Miasto cieni
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.52 / 5.00
liczba ocen: 450
cena polecana: 25.42
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 złpremium: 17.94 zł
25.42 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
24.43 zł
24.64 zł
25.42 zł
26.01 zł
26.61 zł
26.91 zł
26.91 zł
27.00 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Ciemne zaułki Dublina, pełne tajemnic Wolne Miasto Gdańsk, zakazane uczucia i prawda zakopana w zbyt płytkim grobie… Trzymający w napięciu kryminał retro, który przenosi nas w lata 30. XX wieku.

Susan Field znika bez śladu. Zaniepokojona tym wydarzeniem Żydówka Hannah Rosen robi wszystko, żeby odkryć, jaki los spotkał jej przyjaciółkę. Pomaga jej Stefan Gillespie – bezkompromisowy policjant i ojciec rozpaczliwie walczący o prawo do dziecka. Każdy możliwy trop zdaje się prowadzić donikąd, a osoba, która ostatni raz mogła widzieć Susan, w pośpiechu opuszcza miasto. Dopiero kiedy w górach nieopodal Dublina odkryte zostają ciała kobiety i mężczyzny, prywatne śledztwo nabiera tempa. Rodzi się również uczucie – zakazana w katolickiej Irlandii miłość Żydówki i protestanta.
Co wspólnego mają popełnione w Dublinie zbrodnie z ukrywającym się w Gdańsku lekarzem? Jaki związek ma uwikłany w kłopotliwy romans ksiądz z bezwzględnymi funkcjonariuszami dublińskiej policji? Stefan i Hannah, zbliżając się do rozwiązania, popadają w coraz większe niebezpieczeństwo. Niektóre sekrety powinny pozostać pogrzebane na zawsze…

Miasto cieni od Michael Russell możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Recenzje blogerów
Pochłaniający Europę mrok nacjonalizmu z perspektywy Wolnego Miasta Gdańsk. Pomruki faszyzmu w Dublinie i katolicki kościół, któremu po drodze z Hitlerem. Zawiłości wojny domowej w Irlandii i wynikająca z tego opieszałość w wyjaśnianiu morderstw jednostek, które mogłyby zaszkodzić większemu dobru. Układ sił politycznych w od wieków niemieckim Danzig oraz ważność tego miejsca w poszukiwaniu uzasadnienia największego w dziejach świata kataklizmu wojny globalnej. Niebywale trudne tematy opowiedziane przy okazji historii prawie miłosnej z kilkoma trupami w bliższej i dalszej perspektywie. Miasto cieni hipnotyzuje Czytelnika specyficznym klimatem lat trzydziestych minionego stulecia. Z tego transu będziemy się budzić co najmniej niechętnie.

Powieść Michaela Russell’a jest fikcją, jednak opartą na wielu przekazach dokumentujących tamten okres. Szokujący jest w niej z pewnością obraz potęgi religii, która z butami wchodzi do każdego, irlandzkiego domu. Ma wpływ na wychowanie, edukację, a nawet zawartość domowej biblioteczki. Układa ludziom życie. Również to zawodowe. Ma wsparcie władzy świeckiej. I nie uznaje sprzeciwu.

Zadziwiająca jest łatwość z jaką poświęca się przypadkowe ofiary w imię tak zwanych wyższych celów. Mordercy są chronieni ze względu na pełnione w społeczności role, utrzymanie ułudy krystaliczności instytucji czy konieczność zachowania w tajemnicy przestępstw dokonywanych w czasie bratobójczych konfliktów. Potrzeba dążenia do odkrycia prawdy wydaje się w tamtym czasie zjawiskiem dosyć deficytowym.

Samotny ojciec, detektyw. Irlandzka Żydówka o silnej osobowości. Pogubiony w wierze kapłan oraz konflikt interesów tak wielu stron skupionych na jednym zaledwie komisariacie. Zakamuflowana klinika aborcyjna i zwłoki odkryte przez osuwające się po ulewie zbocze. Trudna miłość i dochodzące do świadomości głównych postaci pohukiwania zbliżającej się, wojennej zawieruchy. Między innymi z tych właśnie składników Michael Russell wyczarował wyjątkowo intrygujący thriller historyczny.

Umiejętnie zarysowane wątki. Wiarygodnie naszkicowane postaci. Poza dobrze przemyślaną rozrywką, Miasto cieni otwiera oczy na wiele interesujących lecz zapomnianych faktów i procesów historycznych. Kilka z nich, uważny Czytelnik skojarzy niestety z rzeczywistością, którą dzisiaj oddychamy.

