ebook Szczygieł
3.87 / 5.00 (liczba ocen: 3659)

Szczygieł
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo Znak
Kategoria:  /
najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - najniższa cena: 23.30
wciąż za drogo?
-41% 23.30 zł
35.91 zł Lub 32.32 zł
-5% 23.40 zł
-14% 34.00 zł
Inne proponowane

"Theo Decker cudem ratuje się z wybuchu. Z ruin muzeum wykrada niewielki, dziwnie fascynujący obraz. Ulubiony obraz matki, którą stracił w zamachu. „Szczygieł"" będzie towarzyszył Theo w podróży: od ekskluzywnych apartamentów przy Park Avenue po rozpustę półświatka w Las Vegas. Przez zakurzony labirynt podupadającego nowojorskiego antykwariatu po ciemne zakątki Amsterdamu. Obraz, który początkowo jest dla Theo bezcennym skarbem, z czasem sprowadzi go do podziemia handlarzy sztuką i sprawi, że Theo znajdzie się w samym środku śmiertelnie niebezpiecznego, zaciskającego się kręgu. „Szczygieł"" to epicka powieść, która łączy w sobie elementy zagadki kryminalnej i Bildungsroman. To klasyczna opowieść o utracie i obsesji, przetrwaniu i tworzeniu siebie od nowa, i o bezlitosnych kolejach losu. „Szczygieł"" to największe wydarzenie literackie ostatnich lat – powieść zdobyła Nagrodę Pulitzera i Carnegie Medal, była nominowana do National Book Critics Circle Award i Baileys Women’s Prize, znalazła się na listach najlepszych powieści roku wielu opiniotwórczych mediów. Była bestsellerem w wielu krajach i sprzedała się do tej pory w ponad trzech milionach egzemplarzy. "

Szczygieł od Donna Tartt możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Czyż wszystko niewarte jest ryzyka? Czy dobro nie może się czasem wkraść przez jakieś dziwne kuchenne drzwi?
Nie możemy wybrać, czego chcemy, a czego nie chcemy, taka jest trudna, samotna prawda.
Za każdym razem, gdy widzisz muchę albo inne owady na martwej naturze, zwiędły płatek albo czarną kropkę na jabłku, malarz przekazuje ci potajemnie wiadomość. Mówi ci, że rzeczy żywe są nietrwałe, wszystko jest tymczasowe. Śmierć w życiu. Dlatego mówimy o martwej naturze.
Ale czasem, niespodziewanie, rozpacz przelewała się przeze mnie falami i wtedy aż brakowało mi tchu; a gdy fale cofały się, spoglądałem na zasolony wrak zalany światłem tak jasnym, tak smutny i pusty, że nie umiałem sobie przypomnieć, czy świat kiedykolwiek nie był martwy.
Po co w ogóle czymkolwiek się przejmować? Czy jaki istoty wrażliwe nie zostaliśmy umieszczeni na ziemi, żeby zaznać szczęścia w tym krótkim czasie, który jest nam dany?
Dobro nie zawsze wynika z dobrych uczynków, a złe uczynki nie zawsze są skutkiem zła.
Co zrobić, jeśli jest się akurat posiadaczem serca, któremu nie można zaufać...? Co zrobić, jeśli to serce z własnych, niezgłębionych powodów uparcie, w obłoku nieopisanego blasku, odciąga cię od zdrowia, domu, odpowiedzialności obywatelskiej, silnych więzów społecznych i wszystkich wszystkich bezkrytycznie wyznawanych powszechnych cnót prosto ku pięknym światłom ruiny, samospalenia, katastrofy?
Wielki smutek, który dopiero teraz zaczynam pojmować: nikt nie wybiera własnego serca. Nie możemy zmusić siebie do tego, żeby chcieć czegoś, co dobre dla nas lub dla innych ludzi. Nie wybieramy tego jacy jesteśmy.
W 2014 rzuciłam się na niesłychanie reklamowane Wszystko, co lśni Eleanor Catton (Man Booker Prize 2013) i potężnie się rozczarowałam. Gdy niedługo później czytelniczy świat piał z zachwytu nad Szczygłem (Pulitzer 2014) dośpiewałam sobie, że będzie tak samo. Zatem odpuściłam.

Kilka lat minęło, w związku z zapowiadaną ekranizacją Szczygieł znowu stał się trochę widoczny w mediach i książkoświecie, zatem postanowiłam, że spróbuję.

Jestem jednak prostym człowiekiem, czytam dla rozrywki, przyjemności, odpoczynku, wiedzy o miejscach i przedmiotach. Ale nie znoszę filozoficznych roztrząsań, rozbierania na drobne potencjalnych przeżyć, wydłubywania z oka, serca (a i mniej eleganckich miejsc) ziarenek szkła, piasku, groszku, które kogoś tam uwierają w jestestwo.

Historia Theo Deckera mnie wciągnęła. Jego dramatyczna utrata matki, dziwna opieka rodziny kolegi, beznadziejne życie u nieodpowiedzialnego ojca. Prawie wszystko co złe, dotknęło tego dzieciaka. I czasem wpadał w odmęty, a czasem odbijał się od dna i wyglądało, że uda mu się poukładać mały świat wokół siebie. Trauma, tęsknota za matką, niespełniona szczenięca miłość, nieoczekiwana dobra-zła przyjaźń z takim samym nastoletnim wyrzutkiem, alkoholizm, narkomania – nic mu nie było oszczędzone. A gdy po tym szaleństwie osiadł, ochłonął, znalazł dom, to gdzieś w nim, i wokół niego, szaleje tornado świata, i wir czasem tylko zahacza, a zdarza się, że wciąga. I nie wiadomo, czy i w jakim stanie wypluje.

Niezwykła opowieść wciągnęła mnie bez reszty. Przeżywałam wszystko z Theo, zaciskając pięści, wzdychając, złoszcząc bądź rozczulając. Oglądałam obrazy w necie, rozkoszowałam się opisami mebli i technik ich renowacji. Chciałam pojechać do Amsterdamu w grudniu…

No po prostu czysta przyjemność z czytania wciągającej książki. Napisanej obrazowym językiem, pełnej niezwykłych bohaterów, poplątanych historii, zaskakujących zwrotów akcji. Z pewnością nie była to książka nudna.

I tylko sama końcówka, ostatnie 3% odebrało mi przyjemność tej lektury. Ten namolny filozoficzny (a może narkotyczny?) bełkot. To drążenie dziury w całym i tłumaczenie tępemu czytelnikowi, jak to dramat życia Theo, jest odwzorowaniem tytułowego obrazu. I my wszyscy też szarpiemy się na łańcuszkach naszych małych światów. Ech, gdyby tak nie było VIII podrozdziału w rozdziale 12.

Bardzo, bardzo te kilka ostatnich stron zepsuło moją opinię o tej książce. Jednak wielka literatura nie dla mnie. A już myślałam, że zmądrzałam.

Ocena: 3/6
©CzytAśka
Szczygieł to powieść, która trafiła w mój gust jak mało która i solidaryzuję się z wszystkimi fanami tej historii. Powiedzieć, że jestem zachwycony, to mało. Kunszt językowy autorki kompletnie mnie urzekł, a sama fabuła pochłonęła.

Ale czasem, niespodziewanie, rozpacz przelewała się przeze mnie falami i wtedy aż brakowało mi tchu; a gdy fale cofały się, spoglądałem na zasolony wrak zalany światłem tak jasnym, tak smutny i pusty, że nie umiałem sobie przypomnieć, czy świat kiedykolwiek nie był martwy.

Diana Tratt napisała dość obszerną historię Theo, który cudem ocalał z wybuchu w muzeum. Wychodząc z rumowiska wykrada obraz Carela Fabritiusa pt. Szczygieł, który jest ulubionym obrazem jego matki. Obraz ten będzie towarzyszył Theo przez wszystkie lata opisane w tej powieści. Wszystko co dzieje się później jest piękną, aczkolwiek mroczną i brutalną opowieścią o dojrzewaniu, kolejach losu, a także o tym jak bardzo jesteśmy uwięzieni we własnych lękach. Dokładnie tak jak tytułowy Szczygieł na łańcuszku. Książka jest (między innymi) negacją tak popularnej ostatnio (i błędnej moim zdaniem) idei: Mogę wszystko, wystarczy tylko, że mocno tego zapragnę.

Tylko od czasu do czasu zauważyłem łańcuch na stópce ptaszka lub zastanawiałem się nad tym, jak okrutny zgotowano mu los – wzbijał się na krótko, zmuszony do powrotu zawsze w to samo smutne miejsce.

Nie możemy wybrać, czego chcemy, a czego nie chcemy, taka jest trudna, samotna prawda. Czasem chcemy czegoś, choć wiemy, że to nas zabije. Nie da się uciec przed tym, kim jesteśmy...

Szczygieł zawiera wszystko co kocham w literaturze: niespieszną narrację, dziecięcy świat (i dojrzewanie), prawdziwą przyjaźń (z perspektywy dorosłego, zdawało mi się, że zakrawającą na erotyzm, ale to tylko nieskrępowana, dziecięca przyjaźń), wyidealizowaną miłość, historię kryminalną, ale przede wszystkim wiele, wiele emocji, traum, i słabości.

Dobro nie zawsze wynika z dobrych uczynków, a złe uczynki nie zawsze są skutkiem zła.

Całość dopełnia fenomenalna narracja, przy czym każde słowo wydaje się ważne. Autorce udała się również arcyskomplikowana rzecz. Potrafiła wzbudzić we mnie realne współodczuwanie. Tak jak potrafiłem zachwycić się opisanymi dziełami sztuki, czy starymi meblami, tak samo odczuwałem emocje (narkotyczne momentami uniesienia) bohaterów książki. Wszystko to utrzymane w spowitym dymem, alkoholem i w gruncie rzeczy beznadzieją klimacie. Do tej pory nie spotkałem się z książką, w której tak fantastycznie połączono piękno sztuki i ideałów z brutalną prozą życia.

Bo nie obchodzi mnie co mówią inni ani jak często i elokwentnie: nikt mnie nie przekona, nigdy, przenigdy, że życie to jakaś niesamowita, przynosząca satysfakcję gratka. Prawda jest taka: życie to katastrofa. (…) Dla mnie- i będę to powtarzał zawzięcie do dnia śmierci, dopóki nie padnę na swoją niewdzięczną, nihilistyczną gębę, za słaby, by wypowiedzieć te słowa: lepiej nigdy się nie urodzić, niż urodzić się w tym szambie.

Wspaniała powieść. Warta wszystkich uzyskanych nagród.

Ocena: 5+/6
©PanCzyta.pl
Lektury o gabarytach Szczygła wzbudzają we mnie lęk. Nie tylko dlatego, że obawiam się momentu, w którym zasnę podczas czytania i owa lektura wyląduje na mojej twarzy z impetem godnym ponad ośmiuset stronicowej knigi. Powodów jest więcej, zazwyczaj mniej przyziemnych. Bo co będzie jak mi się nie spodoba? (Przecież nie odkładam książek przed dotarciem do ostatniej strony). Niepokoi mnie również czas, który poświęcam na czytanie – bo ile innych książek mogłabym przeczytać? Niemniej jednak przygodę z Donną Tartt rozpoczynałam z zainteresowaniem. Czy się zawiodłam?

Theodore Decker jako trzynastolatek stracił matkę w wyniku eksplozji w muzeum, w którym znalazł się tego dnia całkiem przypadkiem. Wydarzenie to stało się początkiem wszystkiego, co przez kolejnych osiemset stron działo się z młodym Deckerem. Bohater - samotny, dojrzewający chłopiec, bez swojego miejsca na ziemi, trafia pod dach rodziny szkolnego przyjaciela. Próbując żyć po swojemu zaczyna poszukiwać własnej drogi. Właściwie “poszukiwanie” to zbyt duże słowo. Wszystko, co dzieje się w życiu Theo, wydaje się z jednej strony przypadkiem, a z drugiej po prostu przeznaczeniem. Niełatwe to życie. Alkoholowe i narkotyczne libacje przeplatają się tutaj ze sztuką. Nie byle jaką, bo taką z najwyżej półki. Zresztą, nie kto inny, jak tytułowy Szczygieł, obraz namalowany przez Carela Fabritiusa w 1964 roku, został przez autorkę wybrany na jednego z głównych bohaterów, towarzyszących Theodorowi przez całe życie.

Szczygieł to książka niewątpliwie intymna. Nie opuszczało mnie wrażenie, że z butami weszłam w nieszczęśliwe życie Theo, obdzierając go z prywatności. Czy to źle? Nie. To znaczy, że Donna Tartt stworzyła odpowiednią atmosferę, która oddziałuje na czytelnika w sposób dosadny i lekko niepokojący, a takich właśnie emocji szukam w literaturze.

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Rewelacja. Przykuwa, daje do myślenia. Jedna z najlepszych książek jakie czytałam.

  • Awatar

    Świetna książka!

Warto zerknąć