Do wszystkich chłopców, których kochałam
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.11 / 5.00
liczba ocen: 194011
Ilość stron (szacowana): 339
najlepsza cena! w ostatnich prawie 2 miesiącach
EMPIKGO#Empik GO
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-37% 14.90 zł
29.90 złpremium: 17.94 zł
19.90 zł
25.42 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
-28% 17.94 zł
17.94 zł
23.92 zł
25.02 zł
25.06 zł
26.91 zł
26.91 zł
27.00 zł
29.90 zł
Opis:

Pierwszy tom serii, której ekranizacja pojawi się na platformie Netflix! Lara Jean właśnie zaczyna naukę w klasie maturalnej. Jej starsza siostra wyjechała na studia do Szkocji, zrywając przy tym z chłopakiem, a młodsza robi wszystko, aby zaszczepić w ojcu chęć posiadania psa. Wkrótce szalone życie dziewczyn Song nabierze jeszcze większego tempa…

Dziewczyny Song, jak same siebie nazywają, kilka lat wcześniej straciły matkę i dbają o to, aby nie zapomnieć o swoich koreańskich korzeniach i najbardziej ułatwić ojcu wychowanie trójki dorastających córek.
Lara Jean w pudle na kapelusze, które dostała od matki, trzyma listy miłosne. I to nie byle jakie! Dziewczyna napisała je sama i skierowała słowa do swoich byłych obiektów westchnień, by ten sposób wyleczyć się z niechcianego uczucia. Łącznie powstało pięć listów, które nigdy nie miały trafić do adresatów. Jednak ktoś ukradł pudło i wysłał spisane na papierze słowa, które miały wyleczyć złamane serce dziewczyny. Wszyscy chłopcy, w których kiedyś kochała się Lara, otrzymują wiadomości. Całą sytuację można by obrócić w żart, gdyby nie to, że jednym z nich, jest były chłopak starszej z sióstr Song…

CYTATY:
Miłość jest przerażająca, bo przynosi zmiany.Nie jest też wieczna i niesie ze sobą duże ryzyko.
Najbardziej wiarygodne kłamstwa to te, które mają w sobie choć ziarnko prawdy.
Recenzje blogerów
Nie wymagałam wiele od tej pozycji. Miała to być całkiem lekka i przyjemna książka. A wcale taka nie była. Cały czas zastanawiam się, dlaczego ta książka otrzymuje tak dobre oceny. Bo dla mnie nie zasługuje na nie. Jest to jedno z największych rozczarowań tego roku. Ta książka powinna być urocza. A była po prostu zła.

Założę, że każdy z Was słyszał o tym tytule. Jeżeli nie o książce, to o filmie. Produkcja Netflixa wzbudziła zachwyt i ściągnęła ponowną uwagę na książkę. Nie oglądałam ekranizacji książki, więc nie będę poruszała jej wątku, bo to bezsensowne. Może w przyszłości zrobię porównanie, ale na razie nie zapowiada się na to.

Lara Jean Song w pudle na kapelusze, który dała jej matka, przechowuje listy miłosne. I nie są to listy, które napisali do niej inni, ona sama je napisała. Jeden za każdego chłopaka, którego kiedykolwiek kochała - w sumie pięć. Kiedy pisze, wylewa swoje serce i duszę, i mówi wszystko, czego nigdy nie powie w życiu, ponieważ jej listy są tylko dla niej. Aż do dnia, w którym jej tajne listy zostają wysłane pocztą, i nagle życie miłosne Lary Jean przechodzi od wymyślonego do wymykającego się spod kontroli.

Moje problemy z książką zaczęły się już po pierwszych zdaniach, kiedy poznałam główną bohaterkę. Lara Jean w mojej ocenie jest głupia i dziecinna. Mimo szesnastu lat, ma mentalność 11 latki. Ona nigdy nie dojrzała. Niczego się nie uczy, nie rozwija się, nie dorasta. Ma w sobie swego rodzaju niewinność, jakby nie zdawała sobie sprawy z istoty tego świata. Doświadczenia dotyczące czasu i życia pojawiły się i minęły, a gdy powieść kończy się Lara Jean jest tą samą starą dziewczyną. Na zawsze pozostanie osobą pozbawioną charyzmy. Niestety, ale Lara Jean bardzo często mnie po prostu irytowała. Nie rozumiałam jej decyzji, wydawały mi się irracjonalne. To miałaby bohaterka, którą polubię. Cóż, nie stało się tak.

Fabuła opiera na pewnej tajemnicy, zagadce, no bo ktoś w końcu wysłał list miłosne Lary Jean. Nasza główna bohaterka aż do końca, nie jest świadoma kto to zrobił. I tylko ona. Czytelnik doskonale radzi sobie z tą tajemnicą. I to jest poniekąd zabawne. A może to tylko mnie bawiło?

Mam wrażenie, że świat wykreowany przez Jenny Han ogranicza się do kilku postaci. Jest oczywiście Lara Jean, jej dwie siostry, Peter i Josh. Pozostali tytułowi chłopcy nie są dobrze osadzeni w tym świecie. Są tak jakby oderwani. Do tego jest oczywiście ojciec sióstr, przyjaciółka Lary, Chris, która nie ma innych cech, oprócz buntowniczości, a była dziewczyna Petera jest totalnym czarnym charakterem. W tym momencie może Wam się wydawać, że dramatyzuję, ale prawda jest taka, że ci bohaterowie są albo schematyczni, albo mdli albo zupełnie są oderwani od rzeczywistości.

Nie chcę w stu procentach krytykować autorki za jej styl pisania, bo nie czytałam książki w oryginale. Ale wątpię również, że wina leży po stronie tłumacza. Zdaję sobie sprawę, że z założenia jest to literatura młodzieżowa, a nie piękna, ale styl jest tragiczny. Czytanie zdania na poziomie Poszłam jeść zupę trochę mnie odmóżdżyło. I tak jest cały czas. Zdania są proste, brak im najprostszych środków stylistycznych, jak np. metafor. Poczułam się ogłupiona. A właściwie to traktowana jako osoba głupia, która nie byłaby wstanie zrozumieć zdań złożonych.

Autorka pokusiła się o wepchnięcie do niezbyt ambitnej książki kilku ważnych wątków. Jednym z nich jest kobieca przyjaźń. Oczekiwałam prawdziwego, realistycznego wizerunku więzi. A zamiast tego dostałam do bólu przerysowaną przyjaźń siostrzaną. Następnie motyw ojca samotnie wychowującego córki, po śmierci żony. To było do przeżycia. Były gorsze momenty, pełne stereotypów, i te lepsze, obfitujące w prawdziwą prozę życia.

Naprawdę rozczarowałam się książką Do wszystkich chłopców, których kochałam. Oczekiwałam słodkiego romansu, książki która sprawi, że zrobi mi się ciepło na serduszku. Nic nie dostałam. A zakończenie umocniło mnie w postanowieniu, że nie sięgnę po kontynuację. Uważam, że jest to książka szkodliwa.

Niesamowicie cieszę się, że napisałam tę recenzję. Mogę wylać wszystkie moje żale. A najbardziej boli mnie to, że tak wiele osób zachwala tę książkę, pomijając pewne oczywistości, które nie zostały dobrze rozegrane. Znalezienie jednoznacznie negatywnej recenzji graniczy z cudem. Czy to ja jestem taka krytyczna czy może wszyscy boją się wypowiadać niepochlebnie o tej książce?

Ocena: 2/6
©Literowa
Chciałam przeczytać tę książkę, ale nie spodziewałam się, że sprawi mi ona tyle przyjemności.

Tegoroczna jesień jest dla mnie dość ciężka ze względu na to, że uległam wpływom pogody i przestało mi się chcieć robić cokolwiek, nawet czytać. Próbuję się ratować książkami dla młodzieży, które w normalnych warunkach przyrody pewnie uznałabym za stratę czasu, ale jak się okazuje całkiem dają sobie radę. Ostatnim moim ratunkiem była książka Do wszystkich chłopców, których kochałam Jenny Han, która była bardzo popularna za granicą, a do nas pierwsza część serii dotarła dopiero w tym roku i podejrzewam, że tylko dlatego, że Netflix podjął się przygotowania ekranizacji.

Główną bohaterką książki jest Lara Jean, której los płata niezłego figla. Jak większość nastolatek prowadzi swoje tajne zapiski z życia. W jej przypadku są to listy miłosne do konkretnych chłopców, którzy coś dla niej znaczyli. Założenie było takie, żeby w formie listów wyrzucić z siebie uczucia, którymi darzyła każdego wymienionego chłopca, ale nigdy nie wysłać ich do adresatów. Niektóre z nich są świeże, inne bardziej zapomniane, bywa, że niektóre uczucia są nadal aktualne.

Książka sama w sobie jest niesamowicie banalna, ale w prostocie tej fabuły i zwyczajności problemów bohaterów coś mnie jednak zauroczyło. Ostatecznie też wcale nie dziwi mnie jej popularność i pomysł na stworzenie ekranizacji, której ja jeszcze nie miałam okazji obejrzeć. Po tych wszystkich książkach opisujących brutalne morderstwa, przyjemnie czytało mi się historię o młodzieńczych problemach, pierwszych miłościach, chwilowych przyjaźniach i specyficznych relacjach z rodzicami i rodzeństwem. To taka cukierkowa opowieść o spełnianiu marzeń i wykonywaniu pierwszych, jeszcze niestabilnych, kroków w dorosłość.

Historia jest bardzo przewidywalna i taka mocno amerykańska, ale to nie znaczy, że nie można odczuwać przyjemności z jej czytania. Na kartach powieści poruszono wiele tematów, które mogą okazać się pewnym drogowskazem dla nastoletniego odbiorcy, do którego na dobrą sprawę ta książka jest skierowana. Jednak i dla starszego, bardziej zaprawionego w życiu, czytelnika może okazać się przyjemną odskocznią, co widać doskonale na moim przykładzie. Poza typowo szkolnymi problemami, pojawiają się także motywy rywalizacji o pozycję w szkolnych hierarchiach i zależność dóbr materialnych od popularności. Autorka nie stworzyła wizerunku młodzieży jako totalnie zepsutej, a postawiła jednak na przedstawienie jej nieobliczalności i spontaniczności. Pojawiają się imprezy, momentami robi się nieco intymniej, ale jest w niej też dużo pozytywnych aspektów jak chociażby budowanie relacji między nastolatkami z bogatych rodzin z tymi z mniej zamożnych. Poza tym, że cała historia przedstawiona jest w bardzo przesłodzony sposób, to jednak Larę Jean spotykają też różne przykrości i na jej drodze pojawiają się smutne wydarzenia, które rzutują na jej późniejsze życie. To mimo wszystko nadaje tej książce odrobiny realizmu.

Nie mam wiele do zarzucenia tej książce i odnoszę wrażenie, że gdybym była młodsza, dużo bardziej by mi się spodobała. Ta jej bajkowość i niewinność jest poniekąd urocza. Jest napisana lekkim językiem przez co szybko się ją czyta, a mimo przewidywalności i tak czytałam ją z ciekawością, czy oby na pewno skończy się tak, jak to przewidziałam. Młodzieży zdecydowanie polecam, starszym czytelnikom już mniej, chyba że jako odskocznię od ciężkich tematycznie książek lub gdy ktoś po prostu lubi obyczajówki.

Ocena: 4/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć