ebook Rekin z parku Yoyogi
3.2 / 5.00 (liczba ocen: 1239) Ilość stron (szacowana): 261

Rekin z parku Yoyogi
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 22.97
Audiobook - najniższa cena: 19.90
wciąż za drogo?
27.12 zł Lub 24.41 zł
31.90 zł
31.90 zł Lub 28.71 zł
22.97 zł
27.12 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Inne proponowane

Joanna Bator wraca w swoim pisarstwie do Japonii, której poświęciła swój debiutancki zbiór esejów „Japoński wachlarz”. Choć jest teraz znacznie bogatsza w doświadczenia i wiedzę o kraju oraz jego mieszkańcach, nie utraciła wrażliwości na głęboką odmienność kulturową.

Autorka zabiera czytelnika do miejsc, o jakich nie można przeczytać w folderach biur podróży i przewodnikach turystycznych. Wraz z nią wkraczamy do lasu samobójców w Aokigaharze, wyprawiamy się do opuszczonego miasteczka Nichitsu będącego ulubionym celem eksploratorów ruin i wdzieramy się do Akihabary, twierdzy otaku, zamkniętych w sobie fanów japońskiej popkultury. Również parki, kaplice, herbaciarnie, małe bary w peryferyjnych dzielnicach i wielkie sklepy w ekskluzywnej Shibuyi stają się fascynującym tematem antropologicznych i filozoficznych dociekań.

Prawdziwym tematem Rekina z parku Yoyogi zawsze są jednak ludzie – mieszkańcy Japonii z ich umiejętnością kontemplacji świata, wyjątkowo chłonną i twórczą kulturą oraz siłą, która pozwala im się podnieść nawet po tak dramatycznych wydarzeniach, jak trzęsienie ziemi u wybrzeży Honsiu w marcu 2011 roku.

Rekin z parku Yoyogi od Joanna Bator możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Być może jesteśmy tak przywiązani do antysemityzmu, że na islamofobię nie starcza już miejsca, a muzułmanin jest postrzegany jako ktoś w rodzaju Żyda. Taki Żyd, tylko bardziej
Po lekturze Japońskiego wachlarza Joanny Bator moje wymagania co do Rekina z parku Yoyogi były bardzo wygórowane. I nie do końca zostały spełnione. Co nie znaczy, że nie jest on pozycją dobrą i wartościową.

Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że sam charakter książki jest zupełnie inny. To zbiór esejów traktujący Japonię i jej zrozumienie nie tyle jako cel, ale jako punkt wyjściowy do refleksji. Nie jest to dzieło kompletne, lecz pewien wyimek z rozważań autorki.

Niesamowitości - egzotyka różnie rozumiana

Ciekawy jest sam podział Rekina z parku Yoyogi na trzy części. W Niesamowitościach spotykamy się z tym, co w Japonii dziwne i niezrozumiałe dla Europejczyka, jak tytułowy rekin znaleziony w parku Yoyogi. Zawiera pytania o sedno japońskiej egzotyki i czy coś takiego w ogóle istnieje. (Pojawiły się one już w Japońskim wachlarzu). Przez kilka esejów przewija się postać Harukiego Murakamiego i autorka zadaje pytania o to, co tak bardzo niejapoński pisarz może nam powiedzieć o współczesnej Japonii. A okazuje się, że może powiedzieć dużo.

Alegorie - Japonia a Polska

Najsłabiej wypadają Alegorie. W tej części autorka skupia się zarówno na Japonii, jak i Polsce; ta pierwsza traktowana jest w wielu miejscach czysto pretekstowo. Autorka łączy pozornie odległe od siebie tematy (Godzilla na ten przykład staje się symptomem* problemu, jaki Japończycy mają z byciem podbijanymi i generalnie wojną - myśl nie taka głupia, jak wydaje się w pierwszej chwili). Takie nietypowe zestawienia nurtują, inspirują i zmuszają do refleksji. Warto też wspomnień, że przez wszystkie eseje przewija się problem katastrofy w Fukushimie, ujmowany z bardzo różnych stron.

Ale też właśnie w Alegoriach najbardziej uwidaczniają się prywatne poglądy Joanny Bator. Z jednej strony (i pisze to, choć pod względem światopoglądowym jestem od niej dość mocno oddalona) zaprezentowane są one z dużym wyczuciem i mimo że częstokroć autorka nie owija w bawełnę, to budzą szacunek. Z drugiej strony - wydają się znacznie mniej interesujące niż przemyślenia dotyczące stricte Japonii.

No może poza jednym. Poza porównaniami Japonii i Polski. O ile pierwszy kraj autorka potrafi opisać z olbrzymią dozą rzetelności, nie ukrywając przy tym własnej fascynacji, to takiego obiektywizmu nie starcza jej niestety na ojczyznę. Polska funkcjonuje tu wyłącznie jako symbol wszelakiej cebuli oraz buractwa. I o ile fragment o sushi w wydaniu polskim dobrze ilustruje zjawisko bezsensownego (i do tego źle wykonanego) kopiowania wzorców z innych kultur, a porównanie z tego typu restauracjami w Japonii uwydatnia kunszt i poświęcenie szefów tych drugich, to wielokrotnie wplatane uwagi, że w Polsce to brud, syf i malaria, albo "anegdotka" o rodakach podkradających "na wynos" jedzenie ze szwedzkiego bufetu, są jednak poniżej pewnego poziomu.

Heterotopie - co nam mówią otaku

Do klimatu Japońskiego wachlarza najbardziej nawiązuje część trzecia i ostatnia, czyli Heterotopie. To straszne na pierwszy rzut oka słowo oznacza „dziwne miejsce, inne i niesamowite, w którym to, co zwykłe odbija się jak w krzywym zwierciadle, ukazując nową, zaskakującą twarz”**. Taką heterotopią dla Tokio jest (a raczej, z tego co się orientuję, była) jedna z jego dzielnic, Akihabara. Ośrodek handlu grami, elektroniką i wszystkim, o czym może zamarzyć prawdziwy otaku, czyli w dużym uproszczeniu fanatyczny miłośnik mangi, anime oraz wszelkich produktów z nimi powiązanych. Tutaj mała dygresyjka: dopiero Bator uświadomiła mi, że dotąd niepoprawnie używałam tego terminu. Jest on bowiem z gruntu pejoratywny i dopiero w pewnym momencie zaczął być używany jako neutralne określenie członka "animcowej" subkultury. I że w Japonii dotyczy przede wszystkim mężczyzn).

Heteropie podobne są do Japońskiego wachlarza przede wszystkim ze względu na to, że w całości poświęcono je jednemu tematowi, analizując go z różnych stron. Niesamowite, jak prawdziwy wydaje się tytuł tej części. Joannie Bator naprawdę udało się, wychodząc od tak dziwnego tworu jak Akihabara, odnieść do różnych aspektów japońskiego życia. Fascynuje, jak wiele może o całym społeczeństwie powiedzieć subkultura otaku - grupa raczej lekceważona, wyobcowana, ale zaskakująco duża i prężnie się rozwijająca. Co takiego sprawia, że chłopcy pragną zostać na zawsze dziećmi i zamknąć się w swoich pokojach. Co w zewnętrznym świecie tak ich przeraża. O jakich problemach i patologiach społeczno-kulturowych to świadczy. I skąd wynika. Przy tym ostatnim pytaniu warto odnieść się jeszcze raz do wpływu drugiej wojny światowej na współczesną Japonię. Co ciekawe, tematowi temu autorka nie poświęciła osobnego rozdziału; przewija się on tylko przy okazji omawiania innych zagadnień i paradoksalnie to tylko podkreśla jego wagę.

Trudniejsze, ale fascynujące

Podobnie jak Japoński wachlarz, Rekin z Parku Yoyogi zachwyca pod względem stylistycznym i językowym, tak że czytelnik stara się nie uronić ani jednego słowa. Lecz mimo oczywistych podobieństw obie są to książki bardzo różne. Druga wymaga znacznie większego wysiłku umysłowego niż pierwsza i dla części czytelników okaże się zwyczajnie zbyt trudna. Ale dla pozostałych z pewnością stanie się ciekawą oraz inspirującą lekturą.


* „W znaczeniu psychoanalitycznym symptom to treść nieświadoma, która dociera do świadomości w przekształconej formie. Symptomem może być na przykład atak duszności, którego pacjent doznaje tylko wtedy, gdy widzi swoją matkę krojącą ogórek na mizerię”. [s. 424 Japonii. Smaków i znaków, W.A.B. 2016]

* [s. 362, ibidem]
©Między sklejonymi kartkami
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć