Trufle. Przypadki księdza Grosera
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.78 / 5.00
liczba ocen: 739
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
25.00 zł
20.00 zł
21.25 zł
22.05 zł
25.00 zł
Pozostałe księgarnie
20.24 zł
20.75 zł
21.25 zł
21.25 zł
22.50 zł
22.50 zł
23.25 zł
25.01 zł
25.01 zł
25.01 zł
25.99 zł
Opis:

Przypadki księdza Grosera i jego nowych parafian. Drugi tom ciepłej, pełnej humoru trylogii o ludzkich słabościach, z którymi nie każdy ma odwagę i siłę się zmierzyć. Ksiądz Groser wraca z wygnania we Francji. Wiele miesięcy spędził w Prowansji w klasztorze trapistów. Obrabiając tam pole lawendy, odnalazł kamień w kształcie serca, odmieniający jego życie. Biskup powierza mu zadanie, do którego na pozór całkowicie się nie nadaje. Z księdza pisarza ma przeistoczyć się w księdza budowniczego. Jego przyszli parafianie to bezdomni, margines, a także śmietanka społeczna z osiedla „Lepsze czasy”. Groser wie, że Kościół jest prawdziwy, gdy jego obrzeża, manowce stają się centrum. Ale nie wszyscy się z tym godzą i będą próbowali go zmusić do rezygnacji.„«Trufle» to przepięknie namalowany, czasami gorzki, obraz bohaterów znanych z «Adieu». Niektórych z nich dotknie piętno zdrady, inni upadną, inni wreszcie wyzwolą się ze swojej odrażającej maski, by odnaleźć w końcu prawdę i wiarę. Czasami trzeba upaść, by iść dalej”.Tadeusz Zysk, wydawca

CYTATY:
Kiedyś pewien szewc zapytał wielkiego pisarza, czy stosuje się do wszystkich rad zawartych w swoich książkach. I wie pan, co ten mu odpowiedział? (...) A czy pan chodzi we wszystkich butach, które uszyje?
Kiedy człowiek zaufa Bogu, nawet jeśli dostaje po ryju to w tym zaufaniu wie, że nikt nie może mu nic zrobić.
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Najlepszymi poszukiwaczami trufli są świnie, „…ale mają ten mankament, że jak znajdą trufla, zaraz chcą go zeżreć. Trzeba wtedy walić kijem po ryju. Za przeproszeniem”.

    Czy zatem księża to trufle, smakołyki, których wyszukiwanie jest nie lada sztuką, czy też, za przeproszeniem, księża to świnie, którym trzeba zakładać kagańce, żeby od razu nie zżarły znalezionych trufli?

    Będąc świeżo po lekturze najnowszej powieści pana Grzegorczyka skłaniam się raczej ku stwierdzeniu, że księża to trufle. Dlaczego? Już wyjaśniam.

    Trufle rosną kilkanaście centymetrów pod ziemią w symbiozie z drzewami, ułatwiają ich korzeniom wchłanianie minerałów, a w zamian otrzymują niezbędne do swojej wegetacji produkty fotosyntezy. Księża, zagnieżdżeni na plebaniach i w zakrystiach, żyją w symbiozie z instytucją Kościoła. Będąc twarzami, a zarazem pośrednikami między Kościołem a zwykłymi, szarymi parafianami, otrzymują w zamian spokojne, bezproblemowe życie i wydaje się też, że ochronę przed jakimikolwiek konfliktami. Ale skoro przyjęłam, że trufla to ksiądz, a ksiądz to trufla, to przecież na każdą truflę rosnącą sobie spokojne pod ziemią czyha niebezpieczeństwo wywęszenia przez świnię.

    Świnia - zwierzątko ze swej natury krnąbrne, którego najpożyteczniejszym zajęciem (oprócz wyszukiwania trufli) jest chyba wylegiwanie się w chlewie i tuczenie się karmą przyniesioną przez gospodarza do koryta. Otóż świnia taka, oderwana od swojego pożytecznego, swoją drogą ulubionego, zajęcia w chlewie, staje się bezwzględnym tropicielem trufli. Kiedy wywęszy zapach trufli, trzyma trop i ryje do skutku. Wtedy do spokojnego żywota trufli wkradają się kłopoty.

    Wydaje się, że księża, do których chodzą może nie wszyscy, lecz niektórzy ludzie po poradę, nasi spowiednicy, przewodnicy duchowi, którzy udzielają nam i innym wskazówek, jak wyjść cało z trudnych sytuacji, sami w takie trudne sytuacje nie popadają. No, bo jakie kłopoty mogą grozić księdzu otoczonemu przez wianuszek pań z kółka różańcowego?

    A na to pytanie odpowiedź jest prosta. Księdzu mogą grozić takie same kłopoty, jak każdemu człowiekowi. Bo ksiądz to też człowiek. Nie jest to żadna wyższa istota obdarzona jakimiś nadludzkimi cechami czy szczególnymi cnotami, będąca ponad ziemskimi sprawami. Jest to zwyczajna osoba niepozbawiona wad i ułomności, która jednakże wybrała sobie życie w służbie Boga, inne od tego życia, które wybiera większość z nas.

    Ludziom świeckim życie to jawi się jako łatwiejsze pod wieloma względami. Przecież ksiądz nie musi się troszczyć o dom, o najbliższych, jego głównym zajęciem i zadaniem jest modlitwa i duszpasterstwo w parafii. Parafianie wcale nie dopuszczają do świadomości, że ich proboszcz czy wikariusz może mieć jakieś problemy i pokusy. Lecz proboszcza, wikariusza lub jakiekolwiek innego księdza mogą dopaść problemy i pokusy, mogą się one stać tym większe, że ksiądz nie ma wsparcia w najbliższych. On jest zdany sam na siebie i jak żaden inny człowiek może odczuć, co znaczy samotność w tłumie. No i staje się jak ta trufla, która rośnie sobie spokojnie, dopóki nie wywęszy jej świnia. Tylko z tym wyjątkiem, że trufla nie ma własnej woli, nie zdecyduje, czy znaleziona trafi na talerz jako wyborne danie, czy znajdzie się w nienażartym świńskim ryju. Ksiądz jako człowiek ma własną wolę i wolny wybór, czy okaże się silniejszy od swoich słabości i przezwycięży je, czy też podda się im. W każdym razie środowisko księży nie jest tak doskonałe, jak by się z pozoru wydawało, jak środowisko trufli, którym wydaje się, że pod ziemią nic nie zagrozi ich rozwojowi.

    Taki obraz rzeczy przedstawia Jan Grzegorczyk w „Truflach”. Grzegorczyk nie jest ani ambasadorem apologetyki, ani radykalnym, antyklerykalnym krytykiem Kościoła. „Trufle” przedstawiają rzeczywistość taką, jaką jest. Kościół opromieniony świętością, ale niepozbawiony wad.

Inne proponowane
Warto zerknąć