Roland
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.99 / 5.00
liczba ocen: 264546
cena: 18.53
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
24.23 zł
24.48 zł
23.85 zł
24.09 zł
24.23 zł
Pozostałe księgarnie
-7% 18.53 zł
19.41 zł
19.61 zł
20.81 zł
21.08 zł
21.30 zł
21.81 zł
22.03 zł
23.07 zł
23.66 zł
23.90 zł
24.23 zł
24.48 zł
24.48 zł
25.92 zł
26.00 zł
27.00 zł
28.50 zł
28.50 zł
28.50 zł
28.50 zł
28.50 zł
28.79 zł
28.79 zł
28.79 zł
28.80 zł
28.80 zł
Opis:

Pierwsza w Europie i jedyna w Polsce edycja „Mrocznej Wieży” zawierająca opowiadanie „Siostrzyczki z Elurii”. Przeczytaj powieść mistrza grozy, SF i sensacji, zanim zobaczysz jej ekranizację z Idris Elbą i Matthew McConaughey w rolach głównych.

Na jałowej, spieczonej ziemi, przypominającej planetę po apokaliptycznej zagładzie czy jeden ze światów równoległych, istniejących obok naszego, pozostały tylko ślady dawnej upadłej cywilizacji. Ten złowrogi świat przemierza Roland, ostatni z dumnego klanu rewolwerowców, ścigając człowieka w czerni, który posiadł tajemnicę Wieży – mistycznego miejsca, gdzie być może uda się rozwiązać zagadkę czasu czy przestrzeni. Podczas wędrówki musi stawić czoło opętanej kapłance: spotyka szalonych osadników, gadającego kruka, zamieszkujące podziemia mutanty oraz pochodzącego z Ziemi chłopca, Jake`a.

MROCZNA WIEŻA to 8-częściowy cykl powieści, łączących elementy fantasy, horroru i westernu, stawiany na równi z trylogią Tolkiena. Przez samego KINGA uważany za ukoronowanie jego twórczości.

CYTATY:
Wcześniej czy później, jeżeli nie ma zdrajcy, ludzie wymyślają go sobie
Czas jest złodziejem pamięci.
Kiedy zdrajców nazywa się bohaterami (albo bohaterów zdrajcami), nadchodzą mroczne czasy.
Recenzje blogerów
Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim.

Wydawać by się mogło, że świat uległ totalnej zagładzie. Można nawet rzec, że świat ogarnął mrok. Pozostały już tylko ślady dawnej cywilizacji, a całe otoczenie wygląda jakby uległo apokalipsie. Śmierć zebrała swoje krwawe żniwo. Roland Deschain jest ostatnim z rewolwerowców zamieszkujących planetę. To właśnie przed nim trudne zadanie do wykonania. Musi odnaleźć człowieka w czerni. Od dawna wierzy się, że to właśnie on posiadł tajemnicę Mrocznej Wieży, która jest centrum wszystkich światów. To właśnie w tym miejscu możliwe jest rozwiązanie zagadki wszech czasów - głęboko skrywanego sekretu dotyczącego czasu i przestrzeni oraz istnienia. Czy Rolandowi uda się odnaleźć mężczyznę w czerni i ujawnić prawdę? Czy wycieńczająca wędrówka zakończy się sukcesem?

Jak myślicie - co się dzieje, gdy antyfanka sięga po książkę? Twórczości Stephena Kinga nie lubiłam, ale ceniłam zawsze. Nie za grozę, nie za fabułę. Głównie za to w jaki sposób potrafi przelać na papier swoje myśli. Jego styl pisania zawsze robił na mnie duże wrażenie. A co nie pasowało mi w tych książkach? To, że akcja zaczynała się dopiero w środku powieści, a autor wprowadzał miliony wręcz niepotrzebnych do niczego wątków. A Roland mnie zaskoczył! Zaciekawił od pierwszej strony. Powieść okazała się lekturą, w której czytelnik może doświadczać wielu różnorodnych emocji, ogromu wrażeń, ale przede wszystkim jest pełnoprawnym uczestnikiem trudnej, pełnej niebezpieczeństw i przeszkód wędrówki, której znów jest odczuwalny w kościach tego, który po książkę sięga. Niesamowity jest dla mnie fakt, że w Rolanda udało mi się tak szybko wciągnąć i to na tyle, że od książki nie mogłam się oderwać, a gdy byłam do tego zmuszona - nie potrafiłam przestać o niej myśleć. Świat stworzony przez Stephena Kinga totalnie mnie porwał. Ostatni rewolwerowiec, tajemniczy mężczyzna, mutanty, demony, wampiry i... wielka usilnie strzeżona tajemnica. Przemieszanie westernu, fantastyki, powieści przygodowej i horroru. Każdy może w nim znaleźć coś dla siebie.


W Rolandzie tak naprawdę nie dzieje się zbyt wiele, ale nie jest to monotonna podróż apokaliptycznymi szlakami. Uważam, że ta książka, dość krótka jak na Stephena Kinga (300 stron), jest wprowadzeniem do czegoś wykraczającego poza wszelkie schematy, jest literaturą większego kalibru. W końcu nie bez powodu cykl Mroczna wieża stawiany jest na równi z trylogią Tolkiena. Przyznaję również, że częściowo byłam uprzedzona do twórczości tego autora. Teraz wiem, że być może byłam za mała, by docenić jego charakterystyczny i nadzwyczaj plastyczny styl pisania.

Podsumowując, nie pozostaje mi nic innego jak polecenie książki. Bawiłam się przy niej naprawdę świetnie. Uwielbiam takie klimaty. Uważam również, że Roland jest idealną książką, gdy planujecie rozpoczęcie przygody z twórczością Kinga. Nie mogę doczekać się sięgnięcia po kolejne tomy. Wyczuwam, że to będzie prawdziwa bomba!

Ocena: 4+/6
©Książkomaniacy Recenzje
Nastał ten sądny dzień, ten magiczny dzień, w którym przekonałam się do twórczości Stephena Kinga. Chociaż to chyba za dużo powiedziane. Po mało porywającym Joyland, po nużącym Lśnieniu, postanowiłam porzucić na chwilę grozę w wykonaniu tego autora i sięgnęłam po pierwszy tom Mrocznej Wieży, porównywanej do dzieł Tolkiena. I jestem w stanie szczerze napisać, że ta powieść Kinga przypadła mi do gustu. Naprawdę. Choć to zaledwie początek i jestem na pierwszym etapie drogi, to chętnie zrobię kolejny krok i zapoznam się z kolejnymi przygodami Rolanda. Ale zanim to nastąpi, to może co nieco o tej części…

Akcja rozgrywa się w ponurym, postapokaliptycznym świecie, zamieszkiwanym przez różnego rodzaju stworzenia, od wampirów zaczynając, na mutantach kończąc. Roland Deschain, ostatni z niesamowitego rodu rewolwerowców, przemierza miasta i krainy w poszukiwaniu człowieka w czerni. Jest przekonany, że zna on tajemnicę Mrocznej Wieży, centrum wszystkich światów. Być może to tam można odkryć zagadkę istnienia, zagadkę czasu i przestrzeni. Roland liczy na to, że wyciągnie z człowieka w czerni wszelkie informacje o Mrocznej Wieży, ale czy na pewno jest to możliwe? Czy w ogóle uda mu się go schwytać?

Chciałabym napisać, że ta książka spodobała mi się dlatego, że jest w niej wszystko to, co lubię w dobrej literaturze. Ale stop! Przecież horrory i grozę też lubię, a jednak czytając Lśnienie kilka razy przysnęłam. No to o co tutaj chodzi? Nie mam pojęcia, naprawdę. Może o to, że w grozie mam większe wymagania, naprawdę musi być to coś mocnego i konkretnego, mam dosyć wyjątkowe podejście do tematu, dlatego wiele potrzeba, aby mnie w tym gatunku zadowolić. Z fantastyką jest łatwiej, bo tam nie muszę czuć się aż tak pobudzona. Wystarczy mi wciągająca historia, dobre odwzorowanie realiów świata, w którym rozgrywa się akcja oraz konkretny bohater, z którym będę w stanie się zaprzyjaźnić. I w przypadku Mrocznej Wieży wszystkie te trzy elementy zostały spełnione.

Świat, który tutaj stworzył King jest dosyć osobliwy. To połączenie fantastyki i postapokalipsy, bardzo ciekawe i oryginalne, zdecydowanie trafiające w mój gust. Czuję, że to zaledwie początek, bo pierwsze tomy mają to do siebie, że ich celem jest wprowadzenie nas do czegoś większego, więc liczę na to, że zaprezentowana tutaj wizja urzeknie mnie jeszcze bardziej. Fabuła? Interesująca. Akcja toczy się dosyć umiarkowanym tempem, ale wytwarza się tutaj bardzo przyjemna atmosfera – lekka nutka tajemnicy i niebezpieczeństwa tylko ją podsyca i zdecydowanie działa na plus. Czuję się zaintrygowana motywem Mrocznej Wieży, podobnie jak i Rolanda. Rewolwerowiec jest bardzo ciekawą postacią, którą od razu polubiłam. To ciekawy charakter, z którym chętnie wybrałabym się w tę daleką podróż.

Historia przedstawiona w tej książce jest wielowątkowa. Poszukiwanie człowieka w czerni i chęć odkrycia tajemnicy istnienia to jedno, ale tak naprawdę pojawia się tutaj kilka wątków pobocznych, równie ciekawych, które razem tworzą spójną i logiczną całość. King świetnie kreuje swoich bohaterów, są bardzo realistyczni, podobnie jak i ich ogólny sposób bycia, postępowanie czy zachowanie w konkretnych sytuacjach. Co ciekawe, w tym całym połączeniu fantastyki i postapokalipsy, pojawia się nutka westernu, co było naprawdę czymś znakomitym! Uwielbiam takie klimaty, a okazuje się, że połączenie, które na pozór wydaje się być nieco ekscentryczne, może być naprawdę urzekające i świetnie pokazane.

Bardzo się cieszę, że nie zrezygnowałam z próby porozumienia się z tym autorem tak szybko. Mogłabym przegapić wtedy szansę na naprawdę dobrze zapowiadający się cykl. A kto wie, może i kiedyś przekonam się do grozy w jego wykonaniu, może po prostu muszę znaleźć odpowiedni dla siebie tytuł. W końcu różne są gusta! Ale jedno jest pewne, Mroczna Wieża naprawdę mi się spodobała! Doskonała przygoda u boku Rolanda… A to dopiero początek! I jestem niezmiernie ciekawa, co czeka nas dalej!

Ocena: 5/6
©BookeaterReality
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Początek trochę nudnawy, ale za to mniej więcej od połowy książki już nie można się od niej oderwać. Kolejne tomy są zdecydowanie lepsze, wciągają już od pierwszych stron. Zaczynając czytać ten cykl trzeba jednak wiedzieć, że King był bardzo młody, kiedy napisał pierwszą część "Mrocznej wieży" i może właśnie stąd wynikają pewne niedociągnięcia.

  • Awatar

    Mimo fantastycznego klimatu, budowanego napięcia, niepokoju i aury tajemniczości pod koniec zaczęłam się z tą książką niewiarygodnie męczyć. Wszystko brudne, brzydkie i obleśnie seksualne jak to u Kinga, tylko tym razem nie widziałam w tym żadnego celu, poza uczuciem obrzydzenia samym w sobie. Nie przekonał mnie też główny bohater, niby zdeterminowany i zahartowany życiem, ale jakiś taki miękki i naiwny zarazem. Zmęczyłam książkę myśląc, że może pod koniec zachęci mnie do kontynuowania serii, jednak nic z tego.

  • Awatar

    Wydaje mi się że cykl "Mroczna Wieża" powinien być zaliczany do kanonu serii SF i Fantasy które powinny być przeczytane przez każdego fana tych gatunków. W pierwszej części - najkrótszej - wędrujemy z Rolandem przez surowe i jałowe ziemie pseudo dzikiego zachodu. Doskonały opis postaci, przeżyć i przygód którym musi sprostać główny bohater.

  • Awatar

    O cyklu "Mrocznej Wieży" chodziły już legendy gdy o nim usłyszałem. A minęło jeszcze kilka lat zanim się za niego zabrałem, choć na szczęście nie tyle ile autorowi zajęło jego pisanie. Pierwsza część ujęła mnie swoim surowym klimatem i przepleceniem konwencji - świetnie się ją czytało, a umysł miał też zajęcie przy analizowaniu poszczególnych elementów.

  • Awatar

    Trochę się do niej zabierałem, ale wciągnęła. W zasadzie nie tyle ta jedna książka, co raczej cała saga. Jest to jakiś powiew świeżości w fantasy - hipnotyzujący, postapokaliptyczno-westernowo-rycerski klimat (którego trochę brakuje w kolejnych tomach, chociaż te też się czyta świetnie).

  • Awatar

    Książka mało wyrazista, akcja dość monotonna, przeplatana wspomnieniami bohatera. Niezbyt zachęcający wstęp (ponoć) do sagi.

Inne proponowane
Warto zerknąć