ebook Haiti
3.39 / 5.00 (liczba ocen: 639) Ilość stron (szacowana): 290

Haiti

Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
ODKRYJZDROWIE#Bezpłatny Newsletter
ODKRYJZDROWIE#Bezpłatny Newsletter
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane

Akcja powieści toczy się w dwu planach: w 1938 r. i 12 lat później, w ponurych czasach stalinowskich. W lipcową niedzielę Zyga Maciejewski zostaje poinformowany, że podczas II Krajowej Wystawy Koni Remontowych w stajennym boksie znaleziono ciało mężczyzny o nieustalonej tożsamości. Twarz ofiary jest zmasakrowana, jak gdyby denat został kopnięty przez konia, klacz o imieniu Haiti…

Po wielu latach, w zupełnie innych czasach, wiosną 1950 r. Maciejewski nie jest już policjantem, niechlujny i zapuszczony pracuje jako dozorca i zajmuje się starą klaczą Haiti, która zostanie posłana do rzeźni. Przedwojenna przeszłość niespodziewanie powraca, odzywa się bliskim echem.

Haiti od Marcin Wroński możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Wspaniały kryminał retro. Wartka akcja, żywe i niezwykle naturalne dialogi pisane piękną polszczyzną, oraz niebanalne i nieoczekiwane zakończenie, to tylko przedsmak niepowtarzalnej lektury. Wielotorowe wątki i dezorientowanie czytelnika sprawdzają się kapitalnie w wykonaniu pana Marcina Wrońskiego.

  • Awatar

    Kolejna, udana część serii M.Wrońskiego.

  • Awatar

    To nie tylko dobry kryminal, ale tez kawal dobrze wykonanej roboty kronikarskiej-jak w przypadku wszystkich powiesci p. Wronskiego. Autor nie idzie na latwizne w zadnej kwestii i moze dzieki temu bardzo przyjmnie czyta sie jego ksiazki.

  • Awatar

    REWELACJA!!!!!!
    W „Haiti” znów, jak we wcześniejszych tytułach, jesteśmy zauroczeni światem postaci literackich. Dotyczy to zarówno już wcześniej poznanych bohaterów, na czele z Zygą Maciejewskim i jego jedyną w swoim rodzaju „rodziną” śledczą, która nieustannie bawi i fascynuje. Ciągle nie mogę także wyjść z podziwu jak pisarz to robi, że bohaterowie, w tym przede wszystkim Maciejewski, w zadziwiający sposób ciągle wzbogacają swoje powieściowe biografie i charakterologiczne sylwetki. Pomimo tylu słów, tylu scen, takiej zażyłości z tymi bohaterami, wciąż zapisują puste karty swoich charakterów. Ale też na scenie literackiej „Haiti” pojawiają się nowi bohaterowie i z pewnością nie pozostawiają czytelnika obojętnym. I jak najbardziej ich dobór jest wnikliwie dokonywany przez Wrońskiego z perspektywy całości snutej opowieści, w której czas i miejsce mają znaczenie decydujące. Stąd ciekawy przekrój społeczny, obyczajowy, ale i też psychologiczny. Powoduje to, że każda, nawet najmniejsza, epizodyczna, postać ma i znaczenie, i wartość czytelniczą.
    Pisarz z Lublina ponownie udowadnia też, że jest mistrzem budowania intrygi fabularnej. Tym razem uczestniczymy w dwóch pozornie odrębnych śledztwach, ciekawie zawiązanych, umiejętnie prowadzonych przez całą książkę i utrzymujących nieustanne napięcie o wyjątkowym charakterze. Jak to bowiem bywa u autora „Kina Venus”, intryga nie jest prosta i banalna. Zważywszy przecież, że to kryminał obowiązkowo pojawia się trup, choć miejsce jego znalezienia już nie jest takie oczywiste - to stajnia, a dokładnie boks klaczy o imieniu Haiti. Koń to nie byle jaki, wyścigowy i należący do Seweryna księcia Czetwertyńskiego, co w sposób znaczny wpływać będzie swoją naturą „polityczną” na dalsze losy śledztwa. Główny bohater Maciejewski nie byłby sobą, gdyby ulegał takim wpływom, z czego robi się zupełnie ciekawa rozgrywka personalna w świecie policyjnych śledczych i niewątpliwa rozrywka dla czytelnika. W tym miejscu warto przywołać komentarz samego autora, który w sposób dowcipny, lecz nie lekceważący, zdradza w posłowiu własny zamysł twórczy dotyczący właśnie wiązania prawdy historycznej (jak sam powiada z perspektywy historyka-amatora) z powieściopisarską. Co znakomicie widać na przykładzie literackiego obrazu przełożonych Maciejewskiego, komendantów garnizonu lubelskiej policji. Wracając jednak do fabuły kryminalnej, cechuje ją zaskakująca złożoność ze zwrotami akcji, w tych miejscach, w których najmniej się tego spodziewamy. A niepowtarzalny charakter zagadki śledczej o podwójnym ukrywa jej rozwiązanie aż do samego końca książki. A - powtórzę jeszcze raz - mamy tylko jedne zwłoki i kradzież z kasy pancernej, której de facto nie było. No i efektowny finał opowiadanej historii, ale o tym pisać nie można, bo popsułoby to całą przyjemność i tajemniczość lektury „Haiti”.
    Mam wrażenie, że ostatnia powieść Marcina Wrońskiego jest wyczuwalnie znakomita z jeszcze innego powodu. Moim zdaniem stanowi ona wynik ścierania się dwóch - nazwę to - „Wrońskich”. Tego przekornego, otwartego na śmiałą wizję literacką, z dużym poczuciem humoru i dystansem do siebie, jak i całego świata. Obok drugiej twarzy autora, z hiper poważnym podejściem do historii, zwłaszcza swojego miasta, Lublina, z jak najbardziej przepracowanym i dopracowanym planem literackiej kariery. Powoduje to, że „Haiti” to książka o wielu twarzach, mogąca być odbierana w zależności od czytelniczego spojrzenia. Różnie, ale zawsze ciekawie i szczerze interesująco.
    Właściwie jednak fanów Zygi Maciejewskiego w najnowszym tytule może zaciekawić najbardziej kolejna odsłona jego literackiej biografii oraz historia tytułowego konia Haiti, będącego jakby swoistym przeznaczeniem dla lubelskiego śledczego. Oto bowiem koń, z którym związana jest kryminalna historia z późnych lat 30-tych, wraca na kartach z obrazem Maciejewskiego w roku 1951. Mamy wiosnę wspomnianego roku i Maciejewskiego jako dozorcę Haiti, wypasaną na nieczynnym hipodromie lubelskim. Dlaczego nadal są razem? Przeczytajcie sami.
    www.kryminalnapila.blogspot.com

  • Awatar

    Ostatnia jak na razie powieść z cyklu o komisarzu Maciejewskim. Wroński utrzymuje wysoki poziom swoich powieści. Kapitalna i "szybka" lektura. Wciągająca, nie pozwalająca się oderwać. Nie tylko dla tych co znają Lublin. Dodatkowym smaczkiem jest nawiązanie do popularnej polskiej komedii kryminalnej sprzed lat (więcej szczegółów nie zdradzam).

Warto zerknąć