ebook Jedwabnik
4.02 / 5.00 (liczba ocen: 141871)

Jedwabnik
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 24.24
Audiobook - najniższa cena: 29.62
31.90 zł
31.90 zł Lub 28.71 zł
24.24 zł
24.56 zł
26.58 zł
27.12 zł
27.12 zł
29.00 zł
31.90 zł
31.90 zł
Inne proponowane

Wreszcie jest – niecierpliwie wyczekiwany kryminał autora bestsellerowego „Wołania kukułki”. Porywająca akcja, gęsto utkana intryga, świetny detektyw, mrok kryminalnej zagadki, i to nie jednej…

Pisarz Owen Quine zaginął. Żona zleca prywatnemu detektywowi Cormoranowi Strike’owi odnalezienie męża. Kobieta sądzi, że Owen po prostu zniknął na kilka dni, jak to zdarzało się już wcześniej. Jednak sprawa może być znacznie poważniejsza. Pisarz właśnie ukończył rękopis będący jadowitym portretem wielu znajomych. Gdyby książka została opublikowana, zrujnowałaby niejedno życie. Nie brak zatem tych, którym mogło zależeć na uciszeniu autora. Wkrótce faktycznie okazuje się, że został on brutalnie zamordowany, i to w dziwacznych okolicznościach. Strike próbuje rozwikłać zagadkę bezwzględnego zabójcy. Zabójcy jakiego dotychczas nie spotkał…

„Pełna akcji, gęsto utkana intryga kryminalna. Porywająca” – „The Independent”

„Książka, którą się pochłania” – „The Telegraph”

„Historia jest pasjonująca, nie tylko ze względu na niespodziewane zwroty akcji, ale przede wszystkim radość, jaką przynosi podglądanie pracy pary detektywów” – „Time”

„Czekam na następny taki kryminał! Galbraith pisze z humorem i przywiązaniem do najlepszych tradycji powieści kryminalnej, a przy tym prowadzi nas przez pełną zwrotów akcję tak gładko, że godziny spędzone na lekturze mijają niepostrzeżenie” – „The Seattle Times”

Jedwabnik od Robert Galbraith możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Czasami zamordowani nieśli wiadomość od swoich zabójców niczym transparent wciśnięty do sztywnych martwych dłoni.
Kiedy odnosi się sukcesy, ludzie stają się zawistni, prawda?
Nie da się skomponować morderstwa jak powieści. W prawdziwym życiu zawsze są jakieś luźne wątki.
Jeśli chcesz przyjaźni na całe życie i bezinteresownego koleżeństwa, zaciągnij się do wojska i naucz zabijać. Jeśli chcesz życia wypełnionego chwilowymi sojuszami z kolegami po fachu, którzy będą się upajali każdą twoją porażką, pisz powieści.
Po ogromnym sukcesie pierwszej części z Cormoranem Strikiem, Robert Galbraith przygotował dla detektywa i swych czytelników kolejną intrygująca zagadkę kryminalną. Osiem miesięcy po zakończeniu dochodzenia w sprawie śmierci supermodelki Luli Landry, detektyw i jego asystentka otrzymują kolejne zlecenie. Bez wątpienia sukces w głośnej sprawie, przysporzył im wielką popularność, dzięki czemu nie mogli narzekać na brak propozycji. Drzwi ich biura nie zamykały się, a oni sami wybierać mogli te najbardziej intratne oferty. Tym razem wraz bohaterem powieści zostajemy wynajęci do odnalezienia zaginionego pisarza Owena Quine’a. Jego żona jest zdania, że zniknął on na kilka dni, ponieważ wcześniej podobne sytuacje miały już miejsce. Jednak, gdy okazuje się, że kończył on pisać książkę ukazującą kompromitujące fakty z życia jego znajomych, sprawa przybiera nieco innego kształtu. Zwłaszcza, że po kilku dniach okazuje się, że Owen Quine nie jest uznany za zaginionego, gdyż został brutalnie zamordowany. Grono podejrzanych jest dosyć spore, a umiejętne mieszanie szyków przez Roberta Galbraitha nie pozwoli nam tak łatwo poznać prawdziwej twarzy mordercy.

Kim jest bezwzględny morderca? Jaki miał cel uśmiercając pisarza? Czy tym razem również Strike zdoła doprowadzić tę sprawę do finału? Jakie trudności napotka? Detektyw wraz ze swoją asystentką Robin Ellacott zrobią wszystko, by poznać personalia mordercy i przekazać go wymiarowi sprawiedliwości. Jedwabnik zapewni nam wiele wstrząsających chwil, a kreacje detektywa i jego asystentki, sprawią, że ten tak nietypowy duet przypadnie Wam do gustu. Klimat tej historii pochłonie Was i nie pozwoli zapomnieć o emocjach, które towarzyszyły Wam we wspólnym śledztwie. Nie da się ukryć, że wspomniany duet zaskarbi sobie naszą sympatię. Zestawienie dwóch tak skrajnych osobowości jest doskonałym potwierdzeniem słuszności powiedzenia, że „przeciwności się przyciągają”. Szorstkość, zdystansowanego do ludzi Cormorana z połączeniem subtelności i otwartości Robin na ludzkie relacje niczym ogień i woda, zapewni Wam żywiołową ucztę podczas czytania. Jedwabnik jest doskonałym dowodem na to, że Wołanie kukułki nie było tylko krótkim incydentem Roberta Galbraitha z gatunkiem kryminalnym, lecz dowodzi, że skrywająca się pod tym pseudonimem J.K. Rowling doskonale potrafi zaintrygować czytelnika kryminalną fabułą. Autor/ka czyni to w niezwykle inteligentny sposób, powodując, że lektura serii z Cormoranem Strikiem to sama przyjemność, którą zdecydowanie polecam zaaplikować Waszym czytelniczym zmysłom. Smacznego czytania.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Fabuła książki zakrawająca na owoc chorej wyobraźni szalonego pisarza staje się wiernym scenariuszem prawdziwego morderstwa. Okoliczności zbrodni na długo odbierają apetyt zarówno bohaterom Jedwabnika zaangażowanym w wyjaśnienie zagadki, jak i Czytelnikowi z krwi i kości. Trup śmierdzi jednak zaledwie przez chwilę, a jego wnętrzności, choć poszukiwane jako najważniejszy dowód w sprawie, nie są w stanie zniechęcić do łamania sobie głowy pytaniem: kim jest zabójca?

Kolejna po Wołaniu Kukułki opowieść detektywistyczna z Cormoranem Strike’iem w roli jednonogiego, upartego i doskonale improwizującego, zawodowego tropiciela zagadek, ani na krok nie ustępuje swojej poprzedniczce. JK.Rowling traktuje swoich bohaterów z lekkością, która bez większego wysiłku pozwala wejść w role głównych postaci. Zmagają się one z uczuciowymi rozterkami, demonami przeszłości i toksycznymi partnerami. Miewają problemy z komunikacją. Tą miejską i tą werbalną. I mimo rzeczywistych i wyimaginowanych ograniczeń, bezczelnie robią to, co daje im w życiu radość. Nawet za cenę obcowania z makabrą ludzkiej bezwzględności.

Półświatek zadufanych w sobie pisarzy. Zazdrość o sukcesy jednych, ogrzewanie się w blasku sławy innych. Przewrotność i skrywane głęboko przez lata urazy. Bolesny cynizm i bezwzględne parcie po upragniony triumf. Nieuświadomione emocje pośród niewypowiedzianych słów. Czytanie między wierszami jest jednak specjalnością Strike’a, zaś snucie opowieści zupełnie obok tej, faktycznie napisanej, jest wyłączną domeną geniusza o dźwięcznym pseudonimie – Galbraith.

Ocena: 5/6
©Wiedziennik
Czytelnikom książki Wołanie kukułki nie trzeba rekomendować powieści Jedwabnik Sami z chęcią sięgną po kolejną część przygód detektywa ze skomplikowanym życiorysem. Tym razem będzie szukał zaginionego pisarza i oczywiście znajdzie jego zwłoki. A ponieważ martwy literat był człowiekiem kontrowersyjnym, złośliwym i zdążył zrazić do siebie wielu ludzi, więc Strike musi podejrzewać pół Londynu.

W drugim tomie coraz większą rolę odgrywa też druga postać – Robin. To imię kobiety. Zatrudniona przez detektywa sekretarka, początkowo za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej, staje się powoli coraz ważniejszą współpracowniczką Strike’a. Poznajemy też jej życie prywatne, narzeczonego, który nie chce, by pracowała w agencji detektywistycznej. Matthew jest księgowym, a na dodatek bufonem, który nie budzi sympatii i czytelnik zastanawia się, dlaczego Robin nie kazała mu jeszcze iść do wszystkich diabłów.

Cała intryga oczywiście rozgrywa się w londyńskich dekoracjach. I ponownie warto wyrazić podziw dla autora (autorki, bo Robert Galbraith to pseudonim literacki) za dbałość o szczegóły i realizm. Zakończenie oczywiście nie jest takie proste, jak by mogło się wydawać. Należy podkreślić nie tylko świetną konstrukcję akcji, ale również całą fabułę i doskonałe osadzenie jej we współczesnym Londynie.

Ocena: 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Z ciekawości zajrzałam przed chwilą do recenzji Wołania kukułki, pierwszej książki o Cormoranie Strike’u, którą wcześniej napisałam. Przeczytałam i natrafiłam na stwierdzenie, że nie da się nie lubić głównego bohatera serii o Cormoranie. Ano nie da się. Potwierdzam i podtrzymuję, ponieważ bohater budzi we mnie przeogromne pokłady czystej sympatii. Z całą pewnością jest to jeden z moich ulubionych detektywów, jakich dotychczas poznałam w literaturze. Wołanie kukułki oraz Jedwabnika można czytać osobno, ale osobiście polecam zacząć od pierwszej części, w której poznajemy bohaterów. Obie książki mają piękne okładki, ze szczyptą tajemniczości, przywodzące na myśl wiktoriański Londyn i jego klimatyczne, urokliwe uliczki.

Jedwabnik to kolejna książka J.K.Rowling o perypetiach detektywa Strike’a i jego asystentki Robin, a jej akcja rozgrywa się osiem miesięcy po wydarzeniach z pierwszej części. Od tamtej pory agencja detektywistyczna zyskała paru klientów, a dzięki rozgłosowi zdobytemu po ostatniej sprawie, Strike jest znany tu i tam i polecany pocztą pantoflową, dzięki czemu wreszcie odwiedzają go ludzie. Pewnego dnia zjawia się w jego biurze żona zaginionego pisarza i zleca detektywowi odszukanie go. Kobieta jest trochę dziwna, jednak Strike przyjmuje zlecenie. Zaginiony pisarz, Owen Quine, ukończył właśnie rękopis pewnej powieści – bardzo kontrowersyjnej i chwilami oburzającej. Okazuje się, że opisał w niej niejedną znajomą postać w sposób, jaki mógłby posłużyć ewentualnemu zabójcy za motyw morderstwa. W miarę odkrywania kolejnych śladów, robi się coraz ciekawiej, a sprawa się gmatwa. Strike, kierując się doświadczeniem oraz własną – zazwyczaj niezawodną – intuicją, mistrzowsko zmierza ku zdemaskowaniu zabójcy. Intryga, w której wszyscy prawie są podejrzani, pachnie miło stylem Agathy Christie, a i sam kryminał w wykonaniu Roberta Galbraitha, czyli J.K.Rowling, jest rewelacyjny. Pokusiłam się oczywiście o porównanie “Wołania kukułki” i Jedwabnika i zdecydowanie bardziej podoba mi się Jedwabnik.

Strike wielokrotnie słyszał oklepane stwierdzenie, że każdy jest w stanie zabić, ale wiedział, że to kłamstwo. Bez wątpienia istnieli ludzie mordujący z łatwością i z przyjemnością: spotkał kilku takich na swojej drodze. Miliony innych poddawano skutecznemu szkoleniu, ucząc ich sposobów pozbawiania życia – Strike był jednym z nich (…). Zdarzali się jednak także tacy, którzy powstrzymywali się nawet w sytuacji największego napięcia, nie umiejąc dążyć do korzyści wbrew wszystkiemu, chwycić okazji, przełamać ostatniego i największego tabu.

Cormoran Strike to były żołnierz, któremu sporo trudności przysparza proteza nogi, wrodzona niezgrabność i lekka nadwaga, o przenikliwym umyśle, bezpośredni, a jednocześnie podatny na zranienie. Po burzliwym rozstaniu z byłą narzeczoną, która właśnie bierze ślub z kimś innym, Strike trzyma się z dala od związków. Osiem miesięcy temu Cormoran mieszkał w agencji, we własnym biurze, teraz zajmuje małe mieszkanko na poddaszu nad agencją, bo tak się złożyło, że akurat było ono do wynajęcia. Małe i przytulne, choć z niedopasowanymi oknami, z małą kuchnią, tworzy całkiem odpowiedni dla Strike’a azyl.

Książka tchnie realizmem. Każdy, nawet najdrobniejszy gest bohaterów, jak choćby picie herbaty, jedzenie obiadu, spacerowanie uliczkami Londynu czy nawet jazda metrem, wszystkie te sytuacje są tak realistycznie opisane, że nie mamy żadnego problemu z “zobaczeniem” tego wszystkiego w wyobraźni. Podobnie jak Wołanie kukułki, również Jedwabnik zachwycił mnie opisami miasta. Dosłownie wszystkiego: starych kamieniczek i nowszych domostw, angielskiego deszczu, zarówno ulew, jak i kapuśniaczków, wagonów metra, chłodu tuneli, taksówek, tanich pubów i drogich restauracji.


Tego ponurego, zimowego dnia jej dom wyglądał szaro i obskórnie. Był jednym z wielu wzniesionych tam wiktoriańskich budynków z cegły, ale brakowało mu wspaniałości o rozmachu Talgarth Road. Stał na rogu, mając od frontu ogródek zacieniony przerośniętymi krzewami złotokapu. Strike przyglądał się fasadzie i próbował zapalić papierosa, osłaniając go dłonią. Padał śnieg z deszczem. Budynek miał ogródki z przodu i z tyłu, oba dobrze zasłonięte przed wzrokiem przechodniów ciemnymi krzakami drżącymi pod ciężarem lodowatej ulewy.

Jedwabnik daje większe pole do popisu Robin Ellacott, asystentce Cormorana, która zatrudniła się u niego w pierwszej części, oczywiście tylko tymczasowo. Robin przeżywa rozterki w związku z przebąkiwaniem szefa o ewentualnym zatrudnieniu kogoś do pomocy. Dziewczynie bardzo podoba się praca u Strike’a i chce zostać u niego na stałe, ale jej narzeczony, Matt, patrzy na to nieco krzywo i w końcu na tym tle wynika pomiędzy nimi sporo konfliktów. Z jakiegoś powodu Matt nie lubi Strike’a, choć właściwie go nie zna – moim zdaniem nudny księgowy jest po prostu zazdrosny o układy Robin z szefem i ich wspólne sprawy.

Ale wróćmy do Robin. Pełna werwy, zapału do pracy, skrupulatna i kompetentna, jest wymarzoną asystentką dla Cormorana. Ma podejście do ludzi, potrafi słuchać i obserwować, a przy tym bardzo chce zostać prywatnym detektywem. Cormoran zaczyna na niej polegać, powierzać jej różne zadania, zaczyna jej ufać. Poleganie na kimś i pokładanie w nim zaufania, to dla niego coś nowego, wygląda jednak na to, że oboje są z tej współpracy bardzo zadowoleni.

Akcja Jedwabnika rozgrywa się tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Londyn, jak to Londyn, pod względem pogody jest zmienny i rzadko kiedy coś tu z nieba nie pada. Tym bardziej klimatycznie się robi, kiedy czytamy o śliskich wąskich uliczkach, które dla Strike’a stanowią pewien mały problem ze względu na protezę nogi i słuszną posturę albo o wirujących płatkach śniegu na tle palących się wątłym światłem latarni miejskich, gdzieniegdzie podkolorowanych odbiciami świątecznych światełek.

Postękujący autobus jechał przez błoto i śnieg. Rozmazane światełka we wszystkich kolorach mrugały do Strike’a zza zaparowanego okna. Nachmurzony, skupiony na niesprawiedliwości i morderstwie, bez trudu i bez słowa odstraszał każdego, komu mogłoby przyjść do głowy usiąść na miejscu obok niego.

Taki właśnie jest Cormoran Strike. Zachowuje dystans do ludzi, bo tak jest lepiej i łatwiej. Nie wdaje się w bliższe znajomości, choć starych przyjaciół ma i jeśli jest ku temu potrzeba, to się z nimi kontaktuje. Mający sto osiemdziesiąt siedem centymetrów wzrostu, szerokie bary i parę kilo nadwagi, budzi swoją posturą zarówno zdumienie, jak i respekt. W każdym razie nigdy nie pozostaje niezauważony. Czasem budzi wręcz niepokój, ale raczej tylko pośród tych, którzy mu nie ufają i go nie znają. Dla “swoich” Cormoran nie jest ani straszny, ani groźny. Mimo dość oschłej i mało przystępnej powierzchowności, spowodowanej doświadczeniami przeszłości oraz trybem życia, Strike jest całkiem przyzwoitym facetem. Niedoskonały, zgryźliwy, ironiczny, a przy tym spokojny i zdystansowany do całego świata, a najbardziej do samego siebie, jest po prostu prawdziwy. Realny z krwi i kości. I to jest chyba największa zaleta tej książki. Prawdziwość. Zarówno bohaterów, jak i miasta, ludzi, tych pubów i knajpek, zalanego deszczem i przykrytego mgłą Londynu.

Jedwabnik spodoba się każdemu, bez wyjątku, miłośnikowi kryminału. Zawiera on w sobie klasykę znaną z powieści Agathy Christie, Joe’ego Alexa czy Arthura Conan Doyla. Przy tym, osadzony w czasach współczesnych, nie znudzi tych, którzy nie przepadają za powieściami z ubiegłego wieku. A że Londyn Cormorana Strike’a nawet w dzisiejszych czasach nosi w sobie krztynę dawnego, wiktoriańskiego miasta, mglistą atmosferę tajemnicy i nocnych sekretów, zachwyci też tych mniej rozkochanych w kryminałach.

Polecam gorąco, a sama czekam niecierpliwie na kolejne książki z Cormoranem w roli głównej i kolejne zaskakujące sprawy, które rozwiąże nasz detektyw. Nie ukrywam też, że wyczekuję również dalszych losów Robin, której nie sposób nie lubić, a która przydaje książce i ponuremu Strike’owi blasku i humoru.

Ocena: 4/6
©Papuzie pióro
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Cormoran Strike to gość, którego nie sposób nie lubić - tak moim zdaniem została skonstruowana ta książka. To główna postać całej serii: idealista, ale nie ujawnia się z tym zbyt nachalnie, nonkonformista to druga cecha z którą się bardziej obnosi. Otwarcie się sprzeciwia "establishmentowi": obrywa się zarówno "klasie wyższej" jak i aspirującej. Tu właściwie tkwi cały urok tej postaci - nikogo nie oszczędza, sam mając do ciebie duży dystans.

    Właśnie dzięki głównemu bohaterowi warto przeczytać Jedwabnika, sama fabuła kryminału jest dość prosta. Mamy trupa, grupę podejrzanych, nieudolną policję - normalny klasyk jak u Agathy Christie.

    Klasyk z sympatyczną, nietuzinkową postacią głównego bohatera: kalekiego "olbrzyma" o aparycji menela, cytującego Katullusa po Łacinie.

  • Awatar

    Wiele czasu upłynęło, od chwili, kiedy czytałem pierwszy tom cyklu o Cormoranie. Pamiętam, że byłem dość zadowolony z lektury. Nadszedł zatem czas na nadrobienie zaległości w czytaniu kolejnych tonów tego cyklu. W moje ręce trafił zatem drugi tom, czyli Jedwabnik.

    Od razu rzuciło się w oczy, że lektura będzie "przegada". W sumie nie przeszkadza mi to, czytuje przecież powieści Stephena Kinga, który jest mistrzem od rozwlekania. Jednak Galbraith postaniwł/ła przebić Stephena Kinga. uważam, że rozwlekła te opowieść do granic możliwości, co oczywiście przekłada się na mniej pozytywny jej odbiór. Wiele razy łapałem się na tym, że jestem już znudzony, a moje myśli odbiegają w nieznanym kierunku, nie zważam zatem, co dzieje się w książce. Jak wspomniałem, "przegadanie" mi nie przeszkadza, nawet lubię wolno snującą się fabułę, jednak w Jedwabniku jest tego ględzenia zbyt wiele. Książka liczy sobie 480 stron a ja czułem się czytając ją, jakby tych stron było co najmniej z 800.

    I teraz mam dylemat, czy kontynuować dalej lekturę cyklu? Podobno Jedwabnik jest z niego najsłabszy. Pewno odczekam trochę i dam szansę Galbraith.

    Ocena: 3+/6

  • Awatar

    Czytanie Rawling w szatach Galbraith'a staje sie dla mnie tym samym niesamowitym przeżyciem co czytanie Mankell'a gdzie książki dosłownie pochłaniałem jedna za drugą. Czytam wiele kryminałów, a teraz spokojnie moge powiedzieć ze Strike'a staje sie moim ulubionym bohaterem, jest wyrazisty, ciekawy i nie sprawia wrażenia wykreowanego na siłę. Sam Jedwabik początkowo wydawał mi sie gorszy niż debiutanckie Wołanie Kukułki, głownie przez mniejsze zaangażowanie Robin, ale jednak sie myliłem i duet głównych bohaterów mógł rozwiązać kolejna zagadkę, korzystając z najlepszych atrybutów obydwojga. Zasłużone 5 gwiazdek, czekam z niecierpliwoscią na Career of Evil.

  • Awatar

    "Jedwabnik" trzyma wysoki poziom "Wołania kukułki", a nawet skłonna jestem twierdzić, że przebija pierwszą część. Bardziej trzyma w napięciu, wprowadzonych jest mnóstwo podejrzanych i pobocznych wątków, z których każdy może okazać się tym kluczowym. Galbraith perfekcyjnie wywodzi czytelnika w pole, podrzucając zdania, czy nawet ich fragmenty, które sugerują rozwiązanie zagadki, a potem kieruje całą sprawę w całkiem inną stronę. Dałam się nabrać, nawet kilka razy. A na końcu jak zwykle stwierdziłam: "Przecież to było do przewidzenia!".

  • Awatar

    Po przeczytaniu "Wołania kukułki" bez zbędnych formalności otworzyłam "Jedwabnika" i z bijącym sercem rozpoczęłam kolejne śledztwo z detektywem Cormoranem. Nie zawiodłam się. Pomysł zbrodni nieco dziwny, ale śledztwo i charaktery bohaterów intrygi naprawdę skrojone mistrzowsko. Mam nadzieję, że autorka "zaplanowała" już kolejne morderstwa dla detektywa i jego asystentki.

  • Awatar

    Fantastyczna, chyba jeszcze lepsza niż "Wołanie kukułki". Trochę pokręcona intryga, ale zupełnie inna niż w modnych ostatnimi czasy skandynawskich kryminałach. Z niecierpliwością czekam na koleją część.

  • Awatar

    Nie lubię pokrętnej, alegorycznej i "wydumanej" literatury nowoczesnej. Dlatego nie podobała mi się Bombyx Mori (w żadnej z wersji). Dobrowolnie nie czytałabym czegoś takiego ani podobnego z żadne skarby. Środowisko pisarzy i wydawnictw jest mi obce, więc mogę uwierzyć, że głównie zajmują się podkładaniem sobie tzw. "świni". I historia będąca kanwą Jedwabnika niespecjalnie przypadła mi do gustu. Ale kryminał jest świetny! Morderstwo krwawe i zagadkowe, wątki poplątane, podejrzanych z motywem i możliwościami mnóstwo. Cormoran fajny, ambitna Robin sympatyczna. Czekam na kolejne przygody, mam nadzieję partnerów - detektywów.

  • Awatar

    Jako fanka Harrego P. z przejęciem śledziłam kolejne książki autorki. Choć "Trafny wybór" nie przypadł mi do gustu "Wołanie kukułki" wciągnęło mnie bez reszty. Podobnie jak w sadze o czarodzieju historia detektywa nie kończy się na tej jednej książce. Z niecierpliwością czekałam więc na premierę "Jedwabnika" na tyle, że książkę przeczytałam jak na razie tylko w oryginale. Mimo to książka napisana w przystępny i ciekawy sposób, fabuła wciągająca i dość nietypowa. Zaskoczenie zaskoczyło, przynajmniej mnie. Czekam na kolejne części. Wg. mnie książka trzyma poziom "Wołania kukułki". Polecam.

Warto zerknąć