ebook Czerwone jak krew
3.4 / 5.00 (liczba ocen: 3257) Ilość stron (szacowana): 230

Czerwone jak krew
ebook: epub (ipad), mobi (kindle)

najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - najniższa cena: 23.72
wciąż za drogo?
Virtualo#Black Friday
Virtualo#Black Friday
23.87 zł Lub 21.48 zł
27.90 zł
24.07 zł
Inne proponowane

Królewna Śnieżka braci Grimm w kryminalnej odsłonie. Pierwszy tom trylogii, do której prawa sprzedano do 43 krajów. Wartka akcja, skandynawski styl mrocznego thrillera – fińska sensacja dla młodzieży!

Sensacja Salli Simukki ma w sobie typowy skandynawski mrok, odpowiednią dawkę strachu i tak lubiane w kryminałach nieoczywiste rozwiązanie.
Główną bohaterką „barwnej” trylogii (zainspirowanej „Królewną Śnieżką” braci Grimm), którą rozpoczyna powieść „Czerwone jak krew”, jest siedemnastoletnia licealistka Lumikki Andersson. Jej imię znaczy po fińsku „Śnieżka”. Nie miała łatwego dzieciństwa. Prześladowana przez uczniów nauczyła się maskować uczucia. Gdy dokonuje makabrycznego odkrycia zachowuje zimną krew. Jest doskonałym obserwatorem ludzkich zachowań. Nie oznacza to wcale, że Lumikki nie rzuca się w oczy. Gdy po ukończeniu gimnazjum wyjeżdża z rodzinnego Riihimäki do Tampere i podejmuje naukę w liceum artystycznym, zwraca na siebie uwagę. Ma wyrobione zdanie na każdy temat. Zgarnia najwyższe oceny i z fizyki, i z filozofii. Odgrywa rolę Ofelii tak, że dwie nauczycielki wpadają w furię, a reszta płacze. Gdy zetknie się z morderstwem, przydadzą jej się zdolności aktorskie, by przetrwać i wygrać...

Czerwone jak krew od Salla Simukka możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Moje podejście do fińskiej literatury kryminalnej, jak i thrillerów zaczęło się w zasadzie całkiem niedawno. Dopiero co na stronie znalazła się pierwsza recenzja książki fińskiego autora, a ja już przychodzę z następną. Tym razem jednak nie jest to stricte thriller, a połączenie z literaturą młodzieżową, po którą notabene rzadko sięgam.

Siedemnastoletnia Lumikki Andersson to dziewczyna, która przez prześladowanie ze strony dwóch silniejszych koleżanek w dzieciństwie nauczyła się maskować w społeczeństwie i uciekać. Pewnego dnia w ciemni liceum plastycznego, do którego chodzi, odkrywa mokre banknoty i plamy od krwi na podłodze. Mając nadzieję, że nikt jej nie zauważył, odchodzi i próbuje zapomnieć o tym, co zobaczyła. Jednak, czy na pewno jest bezpieczna? Czy rzeczywiście dała radę odejść niezauważona? Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że mogła przecież zawołać pomoc. Prawdopodobnie ktoś by ją usłyszał. Nie przyszło jej to do głowy. Lumikki nigdy nie wołała o pomoc. Powieść Salli Simukki wypatrzyłam w jednym z okolicznych supermarketów. Nie miałam wcześniej do czynienia z autorką, choć o samej książce już słyszałam. Głównie rzucała mi się w oczy na fińskich księgarniach internetowych, a także na stronach dotyczących fińskiego w uproszczonej wersji językowej. Nie dziwne więc było, że gdy ją zobaczę, od razu zakupię. Wspomnienia są bardziej wiarygodne, gdy nikt nie próbuje nimi sterować według własnych założeń.. Czerwone jak krew w tłumaczeniu Sebastiana Musielaka to pierwszy tom trylogii o Lumikki Andersson. Od razu, gdy tylko dowiozłam go do domu, zaczęłam czytać. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to ilość słownictwa slangowego, które na pierwszy rzut oka wydało mi się dość zaskakujące, ponieważ nie słyszałam, żeby osoby w moim otoczeniu posługiwały się podobnymi zwrotami w życiu codziennym: brzmi po prostu jedwabiście, itp. Nie słyszałam, żeby ktoś tak mówił, co nie znaczy, że nie jest poprawne. Z ciekawości sprawdziłam to w słowniku i nie ma w tu nic dziwnego, choć na pierwszy rzut oka brzmi dosyć nieswojo. Sama jednak unikam slangu i nie jestem z tym na bieżąco. Nigdy nie przeceniaj własnego sprytu. Nigdy nie zakładaj, że jesteś całkiem bezpieczna. Przejdźmy jednak do fabuły. Coś, co bardzo mi przypadło do gustu, to styl, którym książka jest napisana. Całość połknęłam w półtora dnia, co w ostatnim czasie przychodzi mi z trudem. Choć, co typowe dla literatury nordyckiej, pisanie szczegółowe z nastawieniem na małą ilość dialogów w tej książce, nie przeszkadzało mi. Co więcej, uważam, że napisanie tej historii mając na względzie więcej opisów dyskusji niźli całego clue, tylko zaszkodziłoby tej książce. Bo to, nad czym powinniśmy się tutaj skupić, to właściwie nie relacje międzyludzkie, a psychologia postaci. Narrator opisuje nam ich postrzeganie świata, co nimi kieruje w obliczu niebezpieczeństwa i jaki wpływ ma na nich cała sytuacja. Niby rzeczy całkiem przyziemne i niczym nie zaskakujące, a sprawiają, że nie mogę ocenić tej książki z perspektywy jedynie powieści dla młodzieży. Dodatkowo dużą rolę odgrywa w tym wszystkim zakończenie, które może nie całkowicie, ale połowicznie jest interesujące. To, czego z łatwością można się domyślić od samego początku, odgrywa niewielką rolę w tym, co zastajemy na końcu. Brzmi to wszystko dosyć mistycznie, choć w samej powieści mistycyzmu właściwie nie znajdziemy. To nie powieść fantastyczna. To historia mająca w sobie zarówno elementy thrillera, jak i powieści młodzieżowej, choć tego drugiego w mojej opinii jest stosunkowo niewiele. Może właśnie dlatego przypadła mi do gustu? Bo nie jest naiwna ani głupiutka. Niewykluczone, że rok 2021 stanie pod znakiem literatury nordyckiej.

Ocena: 4+/6
©Marionetka Literacka
Lumikki zawsze była outsiderką. Jest to siedemnastoletnia uczennica niewielkiego liceum artystycznego w Tampere. Ze swoją imienniczką, bohaterką bajek dla dzieci, nie ma nic wspólnego (Lumikki = Śnieżka). Dziewczyna to miłośniczka mocnej, czarnej kawy, która nie wiąże się w żadnego rodzaju stosunki międzyludzkie, jest wręcz aspołeczna. Ale pewnego razu musiało się to zmienić.
Znacie takie sytuacje, kiedy ktoś, przez przypadek znajdzie się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie? Właśnie tak było z naszą bohaterką. Kiedy wchodziła do szkolnej ciemni, nie sądziła, że to zmieni jej życie. Tam na sznurkach, niczym pranie, rozwieszone są mokre banknoty o nominale 500 euro. Ktoś ewidentnie próbował zmyć z nich krew. Lumikki rozpoczyna prywatne śledztwo, i dowiaduje się, że w sprawę zamieszane są trzy osoby z jej szkoły, jej rówieśnicy. Ale to, w co wdepnęli, to naprawdę grubsza sprawa. Międzynarodowa afera.

Czerwone jak krew to książka, która rozpoczyna serię Salli Simukki. Pierwsze, co zwraca uwagę, to przede wszystkim piękna okładka. Jest utrzymana w trzech kolorach, czerwonym, czarnym i białym. A i tytuł jest strzałem w dziesiątkę. Tajemniczy, dający obietnicę czegoś mrocznego. Kiedy spojrzymy na tylną okładkę, nie znajdziemy standardowego opisu. Widnieje tam jedno zdanie. Była sobie raz dziewczynka, która nauczyła się bać...

Przed sięgnięciem po książkę w internecie przeczytałam mnóstwo recenzji. Książka ma zachwycać..., ale mojego serca nie skradła.

Lumikki to naprawdę ciekawa postać, która nie pozwala się czytelnikowi nudzić. Ale sama fabuła już miejscami owszem. Szczególnie zawiodła mnie końcówka książki. Ostatni rozdział i jej epilog nie porywają. Nie dość, że przewidywalne, to przede wszystkim nudne. I to mocno zraża do reszty serii.

Książka jest zdecydowanie za krótka. Zaledwie 256 stron i historia miejscami prosta, a miejscami pogmatwana. Gdyby autorka zdecydowała się zwiększyć objętość książki, mogłoby być lepiej. Historia miałaby szansę na dobre rozwinięcie i zaplanowanie. Ale z drugiej strony, czego się niby spodziewać po książce dla młodzieży?

A może to ze mną jest problem, a nie z książką? Bo kiedy czytałam o nagiej, zabitej kobiecie z dziurą po postrzale w brzuchu, to nie czułam nic. Może to znak, że jednak powinnam sięgnąć po coś mocniejszego?

Mimo, że książki skandynawskich autorów czyta się trudno, ja książkę przeczytałam naprawdę szybko. Język był przystępny prosty, miejscami aż za prosty. Myślę, że książka mogłaby być ciekawsza, gdyby autorka zdecydowała się więcej miejsca poświęcić przeszłości Lumikki, jej dzieciństwa. To były naprawdę interesujące, psychologiczne elementy, które dawały zarys jej drogi do obecnej osoby.

Podsumowując książka mocno nie porywa. Historię ratuje główna bohaterka i retrospekcje z jej dzieciństwa. Nie jestem pewna, czy zdecyduję się sięgnąć po Białe jak śnieg. Muszę się zastanowić, może kiedy będę miała wolną chwilę... Jeśli więc jesteś starszym czytelnikiem raczej sobie odpuść Czerwone jak krew. No chyba, że jesteś zupełnie niedoświadczony w kwestii thrillerów.

Ocena: 3/6
©Zatraceni w kartkach
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć