ebook Najgorszy człowiek na świecie
3.7 / 5.00 (liczba ocen: 6159)

Najgorszy człowiek na świecie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo Znak
Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 18.59
Audiobook - najniższa cena: 25.94
wciąż za drogo?
18.59 zł
24.90 zł
25.90 zł
30.99 zł Lub 27.89 zł
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

"Krystyna czuje się wśród ludzi niepewnie. Od zawsze tak było. Nie wie, jak i o czym z nimi rozmawiać, choć od lat pracuje w telewizji. Jednak umie się kamuflować. Dla znajomych jest przebojową imprezowiczką, wygadaną i wesołą – bo wie, jak można dodać sobie odwagi. Wystarczy mały drink, może dwa. Przed szkołą, po pracy, przed randką, na imprezie. Żeby dobrze się bawić. Żeby wreszcie się nie bać. Żeby cokolwiek poczuć. Przecież wszyscy tak robią. Ale to lekarstwo działa tylko do czasu. Przed trzydziestką Krystyna decyduje się przestać. Na dobre. Wyleczyć ciało, ale przede wszystkim umysł. Brawurowy debiut Małgorzaty Halber to szczera i bezkompromisowa relacja z krainy nałogu. To opowieść o szukaniu nowej drogi i o znajdowaniu odwagi, by wreszcie być sobą. Małgorzata Halber - ur. 1979, kontrowersyjna prezenterka i dziennikarka, polska Charlotte Roche, felietonistka i rysowniczka, autorka komiksu „Bohater” i wielu interwencji internetowych. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. O sobie mówi, że najchętniej byłaby patrzeniem i słuchaniem."

Najgorszy człowiek na świecie od Małgorzata Halber możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Staram się nie myśleć, bo wtedy nie muszę się zastanawiać, czy to już jest nałogowe regulowanie uczuć.
Nie złoszczą nas sytuacje, tylko ukryte myśli, które pojawiają się w nas pod wpływem tych sytuacji. To zazwyczaj są negatywne komunikaty, które ktoś nam w przeszłości fundował i one zostały w naszej dziecięcej pamięci, wdrukowały się mocno. Ostatecznie przekształciły się w przekonania, które na swój temat nosimy. Najpierw jest sytuacja, potem myśl, a potem pojawia się uczucie.
Nie ma czegoś takiego jak złe emocje. Każda emocja jest jak znak drogowy, który nas informuje. To są informacje.
Nałóg bierze się z tego, że jesteś wydrążony w środku, albo tak ci się przynajmniej wydaje. Że jest pusto i cicho, a ty jesteś zamknięty w swoim pokoju i za mało się starasz.
Bo widzą państwo, z emocjami jest jak z gotowaniem zupy. Kolejne emocje są jak kolejne składniki, które państwo do tej gotującej się zupy dodają. I jak państwo tych emocji do siebie nie dopuszczacie, nie stwierdzacie, że tak czujecie właśnie, to jakbyście dociskali pokrywę. A prawa fizyki obowiązują też w emocjach. I jak dorzucacie kolejne rzeczy i dociskacie pokrywkę, to ciśnienie wzrasta. I ta zupa musi w końcu wybuchnąć.
Jeśli notorycznie uciekamy od życia, od prawdy, to człowiek w końcu ani nie jest szczęśliwy naprawdę, ani nie żyje naprawdę. Żyje udając.
Widzę strach. Tony i hektolitry strachu. Był to strach przed ludźmi i samotnością jednocześnie.
Ponieważ oprócz chwil idealnych i doskonałych, których jest naprawdę mało, życie składa się z wtorków, czwartków i godziny trzynastej.
Bez dwóch piw są tylko dwa uczucia. Lęk i smutek. W stosunku 9:1. Boję się ludzi. Boję się w ogóle z nimi przebywać. Boję się, że powiem coś nie tak, za dużo, że ich urażę. Boję się, że mnie odtrącą. Boję się, że widać, że stoję sama i nie wiem, co ze sobą zrobić.
Krystyna jest alkoholiczką. Dobrze wykształconą alkoholiczką, pracującą w telewizji, niemającą nic wspólnego z powszechnie znanym stereotypem bezdomnego, śmierdzącego alkoholika spod supermarketu, który żebrze o drobne. Z nim łączy ją jednak nałóg, w końcu w życiu obojga wszystko kręci się wokół procentów. Krystynie pomagają one w funkcjonowaniu w społeczeństwie i rozmawianiu z ludźmi, w udawaniu pewnej siebie imprezowiczki, która zawsze ma na końcu języka jakąś świetną ripostę. Która wcale nie boi się tego, co przyniesie rzeczywistość, jutro, czy kolejny tydzień i która w końcu, dzięki alkoholowi może coś czuć.

„Najgorszy człowiek na świecie” to nie tylko książka, która już zaczyna się mądrze i sensownie, to również książka, która w całości jest zarówno mądra, jak i sensowna. I przede wszystkim bardzo szczera, co w pewien sposób mnie zauroczyło. Nikt nie owija tutaj w bawełnę, nie unika cisnących się na usta przekleństw. O tak, Małgorzata Halber nie boi się powiedzieć, co myśli naprawdę.

Opowiadając swoją historię z jej różnymi etapami, niezbyt wysokimi wzlotami i nieco głębszymi upadkami opowiada jednocześnie historię ludzi smutnych, wystraszonych, jeśli nie wręcz przerażonych rzeczywistością. Ludzi o niskiej samoocenie, którzy na trzeźwo unikają kontaktów społecznych, po cichu marząc o byciu gwiazdami towarzystwa. Ludzi, których przygniotła presja, by być „fajnym”, by robić dużo, by wygrywać każdego dnia i każdego najmniejszego dnia odnosić sukcesy. Dla tych osób alkohol był nie tylko lekarstwem na wszystkie smutki i problemy tego świata, ale przepustką do tego wyższego poziomu, gdzie wszystko wydaje się lepsze, łatwiejsze, bardziej wartościowe. Do świata, w którym czują się dobrze z samym sobą i z uśmiechem zerkają w lustro, do świata, w którym potrafią w zabawny sposób flirtować z nieznajomymi czy też po prostu sypać kilogramami żartów prosto z rękawa.

Pamiętam taką myśl z najdziwniejszego momentu życia, kiedy nie miałam już domu rodzinnego ani nic w zamian, że nie ma się co martwić, bo sklepy monopolowe są w całej Polsce oraz na całym świecie. Ta myśl mnie krzepiła. Wszędzie dostępne za niewielką opłatą poczucie bezpieczeństwa, przeistaczające się w trakcie konsumpcji w poczucie wspaniałości, doniosłości i umiłowania wszystkiego.

Autorka zwraca nie tylko uwagę na to, jak bardzo negatywnie nacechowani są alkoholicy, ale i jak bardzo stereotypowo ich postrzegamy. Na dźwięk tego słowa najczęściej widzimy starszego, schorowanego człowieka, którego brud i smród czuć na kilometr. Zapominamy o tym, że alkoholikiem, czy alkoholiczką może być również kobieta, i to nie pierwsza lepsza kobieta, ale również kobieta z wyższym wykształceniem, na lukratywnym stanowisku, której wydawać by się mogło niczego w życiu nie brakuje. Małgorzata Halber przypomina równocześnie, że alkoholizm to choroba, z której nie da się wyleczyć „na zawsze”, ale coś, co pomimo terapii pozostaje z człowiekiem na zawsze i z czym przyjdzie mu „walczyć” tak naprawdę do końca swoich dni.

Najgorszy człowiek na świecie to mądra i przede wszystkim prawdziwa opowieść o alkoholizmie i jego fazach, o tym, z czego może wynikać i jak działa polska służba zdrowia w tym sektorze (spoiler: nie działa). Ja ze swojej strony polecam najmocniej jak tylko mogę.

Ocena: 5/6
©Caroline Livre
Najgorszy człowiek na świecie Małgorzaty Halber to jedna z najtrudniejszym i bardziej przygnębiających książek jakie czytałam. To bardzo szczery przekaz, po której człowiek czuje się jak rozbite lustro, a potem próbuje poskładać się w jeden kawałek.

Krystyna, ma świetną pracę w telewizji, chłopaka, jest magistrem filozofii, przy tym alkoholiczką i narkomanką. Wygadana, wesoła i przebojowa imprezowiczka, tak widzą ją inni, a ona sama wśród ludzi czuje się bardzo niepewnie. Odwagi dodaje jej alkohol. Przed szkołą, po pracy, na imprezie, przed randką, by dobrze się bawić, by się nie bać. Przed trzydziestką Krystyna postanawia przestać pić.

Nałóg bierze się z braku. Z tego, że jesteś pusty w środku. Pusty i zaniepokojony(...) jesteś wydrążony w środku, albo tak Ci się przynajmniej wydaje. Że jest pusto i cicho, a ty jesteś zamknięty w swoim pokoju i za mało się starasz.

Najgorszy człowiek na świecie to bezkompromisowy opis doświadczenia jakim jest nałóg i trudnej drogi wychodzenia z niego. Tej książki nie da się ocenić, nie nadaje się nawet do tego żeby ją zrecenzować, bo jak ocenić tak osobiste wyznanie. Lektura bolała, przez swoją autentyczność i szczerość. Podziwiam autorkę, za odwagę, że zdecydowała się spisać i opublikować tę historię, bo w postaci Krystyny jest trochę autorki.

Krystyna, główna bohaterka i narratorka, to osoba, której jednocześnie współczułam i podziwiałam.
Podziwiałam za odwagę, że przyznała się sama przed sobą, że ma problem, że próbuje walczyć o lepszą siebie, bez narkotyków i bez alkoholu. Z drugiej strony jej największym wrogiem jest ona sama. W trakcie lektury chciałam ją po prostu przytulić. Krystyna jest osobą która ma w sobie bardzo wiele emocji, od których ucieka, bo siebie nie zna. Staje przed zadaniem zrozumienia, kim jest. Zadaniem bolesnym i trudnym, ale szuka swojej nowej lepszej drogi, znajduje w sobie odwagę by wreszcie być sobą.

Czy trzeba odwagi, aby powiedzieć najbliższym przyjaciołom "cierpię na chorobę, która może spowodować, że stanę się wyrzutkiem społeczeństwa"? (...) Ile trzeba odwagi, by przestać pić, nawet wtedy, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że w ten sposób ratuje swoje życie.

Małgorzacie Halber dzięki językowi swojej powieści, dosadnemu i bezpruderyjnemu udało się trafić w sedno, i właśnie dlatego Najgorszy człowiek na świecie ma taką siłę rażenia. Pewnie styl i język nie czynią z powieści wielkiego dzieła literackiego, ale moim zdaniem nie dało się jej napisać inaczej, autorka szybko i niestety boleśnie stawia kawę na ławę. Dzięki temu jest historia Krystyny jest prawdziwa, szczera, bardzo osobista, przełamuje tabu jakim jest uzależnienie i łamie stereotypy, że alkoholik to nie tylko żul spod sklepu monopolowego, ale zwyczajny szary człowiek, którego codziennie mijamy na ulicy.

Najgorszy człowiek na świecie to bardzo emocjonalna powieść, zmusza do zatrzymania i zastanowienia się nad sobą. To nie jest historia tylko o alkoholizmie, to książka o wszystkich uzależnieniach, dzięki temu jest tak uniwersalna.

Każdy się wstydzi. Każdy wstydzi się trzech rzeczy. Że nie jest ładny. Że za mało wie. I że nie wystarczająco dobrze radzi sobie w życiu. Każdy.

Rodzaj autoterapii, do konfrontacji z własnymi lękami i demonami.

Ocena: 4/6
©Cuddle up with a good book
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Nie da się nie odczuć, że autorka wie, czym jest alkoholizm; widać, że zna go "od podszewki". I przez to chciała być bardzo autentyczna, chciała, byśmy się z bohaterką utożsamili, ale czy to się na pewno udało? Styl, który autorka obrała, nie podszedł mi za bardzo - niby współczesny, ale czasami aż za bardzo. Ale ja nie używam zwrotów typu "lol", nie wiem, może się nie znam.

    Sama książka utrzymana jest w formie pamiętnika, co jest według mnie plusem dla takiej tematyki - dla osoby, która alkoholizm obserwowała z boku, dobrze jest się dowiedzieć, co się w głowie takiego alkoholika dzieje. Jednak książka nie zaspokoiła mojej ciekawości, mam wrażenie, że problem był potraktowany trochę zbyt powierzchownie. Dla mnie z pamiętnika powinny płynąć jakieś emocje, tutaj nie odczułam nic. Ot, zwykła historia alkoholiczki. Jakich wiele. Takie to było w pewnych momentach sztuczne, że miałam ochotę przerwać czytanie, ani trochę mnie to nie wciągnęło, momentami nawet nudziło. I do teraz nie wiem, jaki to jest "zamszowoszary" głos.

    Mimo to polecam, książka może spodoba się tym, którzy nigdy za bardzo nie mieli do czynienia z tym problemem.

  • Awatar

    Brutalna wiwisekcja osoby uzależnionej w Polsce. Świetne.

  • Awatar

    „Najgorszy człowiek na świecie” raczej nie jest wielkim dziełem literackim, bardziej dobrym kawałkiem literatury na czasie, emocjonującej i mogącej mieć duże znaczenie dla osób zmagających się z każdym uzależnieniem, począwszy od obżarstwa, skończywszy na narkotykach. Jednak jeśli myślcie, że to książka tylko o uzależnieniach, z gotowymi wytycznymi, wskazówkami, to jesteście w błędzie. To opowieść o kobiecie, która nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca w życiu, a do tego wcale nie trzeba być alkoholiczką. Wystarczy być, żyć, bać się, mieć wątpliwości.

  • Awatar

    Nie rozumiem i raczej nigdy rozumiał nie będę sensu produkowania książek typu „Najgorszy człowiek na świecie”. Bardziej postrzegam tę książkę jako dzienniczek – notatnik prowadzony przez osobę poddającą się terapii uzależnień, niżeli materiał na powieść. Boję się wręcz aby takie „wynurzenia” nie stały się przypadkiem poradnikiem, który służył będzie nieświadomym ludziom, jako pomoc terapeutyczna podczas ciężkiego starcia, jaką stanowi walka ze swoimi nałogami.

    Podjęcie decyzji o leczeniu dla każdej uzależnionej osoby, nie ważne alkoholika, narkomana czy seksoholika, to dramatyczny krok. To rewolucja, która wywraca życie do góry nogami, życie, które trzeba składać z kawałków i uczyć się go całkiem od nowa. Decyzja o życiu w trzeźwości i podjęciu leczenia jest dla każdego uzależnionego osobistym i intymnym doświadczeniem, każdy przypadek jest inny i wymaga odrębnego podejścia wykwalifikowanych osób. Według mnie, nie istnieją żadne poradniki, które w punktach powiedzą jak walczyć z nałogiem i jak żyć w całkiem nowej rzeczywistości, jaką jest trzeźwość. Autorka tej książki powinna zdawać sobie sprawę z ogromnej odpowiedzialności jaką obarcza siebie, częstując czytelnika – narkomana, alkoholika, przedstawioną w powieści, jakby nie patrzył, fachową wiedzą. Nie dla każdego wiedza ta okaże się pomocna!!

    Ja, mogę postrzegać tę książkę jako obraz młodego, polskiego pokolenia, dokument przedstawiający zderzenie z betonem z jakim utożsamiać można państwową służbę zdrowia, a co za tym idzie Państwowe Ośrodki Leczenia Uzależnień. Choć, w tym przypadku nie można też generalizować, zawsze można trafić na kompetentne osoby, jak wspomniałem każdy przypadek jest inny.
    W żadnym wypadku nie przemawia do mnie język tej książki, jej budowa i sposób przekazywania czytelnikowi zawartych w niej informacji. Wszystko to jawi mi się jako ogromny chaos. Zdaję sobie sprawę, że walka z nałogiem jest takim totalnym chaosem, jednak wydaje mi się, że całość została mocno podrasowana w celach marketingowych. W żadnym wypadku nie chciałbym razić uczuć autorki, bo zdaję sobie sprawę, że większość książki to jej dramatyczne przeżycia. Do mnie ona jednak nie przemawia, w pewnym momencie razi sztucznością i dłużyzną, a te wpływają negatywnie na jej odbiór.

    Tak na koniec, nasuwa mi się pewna myśl: nikogo nie interesuje los pijaka, narkomana, więc walkę za nałogiem trzeba wygrać samemu. Trzeba być bardzo upartym.

Warto zerknąć