ebook Miasto cieni
4.05 / 5.00 (liczba ocen: 47441)

Miasto cieni
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - najniższa cena: 22.33
wciąż za drogo?
26.97 złpremium: 17.40 zł Lub 17.40 zł
22.33 zł Lub 20.10 zł
29.00 zł Lub 26.10 zł
29.00 zł
22.34 zł
23.58 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Kontynuacja „Osobliwego domu pani Peregrine”. Niepowtarzalna, magiczna powieść, która przenosi czytelników w świat wyobraźni, telepatii, pętli czasowych, zmiennokształtnych i niesamowitych zwierząt.

Akcja powieści rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła się poprzednia. Jest rok 1940. Jacob i jego nowi przyjaciele opuszczają wyspę, na której znajdował się dom pani Peregrine i udają się do Londynu. W czasie podróży czekają ich liczne niespodzianki i przygody.
„Miasto cieni” to niepowtarzalna, magiczna powieść, która przenosi czytelników w świat wyobraźni, telepatii, pętli czasowych, zmiennokształtnych i niesamowitych zwierząt.

Miasto cieni od Ransom Riggs możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Pieniądze służą do manipulowania ludźmi, aby poczuli się gorsi od ciebie.
Po prostu wierzę, że ważnymi sprawami w życiu nie rządzi przypadek. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu.
Historia rozpoczyna się tam, gdzie się zakończyła ostatnio. Jacob wraz z innymi osobliwymi wyruszają w podróż w poszukiwaniu nowego miejsca dla siebie. Nic już nie jest takie jak było. Nie ma Osobliwego domu pani Peregrine, który był bezpiecznym schronieniem. Opiekunka nie potrafi zmienić się z powrotem w człowieka i tkwi w postaci ptaka. Jak jej pomóc? Właśnie tego trzeba się dowiedzieć. Co gorsza, zło nie zostało do końca pokonane i podąża za bohaterami. Czy i tym razem dadzą radę wygrać tę walkę? Jaką cenę będą musieli ponieść?

Nie marnuj życia tylko dlatego, że ktoś parę razy z ciebie zadrwił.

Z pełną szczerością muszę stwierdzić, że Miasto Cieni jest dużo lepsze od pierwszego tomu. Widać, że autor coraz bardziej się rozwija i pokazuje na co go stać. Nadal twierdzę, że jego wyobraźnia nie zna granic, bo to co tu się dzieje, jest fenomenalne. Akcja w tej części skupia się na podróżach, które wciągają czytelnika bez reszty, ale niestety nie wszystkie. Znajdą się też takie, które nużą, ale jest ich zdecydowanie mniej, więc można wybaczyć.

Między przystankami, gdy prawie nic się nie dzieje, autor zaczyna opowiadać co nieco o osobliwych i ich mocach, przez co możemy lepiej ich poznać. Bardzo się z tego ucieszyłam, bo nie ukrywam, brakowało mi tego w pierwszym tomie. W końcu moja ciekawość została w miarę zaspokojona, więc teraz mogę bez wątpliwości powiedzieć, że autor stworzył niezwykle barwne i ciekawe postacie, które są bardzo interesujące. I tutaj właśnie idealnie autor pokazuje siłę swojej wyobraźni, bo gdy bohaterowie podróżują, odwiedzają kilka pętli i poznają innych osobliwych. Wymyślenie tylu rożnych postaci z różnymi mocami, nie jest łatwą sprawą, więc wielki podziw dla autora, ze sprostał temu zadaniu.

Nie wiem, dlaczego tak bardzo starała się udowodnić obcym, że mamy dobre serca - przecież wystarczało, że sami o tym wiemy.

Zachwycił mnie tutaj także sposób, w jaki została pokazana wojna i jej następstwa. Wszystko to oglądamy oczami dziecka, co strasznie mnie poruszyło i wbiło w fotel. Muszę przyznać, że Ransom poradził sobie z tym genialnie, aż wydawało się, iż jest się tym dzieckiem, które to wszystko widzi i przeżywa. Nie mogę też nie wspomnieć o bardzo dobrym budowaniu napięcia i stworzeniu niezwykle klimatycznego tła do całej historii, bo to także jest wielki plus tej powieści. Jedynie co momentami mnie martwiło to, że w pewnych fragmentach wkradał się chaos, który był ciężki do ogarnięcia i wybijał mnie z rytmu czytania.

Zakończenie natomiast wynagrodziło mi wszelkie niedogodności, gdyż tego się nie spodziewałam. Autor wie jak zaskoczyć swojego czytelnika i zachęcić do dalszej lektury. Ja już trzeci i ostatni tom mam za sobą, więc już niebawem oczekujcie jego recenzji. Oczywiście jak w Osobliwym domu tak i tutaj znajdziemy te piękne, klimatyczne i lekko przerażające zdjęcia, które świetnie dopełniają całą historię. Jeśli ktoś był zachwycony pierwszą częścią to bez wahania niech sięga po drugą i to w trybie natychmiastowym!

Ocena 5/6
©Czytam w pociągu
Podróż i przygoda

Jak najkrócej scharakteryzować Miasto cieni Ransoma Riggsa? PODRÓŻ I PRZYGODA. Albo inaczej: podróż, której efektem będzie fascynująca i wyjątkowo osobliwa przygoda.

Kontynuacja Osobliwego domu pani Peregrine rozpoczyna się tym samym zdjęciem, którym skończyła się część pierwsza, a więc z marszu powracamy w głąb tej osobliwej historii. Miałem wręcz wrażenie, że autor napisał od razu dwie części – około 700 stron - a potem jakby gdyby wziął nożyczki i przygotowany materiał przeciął mniej więcej na pół. Argumentem za, jest też fakt, iż poziom, jak i styl Riggsa w ogóle nie uległy zmianie. Jednak charakter książki i zmiana akcentów już tak.

Proporcje gatunkowe przechylają się w stronę baśni, przynajmniej w początkowej fazie i to też dla mnie osobiście nie było idealne rozwiązanie, choć trzeba przyznać, iż autor rozsądnie dozuje dawkę danego gatunku.

Osobliwą gromadkę nie tylko pozbawiono domu – symbolu ostoi i bezpieczeństwa, ale także ukochanej pani Peregrine – ich opiekunki i mentorki. Mali bohaterowie zmuszeni są wyjść z dotychczasowej strefy komfortu, zdani tylko na siebie, w długiej i wyczerpującej podróży w nieznane. Niewątpliwą cechą Miasta cieni jest to, iż niemal każda z osobliwych postaci otrzyma przysłowiowe „pięć minut” na to, aby wykazać się swoimi umiejętnościami, a tym samym dopomóc grupie w dalszej wędrówce.

Jest kilka szczegółów, które wpłynęły na mój nieco gorszy odbiór kontynuacji Osobliwego domu pani Peregrine. Wystarczy wspomnieć, że parokrotnie zdjęcia pojawiają się kilka stron wcześniej, niż była o nich mowa w tekście, przez co psują trochę przyjemność z czytania i zakłócają swoisty cykl: najpierw wyobrażam sobie opisane słownie elementy, a dopiero potem konfrontuję je z załączonymi fotografiami. W pierwszej części to się nie zdarzało, a w Mieście cieni już niestety tak.

Poza tym, co oczywiste, pojawi się mnóstwo nowych lokalizacji oraz tajemniczych postaci. Miejsca wypadają bez zarzutu, natomiast jeśli mowa o nowych bohaterach, to tutaj mam mocno mieszane odczucia. Z jednej strony są dwie siostry, które stanowią dla mnie najjaśniejszy punkt - sceny z nimi związana wypadają rewelacyjnie. Z drugiej strony czytelnik napotka figury, które niczym się nie wyróżniają, niby są, ale znikają niemal na całą podróż w taki sposób, że zapomina się o ich istnieniu. To duże niedopatrzenie ze strony pisarza.

W Mieście cieni łatwo jest zauważyć dysproporcję zastanych tu scen. Na jednym biegunie mamy słabiej przedstawiony i momentami nielogiczny epizod na peronie ze wsiadaniem bohaterów do pociągu, na drugim zaś – doskonały fragment w chacie na polu, z pogranicza sensacji i horroru.

Mniej też w kontynuacji niewiadomych albo inaczej – mniej tu fundamentalnych tajemnic do odkrycia, ponieważ większość z nich pojawiła się już w części pierwszej. Miasto cieni wprawdzie oferuje wiele zagadek, jednak innego typu oraz o mniejszym dla fabuły znaczeniu.

Riggs oferuje czytelnikowi multum przygód, czasem na scenę wkraczają nawet wątki sensacyjne, innym razem te rodem z powieści grozy, i tylko na moment, na samym początku, przeważa nieco sielankowy nastrój. Stan ten jednak szybko przemija, a wraz z pokonywanymi stronami zaczyna brakować czasu na odpoczynek i refleksje zarówno dla bohaterów, jak i dla samego czytelnika. I to właśnie zasługuje na podkreślenie – odprężamy się i męczymy razem z naszymi literackimi postaciami.

Zakończenie Miasta cieni to prawdopodobnie najsłabszy fragment obu części. Przygotowano dla nas dwie większe niespodzianki. Niby wielkiej wpadki Riggs nie zalicza, ale mam wrażenie, że autora było stać na o wiele więcej – mam tu na myśli przedostatnią atrakcję dla czytelnika; ostatnia zaś jest całkiem okazała, chociaż z drugiej strony stawia przed pisarzem spore wymagania co do trzeciej części, „Biblioteki dusz”. Chętnie przekonam się, jak Riggs z tego wybrnął w kolejnym woluminie.

À propos całej tej osobliwej historii, pojawiało się wiele głosów zniecierpliwienia i nadziei związanych z kinową premierą Osobliwego domu pani Peregrine, bo to T. Burton i w ogóle… Mnie jakoś do tej pory przed wielki ekran nogi nie poniosły, za to marzy mi się rzecz następująca. Otóż w związku z tym, że przez te dwie części pojawiło się tyle nowych, niezwykłych miejsc oraz postaci, bardzo chciałbym dostać w swoje ręce grę komputerową w formie interaktywnego serialu, tak jak to miało miejsce choćby ze świetną produkcją studia Telltale Games i uniwersum The Walking Dead (jeśli graliście, wiecie, co mam na myśli). Świetnie się z tamtymi dwoma sezonami bawiłem i chciałbym znów przeżyć coś na podobnym poziomie, tyle że w „osobliwym” wydaniu pani Peregrine i jej gromadki, bo Ransom Riggs stworzył świetny scenariusz na taką właśnie produkcję.

Miasto cieni nie odwołuje się do tak wielu gatunków, jak część pierwsza, choć i tak mamy ich wiele: są przygody, jest fantastycznie, baśniowo, sensacyjnie z elementami grozy. Mimo kilku mniejszych uchybień i tego, że jednak nieco bardziej sympatyzuję z Osobliwym domem pani Peregrine, druga część cyklu nadal trzyma wysoki poziom i oferuje czytelnikowi wiele satysfakcji. Czas na obowiązkowe pytanie „Warto?”. Jeśli macie za sobą część pierwszą, nie ma się nad czym zastanawiać tylko czytać dalej. Warto!

Poniżej zamieszczam notkę wydawcy, która może stanowić alternatywne podsumowanie Miasta cieni:

to książka o niezwykłym świecie telepatii i pętli czasowych, o pokazach w lunaparkach i istotach umiejących przybierać inne formy. Nie brakuje w niej dorosłych „osobliwców”, śmiertelnie niebezpiecznych upiorów oraz niesamowitej menażerii niepowtarzalnych zwierząt. Podobnie jak poprzednia książka z serii o osobliwych dzieciach, Miasto cieni łączy fantazję z niepublikowanymi dotąd dawnymi zdjęciami, tworząc jedyną w swoim rodzaju, niezapomnianą lekturę.

Ocena: 5/6
©Dobra Komplementarne
Zwyczajnym ludziom nic nie wydawałoby się niezwykłe. Większość pomyślałby z pewnością: "grupka dzieci jak grupka dzieci". Inni stwierdziliby pewnie, że to banda rozwrzeszczanych bachorów, które mają pstro w głowie. Nikt więc nie zwrócił uwagi na dziewczynkę w bucikach na guziki, które nie dotykały ziemi. Nikt nie zauważył chłopca o okrągłej twarzy, ani nawet pszczoły, która wyfrunęła z jego ust. Niczyje spojrzenie nie zatrzymało się na dziewczynce, która trzymała w rączce ogromną walizkę, ani nawet na chłopcu o nadludzko zmęczonej twarzy i podkrążonych oczach, gdyż chłopiec ten nie pozwalał sobie na sen w obawie przed dręczącymi go każdej nocy koszmarami. Nikt nie przyglądał się uważnie dzieciom i nikt nie zauważył w nich nic osobliwego. I bardzo dobrze...

Jacob Portman i jego nowi, osobliwi przyjaciele wyruszają w niebezpieczną podróż do Londynu, stolicy osobliwego świata. Uciekają z wyspy, by pomóc dyrektorce sierocińca, Pani Peregrine, uwięzionej w postaci ptaka. W ogarniętym wojnie mieście czeka ich jednak niemało przeszkód i wiele okropnych niespodzianek. Misja ratunkowa okaże się jeszcze trudniejsza, niż na początku przypuszczano. Na swej drodze napotkają wielu nadzwyczajnych osobliwców, ale i wrogów, którzy za wszelką cenę będą utrudniać im osiągniecie celu. Przed Jacobem bardzo trudne zadanie. Chłopak musi wyjść z cienia dokonań dziadka i udowodnić, że jest na tyle odważny, by zapewnić bezpieczeństwo swoim przyjaciołom i uratować dyrektorkę. Jednak to wcale nie okazuje się najtrudniejszym zadaniem, gdyż Jacob musi podjąć równie ważną decyzję w kwestii swojej miłości do Emmy Bloom...

Miasto Cieni to kontynuacja książki Ransoma Riggsa Osobliwy dom Pani Peregrine. Jestem przekonana, że o tych książkach słyszał każdy książkoholik, ba, każdy czytelnik spragniony wrażeń i emocji. Książki z tej serii to przede wszystkim piękne wydania. Twarde oprawy, osobliwe zdjęcia pochodzące bardzo często ze zbiorów kolekcjonerów lub wyszperane przez autora na pchlich targach. Wszystkie zdjęcia są autentyczne, a tylko niektóre z nich są poddane małym obróbkom. Wspaniałomyślne, a zarazem lekko przerażające, gdyż nie wiemy, na których fotografiach dokonano zmian...

Miasto Cieni to książka o świecie telepatii i pętli czasowych. Książka o pokazach w lunaparkach, o niebezpieczeństwach czyhających na każdym rogu, o przyjaźni, miłości i poświęceniu, ale przede wszystkim o okrucieństwie wojny, odmienności i braku akceptacji. Miło jest wracać do tego świata. Jednocześnie tak przerażającego i fascynującego. W kontynuacji autor zaserwował swoim czytelnikom jeszcze więcej akcji i przygód. Chwilami wywołuje gromki śmiech, by za chwilę przeszyć dreszczem grozy. I uwaga! Jest jeszcze więcej osobliwców, co gwarantuje magiczną lekturę.

Kontynuacja Osobliwego domu Pani Peregrine sprostała moim oczekiwaniom. Z powieści nadal emanuje charakterystyczny klimat - nieco przerażający, tajemniczy. Są również minusy, a właściwie to jeden. Nie potrafię zrozumieć wątku miłosnego w tych książkach, nie potrafię! Dla mnie motyw wątku miłosnego w tej książki nie jest słodki, jak niektórzy twierdzą, ale niedorzeczny i nieco... przerażający... Serio.

Podsumowując, książkę polecam czytelnikom w każdym wieku. Nie ma ograniczeń! To świetna, przemyślana opowieść i szansa na powrót do dziecinnych lat. Kto nie wykorzystałby takiej szansy? Gorąco polecam Osobliwy dom Pani Peregrine i Miasto Cieni. Osoby spragnione emocjonujących przygód, osobliwych bohaterów i nietuzinkowej historii, muszą sięgnąć po tę książkę. Gorąco polecam!

Ocena: 6/6
©Książkomaniacy Recenzje
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć