ebook Moja walka. Księga 1
3.72 / 5.00 (liczba ocen: 944)

Moja walka. Księga 1

E-book - najniższa cena: 32.90
wciąż za drogo?
32.90 zł
Inne proponowane

Autobiograficzna powieść, w której rzeczywistość przeraża bardziej niż najmroczniejsze skandynawskie kryminały. Literackie przedsięwzięcie na skalę porównywalną do słynnego cyklu Prousta.

Wszystko zaczęło się w Malmö, nocą 27 lutego 2008 roku, gdy trzydziestodziewięcioletni Karl Ove Knausgård rozpoczął analizę swojego życia. Po publikacji pierwszego tomu „Mojej walki” świat czytelniczy wstrzymał oddech... Autobiograficzna książka – opisująca intymne życie rodzinne i najbliższych – wzbudziła tak ogromne zainteresowanie i wywołała taki skandal, że wiele norweskich firm wywieszało oficjalne tablice zakazujące rozmawiania na temat tej powieści w pracy. Prawa do wydania „Mojej walki” zakupiło dziewiętnaście krajów, a krytyka światowa uznała ją za arcydzieło. 
Powieść otwiera opis śmierci, od którego może zakręcić się w głowie. Dalej pisarz Karl Ove – i jednocześnie bohater powieści – opowiada o swoim siłowaniu się z życiem, z samym sobą i własnymi ambicjami literackimi oraz o konfrontacji z ludźmi, którzy go otaczają.
Bohater jego opowieści nieustannie toczy dwie walki. Pierwszą – z przeszłością, okresem niemal całkowicie zdominowanym przez despotycznego ojca, ale także czasem dorastania, własnych poszukiwań i marzeń o niezależnym życiu. Druga to ciągła szarpanina z codziennością, wymagającą jednoczesnego bycia ojcem, mężem i pisarzem. Poza tym jest to etap pierwszych podsumowań i życiowych porządków, ściśle związanych ze śmiercią ojca.


Ta opowieść – pełna dociekliwych obserwacji i oryginalnych przemyśleń – przedstawia życie w świecie, który wydaje się kompletny, skończony, zamknięty. Ukazuje codzienność, fascynacje, ból, miłość, przyjaźń. Dotyka tego, co dobre, wrażliwe i przykre. W tajemniczy sposób buduje przestrzeń, w której można się zanurzyć.

Moja walka. Księga 1 od Karl Ove Knausgård możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Człowiek wie o czymś za mało i to coś nie istnieje, człowiek wie o czymś za dużo i to coś też nie istnieje. Pisanie jest wyciąganiem tego, co istnieje, z cienia tego, co wiemy. Właśnie o to chodzi w pisaniu. Nie o to, co się tam dzieje, nie o to, jakiego rodzaju akcje się tam rozgrywają, tylko o t a m samo w sobie. Tam, oto jest miejsce i cel pisania. Ale jak tam dotrzeć?
Posiadanie większej wiedzy o świecie powoduje nie tylko zmniejszenie bólu, jaki ten świat wywołuje, lecz również jego sensu. Rozumienie świata to ustawianie się w określonej odległości od niego. To co jest małe, aby było dostrzegalne gołym okiem, na przykład cząstki czy atomy, powiększamy, to zaś, co jest duże, takie jak formacje chmur, delty rzek i gwiazdozbiory, zmniejszamy. Kiedy już sprowadzimy wszystko do zasięgu naszych zmysłów, zaczynamy to utrwalać. To co utrwalone, nazywamy wiedzą.
Nawet największa żałoba nie pozostawia śladów; kiedy przytłacza i trwa długo, to nie dlatego, że uczucia krzepną, bo to niemożliwe, one po prostu nieruchomieją, tak jak nieruchoma jest woda w leśnych jeziorku.
Uczucia są jak woda, zawsze dopasowują się do otoczenia.
Myślę, że każdy z nas ma w sobie coś z podglądacza. Lubimy podpatrywać czyjeś życie, kręcą nas przypadkowe scenki, które widzimy przez okno, strzępki słów. Chyba też dlatego chętnie sięgamy po biografie czy autobiografie, dzienniki i pamiętniki znanych ludzi albo tych całkiem zwyczajnych, w życiu których nagle coś niezwykłego się wydarzyło. Jednak Moja walka Knausgårda to rzecz jeszcze innego typu.

Na studiach powiedziano mi, że każda opowieść na swój temat jest kreacją. Nie ma szans, by przekazać coś po prostu, bo zawsze jest to przefiltrowane przez nasze uczucia i doświadczenia. Knausgård podkreśla to już w podtytule książki – „powieść”. I tylko domyślać się możemy co zostało przetworzone na potrzeby książki, co przemilczane, a co dodane. Jednak skoro głównym bohaterem i narratorem jest Karl Ove, oczekujemy, że poznamy poprzez lekturę jego życie.

O czym jest Moja walka? Narracja kręci się wokół postaci ojca Karla Ovego, który był ważną osobą w jego życiu – choć początkowo, jako chłopak, Knausgård sobie tego nie uświadamiał. Nienawidził ojca, który był zdecydowanie „zimnym typem” i nieraz wyśmiewał się z syna, a nigdy go nie chwalił. Młodzieniec bał się go i choć starał się zdystansować do ojca, jednak zawsze dążył do tego, by ten go akceptował i podziwiał.

Czy tata naprawdę tyle dla mnie znaczył?
O tak, owszem.
Chciałem, żeby mnie zauważył.
(…)
Chciałem też pokazać, że jestem od niego lepszy. Większy. A może po prostu chciałem, żeby był ze mnie dumny? Żeby traktował mnie z szacunkiem?

Śmierć ojca wywołała falę wspomnień i refleksję nad trudnymi stosunkami rodzinnymi. Karl Ove w sposobie, w jaki snuje wspomnienia, porównywany jest do Prousta – z tym, że u niego magdalenką są przeróżne przedmioty. Po odejściu tej, mimo wszystko, najważniejszej osoby w jego życiu, jego punktu odniesienia, Knausgård odkrywa ze zdumieniem jakim smutkiem napełniła go śmierć ojca. Kojąca ból pamięć podsuwa teraz tylko te nieliczne dobre wspomnienia, a złe stara się odepchnąć jak najdalej. Jednak Karl Ove opowiada nam swoje życie i nie oszczędza nam złych, zimnych scen, przywołuje niby proste, codzienne zdarzenia, które jednak dzięki majstersztykowi jego języka jawią się jako fascynujące. Przez Moją walkę się po prostu płynie i choć obawiałam się, że ze względu na trudny temat książka mnie przytłoczy, czytałam ją jednak z pewną lekkością. Knausgård jest gawędziarzem. W pierwszej części przekuł na powieść swoje dziecięce lata oraz przeprowadził nas przez okres dojrzewania i buntu, część druga opowiada natomiast o porządkowaniu życia po śmierci ojca. Porządki są w głowie oraz w domu, w którym ojciec dożył swych dni mieszkając razem ze swoją matką. Końcówkę jego istnienia wypełnił alkohol, dom był zatem w opłakanym stanie, brudny i beznadziejny tak jak życie starego Knausgårda.

Pierwszy tom Mojej walki to rozliczenie Karla Ovego z dotychczasowym życiem, odpowiedzenie sobie na mnóstwo pytań związanych z jego stosunkiem do ojca. Ciekawa jestem jak autor dalej poprowadzi swoją powieść, bowiem czeka nas jeszcze kolejne pięć tomów tej przejmującej historii. Na pewno sprawdzę, co ma jeszcze do opowiedzenia Karl Ove Knausgård, syn swojego ojca.

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Moja walka jest powieścią autobiograficzną. Pierwsze pytanie, jakie sobie zadałem, gdy zobaczyłem zapowiedź polskiego wydania tego działa, brzmiało: czy Autor przeżył coś niezwykłego, co usprawiedliwiałoby wydanie w wieku czterdziestu lat sześciotomowej autobiografii? (Dla ciekawskich: szacuję jej objętość na około 3500-4000 stron). Odpowiedź zależy od tego, co uważamy za „niezwykłe”. Ja zerknąłem do Internetu, przeczytałem biografię Knausgårda i odpowiedziałem sobie sam – nie. A potem przeczytałem Moją walkę i zmieniłem zdanie. Dla Knausgårda niezwykłe jest wszystko co dzieje się wokół, niezwykłe jest ż y c i e – i śmierć. I tym jest jego książka i na tym – według mnie oczywiście – polega jej geniusz.

No ale dobrze, o czym d o k ł a d n i e jest ta powieść? Moja walka to zlepek wspomnień z różnych okresów życia pisarza. W księdze pierwszej osią opowieści jest niejako apodyktyczny ojciec pisarza, a właściwie jego śmierć. Autor wspomina czasy dzieciństwa, gdy mieszkał jeszcze z rodzicami. Z każdego słowa bije wpływ, jaki miała na niego postać ojca. I otwarte rany, jakie pozostały po tamtych czasach, gdyż ojciec był kimś, kogo niełatwo było zadowolić, kto stawiał wysokie wymagania, kto ranił najbliższych, czy to celowo, czy nieświadomie. Ze słów pisarza przemawia przede wszystkim strach przed osobą, która powinna być wsparciem i podporą, strach, którego mimo upływu lat nie udało się wyzbyć. Strach jest tak wielki, że gdy ojciec umiera, Knausgård najpierw czuje… ulgę. Przerażające? Jeśli przeczytacie Moją walkę, zrozumiecie.

Dla mnie, pierwsza część historii Knausgårda to przede wszystkim traktat o śmierci. Wierzcie mi, dotąd chyba jeszcze nikt tak o niej nie mówił – nikt nie odważył się tak otwarcie wyrazić tak rewolucyjnego poglądu na temat śmierci człowieka. Dla mnie to szczególnie ważne, bo ja się z tym poglądem w stu procentach zgadzam. Wiem, że nie każdy się z nim zgodzi, i rozumiem to, bo jest naprawdę… brutalny, wywraca naszą kulturę śmierci o sto osiemdziesiąt stopni. Nie będę go streszczać, bo nie o to tu chodzi, sami sięgnijcie po tę powieść, aby się przekonać, starczy powiedzieć, że pierwsze pięć stron zrobiło na mnie takie wrażenie, że w ciągu ostatnich miesięcy kilkakrotnie je odczytywałem, próbując poukładać je sobie w głowie. Wciąż nie jestem pewien, czy do końca mi się to udało. Tak czy inaczej jednak, największą wartością powieści Knausgårda jest właśnie ten inny, wstrząsający punkt widzenia – czy się z nim zgodzicie, czy nie, warto się nad nim pochylić i zastanowić.

W moim odczuciu olbrzymią zaletą Mojej walki jest jej szczerość, jej brutalność, bo ja takie teksty uwielbiam. Uwielbiam książki, które odzierają rzeczywistość z tej otoczki, w którą ją owijamy, by była mniej bolesna. Jeśli chcecie literatury, po której nie będziecie mogli dojść do siebie, która nie da Wam zapomnieć, i która Was być może nawet porani, ale jednocześnie wniesie do Waszego życia nowy wymiar, sięgnijcie po tę książkę. To jest właśnie taka literatura.

Moja walka to niesamowita powieść, wobec której „nikt nie pozostanie obojętny”, jak głosi cytat z „The Australian” na okładce. Inny cytat, z „The Guardian”, mówi, że to „prawdopodobnie najważniejsze literackie przedsięwzięcie naszych czasów”. Czy tak jest – nie wiem, bo nie znam wszystkich przedsięwzięć literackich naszych czasów. Ale powiem Wam, że to na pewno jedna z ważniejszych lektur, które przeczytałem. To przy takich lekturach naprawdę chce się powiedzieć „KTO CZYTA, ŻYJE PODWÓJNIE”.

Ocena: 6/6
©Kto czyta, żyje podwójnie
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Mnie ta książka bardzo rozczarowała, uwielbiam biografie, ale tej książki nie byłam w stanie doczytać do połowy, a dochodziłam do niej parokrotnie mając nadzieję, że będzie w końcu coś ciekawego. Opis dzień po dniu każdej chwili życia, może trochę nietypowych rozmyślań o życiu, ale nic szczególnego. Poznając każdą sekundę życia autora, nie dziwię się już, że ta seria ma aż 6 tomów.

Warto zerknąć