ebook Ludzie, którzy jedzą ciemność
3.74 / 5.00 (liczba ocen: 8706)

Ludzie, którzy jedzą ciemność

Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Warto zerknąć

"Tokio, jakiego nie znacie – niezrozumiałe zwyczaje, męska przemoc i białe gejsze. Odwiedzić Tokio, najbardziej intrygujące miasto świata, to marzenie wielu z nas. Dwudziestojednoletnia Lucie także pragnęła takiej przygody. Japonia, o której niewiele wiedziała, wydawała się wspaniałym miejscem do życia, a praca hostessy – łatwa i przynosząca duże pieniądze. Pewnego dnia Lucie znika, a tajemniczy głos w słuchawce twierdzi, że wstąpiła do sekty. Jednak jej przyjaciele i rodzina nie mogą w to uwierzyć. Co tak naprawdę wydarzyło się w najbezpieczniejszej metropolii świata? „Ludzie, którzy jedzą ciemność” to hipnotyzujący reportaż napisany przez wieloletniego korespondenta londyńskiego „Timesa” w Japonii. Tokio z jego książki to miasto, które pochłania, jest trudne do zrozumienia dla Europejczyków i ukrywa przed nimi swoje bardzo mroczne strony. Razem z autorem poznajemy nocne życie tokijskiej dzielnicy czerwonych lampionów – Roppongi, w której białe dziewczyny zabawiają japońskich biznesmenów, a do klubów naganiają klientów Nigeryjczycy. Są narkotyki, jest seks, jest zbrodnia. "

Ludzie, którzy jedzą ciemność od Richard Lloyd Parry możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Reportaż totalny. Potężnych rozmiarów tom zawiera wyniki 10 lat pracy nad rozwikłaniem zagadki Lucie Blackman, młodej Brytyjki, która zaginęła w Tokio, gdzie pracowała w charakterze hostessy w nocnym klubie. Dla czytelnika, który nie zna tej sprawy, "Ludzie..." to w zasadzie kryminał, podczas lektury którego w napięciu oczekuje się na rozwiązanie tajemnicy i przedstawienie winowajcy. Kiedy pojawia się on jednak na scenie, nic nie staje się prostsze: wątpliwości, liczne mylne tropy, o których skrupulatnie donosi Parry, pozostawiają do samego końca wiele miejsca na wątpliwości. Koniec końców mniej istotne okaże się kto, ale raczej dlaczego. Napięcie puszcza dopiero na ostatnich stronach.
    To jedna z tych książek, od których nie da się oderwać. Nie sposób opuścić tego świata i zdystansować się wobec niego, odsunąć w czasie poszukiwanie winnego, proces i do samego końca nieprzesądzony przecież wyrok. Pod względem budowania napięcia "Ludzie..." to arcydzieło i świadomość, że ta potworna historia wydarzyła się naprawdę, zapada w pamięć i świadomość dokładnie tak mocno, jak powinna. Parry po mistrzowsku żongluje sympatią czytelnika do kolejno pojawiających się bohaterów, każdemu z nich kolejno pozwala zaufać, a później obnaża powody, dla których być może lepiej tego nie robić. Są oni przez to niesamowicie ludzcy, słabi, wzruszający, irytujący i budzący momentami potępienie, prawdziwi, sportretowani z wirtuozerią nieprzeciętnie dobrego reportera. Chociaż momentami wydaje się, że Parry pozwala sobie na ocenę, to tylko pozory: swoje wrażenia sam bezustannie będzie poddawał rzeczowej analizie i konfrontował z kolejnymi wydarzeniami i zachowaniami.
    Parry, wieloletni korespondent "The Independent" i "The Times" w Tokio, w tle historii Lucie obnaża problemy palące japońskie społeczeństwo i przypomina, że Japonia znana z kolorowych zdjęć to tylko jedna strona medalu. Drobiazgowo opisuje tokijską dzielnicę Roppongi z jej nocnymi klubami i hostessami na tle całego seksbiznesu, pochyla się nad skomplikowanym stosunkiem Japończyków do obcych, pełnym jednocześnie fascynacji i niechęci, opisuje pracę japońskiej policji i sądownictwo, uczciwie przedstawia faktyczny poziom bezpieczeństwa na ulicach Tokio.

    Wypada ze swej roli jedynie na ułamki chwil, jak np. podczas porównania brytyjskiego i japońskiego sądownictwa, gdzie daje się odczuć niepoparte w zasadzie sensownym argumentem przekonanie o wyższości tego pierwszego. Dla polskiego widza może być to szczególnie uderzające i wręcz kuriozalne, z uwagi na fakt, że z opisu wynika, że japońskie sądownictwo, działające w oparciu o prawo stanowione, przypomina o wiele bardziej system prawa kontynentalnego aniżeli system anglosaski. To jednak detal.

    Trzeba przeczytać. Wstrząsająca, potworna w swojej drobiazgowości i pełna intrygujących faktów oraz wnikliwych obserwacji książka.

  • Awatar

    Ciemność łączy się często z jakimś złem, przemocą, zbrodnią – czymś, co nie kojarzy się najczęściej z Japonią, a właśnie czegoś tak przerażającego dotyczy reportaż „Ludzie, którzy jedzą ciemność”. Jest to wynik wieloletniej pracy dziennikarza, brytyjskiego korespondenta w Japonii, nad sprawą zniknięcia Lucie Blackman, młodej Brytyjki, która chcąc wyrwać się z długów, przyjechała do dobrze, nawet bardzo dobrze płatnej pracy hostessy mającej za zadanie zabawiać japońskich biznesmenów rozmową i łechtać ich ego. Po jednym z takich spotkań zniknęła bez śladu. Czy można było tego uniknąć? Czy dałoby się ją odnaleźć w najbliższych dniach po zaginięciu? To pytania, które będą się pojawiać, a już samo ich postawienie dowodzi licznych nieprawidłowości w wymiarach prawnym i sądowniczym Japonii. A te są podobnie wstrząsające jak zbrodnia, którą popełniono. Jeśli Czytelniku lubisz niebanalny reportaż czy kryminał z historią skrywającą liczne tajemnice, „Ludzie, którzy jedzą ciemność” są książką dla Ciebie.