ebook Śleboda
najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - polecana oferta: 24.83
Audiobook - najniższa cena: 21.24
wciąż za drogo?
ODKRYJZDROWIE#Bezpłatny Newsletter
ODKRYJZDROWIE#Bezpłatny Newsletter
29.69 złpremium: 19.15 zł Lub 19.15 zł
24.83 zł Lub 22.35 zł
29.37 zł Lub 26.43 zł
31.92 zł
24.81 zł
26.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Rasowy kryminał rekomendowany przez samego Mariusza Czubaja. „Z obrazem gór dusznych, nasyconych chciwością i krwią, pełnych współczesnych urazów i tajemnic z przeszłości”.

Anka Serafin, młoda doktor antropologii z Krakowa, jedzie w Tatry, by szukać własnej tożsamości. Znajduje trupa. Zmasakrowane zwłoki z Doliny Suchej Wody należą do starego górala. Historia zamordowanego Jana Ślebody wiedzie ku skrzętnie ukrywanej podhalańskiej przeszłości. To zabójstwo jest dopiero pierwszą ze zbrodni, które zdają się karą za stare grzechy. Czy Anka i tabloidowy dziennikarz Sebastian Strzygoń odkryją, kto zabija w Murzasichlu i dlaczego krwią ofiar maluje swastykę? Czy przekonają się, ile dla górali warta jest śleboda, czyli wolność?

Śleboda od Małgorzata Fugiel-Kuźmińska, Michał Kuźmiński możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Już po chwili w marszu zaczęła sobie zadawać rytualne pytanie: po co ludzie w ogóle to robią? Po co chodzą w góry, męczą się, kaleczą stopy, nadwerężają stawy, rozdymają płuca, wyginają grzbiety, skoro można by leżeć z książką na leżaku i patrzyć na góry z oddali. W imię czego?
W górach najbardziej lubiła uczucie, że wszystkie problemy, stresy i nerwy zostawia tam, na dole, że porzuca je daleko poniżej pasma kosówki, wspina się dużo lżejsza.
Góral to cłek niepojęty

Muszę przyznać, że jestem bardzo mile zaskoczony! Państwo Kuźmińscy zaserwowali nam bardzo klejącą się opowieść kryminalną, która rozgrywa się u stóp naszych pięknych polskich Tatr.

Historia zaczyna się od tego, że młoda, krakowska doktor antropologii wpada w odwiedziny do swojej rodziny w jednej z podhalańskich wsi. Podczas pieszej wycieczki, niespodziewanie znajduje zmasakrowane ciało starego górala o – lekko mówiąc – mętnej historii. Tym samym rozpoczyna się dla nas wędrówka po góralskich prawdach, które niekoniecznie kończą się na cyganionym oscypku i chrzczonej gorzałce. Wszystko to, co dzieje się poza zdjęciami z misiem, kolejką na Kasprowy, goframi, Góralburgerami, góralską kapelą… Wszystko to, czego nasze ślepe turystów oczy nie widzą, znajdziecie w tej książce.

Bardzo podobał mi się kwiecisty język. Książkę czytałem dość powoli, bo lekko licząc 1/4 treści napisana jest góralską gwarą i niektóre zdania prostowały mi zwoje mózgowe. Jestem z południa, znam górali i ich gwarę całkiem nieźle – ale na ucho, bo czytanie to co zupełnie innego.

Autorzy bardzo sprawnie wpletli również wątki historyczne, specyfikę regionu oraz społeczności góralskiej. Jest też całkiem sporo fragmentów, przy których można się pośmiać – i za to kolejny duży plus.

A teraz trochę o fabule. Mimo, że czytam mnóstwo kryminałów, prawie do końca nie wiedziałem kto, co i dlaczego? Intryga jest bardzo mądrze uknuta, bohaterzy natomiast wyraziści i pełni emocji. Całość dopełniona jest przez nasze polskie realia i przeuroczą postać Babońki.

Co bardziej krytyczni pewnie się do czegoś przyczepią, ale ja uważam, że to kryminał na bardzo wysokim poziomie. Co więcej, Śleboda, to książka jedyna taka na świecie, absolutnie do przełożenia na inne realia.

Bardzo polecam zapoznać się z tym naszym rodzimym, kryminalnym dzieckiem Państwa Kuźmińskich.

Ocena: 4+/6
©PanCzyta.pl
Twórczość duetu Małgorzaty i Michała Kuźmińskich została mi przedstawiona przez społeczność polskich bookstagramowiczów. To właśnie na Instagramie po raz pierwszy rzuciła mi się w oczy okładka Ślebody razem z adnotacją, że to jedno z kryminalnych odkryć na naszym rynku wydawniczym. Byłam kupiona - kryminał i thriller to gatunki, w których wciąż, bez końca, poszukuję nowych inspiracji - i kiedy podczas letnich wyprzedaży znalazłam przeceniony egzemplarz, nie wahałam się długo. Czy jestem zadowolona z lektury? Prawdę powiedziawszy ciężko mi to jednoznacznie stwierdzić.

Anka Serafin, młoda pani antropolog z Krakowa, jedzie w Tatry do swojej rodziny by nieco odpocząć i przemyśleć pewne kwestie. Upragniony urlop bardzo szybko jednak zmienia charakter, kiedy podczas wędrówki kobieta odkrywa zmasakrowane zwłoki. Jedna nieprzemyślana wiadomość sprawia, że Anka ma na głowie nie tylko lokalną policję, ale także Sebastiana - tabloidowego dziennikarza w pogoni za sensacją. Kim był zamordowany mężczyzna? I co wspólnego ze sprawą mają wydarzenia z czasów II wojny światowej? Chcąc nie chcąc Anka znajduje się w samym środku sprawy.

Dostrzegam cechy świadczące na korzyść Ślebody i nie dziwi mnie grono wielbicieli twórczości polskiego duetu. Jest w powieści Małgorzaty i Michała Kuźmińskich coś co wyróżnia ją na tle innych kryminałów, nie tylko tych polskich. Sam dobór głównych bohaterów serii - rezygnacja z powszechnego motywu policjantów na rzecz pani antropolog i dziennikarza - już jest pewnym powiewem świeżości. Ale nie tylko o to chodzi. Najmocniejszym atutem Ślebody pozostaje tło kulturowe. Zagłębiając się w lekturę, czuć ducha Podhala. Małgorzata i Michał Kuźmińscy wspominają o panujących tam zwyczajach, cytują lokalne pieśni a nawet zamieszczają fragmenty (dialogi między niektórymi bohaterami) napisane gwarą.

Lektura Ślebody początkowo przysparzała mi pewnych trudności. W trakcie czytania miałam wrażenie pewnej nienaturalności jeśli chodzi o dialogi czy przeskakiwanie między poszczególnymi scenami, a zepchnięcie intrygi kryminalnej na dalszy plan nie ułatwiało “wbicia się w historię”. Na szczęście ciężar fabuły zostaje jednak przerzucony, a akcja nabiera tempa. Doceniam także wątek historyczny opisany na kartach Ślebody, dlatego że mam wrażenie jakbym dzięki niemu dowiedziała się czegoś nowego na temat II wojny światowej w trakcie lektury. Nie chcę Wam niczego spoilować jeśli chodzi o zakończenie, ale odrobinę żałuję, że autorzy zdecydowali się na pewien twist.

Prawdopodobnie twórczość Małgorzaty i Michała Kuźmińskich spodobałaby mi się bardziej, gdyby nie pewien drobny aspekt, na który wyczuliła mnie inna lektura. Powieść Mirosławy Karety uzmysłowiła mi jak irytujące mogą być powtarzające się słowa krytyki odnośnie Polski. Nie twierdzę, że autorzy powinni naśladować Mickiewicza w swoim uwielbieniu do narodu ojczystego, ale pewne czarnowidztwo i monotematyczność - najpierw jaki brudny i zanieczyszczony jest Kraków, potem jak niekorzystnie zmieniło się Murzasichle i górskie szlaki - wydaje mi się po prostu zbędne.

Chociaż, jak wspominałam, rozumiem co w twórczości Kuźmińskich może się podobać i sama nie pozostaję obojętna na jej zalety, chyba oczekiwałam czegoś odrobinę lepszego. Swojego prywatnego odkrycia jeśli chodzi o polski kryminał muszę jeszcze poszukać, ale chętnie sięgnę po kolejne powieści z udziałem Anki i Sebastiana. A i Wam polecam lekturę Ślebody.

Ocena: 3+/6
©Złodziejka książek
Nie od dziś wiadomo, że rodowici mieszkańcy Podhala niezwykle honorowo podchodzą do życia, a ich miłość do własnej ziemi zdaje się wręcz nieporównywalna. Jak zareaguje góralska społeczność, gdy na jednym z pobliskich szlaków znalezione zostaną brutalnie potraktowane ludzkie zwłoki? Tak trupie i niezbyt przyjemnie pachnące znalezisko trafia bowiem wprost pod nogi żądnej spokoju bohaterki tytułu Śleboda, którym państwo Małgorzata i Michał Kuźmińscy otwierają niesamowicie klimatyczny cykl kryminalny.

Ania Serafin jedzie w ukochane Tatry, aby ukoić poranioną duszę. Na pierwszą wędrówkę wybiera szlak przez Dolinę Suchej Wody, ale zamiast wewnętrznej harmonii, znajduje na swojej drodze zmasakrowane zwłoki człowieka. Ofiarą okazuje się miejscowy odludek, Jan Śleboda, z którym pobliscy mieszkańcy utrzymywali wyjątkowo znikomy kontakt. Podhalańska wieś Murzasichle momentalnie staje się celem żądnego sensacji dziennikarza, Sebastiana Strzygonia, który wykorzystuje nieostrożność Ani i nie zwracając uwagi na jakiekolwiek sentymenty, zaczyna tworzyć materiał życia. Szybko okazuje się, że morderstwo starego Ślebody to tylko wierzchołek traumatycznych wydarzeń Podhala. Niełatwym śledztwem zajmuje się miejscowy policjant Jędrek, który nieustannie szuka właściwych odpowiedzi. Czy paskudne morderstwo to nikczemny odwet za dawne wojenne decyzje?

Nie trzeba intensywnie zagłębiać się w lekturę, aby wyłuskać z niej to, co najbardziej pochłania uwagę odbiorcy. Państwo Kuźmińscy sumiennie dążą bowiem do tego, aby czytelnik przeniósł się na czas fabuły prosto do podhalańskiego Murzasichla. Regularnie stosowana gwara góralska, często występujące stare przyśpiewki, a także opisy dawnych tradycji, to tylko wybrane z dodatków, których celem jest nie tylko świadome wzbogacenie linii fabularnej, ale przede wszystkim nadanie powieści mocno góralskiego tła, bez dwóch zdań pięknego i niepowtarzalnego. Nawet jeżeli nie wszystkie ostro potraktowane gwarą wypowiedzi można zrozumieć przy pierwszym czytaniu, to kontekst każdej z nich jest na tyle klarowny, że w oczach czytelnika nie budzi się żadna literacka wątpliwość. Dzięki temu zabiegowi autorom udaje się nadać fabule iście podhalańskiego charakteru, tak prężnego i sielskiego, a jednocześnie stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.

Głęboko ukorzeniona góralska gwara niezaprzeczalnie stanowi fabularną atrakcję, ale równie korzystnie prezentuje się sama akcja kryminalna, która niemal od początku dezorientuje uwagę czytelnika. Autorzy doskonale zdają sobie bowiem sprawę, że dobry kryminał musi zawierać błędnie ukierunkowane poszlaki, a jednocześnie ukradkiem przemycać te, które finalnie ukształtują się w sensowną całość. Zastosowany kamuflaż wydaje się być zatem solidny i tylko mocno wytężona obserwacja pozwala snuć logiczne wnioski. Intrygujące i dobrze poprowadzone zbiegi okoliczności idealnie wtapiają się w trudną do rozwiązania sprawę kryminalną, sprawiając przy tym, że dochodzenie często wymaga drobiazgowej analizy, pomysłowego łączenia faktów i celnego wyłapywania tego, co sprytnie ukrywa się między warstwami. Trafnym zabiegiem okazują się także liczne retrospekcje, które swą treścią nie tylko obrazują przeszłość zamordowanego mieszkańca, ale też utrwalają wiedzę o lokalnej rzeczywistości w czasach wojennych.

Nie byłoby tak klimatycznej lektury, gdyby nie złożona sieć postaci, tak optymalnie dopełniających poszczególne sceny. Najbardziej wybija się Ania Serafin, która we własnym skromnym towarzystwie rusza w znajome górskie szlaki, aby odnaleźć zagubiony spokój ducha. Niespodziewane odkrycie ludzkich zwłok sprawia, że zaplanowany wypad w Tatry szybko przybiera formę doszukiwania się sensu okrutnej zbrodni. Jej asekurantem i przy okazji niewątpliwym podjudzaczem okazuje się Bastian, który w podhalańskim morderstwie doszukuje się szansy na dziennikarski sukces. Duet ten sumiennie prowadzi własne dochodzenie i chociaż intencje tej dwójki nie są złe, to nie każdy ich krok można uznać za właściwie przemyślany. Ich decyzjami kieruje bowiem ludzka ciekawość oraz żądza poznania prawdy, a to nierzadko prowadzi do rozpraszania działania miejscowej policji. Oficjalnym śledztwem zajmuje się Jędrek Chowaniec, który godnie reprezentuje rodzime Podhale. Mężczyzna stale posługuje się góralską gwarą, nie stroni też od żartów, a jego powiedzenie „kruca fuks” sprawia, że czytelnik regularnie uśmiecha się pod nosem. Nie ma wątpliwości, że tak bogato opisane kreacje zawsze pamięta się z widocznym sentymentem.

Państwo Małgorzata i Michał Kuźmińscy nie bawią się w subtelności i już na początku górskiego szlaku kładą rozharatane ludzkie zwłoki. Atmosfera robi się coraz gorętsza, a dociekliwość pewnego dziennikarza wpływa równomiernie także na ciekawość odbiorcy. Śleboda okazuje się powieścią o mocno góralskim podłożu, pięknie udekorowanym podhalańską gwarą i dawnymi przyśpiewkami, a jednocześnie pamiętającą o przewodniej warstwie kryminalnej, której trudno odmówić jakości. Nie pozostaje zatem nic więcej, jak tylko szczerze polecać!

Ocena: 5/6
©Mozaika Literacka
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Duet Państwa Kuźmińskich w powieści zatytułowanej „Śleboda” zaprezentował na tyle wysoki poziom, że postanowiłem wybaczyć błędy popełnione przy konstruowaniu wątków fabuły związanych z procedurami policyjnymi. Powieść zachwyciła mnie w takim stopniu, że zdecydowałem autorom te „babole” darować i ocenić książkę bardzo wysoko. Jednak, na końcu powieści, autorzy zamieścili podziękowania, w których wymienili człowieka doradzającego im właśnie w sprawach związanych z pracą policji. W takim wypadku, zapomnieć niedociągnięć takiego kalibru niestety nie mogę. Wydaje mi się, że szukamy porad fachowców po to, aby wyeliminować błędy, które wpływają negatywnie na naszą pracę.
    W czym rzecz? Dla zwykłego tak zwanego „zjadacz chleba” szczegóły, o których wspomnę w dalszej części opinii, będą raczej niezauważalne. Jednak dla osoby, która na kryminałach i pracy policyjnej zęby zjadła, są one rażące i w rasowej powieści kryminalnej, do jakiej zapewne pretenduje „Śleboda”, nie do przyjęcia.

    Chciałbym zatem Państwu Kuźmińskim i osobie doradzającej, czyli Panu Pawłowi Leskiemu uzmysłowić, że Policyjna Izba Zatrzymań znajdująca się czy to na Komisariacie, czy Komendzie Policji, nie ma prawa służyć i nie służy nigdy jako areszt. Aresztować człowieka w Polsce może jedynie sąd, nigdy policja. W Policyjnej Izbie Zatrzymań można przetrzymywać człowieka wyłącznie do wytrzeźwienia lub wyjaśnienia, do 48 godzin. Nigdy nie można powiedzieć, że stosuje się wobec umieszczonego tam człowieka areszt, a tym bardziej areszt wydobywczy. Jak wspomniałem, zatrzymany przez policję może przebywać w Policyjnej Izbie Zatrzymań do 48 godzin i nie ma prawa zaistnieć sytuacja, w której policjanci zapomnieli o świadku, bądź podejrzanym i przetrzymywali go wyłącznie na podstawie swojego widzimisię, lub niedopatrzenia. Ponadto - w polskim prawie - osobę, której zamierza się przedstawić zarzuty, bądź przesłuchać ją w charakterze świadka, można doprowadzić do jednostki zgodnie z nakazem zatrzymania, a nie aresztowania. Nakazy aresztowania stosuje się w zupełnie innych sprawach, nie mających nic wspólnego ze sprawą z fabuły powieści. W Polsce, przeważnie realizuje się międzynarodowe nakazy aresztowania.
    Być może przeoczyłem jeszcze jakieś „kwiatki” bądź umknęły już one z mojej pamięci i zdaję sobie sprawę, że przez większość czytelników „Ślebody” zostanę potraktowany jako oszołom, który się czepia, ale cóż, taki już jestem. Lubię jak coś zrobione jest porządnie

    Jak już wspomniałem na samym początku, powieść ta zafascynowała mnie i cieszy mnie fakt, że wzorem sławnych duetów zagranicznych autorów kryminałów, powstają takowe również w Polsce. Tym bardziej jest to krzepiące, jeśli stworzona przez taki rodzimy duet książka posiada interesującą i zawiłą intrygę kryminalną, oraz świetnie nakreślonych i skonstruowanych bohaterów. Całości dopełnia zastosowany język, który przeplata się z góralską gwarą. Obawiałem się, że użyte sformułowania będą utrudniały odbiór, jednak okazało się, iż w miejscach, gdzie bohaterowie posługują się językiem z Podhala, należy jedynie nieco bardziej się skupić i w zupełności wystarczy to do zrozumienia fabuły. Zastosowanie języka Górali dodaje powieści kolorytu i wzmacnia bodźce związane z odbiorem doskonałego klimatu tatrzańskiej miejscowości.
    Myślę, że „Śleboda” doskonale nadaje się na scenariusz filmowy - z chęcią obejrzałbym film z tak dobrze pomyślaną intrygą kryminalną , i akcją rozgrywającą się w przepięknych Tatrach, do których zawsze tęsknię.

    Ocena: A co mi tam, dam jednak 5/6

Warto zerknąć