszym przez wszystkie te lata.

Trójka kumpli z osiedla. Krzysiek opowiada nam historię. Jednym z kolegów Krzyśka jest Jędrek, chłopak uległej mamy i apodyktycznego ojca. Wszystko jednak w granicach standardu. Jędrek uczy się na cukiernika. Jędrek jest w tym całkiem niezły. Jędrek zabija. Jędrek nie ma powodu, ani motywu, ale zabija. Chciało by się rzec, zabija bo może. Orbitowski nie analizuje tego, ale zwyczajnie opisuje wydarzenia, pozwalając czytelnikowi wyciągać własne wnioski.

Inna dusza okazała się książką ekstremalnie emocjonalną dla mnie. Autor kompletnie mnie sponiewierał tą historią. Poczynając od fabuły, a na stylu kończąc jestem bezkrytycznie zachwycony i jak do tej pory to najlepsza książka, jaką przeczytałem w 2016 roku. Skoro tak mocno emocje zagrały – a wiecie, że bardzo to sobie cenię w książkach – to nie byłbym sobą, gdybym nie odniósł się w jakiś sposób do własnego życia. Pamiętam, gdy w roku 1994, a był to rok gdy chodziłem do pierwszej klasy liceum, kupując drożdżówkę w sklepiku opodal szkoły i korzystając z chwili gdy sklepikarka udała się po coś na zaplecze, zwinąłem jabłko. Nie musiałem, było mnie stać. Nie próbowałem zaimponować bo byłem sam. Było to kompletnie bez sensu i bez powodu. Pod wpływem chwili, w tamtym czasie obudziła się we mnie inna dusza. I to być może pokazuje, że każdy tą inną duszę w sobie ma. U jednych się aktywuje, u innych nie. Ja cieszę się, że aktywność mojej ograniczyła się do zwędzenia jabłka.

Książkę Inna dusza, Łukasza Orbitowskiego, gorąco wszystkim polecam. Nie jest to lektura łatwa, ale genialna i bardzo wartościowa, a zakochać się można już pierwszym akapicie:

Jędrek siedzi przy stole naprzeciwko ojca. Trzyma dłonie na kolanach i patrzy w telewizor wyświetlający Prawników z miasta aniołów. Nad nimi wisi lawendowa Matka Boska z bezbronnym wężem zaplątanym w stopy. Meblościankę wypełniają kieliszki, karafki, szklanki w koszyczkach i książki oprawione w płótno. Ojciec pyta, czy Jędrek czuje się przygotowany, ale nim uzyskuje odpowiedź, z kuchni wyłania się matka. Niesie patelnię z jajecznicą. Wraca jeszcze po chleb, już posmarowany masłem, i słoik z powidłami, których nikt nie ruszy. Rozkłada jajecznicę i kromki na trzech talerzach, każdemu po równo. Ojciec gasi telewizor.

Mam wrażenie, że co by nie napisać o tej książce, to będzie za mało. Mam nadzieję, że wszystkie nasze recenzje dadzą jakiś ogólny pogląd na tą interesującą powieść.

Język: 6
Emocje: 6
Pomysł: 6
Akcja: 5+
©Blog PanCzyta.pl
Jest w każdym z nasInna dusza

Łukasz Orbitowski urodził się w 1977 roku w Krakowie. Ukończył filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jako pisarz zadebiutował zbiorem opowiadań Złe Wybrzeża. Pisze głównie fantastykę i literaturę grozy. Współpracował także jako recenzent i felietonista z wieloma gazetami, m.in. z „Nową Fantastyką”, „Przekrojem” czy „Gazetą Wyborczą”. W 2015 roku ukazała się Inna dusza, za którą Orbitowski otrzymał w 2016 roku Paszport „Polityki”.

Jędrek. Miły, spokojny, uczynny chłopak z dobrego domu. Zawsze chętny do pomocy, uprzejmy, uśmiechnięty. Kształci się na cukiernika. Darek i Krzysiek. Jego przyjaciele. Spotykają się ze sobą, rozmawiają, jeżdżą na rowerach. I nagle jeden z nich umiera. Ktoś brutalnie zamordował Darka w jego domu. Tragedia, jaka wydarzyła się na bydgoskim Fordonie, wstrząsa wszystkimi. Zabójcy nie złapano. Nikt nie wie, kto i dlaczego zabił czternastoletniego chłopca. Tylko Krzysiek się domyśla. Stopniowo zaczyna zauważać w Jędrku zmianę. Kiedy zostaje zamordowana kolejna osoba, szesnastoletnia sąsiadka Jędrka, Dagmara, Krzysiek jest już pewny i zaczyna bać się także o siebie. Niezwykle brutalne zbrodnie, bezsensowne tragedie, które złamały życia wielu osób, i morderca, który działał z czystej chęci zabijania. Grzeczny, pomocny nastolatek. Jędrek. Inna dusza.

Książka Łukasza Orbitowskiego jest powieścią, nie da się ukryć, ale jest to powieść mocno inspirowana faktami. Książkowy Jędrek to postać wzorowana na Jacku Balickim, który w 2001 roku został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności, z możliwością ubiegania się o przedterminowe, warunkowe zwolnienie z więzienia po dwudziestu pięciu latach. Obecnie ma więc szesnaście lat odsiadywania wyroku za sobą, a za dziewięć będzie mógł wnioskować o warunkowe zwolnienie. Sprawę tę przybliża właśnie książka Orbitowskiego, choć, jak warto zaznaczyć, nadal jest to powieść spod gatunku fikcji. Być może w chwili zdemaskowania zabójcy dwójki nastolatków było o Jacku Balickim głośno, dzisiaj – trudno znaleźć jakiekolwiek szczegółowe informacje na ten temat. Szczerze mówiąc, nigdy nie słyszałam o tej zbrodni. W chwili, kiedy Jacka Balickiego skazano, miałam zaledwie cztery lata. Później nigdy nie usłyszałam o tym w żadnych wiadomościach. Ciekawi mnie taka cisza na ten temat, zwłaszcza że w ostatnich latach było głośno o kilku takich osobach, które skazano na wiele lat więzienia i którym kara akurat się kończyła. Jacek Balicki teoretycznie mógłby wyjść za dziewięć lat. To i dużo, i mało. Myślę, że po przeczytaniu Innej duszy nie zapomnę o tej sprawie i kiedy (albo raczej: jeśli) Jacek Balicki zdecyduje się wnioskować o zwolnienie warunkowe, będę z uwagą śledzić jej dalszy ciąg.

Jędrek uważa, że tytułowa inna dusza jest w każdym człowieku. Ale nie w każdym się budzi. Pech chciał, że u niego się przebudziła – a więc musiał zabić. Łukasz Orbitowski w swojej książce nie wchodzi w umysł Jędrka, czy też Jacka, nie stara się tłumaczyć, skąd u niego to przemożne pragnienie przelewania krwi, ale pokazuje go jakby z zewnątrz. Czytelnik zresztą ma okazję obserwować Jędrka z perspektywy jego przyjaciela, Krzyśka, który, zauważając zmiany w zachowaniu przyjaciela, domyśla się, że to on zabił Darka, jednak z jakiegoś powodu postanawia pozostać mu wiernym. W ten sposób autor maluje portret chłopca, który z zewnątrz jest niczym anioł, ale w którego środku czai się samo zło, diabeł, inna dusza, która nakazuje mu zabijać. Gdyby nie narracja prowadzona jakby dwutorowo, pierwszoosobowo z perspektywy Krzyśka i trzecioosobowo z perspektywy – przynajmniej tak wydaje się przez większość książki – narratora wszechwiedzącego, zapewne i czytelnik nabrałby się na uprzejme uśmiechy, gotowość do pomocy w każdej sytuacji, miłe słowa i ogólną grzeczność Jędrka. To właśnie ta dwulicowość jest najbardziej przerażająca w tej postaci – kiedy widzi się i miłego nastolatka, i zwyrodniałego mordercę zabijającego bez motywu, bez emocji, bez sensu.

To, co uderza w czytelnika równie mocno jak zwyrodniałość Jędrka, to także wszechobecne zło. Oczywiście widać je najbardziej w dwóch momentach – kiedy Jędrek morduje Darka, a potem Dagmarę. Czytelnik widzi wszystko niemalże z lotu ptaka – bo kiedy inna dusza budzi się w Jędrku, chłopak obserwuje siebie z perspektywy sufitu, jakby w oderwaniu od siebie. Znika grzeczny nastolatek, pojawia się bestia, która zadaje ciosy raz po raz, a potem bez zająknięcia sprząta krew, myje nóż i pakuje ciało do torby. Zło jednak nie siedzi tylko w Jędrku – ono jest wszędzie. Bydgoszcz lat dziewięćdziesiątych jest brudna, szara, zimna, niemalże martwa. To szarobure, obdrapane budynki, bieda, patologie, przemoc i nałogi rujnujące życia całych rodzin. To miasto absolutnie nie zachęca, jest mroczne, nieprzyjazne, przeżarte złem do szpiku kości.

Na uwagę zasługuje również styl, w jakim Orbitowski napisał tę powieść. Widać to zarówno w narracji, jak i dialogach. Postacie, a zwłaszcza Jędrek, wypowiadają się w szczególny, bardzo kolokwialny sposób. Czytając wypowiedzi Jędrka, niemalże czułam się tak, jakby stał obok mnie i szeptał mi te słowa do ucha. Niesamowity jest zresztą także język narratora – czy to Krzyśka, czy to narratora wszechwiedzącego. Język, jakim posługują się bohaterowie, jest inny, jednocześnie prosty i wyróżniający się. Jest on elementem, który na równi z kreacją postaci i opisem miasta buduje napięcie i nastrój grozy, mroku i zła.

Czytałam tę książkę dwa tygodnie. Nie dlatego, że była źle napisana, nudna czy mi się nie podobała. To jedna z tych książek, która jest diabelnie dobra, ale trzeba ją sobie dawkować, bo ładunek zła, jaki jest w niej zawarty, sprawia, że nie da się jej przeczytać za jednym zamachem. Świetny początek przygody z twórczością Łukasza Orbitowskiego – myślę, że nie poprzestanę na tej książce i kiedyś przeczytam także inne jego publikacje. Jest to dla mnie także obiecujący start z serią, w ramach której ukazała się ta książka, tj. z serią Na F/Aktach. Na półce czeka kolejna publikacja z tego cyklu, tym razem Bestia Magdy Omilianowicz, ale zacieram już ręce na kolejne. Serdecznie polecam.

Ocena: 5/6
©Bohater Fikcyjny
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć