ebook Love, Rosie
3.94 / 5.00 (liczba ocen: 69172) Ilość stron (szacowana): 500

Love, Rosie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 19.14
wciąż za drogo?
UpolujEbooka.pl #Instagram
UpolujEbooka.pl #Instagram
31.90 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
23.93 zł Lub 21.54 zł
27.11 zł Lub 24.40 zł
29.99 zł 10 zł na konto
31.90 zł
19.14 zł
19.14 zł
20.90 zł
25.52 zł
26.41 zł
27.12 zł
27.43 zł
29.00 zł
31.90 zł
31.90 zł
31.90 zł
Inne proponowane

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi.

Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać? Czy warto czekać na prawdziwą miłość? Czy każdy z nas ma swoją „drugą połówkę”? Może dowiemy się tego po lekturze tej ciepłej i wzruszającej powieści.

Love, Rosie od Cecelia Ahern możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
W życiu nie ma nic pewnego, ale wiem jedno: trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, wziąć za nie odpowiedzialność.
Życie ludzkie jest zbudowane z czasu. Nasze dni, nasza zapłata mierzone są w godzinach, nasza wiedza wyznaczana jest przez lata.
Wiek to tylko liczba, a nie stan umysłu czy powód do szczególnego zachowania.
Dobrze jest znaleźć sobie hobby, które tak człowieka wciąga, i sprawia, że z radością czeka się na kolejny tydzień, zamiast ponuro liczyć dni.
Miłość jest jak roślina - jeśli o nią dbasz urośnie z małego nasionka i wyda owoce.
Wszyscy musimy mieć jakieś marzenia. I nadzieję, że możemy osiągnąć coś więcej, niż mamy.
Życie na papierze – recenzja książki Love, Rosie

Cecelia Ahern znana jest z pisania niezwykle wzruszających i czarujących w swej realności i prostocie powieści romantycznych. Postanowiłam nieco bliżej zapoznać się z jej twórczością i gdy o filmie Love, Rosie zrobiło się głośno, stwierdziłam, że swoją przygodę zacznę właśnie od tej pozycji. O samej historii, wydanej także wcześniej pod tytułem Na końcu tęczy, słyszałam tak wiele pozytywnych opinii, że nie zwlekałam ani chwili i natychmiast ruszyłam do biblioteki. W bardzo krótkim czasie, zaczęłam dosłownie żyć tą historią. Te wakacje są dla mnie raczej pracowite, więc świadomość, że muszę przetrwać cały dzień, żeby wieczorem znów sięgnąć po lekturę, była dla mnie dość nieznośna i przytłaczająca. Zawsze jednak było to niezwykle miłe spotkanie.

Rosie i Alex znają się od wczesnego dzieciństwa – razem dorastali, pakowali się w kłopoty i świętowali sukcesy. Niestety pewnego dnia rodzina Alexa przeprowadza się z Irlandii do USA. Od tej pory przyjaciele kontaktują się ze sobą głównie przez Internet. Dzielą się ze sobą niemal wszystkimi przeżyciami starając się zrobić wszystko, aby nie stracić tej cudownej relacji. Wszystko zaczyna się komplikować, gdy oboje niezależnie od siebie zaczynają odkrywać, że być może to nie jest tylko przyjaźń, ale i głębsze uczucie. Happy end? Rozczarowanie? Jak zakończy się ta historia musicie sprawdzić sami – zdradzę wam tylko, że jest zaskakująca i zupełnie odmienna od wszystkich podobnych opowieści.

Już pierwsze strony powieści przykuwają uwagę czytelnika. Książka nie jest pisana w tradycyjny sposób – to zbiór wszystkich możliwych do zapisania interakcji między głównymi bohaterami. Są to listy, zapisy z chatów, kartki świąteczne, sms-y i e-maile. Nie pojawiają się żadne fragmenty, które działyby się bez użycia pióra czy klawiatury. Jest to niezwykle oryginalny pomysł, co sprawia, że Love, Rosie dość mocno zapada w pamięć, nie tylko z powodu ciekawiej fabuły, ale także odmiennej formy.

Spodobało mi się to, że autorka postanowiła pozostać realistką i nie przenosić swojej historii w świat spełnionych oczekiwań i idealizmu postaci. Alex i Rosie to osoby, które non stop uczą się życia, popełniają błędy i wyciągają z nich wnioski. Nie zawsze mogą dostać to, czego chcą. Nie każde ich marzenie może się spełnić. Ich życia nie są usiane płatkami róż, są raczej pełne rzucanych pod nogi kłód. Pozbawienie fabuły nadmiernego optymizmu sprawia, że historia staje się nam bliższa, zupełnie jakby dotyczyła naszych przyjaciół czy nawet rodziców.

Uwielbiam cytaty. Tutaj znajdziecie ich całkiem dużo. Nie są to frazesy, ale bardzo życiowe wskazówki. Bardzo często pokazują odmienny, czasem nawet zaskakujący, sposób widzenia świata. Mogą się stać inspiracją, sposobem na walkę z depresją, albo zwyczajnie dobrą radą i pocieszeniem. Można się z nich wiele nauczyć lub po prostu potraktować jako miły dodatek do lektury.

Love, Rosie to cudowna historia o przyjaźni. Cecelia Ahern doskonale pokazała, jak ważne jest jej pielęgnowanie nawet po wielu latach. Krótko po lekturze postanowiłam obejrzeć też film o tym samym tytule. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że nie udało się uchwycić w ekranizacji, tego, co czyni książkę tak oryginalną i ciekawą. Wiele fragmentów zmieniono, jednak Love, Rosie jest dość dobrym filmem. To w szczególności jego fanom polecam tę książkę. Jestem pewna, że zakochacie się w niej tak mocno jak ja. Polecam!

Ocena: 6/6
©Zaczytana28
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Ostatni raz, gdy jakaś postać literacka doprowadziła mnie do solidnej irytacji swoim postępowaniem, przeżyłam kilka lat temu podczas lektury "Jeźdźca Miedzianego". I nawet wtedy nie było aż tak źle jak teraz. Tatiana w końcu oprzytomniała i wzięła swoje życie w swoje ręce, a wszystko, co działo się potem, było wynikiem wojennej zawieruchy - losem jakże realnym wielu ludzi.
    Rosie Dunne natomiast, gdybyśmy spotkały się w prawdziwy życiu, doprowadziłaby mnie do szewskiej pasji swoim bezwzględnym konformizmem, bezgraniczną ślepotą, niemocą, wycofaniem, lenistwem w tym znaczeniu unikania brania swego losu w swoje ręce! Wrrrr... Pani Ahern trochę tym razem przesadziła, takie mam wrażenie. Uwaga, będzie spojler, więc kto nie chce, proszę dalej nie czytć :-)
    Ten ogrom przeciwności losu, przykrych niespodzianek, cudzych ingerencji był dla mnie tak wielki, że nierzeczywywisty i zepsuł mi całą przyjemność tej początkowo wciągającej lektury. Trudno uwierzyć, że ktoś byłby w stanie przez ponad 30 lat tak beznadziejne decyzje podejmować, kryć prawdziwe uczucia z powodu strachu, nękać siebie samego, patrzeć biernie, jak wszystko co kocha, kradnie mu ktoś inny tuż sprzed nosa. Prawdziwej frustracji nabawiła mnie też ta niezliczona ilość chichotów losu w życiu Rossie i Alexa. Przy wielkim come back Briana Marudy miałam nadzieję, że limit się wyczerpał, jednak ilość stron do końca nie pozostawiała złudzeń. Równie "bajkowy" powrót Bethany, a potem drugie dziecko to był dla mnie szczyt. Musiałam odetchnąć w tym miejscu, odłożyć książkę i zastanawiałam się, czy ją dokończę. Dokończyłam, ale już bez pierwotnego zaciekawienia i emocji.

Warto zerknąć