Ocena: 5/6
©Wiedziennik
Nawet najwytrawniejszemu policjantowi może trafić się sprawa, która poruszy go dogłębnie i osobiście. Tym bardziej, gdy w rozwikłaniu zagadki pomaga mu intrygująca i piękna kobieta…

Stefan Gillespie jest policjantem, który wiele w życiu widział. Z pomocą rodziców wychowuje synka, kilkuletniego Toma. Mężczyzna prowadzi śledztwo dotyczące zaginięcia Susan Field, młodej Żydówki. W sprawę bardzo angażuje się jej przyjaciółka, Hannah Rosen. Wkrótce okazuje się, że jej przypuszczenia są jak najbardziej słuszne — Susan nie żyje, a Stefan koniecznie musi rozwiązać tajemnicę jej śmierci. Wkrótce pojawiają się kolejne zwłoki, pozornie kompletnie niepowiązane z historią Field. Prawda jest jednak zupełnie inna… Tropy prowadzą z Dublina aż do Gdańska, a śledztwo coraz mocniej się komplikuje. Stefan i Hannah są w ogromnym niebezpieczeństwie…

To prawda, że moja styczność z kryminałami i thrillerami była równa zeru. Zawsze trafiały mi się książki, które chciałam przeczytać w pierwszej kolejności i w efekcie zapominałam o innych gatunkach. Jak wspominałam pewien czas temu, w tym roku postanowiłam nieco poszerzyć horyzonty. Tym sposobem trafiłam na Michaela Russella i jego debiutancką powieść. Na mój wybór duży wpływ miała szata graficzna, od razu skojarzyła mi się z Zafónem. Uznałam to za dobry omen. Książka nie jest specjalnie gruba, łatwo się w nią wgryźć. Literki są troszkę małe, ale po przeczytaniu kilku stron przestaje być to problemem — wzrok szybko się przyzwyczaja. Dodatkowo wspomnę, że akcja powieści dzieje się kilkadziesiąt lat temu. Tak, to dla mnie dobry sposób na zaczęcie przygody z kryminałami. Pełna świeżego spojrzenia zabrałam się za lekturę i już teraz mogę przyznać, iż jestem całkiem zadowolona.

Od samego początku poczułam pewną sympatię do bohaterów. Nie są schematyczni, przypominają mi nieco Roberta i Sophie znanych z „Kodu Leonarda Da Vinci”. Cała historia jest troszeczkę zbliżona do wyżej wspomnianej książki, dlatego po Miasto cieni sięgnęłam z dużym entuzjazmem. Akcję umieszczono w czasach, gdy stopniowo pojawiał się nazizm. Muszę zaznaczyć, że dowiedziałam się kilku ciekawostek na ten temat, a autor rzeczywiście rzetelnie przygotował się do napisania swojej powieści. Świetnie opisał atmosferę Dublina i Gdańska, choć przyznam, że często spowalniało to całą fabułę. W niektórych momentach brakowało mi soczystych dialogów, choć naprawdę muszę docenić staranność i prawdę, którą przekazał Russell.

Miasto cieni podzielono na trzy części. Niestety, pierwsza trochę się wlecze. Czasami chciałam odpocząć, ale ciekawość brała górę. Tym bardziej, że naprawdę zainteresowała mnie zagadka i motywy, które kierowały sprawą. Ba, sama postać zabójcy intrygowała — jego tożsamość poznałam w ciągu kilkudziesięciu ostatnich kartek, więc warto było przebrnąć przez ten kiepski początek. Samo zakończenie przypadło mi do gustu, a nawet zaskoczyło. Pod tym względem nikt z Was nie powinien się rozczarować.

Do powieści wpleciono sporo interesujących wątków. Szczególnie zamieszanie w to Kościoła Katolickiego uznaję za nadanie Miastu cieni pewnej grozy i dreszczu emocji. Romans dzieje się gdzieś w tle, cichutko i nienachalnie. Mogę stwierdzić, że autor nie popsuł potencjału, bo sam pomysł przypadł mi do gustu. Wykonanie może trochę gorzej. Wciskanie w dialogi wulgaryzmów zabrzmiało dla mnie sztucznie, ale wierzę, iż Russell z czasem wyrobi swój styl i będzie tylko lepiej. Kompletnie nie zamierzam go skreślać za takie potknięcia! Kryminał powinien przede wszystkim budować napięcie, a to się udało. Żałuję tylko tych zbyt skrupulatnych opisów. Wada i zaleta w jednym, niestety.

Miasto cieni jest powieścią, która przypadła do gustu kompletnemu laikowi, więc uznaję ją za niezłą. Zawiera trochę błędów, ale nie żałuję czasu spędzonego nad lekturą. Mogę polecić fanom gatunku, raczej nie powinni poczuć się zawiedzeni. I koniecznie osobom chcącym urozmaicić swoje czytelnicze przyzwyczajenia. Sądzę, że będziecie zadowoleni.

Ocena: 3+/6
©Majuskuła
Przy ujściu Tote Weichsel, gdzie rzeka łączyła się z Bałtykiem, znajdowała się wąska piaszczysta mierzeja, która z czasem stawała się coraz mniejsza i mniejsza, aż w końcu zniknie pod wodą. To było Westerplatte. W środku lata plaże były tu bardziej oblegane niż w Zoppocie. Właśnie tutaj, rozsiane wśród drzew, znajdowały się bunkry, które były jedynymi polskimi obiektami militarnymi w całym Gdańsku. Stacjonowały tu setki żołnierzy. Bez specjalnego powodu, chyba tylko dlatego, że mogli. Kiedy Liga Narodów powołała do życia Wolne Miasto, ten skrawek ziemi miał złagodzić gniew Polaków wynikający z tego, że miasto będące częścią Polski, przestało być polskie.(...)

Na kilka stron przed końcem, kiedy wszystko jest już prawie jasne, a do powiedzenia została jedynie ostania mowa, bez cienia wątpliwości przyznać muszę, że lepszego kryminału nie czytałem od lat. I jestem pełen podziwu wyważonego, dobrego, czy raczej doskonałego pióra Michaela Russella.
Bo to dzięki niemu mogłem powędrować z Dublina, który starał się wyjść z chaosu po braterskich walkach, ku mrokom Danzing, który dopiero ocierał się o chaos. Miasto, nad którym zawisły czarno-brunatne chmury faszyzmu, wreszcie miasto, które było solą w oku Hitlera.

Miasto cieni, bardziej chyba Danzing, Wolne Miasto Gdańsk, niż Dublin, zostało wyjątkowo dobrze odmalowane przez autora, któremu jednak z racji pochodzenia, bliższe były dzieje Wolnego Państwa Irlandzkiego. Pomost pomiędzy dwoma miastami, z rozlewającą się stopniowo po kontynencie supremacją hitlerowskich Niemiec dał wyjątkową w swej formie możliwość opowiedzenia historii, która przyciąga uwagę czytelnika od samego początku, od pierwszych stron tej opowieści.
Zaginięcie przypadkowej kobiety, której zaczyna poszukiwać jej przyjaciółka w określonym momencie sprawia, że to, co mogło wydawać się proste już takowym nie jest, a zgłoszenie tego faktu na policję staje się przyczynkiem do otwarcia puszki Pandory. Nikt teraz nie może czuć się bezpiecznie, jednak Hannah Rosen nie daje za wygraną i za wszelką cenę stara się dowiedzieć, dlaczego listy od jej przyjaciółki Susan Field nagle przestały przychodzić. Kiedy na drodze poszukiwań Hannah pojawi się detektyw sierżant Stefan Gillespie, żadne z nich nie podejrzewa, jak wiele czeka ich działań, aby dotrzeć do sedna sprawy. Niezależnie od tego te same poszukiwania zbliżają ich ku sobie, choć związek irlandzkiego protestanta i Żydówki dla wielu trudny jest do zaakceptowania.
Kiedy w określonym miejscu i czasie zostają odnalezione dwa ludzkie szkielety, sprawy przebierają jeszcze gorszy obrót, niż mogłoby się to komukolwiek wydawać, a Stefan ma już świadomość, jak wiele drzwi będzie musiał wyważyć, aby choć odrobinę zbliżyć się do prawdy.
Na początku stwierdziłem, że lepszego kryminału nie czytałem od lat, jednak powieść, którą z pełną świadomością napisał Michael Russell bliższa jest jednak thrillerowi, w którym tło historyczne ma niebagatelne znaczenie. Dzięki temu zabiegowi powstał klimat mrocznej, ponurej, rozświetlanej sporadycznie jasnymi promieniami relacji Hannah i Stefana, czy też Stefana z jego synem, opowieści. Z nieukrywaną przyjemnością przekręcałem kolejne kartki tym samym poznając kolejne rozdziały Miasta cieni.
Czasem jest tak, że szorstkość języka drażni bardzo niekorzystnie nasze zmysły. Tutaj one same wchodząc w mrok tej skomplikowanej opowieści nie miały nic przeciwko, aby zgłębiać ją coraz mocniej, aby w finale, jeśli się to uda wyjść ku światłu. Nie mając jednak pewności, co finalnie w świetle dnia uda się zastać i co uda się rozpisać po stronie zysków i strat.

Ocena: 5/6
©Kominek
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć