Wszyscy na Zanzibarze
3.75 / 5.00 (liczba ocen: 595)

Wszyscy na Zanzibarze
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 18.45
wciąż za drogo?
36.90 złpremium: 24.60 zł Lub 24.60 zł
-39% 24.90 zł
31.98 zł
34.85 zł Lub 31.37 zł
41.00 zł Lub 36.90 zł
18.45 zł
27.06 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Niewiarygodnie ambitna powieść. „W dalszym ciągu jeden z najsolidniejszych kawałków «przyszłej rzeczywistości», jakie którykolwiek pisarz podrzucił nam do przeżucia” – Science Fiction: 100 Best Novels

Na Ziemi na początku XXI wieku tłoczy się ponad siedem miliardów ludzi. Jest to epoka inteligentnych komputerów, psychodelicznych narkotyków w wolnej sprzedaży, polityki uprawianej za pomocą zabójstw i naukowców obłaskawiających wulkany poprzez palenie kadzideł… Histeria niebezpiecznie przeludnionego świata przedstawiona w olśniewająco nowatorskim stylu.

„Brunner był człowiekiem gniewnym, złościła go niesprawiedliwość i cynizm, a ta desperacka powieść (w połączeniu z towarzyszącym jej tomem «The Sheep Look Up») miała być pobudką dla świata pogrążonego w opiumowych oparach konsumeryzmu; dla ludzkości tkwiącej w mglistym przeświadczeniu, że to my władamy naturą. W SF nie chodzi o przewidywanie przyszłości – SF ma objaśniać przeszłość i teraźniejszość. Koszmar Brunnera z roku 1968 ziszcza się wokół nas na rozliczne sposoby, których on nie był w stanie przewidzieć. Gdyby właściwi ludzie przeczytali wtedy tę książkę i zareagowali w sposób zgodny z jej duchem, nasz świat nie byłby dzisiaj w tak niepewnej sytuacji. Być może, nadszedł czas, żeby poznało ją nowe pokolenie” – Joe Haldeman

Wszyscy na Zanzibarze od John Brunner możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Szczęśliwy jest kraj, który nie ma historii.
W kwietniu 2015 roku na rynku zadebiutowała nowa seria Wydawnictwa MAG,. zatytułowana Artefakty. Ma ona przybliżyć polskiemu czytelnikowi klasyczne już powieści science fiction, jak również te mniej znane, bądź nigdy u nas nie wydane. Serię otwiera John Brunner ze swoją powieścią Wszyscy na Zanzibarze. Powieść ta została wydana blisko pięćdziesią lat temu - w 1968 a rok później zdobyła nagrodę Hugo za najlepszą książkę, oraz nagrodę BSFA.

Mamy początek XXI wieku. Na Ziemi żyje ponad siedem miliardów ludzi. Wszystkie rozwinięte kraje borykają się z brakiem surowców, przestrzeni mieszkalnej i przeludnieniem. W obliczu silnej presji i wymagań ze strony społeczeństwa, wiele osób dostaje pomieszania zmysłów i stają się tak zwanymi wściekami atakującymi bez zastanowienia innych ludzi. Im bardziej rozwinięty jest kraj, tym to zjawisko jest bardziej nasilone... Jest to również epoka niezwykle inteligentnych komputerów, które podejmują za ludzi wszystkie ważne decyzje, a w obiegu znajdziemy wiele psychodelicznych narkotyków... Wszystkie te interesujące szczegóły wizji świata poznajemy za sprawą dwójki głównych bohaterów - Normana i Donalda. Pierwszy z nich jest czarnoskórym wiceprezesem General Technics, jednej z największych firm na świecie, zaś drugi to rządowy agent w uśpieniu, który przez ostatnie kilka lat, za jedyne zadanie miał pogłębiać swoją wiedzę z różnych dziedzin.

Spodziewałem się, że Wszyscy na Zanzibarze będzie po prostu dobrą książka science fiction, z interesującą wizją przyszłości. Jednakże okazała się być powieścią niezwykłą i to już od pierwszych stron. Przede wszystkim nietuzinkowa jest jej budowa. W rozdziałach zatytułowanych Ciągłość obserwujemy losy dwójki głównych bohaterów i to one stanowią główną oś fabularną. Na zbliżeniu ukazuje losy postaci, w których przedstawiono ważne fabularnie fakty, problemy w nieco szerszym świetle, bądź też omawia szczegóły wizji świata Brunnera. Natomiast w Kontekście znajdziemy fragmenty różnych fikcyjnych książek i artykułów, przede wszystkim autorstwa Chada Muligana - niezwykłego socjologa o bardzo wnikliwym umyśle. Ostatnią składową jest Świat tu-i-teraz, w którym znajdziemy zarówno wzmianki o pewnych wydarzeniach, jak i reklamy, czy urywki rozmów. Czytając je, odnosi się wrażenie wielkiego chaosu i bombardowania reklamami oraz bezsensownymi informacjami, niczym w prawdziwej, współczesnej telewizji. To ogromne zróżnicowanie w budowie wznosi ciekawe urozmaicenie podczas czytania a także pozwala poczuć się zupełnie jak mieszkańcy Ziemi w wizji Brunnera. Taka konstrukcja ma jeszcze jedną zaletę, mianowicie główni bohaterowie o pewnych wydarzeniach po prostu wiedzą np. z telewizji, podobnie jak czytelnik, dzięki czemu autor mógł pominąć wiele scen, w których zwyczajnie zapoznają się nimi. Zamiast tego ich reakcje, zachowania i pomysły na zaistniałe wydarzenia.

Wizja Brunnera, chociaż liczy sobie już blisko pięćdziesiąt lat, to wciąż jest bardzo realna, jeśli nie nawet bardziej niż w czasach gdy powstała. Obecnie Ziemia liczy sobie ponad siedem miliardów ludzi i wiele z jej regionów jest przeludnionych, ale na szczęście nie w takiej skali jak w książce. Niemniej, jest to coraz częściej poruszany problem a wielkie miasta naszego świata z roku na rok stają się coraz większe a nie mniejsze. Jeśli zaś chodzi o wspomniane środki psychodeliczne jak i inne używki, to są one jak wspomniałem całkowicie legalne. Pełnią jednak niezwykle ważną funkcję - pozwalają się odprężyć, odpocząć i zabawić się, co na pewno znacząco zmniejsza niezadowolenie i liczbę wścieków. Jednak dla mnie najbardziej szokującym aspektem tej wizji było prawo eugeniczne. Pozwala ono posiadać dzieci jedynie osobom, które mają czyste geny - bez żadnych chorób genetycznych, schorzeń, po to aby nie marnować surowców i energii na ludzi, którzy nie są produktywni i będą tylko obciążeniem dla gospodarki. Ponadto, aby przeciwdziałać przeludnieniu, dozwolone jest posiadanie jedynie dwójki dzieci, co mocno przypomina system w obecnych Chinach. Uderzający w książce jest również stosunek dorosłych do dzieci, które nazywane są progenami - co więcej mówi się o nich bardziej jak o przedmiotach a nie ludziach.... Tematów jakie Brunner porusza chyba nie sposób wyliczyć, dlatego opisałem jedynie kilka najważniejszych, które najbardziej utkwiły mi w pamięci.

Wszyscy na Zanzibarze nie jest powieścią łatwą, ani lekką. Już dużego skupienia wymaga nietypowa budowa książki, która bombarduje czytelnika przeróżnymi informacji w wielu formach, co z początku na pewno może powodować dezorientację. Jednakże po kilku pierwszych rozdziałach łatwo jest się do niej przyzwyczaić i dostrzec jak bardzo interesującą wizję przyszłości wykreował Brunner, blisko pięćdziesiąt lat temu. Polecam!

Ocena: 5+/6 czytaj więcej
©Świat fantasy
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Świetna książka. Satysfakcjonująca i pod względem fabuły i odbiegającej od standardu formy. Z początku narracja trochę dezorientuje, ale kiedy się już zaskoczy sprawia autentyczną przyjemność.
    Jedyny zgrzyt dotyczy oficjalnego opisu: "...naukowcy obłaskawiający wulkany poprzez palenie kadzideł" Litości... To jakby powiedzieć, że mamy teraz rozkwit magii i czarodzicielstwa, bo gdzieś ktoś nosi...

  • Awatar

    Podpisuję się pod wszystkimi pochwałami (i jeszcze parę swoich mam do dodania). Absolutna rewelacja. A jeszcze, gdy się pomyśli, kiedy została napisana, to już w ogóle czapy z łbów. Język rewelacyjny, momentami bardzo współczesny (brawa dla tłumacza, słówko "ziom" przecudownie uwspółcześnia tekst, tak sobie myślę, całkiem prywatnie, że autor ze slangu pożyczył, a tłumacz użył najbliższego nam dziś odpowiednika; zresztą nieważne, jak było - istotne, że efekt jest znakomity), a czasami wnoszący zupełnie nowe określenia ("wielorybia mierzwa"- wciąż próbuję zwizualizować). Nota na okładce mówi, że John Brunner był pisarzem gniewnym. Faktycznie, z narracji przebija momentami wręcz wściekłość na społeczeństwo, że samo robi wszystko, by sobie zrobić kuku: nierówność dostępu do dóbr, stygmatyzacja ze względu na coś tam (wszystko jedno, co by to miało być, Brunner akurat użył eugeniki), tabloidyzacja mediów, wszechobecne agresywne reklamy dają w efekcie otoczenie, które naprawdę może zniechęcać do dalszego życia. Ludzie zatracili życzliwość, agresja (taka kompletnie bezinteresowna) jest wszechobecna, nie dziwota, że wścieki są na porządku dziennym. Niby w naszej rzeczywistości nie mamy wścieków - akurat z tym pozwolę sobie się nie zgodzić: mamy wścieków jak najbardziej, choć na szczęście nie są oni tak powszechni, jak u Brunnera - to ci wszyscy, co z wiatrówki strzelają do autobusów (na razie tylko z wiatrówki), ci urządzający co jakiś czas masakrę w szkole, ci, co na zwróconą uwagę wyciągają noże i nie wahają się ich użyć. IMHO uważam, że idziemy dokładnie tą ścieżką, tylko jesteśmy na początku drogi. Koszmarne jest, że nikogo to nie obchodzi, bo liczy się tylko tu i teraz - i w tym kontekście cholernie ważna jest postać Chada Mulligana - a tymczasem mam wrażenie, że nasi współcześni Mulliganowie oddalili się ze sfery publicznej do własnych zajęć, niekoniecznie na emigrację wewnętrzną, ale po prostu wycofali, bo widzą, że i tak nikt ich by nie posłuchał, choćby nawet wypluli sobie płuca. Bardzo pesymistyczny i bardzo aktualny wydźwięk.
    Wspaniała powieść.

Warto zerknąć